po co są związki

26.04.02, 12:00
Wolelibyśmy zostać w zakładach pracy, jednak musimy walczyć, bo jeśli
+odpuścimy+ sobie kodeks, to po co w ogóle są związki" - mówił w czwartek
członek prezydium Komisji Krajowej NSZZ "S" Jan Mosiński

No właśnie czy rzeczywiście są potrzebne? Uzurpują sobie prawo do występowania
w imieniu nie tylko swoim i swoich członków ale także w imieniu wszystkich
zatrudnionych. Ja nie potrzebuję takich adwokatów!
    • indris Re: po co są związki 26.04.02, 12:06
      A ja potrzebuję.
    • Gość: Remy Do wpicha IP: *.ipt.aol.com 26.04.02, 12:41
      Maja przede wszystkim ogromne fundusze strajkowe.Pisze o tym ostatnie "Wprost".
      Fundusze te trzeba gdzies "uplynnic". Nie wiem czy ci ludzie maja jakies
      rozeznanie w zachodnioeuropejskich kodeksach pracy, ale zanim zrobia strajk
      powinni pilnie je przestudiowac. Pracownicy polscy nie powinni miec wiekszych
      przywilejow niz unijni, bo to nas doprowadzi do calkowitej ruiny.
      • indris Do Remy 26.04.02, 12:45
        Czy wiesz jakie prawa mają pracownicy w Italii ? I jaak zareagowali na zamach
        na nie ?
        • Gość: Ania Re: Do Remy IP: *.upc.chello.be 26.04.02, 12:48
          Indris zwiazki byly potrzebne do obalenia komuny ,wtedy to wszyscy
          krzyczeli:SOLIDARNOSC SOLIDARNOSC CHODZCIEB Z NAMI.
          • wpich Re: Do Ani 26.04.02, 14:23
            Gość portalu: Ania napisał(a):

            > Indris zwiazki byly potrzebne do obalenia komuny ,wtedy to wszyscy
            > krzyczeli:SOLIDARNOSC SOLIDARNOSC CHODZCIEB Z NAMI.

            Otóż wyobraź sobie, że nie wszyscy. Tak się składa, że swoją karierę zawodową
            rozpocząłem 1 lipca 1980 roku. Po miesiącu pracy byłem już jako młody
            inżynier "wrogiem klasy robotniczej"
            Tak zwani związkowcy w zakładzie skutecznie wybili mi z głowy ideały. Zupełnie
            inaczej wyglądało to w zakładach i nijak się miało tego o co walczyli panowie
            Michnik, Kuroń i paru innych. Ale ich w zakładach nie było. Byli natomiast
            niedouczeni butni i dbający wyłącznie o własną michę związkowcy.



            • Gość: Ania Re: Do Ani IP: *.upc.chello.be 26.04.02, 14:37
              wpich napisał(a):

              > Gość portalu: Ania napisał(a):
              >
              > > Indris zwiazki byly potrzebne do obalenia komuny ,wtedy to wszyscy
              > > krzyczeli:SOLIDARNOSC SOLIDARNOSC CHODZCIEB Z NAMI.
              >
              > Otóż wyobraź sobie, że nie wszyscy. Tak się składa, że swoją karierę zawodową
              > rozpocząłem 1 lipca 1980 roku. Po miesiącu pracy byłem już jako młody
              > inżynier "wrogiem klasy robotniczej"
              > Tak zwani związkowcy w zakładzie skutecznie wybili mi z głowy ideały. Zupełnie
              > inaczej wyglądało to w zakładach i nijak się miało tego o co walczyli panowie
              > Michnik, Kuroń i paru innych. Ale ich w zakładach nie było. Byli natomiast
              > niedouczeni butni i dbający wyłącznie o własną michę związkowcy.
              >
              >
              > Ktos cos tlumaczyl gdzies w jakims watku,ze oni walczyli o godnosc.

            • indris wpich ŁŻE 26.04.02, 15:14
              Ja też pracowałem w 1980. Twierdzenie, że związkowcy "dbali wyłącznie o własną
              michę" jest fałszem, gdyby odnieść je do wszystkich związkowców, albo choćby do
              większości. Oczywiście w 10 milionowym związku byli różni. Ale takie
              twierdzenia jak wpicha to po prostu fałszowanie historii. Nie chciałbym, żeby
              ktoś z młodszych czytelników forum w to uwierzył.
              • wpich Re: wpich ŁŻE 27.04.02, 14:27
                Zapewne masz rację. Szkoda, że mi nie udało się znaleźć takich świetlanych
                postaci. Zresztą nie o historię mi chodzi. Ważniejsze jest określenie czy
                rzeczywiście potrzebne są związki zawodowe ze swoimi rozbudowanymi strukturami.
                Mit o ochronie interesów pracowniczych powoduje, że nadal organizacje te żerują
                na uczciwych ludziach. Tak naprawdę motywacja ich działania jest inna: dowalić
                tym którzy jeszcze coś potrafią.
            • Gość: starzec Re: Do Ani- -wpich sie nasłuchał -mówi, że on IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.02, 15:35
              wpich napisał(a):



              > Otóż wyobraź sobie, że nie wszyscy. Tak się składa, że swoją karierę zawodową
              > rozpocząłem 1 lipca 1980 roku. Po miesiącu pracy byłem już jako młody
              > inżynier "wrogiem klasy robotniczej"
              Chłopcze w 1980 już dawno "inżynier nie był wrogiem klasy robotniczej". -
              Naczytałeś się, ale Ci się pomyliły lata. - To było w latach 1945-1956

              > Tak zwani związkowcy w zakładzie skutecznie wybili mi z głowy ideały. Zupełnie
              > inaczej wyglądało to w zakładach i nijak się miało tego o co walczyli panowie
              > Michnik, Kuroń i paru innych. Ale ich w zakładach nie było. Byli natomiast
              > niedouczeni butni i dbający wyłącznie o własną michę związkowcy.

