Dodaj do ulubionych

Nie zyje Stefan Bratkowski

18.04.21, 15:49
O śmierci Stefana Bratkowskiego poiformował w niedzielę Borys Budka, przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Stefan Bratkowski był dziennikarzem, pisarzem, prawnikiem, wieloletnim prezesem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Miał 87 lat.
wyborcza.pl/7,75398,26991793,nie-zyje-stefan-bratkowski.html#S.main_topic-K.C-B.1-L.2.duzy
Wielka szkoda. To był bardzo dobry dziennikarz i analityk. Przewidział w 2011 rozwój kaczyzmu.

www.rp.pl/artykul/904316-Stefan-Bratkowski--Kaczynski-to-nasz-Mussolini--czerpiacy-z-Goebbelsa.html?fbclid=IwAR0U09PNLV93Eml2Tvr2Jj4IWdAxz7S4sJjTMB8u4UJFEgqThNCGKLkFL2Y
studioopinii.pl/archiwa/126
studioopinii.pl/archiwa/178067
Obserwuj wątek
    • peace2u Re: Nie zyje Stefan Bratkowski 18.04.21, 16:01
      Dlaczego nagle ci szkoda mozart?

      cytaty z twojej wczorajczej produkcji:
      W Polsce potrzebna jest wojna, ale domowa. Polacy powinni wyładować swój gniew w ogólnopolskiej anihilacji. Mamy przeludnienie, więc uszczuplenie nadwiślańskiej populacji o 20 mln byłoby z pożytkiem dla reszty świata.

      Macie rację, polaczkowo jako naród chamów i chłopów postpańszczyźnianych nie jest zdolne do egzystencji. Bydełko otrzebuje obcego zarządcy.

      Bydełko samo się oddało w niemieckie łapska, jednakze jego część zapragnęła powrotu do ruskiego pana.
      Mentalnie Nadwiślański Kraj jest wschodem, choć myśli że jest zachodem. Ot, rosyjska flanka i koń trojański wewnątrz UE. To lepsze niż jawny Polexit, przynajmniej ojro da się wyżebrać. Długodystansowo uważam, że będzie anszlus do Federacji Rosyjskiej.

      Co, boli prawda o narodzie niewolników? Przez 123 lata tkwiliście w dupie i potrafiliście się w niej urządzić. Gdyby nie I WS, to nadal językiem urzędowym byłby rosyjski. Naród, który co 4 lata wybiera wlasnych rzeźników, zasługuje jedynie na pogardę i nie jest wart istnienia.

      Moi przodkowie pochodzą z Czech, a ja władając 6 językami czuję się kosmopolitą.

    • x2468 Re: Nie zyje Stefan Bratkowski 18.04.21, 16:26
      Święte słowa p. Bratkowskiego człowieka któremu Polska wiele zawdzięcza. To on napisał scenariusz świetnego serialu "Najdłuższa Wojna Nowoczesnej Europy", był jednym z założycieli "doświadczenie i Przyszłość" i wielu wielu innych inicjatyw. Takich ludzi można policzyć na palcach jednej reki. To naprawdę wielka niepowetowana strata dla naszej kultury i Polski.
    • mozart Re: Nie zyje Stefan Bratkowski 18.04.21, 20:20
      Stefan Bratkowski: Bez niedomówień

      Miałem to powiedzieć koleżankom i kolegom dziennikarzom z Oddziału Warszawskiego SDP, zebranym dla wyboru delegatów na walny zjazd Stowarzyszenia. Tak się złożyło jednak, że porządek dzienny przewidywał dyskusję dopiero po wyborach – kiedy większość zebranych udała się już do domu. Dlatego powiem to, co chciałem im zakomunikować, pisemnie.

      Przyszedłem – ze swoistym ostrzeżeniem. Wbrew poprawności, zamazującej rzeczywistość. Czas nazywać rzeczy po imieniu, bez niedomówień. Żeby nie było potem, że nikt nie mówił. Mamy już do czynienia ze zjawiskami wręcz groźnymi. Jest w Europie pogoda na ruchy faszyzujące i faszystowskie, ale to nie znaczy, że mamy je traktować jako równorzędne, tolerowane w demokracji partie, tyle, że o innych tylko poglądach. Nie powinno być żadnej symetrii między ich odmową uznania dla porządku konstytucyjnego a partiami, które szanują ustrój demokratyczny i godzą się z wynikami wyborów. Byłbym rad, gdyby ci, którzy dają się pociągnąć różnym atrakcjom kłamstwa niemal kopiowanego z ruchów faszystowskich, przyjrzeli się, czemu kibicują, w co się angażują. Nie poznaję rozsądnych niegdyś, utalentowanych chłopaków – Tomka, Krzysia, Marcina, teraz jakby nie wiedzących, w co grają. Wydają się sobie mocni, zwarci i gotowi. W bardzo niebezpiecznej drużynie gracie, chłopcy.

