meflst0feles
15.08.21, 01:38
W sumie to nigdy nie było zbytnich powodów do radości. Owszem, bitwa warszawska częściowo odepchnęła czerwoną zarazę od II Rzeczpospolitej i odsunęła w czasie katastrofę. Nie skorzystaliśmy jednak z okazji, żeby dojechać bolszewików, kiedy ci byli jeszcze słabi, atakowani z różnych stron, łatwi do pokonania. Zamiast tego, na mocy haniebnego traktatu ryskiego, rzuciliśmy czerwonym na pożarcie Białoruś, Ukrainę i półtora miliona Polaków, którzy w 1921 r. zostali po stronie sowietów i których późniejszy, okrutny los został na mocy tego traktatu przypieczętowany.
Sowieccy komuniści z Leninem na czele powinni byli zadyndać na moskiewskich latarniach i była to realna, dziejowa możliwość, niestety stało się inaczej. Z jednej strony nasi durni socjaliści (z których wywodził się sam Piłsudski) mieli sentyment do bolszewickich rewolucjonistów i nie chcieli ich kompletnej zguby na rzecz „białej” Rosji. A z drugiej strony nasi tępawi narodowcy realizowali swoje ciasne, endeckie idee Polski narodowej, Polski dla Polaków, i byli zainteresowani raczej „skracaniem Polski” niż restauracją zróżnicowanego, wielonarodowego państwa w granicach z 1772 r. Pobrzmiewa znajomo, nieprawdaż ? Nasi obecni przedstawiciele polityczni (różnych opcji) są identycznie głupi jak ci sprzed wieku.