              TU ZGODA !!!

        • Gość: Kwasek Związki na powazki IP: *.se.com.pl / 10.0.100.* 26.04.02, 15:20
          Spodobało mi się hasło.
          • indris Już tacy byli 26.04.02, 15:26
            To hasło podobało się również obrońcom caratu w 1904. Ciąg dalszy znany.
            • Gość: Kwasek Re: Już tacy byli IP: *.se.com.pl / 10.0.100.* 29.04.02, 15:13
              indris napisał(a):

              > To hasło podobało się również obrońcom caratu w 1904. Ciąg dalszy znany.

              Znam wiele innych ciekawych haseł zoohydzonych przez wybitnych przywódców i co z
              tego?
    • Gość: s Re: po co są związki IP: *.pai.net.pl 26.04.02, 16:24
      Ja też pracowałem w 1980 roku i mogę potwierdzić że w bardzo krótkim czasie do
      władz związkowych w mojej firmie dostali się ludzie którzy nigdy nie powinni
      się tam znaleźć.I to było między innymi początkiem końca Solidarności.Później
      już było coraz gorzej.
    • Gość: Emeryt Re: po co są związki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.04.02, 16:26
      Związki są potrzebne ich przywódcom do odgrywania roli. Jednemu, zeby mógł
      bezkarnie chlac w sejmie, a drugiemu, żeby mógł kandydować i wyprowadzać ludzi
      na ulicę. A tak poza tym,to mogą cebulę znowu dzielić.
      • Gość: Kwasek Re: po co są związki IP: *.se.com.pl / 10.0.100.* 29.04.02, 15:15
        Gość portalu: Emeryt napisał(a):

        > Związki są potrzebne ich przywódcom do odgrywania roli. Jednemu, zeby mógł
        > bezkarnie chlac w sejmie, a drugiemu, żeby mógł kandydować i wyprowadzać ludzi
        > na ulicę. A tak poza tym,to mogą cebulę znowu dzielić.

        Ooo , emeryt przemówił ludzkim głosem?
    • cesspit Re: po co są związki 26.04.02, 23:56
      Po co są związki? Aby przywódcy mieli własne biura, komórki, uczestniczyli w
      zarządzaniu przedsiębiorstwami, nie mając pojęcia wogóle o firmie (podstawówka
      rulezz, co nie?;P). Aby ludzie bez wykształcenia i efektywności w pracy mogli
      mimo wszystko ciąglę "kapustę" otrzymywać. I aby Marianek K. mógł jeszcze w TV
      swój zakuty łeb pokazywać.
    • Gość: Jondrus Re: po co są związki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.04.02, 14:53
      Normalnie rzecz biorąc , związki zawodowe powinny być
      do obrony interesów pracowniczych.Do wymuszenia na pracodawcy
      lepszych warunków pracy , wyższych wynagrodzeń itd.
      Dlatego też prywatni przedsiebiorcy bronią sie przed
      związkami jak przed zarazą.Normalne działanie , bo w końcu
      działalność gospodarcza jest oparta na zysku , a wszelkie
      roszczenie ten zysk pomniejszają.

      W Polsce jest chora sytuacja , ponieważ praktycznie od 1989
      roku , zwiazki zawodowe uczestniczą w rządach jako koalicjanci.
      Zarówno OPZZ jak i Solidarność.Rządy polegają również
      na uzyskaniu korzystnego bilansu w całej gospodarce,
      a to nie zawsze jest korzystne dla wszystkich pracujących.
      Czasami musi podejmować niekorzystne decyzje dla pracowników
      i jeżeli związek zawodowy jest jednym z podpisujących się pod tymi
      decyzjami , to rodzi to frustracje i prowadzi do utraty
      wiarygodności tych związków.

      Obecny kodeks pracy jest spuścizną po PRL , z korektami.
      W małych firmach jest mozliwa sytuacja , że pracownicy założą
      związek zawodowy i wszyscy zasiądą we władzach , a wtedy
      niezależnie od kondycji firmy , niemożliwe są żadne zwolnienia.
      Kodeks powinien chronic pracowników w dopuszczalnej ilości godzin
      w rozliczeniu tygodniowym (czy też iesięcznym), w stawkach za
      nadgodziny i dni wolne od pracy itp.Jednak jeśli chodzi o zwolnienia
      z pracu powinna tu być swoboda dla obu stron ,z zachowaniem
      okreslonego okresu wypowiedzenia.W obecnej sytuacji rynkowej , gdzie zachodzą
      duże wahania koniunktury ,jest chore blokowanie możliwości zwolnienia
      pracownika wynikającego z przyczyn ekonomicznych.To dobija firmę
      i w sumie wszyscy mogą stracić pracę.

      W sumie związki zawodowe są do obrony pracownika , a nie do rządów.
      Zmiany w kodeksie powinny jednak iść w kierunku osłabienia desrukcyjnej
      siły związków , bo nasze firmy przegrają w rywalizacji z zachodnimi.

      Andrzej
Pełna wersja