      Jeśli wódz drugiej siły w kraju bez żenady odwołuje się do idei Carla Schmitta, nauczyciela hitlerowców, jeśli podnosi hasło „Polsko, obudź się”, dosłownie wzorując się na haśle Hitlera „Deutschland, erwache”, Niemcy, obudźcie się, jeśli wzorem hitlerowców organizuje fackelzugi, marsze z pochodniami – to czy te analogie mogą nie budzić niepokoju? Ten wódz przywodzi partii zorganizowanej na sposób stricte faszystowski, z pełnią władzy, skupioną tylko w jednym ręku. Czy można tego nie zauważać? I z dziwną jakoś dokładnością przestrzega on zasady Goebbelsa – powoływać się i korzystać z demokracji, dopóki się nie zdobędzie władzy; nie przypadkiem podczas lat jego władzy nigdy nie padły z jego ust słowa takie jak „społeczeństwo obywatelskie” czy „samorząd”. Władzę wedle tego wodza należy centralizować – dokładnie tak, jak chciał i robił to wódz NSDAP.

      Nawet powołanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego – za mało przemyślanym poparciem Platformy Obywatelskiej – naśladowało dosłownie powołanie analogicznego urzędu przez Hitlera zaraz po objęciu władzy. Hitler chciał tym przypodobać się publiczności, zdegustowanej korupcją republiki weimarskiej. Oddał jednak ten urząd nie żadnemu zawodowemu policjantowi, lecz swojemu człowiekowi, który miał możliwie najszybciej stworzyć instytucję ze swoimi wyłącznie ludźmi, całkowicie powolną interesom wodza. Jak u nas – były zadymiarz, w kraju, gdzie 90 procent aktów korupcji wykrywała i wykrywa policja. Bo nie chodziło o korupcję. Stąd prowokacje, pomówienia i najścia bojówek w kominiarkach (podobno z ABW), na prywatne mieszkania, domy i miejsca pracy ludzi, których można było wezwać na przesłuchanie do prokuratury. Mamy prawo wnioskować, że chodziło w rzeczywistości o zastraszenie wszystkich. Jeśli zakładało się w obecności kamer telewizyjnych kajdanki ludziom, którzy cieszą się najwyższym w kraju poważaniem jako ratujący życie, czyli kardiochirurgom i neurochirurgom, to miało znaczyć, że dla tej władzy nie ma mocnych. Akcję wobec Barbary Blidy projektował sam wódz, przyznając potem, że „to nie tak miało być”; zginęła Bogu ducha winna kobieta, a nawet nie wiadomo jak, bo zmazano odciski palców na broni, z której padł śmiertelny strzał. Nieważne, kto obmyślił „akcję Romeo”, ale uwodzenie kobiety, żeby ją skorumpować – to pomysł sam w sobie haniebny. Żadna z tych operacji nie trafiła w ludzi, którym by potem cokolwiek udowodniono. Ale bo też nie o to chodziło.

      Kłamstwo i wyprzedzające zarzucanie innym własnych grzechów stało się normalną rutyną. Ugrupowanie wodza bez żenady pożywiło swą spółkę „Telegraf” środkami z państwowego banku. Na korzyść tego ugrupowania dokonano szwindlu z największymi nieruchomościami po RSW Prasie (dziennikarzom zwolnionym po „weryfikacjach” 1982 r. nie przypadło nic). Skarży się partia wodza na brak własnych mediów, ale długo trzymała w ręku TVP, zaś u progu wolności dostała, przypomnę, najpopularniejszą gazetę polską „Express Wieczorny”, doprowadziła ją do bankructwa i nikt nie zapytał, co się stało z jej finansami. Rządząc, wódz obniżył podatki, ale nikt nie podaje informacji z Rocznika Statystycznego (z roku 2008, strona 606), że w latach 2005- 2007 – latach jego władzy – zadłużenie zagraniczne Polski wzrosło o 100 mld dolarów (do sumy 233 mld dolarów), choć był to czas światowej prosperity. Nikt nie podał, co się z tymi pieniędzmi stało. Wódz skarży się, że jest atakowany przez media, chociaż przyzwoite media z całą naiwnością przestrzegają symetrii wystąpień między nim i zwolennikami demokracji, a nawet bywa on w mediach częściej i zajmuje więcej czasu niż przedstawiciele innych partii czy władz państwa.

