kawa_poranna11
10.06.21, 19:45
To całe szczęście, że Biden nie wybiera się do Polski, bo oczywiście poprosiłby wtedy o spotkanie ze swoim starym znajomym Lechem Wałęsą i wicemarszałek Terlecki znów musiałby zabrać głos na Twitterze.
Nie mówiąc o otwartym liście do prezydenta Stanów Zjednoczonych, w którym wytknąłby mu niewiedzę na temat niecnych czynów polskiej totalnej i antydemokratycznej opozycji.
Biden więc nie przyjedzie.
I pani hłe, hłe sędzia Pawłowicz nie będzie mogła go spytać, czy w ogóle wie, gdzie leży Polska.