      Nacjonalizm z ksenofobią nazywany patriotyzmem, propaganda niezadowolenia zamiast propagandy zaradności, jątrzenie i propaganda konfliktu zamiast współpracy, majstrowanie wokół przeszłości zamiast pytania, co zrobić dla jutra – oto program ruchu, którego cel można rozumieć tylko jako destabilizację. To paliwo polityczne, znane dokładnie z doświadczenia Mussoliniego i Hitlera. Jak wódz niemieckich niezadowolonych z lat 30., upokorzonych Wersalem, obrażonych na elity, ludzie wodza miotają publicznie – a bezkarnie – obelgi pod adresem legalnie wybranych władz państwa, nie mówiąc już o kalumniach wobec przeciwników. Teraz wódz wręcz wezwał do obalenia legalnych władz państwa, których ON nie uznaje. A de facto – do obalenia ustroju naszej demokracji. Nie ma chyba co do tego najmniejszych wątpliwości. Na czołówce „Gazety Warszawskiej” przed 10 kwietnia ukazało się ogromnymi literami, niemal przez całą stronę, hasło: „Polacy już czas”.

      Na co, przepraszam? Czy 10 kwietnia miał być okazją do swoistego marszu na Warszawę, jak Mussoliniego „marsz na Rzym”, tyle że autokarami? Tym razem nie wyszło – Rydzyk zapowiadał 75 tysięcy, zjechało 7 tysięcy, trochę mało dla zamachu stanu. Ale wódz nie rezygnuje, ostrzegam. Jego „raport o stanie państwa” przewiduje utworzenie centralnego ośrodka władzy politycznej w kraju, dokładnie wedle ideałów Benito Mussoliniego i Adolfa Hitlera. Co to ma wspólnego z demokracją? Powtórzę: cały ten manifest i ostatnie przemówienie wodza do jego wyznawców w Sali Kongresowej są wymierzone w demokrację, w ustrojowy porządek, który udało się nam wywalczyć. Można bez większego trudu udowodnić, że padło swoiste wezwanie do wojny domowej. Czy przesadzam? Wśród powszechnego zakłopotania - ku mojemu zaskoczeniu - prokuratury milczą, jakby niczego nie zauważały. Wszystko wolno?

      Ze złej miłości można się uleczyć - przed nikim nie jest zamknięta droga do uczciwości i demokracji. Ale rodzącemu się faszyzmowi trzeba po prostu zagradzać drogę. Nazywać go otwarcie. Nie może być wobec niego żadnej, nawet pozorowanej symetrii. Zważywszy zaś dzisiejszą rolę mediów, wymaga to naszej osobistej odpowiedzialności. Dziennikarze są bardziej odpowiedzialni niż politycy za stan umysłów Polaków, za przyzwolenie dla urojeń i paranoi.

      Jeśli dziś porzuciłem inne obowiązki i przyszedłem tutaj powiedzieć to, co słyszycie, to dlatego, że przekraczamy jakąś granicę tolerancji. Dziennikarstwo polskie ma swe karty chwały i upadku. To, co dziś pokazujemy, mówimy i piszemy, zostanie po wsze czasy – i niech potem nie zawstydza naszych dzieci odpowiedź na pytanie „coś ty, tatusiu, wtedy robił, co ty, mamusiu, wtedy robiłaś?” I niech nie będzie, że nikt nie mówił, koleżanki i koledzy.

      ----
      KRONIKA ZAPOWIEDZIANEJ ŚMIERCI POLSKI Dodano: 2011-04-14 - w czwartek rano. Teraz mamy 18.04.2021, niedzielę.

      Piękne 2 komentarze pod <a href="
    • ave.duce Re: Nie zyje Stefan Bratkowski 18.04.21, 20:44
      Cywil w Warszawie

      Mentalność pewnego rodzaju sama się odnawia

      Jestem pod wrażeniem tomu reportaży świeżo opublikowanego z inicjatywy prof.
      Tomasza Szaroty. Jakże warto się w te reportaże wczytać! Przytoczę poniżej kilka
      króciutkich fragmentów i proszę zgadnąć, z jakiego to kraju i czasu, a przy
      okazji - skąd pochodzi autor. Rozwiązanie zagadki na końcu.
      * * *
      Pierwsze pytanie portiera, kasjera, windziarza czy fryzjera hotelowego, którzy
      są wszyscy starymi znajomymi, jest jednobrzmiące: "Co o nas myślą i mówią za
      granicą?". (...) Pewna obawa, którą można by ująć w słowa: "Może idziemy za
      daleko?" - istnieje prawie u wszystkich; a u najtrzeźwiejszych dochodzi do tego
      pytanie: "Czy się nie ośmieszamy?".
      * * *
      (...) Do walki z korupcją ustanawia się nawet odrębne urzędy. Do tych i im
      podobnych nowo powstających urzędów wyznacza się "komisarzy" z poleceniem, aby w
      ciągu, dajmy na to, trzech dni dobrali sobie współpracowników, zorganizowali
      biura, rozpoczęli działalność i złożyli o niej i projektach na przyszłość raport
      rządowi.
      * * *
      Charakterystyczny dla rewolucji już zwycięskiej jest jej stosunek do
      istniejącego prawa, jej tendencje do stwarzania nowych praw i wreszcie
      temperament, z jakim nowe ustawy wydaje lub stare przekształca.
      * * *
      Bogaty też chowa się z pieniędzmi. Jeżeli jest choć trochę politycznie
      podejrzany, a podejrzanym jest każdy, kto nie opowiedział się wyraźnie za
      obecnym ustrojem, nie wolno dużo wydawać; łatwo takiemu dowieść korupcji i
      nadużyć finansowych; tak najskuteczniej go się niszczy.
      * * *
      (X) powiedział między innymi: "Przezwyciężona została wreszcie zarozumiałość
      intelektualistów. Przedstawiciele tego poglądu myśleli kategoriami
      wszechświatowo-obywatelskimi, wszechświatowo-gospodarczymi i
      wszechświatowo-politycznymi, a naród tymczasem schodził na psy".
      * * *
      W podświadomości narodu istnieje podejrzenie, że wszelka duchowość jest
      czynnikiem osłabiającym (...). Od "pięknoduchów" łatwo też mogą nawymyślać.
      * * *
      (...) nawet najcięższe następstwa natury gospodarczej (...) nie mogą być tak
      groźne, jak pozbawienie mas czegoś do zwalczania.
      * * *
      (Y) mówił: "Z pacyfizmu wyrósł niebojowy pogląd na życie. Zaczęło się to od
      literatury lubującej się w przedstawianiu człowieka silnego jako brutalnego
      głupca i uświetnianiu postaci każdego słabeusza. Wszędzie wietrzono potrzeby: od
      potrzeb niezrozumianej kobiety do wymogów płciowych więźnia (...)".
      * * *
      (Z) mówił, "że główną zasadą wychowania powinno być stworzenie ducha służby oraz
      zidentyfikowanie się jednostki z państwem w przeciwieństwie do liberalnej teorii
      o indywidualnym myśleniu i wolności".
      * * *
      W niektórych urzędach luki wytworzone przez rugi partyjne (...) zostały
      wypełnione "z czubkiem" przez "swoich" ludzi.
      * * *
      (...) Co ma uczynić, aby pozostać na stanowisku. Słyszy odpowiedź: "Może
      moglibyśmy pana zatrzymać, gdyby pan na przykład wstąpił do partii".
      * * *
      (...) każdy rząd, który swą bezwzględność posuwa poza granice praw i dbania o
      dobrobyt i szczęście obywateli, jest zwykle rządem dość długotrwałym. Przewraca
      się dopiero wtedy, kiedy zaczyna się wahać i mieć skrupuły.
      * * *
      Angielski dziennikarz przestrzega (...). Jak powiada, nie było jeszcze rządu na
      świecie, który tyle, zawsze i czasem zupełnie bez potrzeby kłamał. Zupełna i
      systematyczna pogarda dla prawdy jest wielkim ułatwieniem w rządzeniu krajem.
      * * *
      (N) nie opuszcza żadnej okazji "zdjęcia się" z dziećmi czy z kwiatami. Karmi też
      czasem daniele. Pierwsze działa na rodziców w ogóle, drugie - w szczególności na
      kobiety, trzecie - na dzieci oraz miłośników przyrody i zwierząt.
      * * *
      Wmawia się w poddanych, że do czasu obecnego zwycięskiego reżimu w kraju nie
      istniało w ogóle nic. Dżungla, i to dżungla na brzegu przepaści, do której kraj
      już, już, miał się stoczyć.
      * * *
      Jak dalece wszystko, o czym wyżej piszę, jest znane społeczeństwu (...)? Śmiało
      można powiedzieć, że w 90 procentach jest całkowicie nieznane; a w dodatkowych
      dziewięciu spotyka się z "entuzjastycznym sceptycyzmem".

      * * *

      To drobne urywki reportaży Antoniego Sobańskiego "Cywil w Berlinie" z Niemiec
      lat 1933, 1934, 1936, okresu narodzin III Rzeszy. Nie sugeruję żadnego
      dzisiejszego naśladownictwa, zbieżności jednak nie są przypadkowe włącznie z
      obecnymi próbami straszenia dziennikarzy. Mentalność pewnego rodzaju sama się
      odnawia; wcześniej w PRL; bywa że, szczęśliwie dla nas, w wersji bez bicia.

      Stefan Bratkowski sierpień 2006 "Plus/Minus" dod. do "Rzeczpospolitej"
    • kstmrv Stary komuch 18.04.21, 21:43
      Może więc jest trochę racji w tych kodomickich lamentach o powrocie PRL-u, tyle, że wrócił on głównie właśnie pod szyldem KOD. Po „społecznych”, spontanicznie tworzonych za pieniądze „z puszek” mediach szaleją głównie jakieś socjalistyczne zombie, które ostatnie ćwierć wieku przeleżały na śmietniku historii, i nagle wyczuły jeszcze jedną szansę powrotu. Jak wiodący autor portalu „Studio Opinii”, prezentujący się jako „zajadły przeciwnika światopoglądu, zwanego niegdyś idealistycznym, czyli po prostu – religianctwa, kołtunerii i dewocji”. Przypomniało mi się, że znałem kiedyś, jeszcze za PRL, jego syna – facet pod dojściu do pełnoletności zmienił sobie nazwisko, żeby go nikt z tym czerwonym złamasem nie kojarzył. Cóż, takie sobie „studio opinii” zebrał na starość biedny, pomylony Stefan Bratkowski. Swego czasu regularnie wyskakiwało mi ono z gugla za sprawą pewnego „nestora dziennikarstwa”, regularnie atakującego mnie i moich kolegów za prawicowo-nacjonalistyczne odchylenie, do czasu, jak w jednej z publikacji IPN opisano wieloletnia działalność donosicielską tegoż nestora, tak intensywną, że jako TW miał aż trzy kryptonimy równocześnie.
      dorzeczy.pl/subotnik-ziemkiewicza/9206/polacy-glupszego-sortu.html
      • x2468 Re: Stary komuch 18.04.21, 22:11
        Nie widzę sensu w robieniu z was idiotów, jacy jesteście z natury każdy widzi.
        A teraz wracaj do swojej Niezależnego (od rozumu) Narodowego Obserwatora.
      • margit49 Re: Stary komuch 18.04.21, 23:17
        kstmrv napisał:

        > dorzeczy.pl/subotnik-ziemkiewicza/9206/polacy-glupszego-sortu.html
        >
        no to tak a propos Ziemkiewicza, prawego - sic!

        Redaktor jest niepokorny i prawy, choć w chórze tych pobożnych, którym liczba przyjętych sakramentów nie zgadza się z liczbą żon. To Redaktor decyduje, kto jest dziś naprawdę prawy. On pasuje na zdrajców narodu i obcych agentów. Hańbę nadaje, jak gwiazdki na epoletach, wypatrosza lewaków i obcharkowuje autorytety III RP, dodając im prześmiewcze cudzysłowy.

        Redaktor jest Pytią, która pewnie wypowiada wyroki i oddziela ludzi od plew. Czasem ktoś Redaktora przeczołga po sądach, ale jego płody zasiane podczas gwałtu na ofiarach żyją dłużej od sprostowań.

        Publika Redaktora nie wierzy sądom, które ich zdaniem są opanowane przez nieprawą agenturę.

        Dawno temu spotkałam Redaktora na bankiecie za oceanem. Impreza była hi-fi z wyjściem na dach, gdzie paliło się papierosy i podziwiało wiosnę w sercu wolnego świata. Redaktor był głośny i źle ogolony.

        Zamieniliśmy kilka zdań, jak to Polacy na obczyźnie. Wymieniliśmy się telefonami i trzeba było się wyciszyć, bo ktoś ważny przemawiał. Organizacja, której byliśmy gośćmi, zapraszała tylko mówców z pierwszych stron gazet. Gości tego bankietu pewnie stać byłoby, by wykupić dług zagraniczny Polski. Moja grupa zawdzięczała im stypendia.

        Odpowiadaliśmy na wiele pytań. Mnie pytano o Wałęsę i "Solidarność". Kolega z Kambodży przyjmował kondolencje za czasy Pol Pota, kolega z Argentyny opowiadał o ludziach zrzucanych z samolotów bez spadochronów do morza, koleżance z Rumunii współczuli czasów Ceausescu.

        Byliśmy kopciuszkami, którym kelnerzy w białych rękawiczkach podawali drinki na dachu świata

        Gdy tłum się przerzedził i obsługa zakończyła pracę, nasza grupa kopciuszków poszła odstawić szklanki do pokoju, w którym był opustoszały bar. Tam stał Redaktor i upychał butelkę whisky do kieszeni w marynarce.

        - Oszalałeś?! Kradniesz?! - warknęłam.

        Redaktor trochę się zmieszał: - No, stoi, to biorę. Napić się chcę w hotelu. Przecież tego nikt nie liczy.

        Odwróciłam się na pięcie i odeszłam. Koleżanka z Bułgarii skomentowała po rosyjsku: - Kakaja sobaka! (...)"

        Cytat z artykułu wyborcza.pl/1,95891,19671513,zlodziejaszek-w-sadzie-nad-lechem-walesa.html
    • dybusia Re: Nie zyje Stefan Bratkowski 19.04.21, 07:33
      Za Wikipedia :

      1949 został członkiem Związku Młodzieży Polskiej. Jesienią 1956 rozwiązał ZMP na UJ. W grudniu tego samego roku zorganizował pierwszy zjazd Rewolucyjnego Związku Młodzieży w Warszawie z udziałem trzech tysięcy delegatów. Od 1956 do 1957 zasiadał w komitecie centralnym Związku Młodzieży Socjalistycznej.

      W 1954 wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Był członkiem egzekutywy PZPR w Związku Literatów Polskich[3]. Z partii został usunięty dyscyplinarnie w 1981.

      Córka : Katarzyna Bratkowska
      Współzałożycielka (wraz z m.in. Kazimierą Szczuką i Agnieszką Graff) nieformalnej grupy Porozumienie Kobiet 8 Marca organizującej Manifę – doroczną demonstrację odbywającą się w różnych miastach Polski w Dzień Kobiet[5][6]. W latach 2001-2006 współtworzyła feministyczny hip-hopowy zespół Duldung[7]. W 2013 podczas debaty telewizyjnej na temat projektu zaostrzenia kar za przerwanie ciąży, opracowanego przez Komisję Kodyfikacyjną przy Ministerstwie Sprawiedliwości, ogłosiła, że w Wigilię Bożego Narodzenia dokona aborcji[8], co stało się obiektem licznych kontrowersji i komentarzy[9][10][11][12]. Jej działalność społeczna i polityczna skupia się przede wszystkim na walce o przywrócenie prawa kobiet do legalnej aborcji w Polsce. Jest współzałożycielką oraz prezeską polskiego stowarzyszenia pro-choice Same o sobie S.O.S. utworzonego w 2006 oraz inicjatorem akcji „Aborcyjny coming out”, w ramach której grupa kobiet przyznała się do przeprowadzenia aborcji[13]. W 2006 została nominowana do tytułu Polka 2006 „Wysokich Obcasów”, dodatku Gazety Wyborczej”[14]. Zasiadała w Radzie Nadzorczej Fundacji MaMa[15]. Należy do rady programowej Polskiej Partii Pracy, jest także członkiem Komitetu Pomocy i Obrony Represjonowanych Pracowników[16]. Zwolenniczka komunizmu[17]. W 2014 współorganizowała wystawienie północnokoreańskiej opery autorstwa Kim Ir Sena, co spotkało się z oburzeniem znacznej części środowisk lewicowych[18].

      Piekne karty, iekne karty ....

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka