Dodaj do ulubionych

Kościół Czcicieli Granic

31.08.21, 14:18
W komentarzach pod artykułami o ludziach umierających na granicy polsko-białoruskiej ujawniło się ostatnio wiele głosów oburzonych nieposzanowaniem granic, profanacją drutu kolczastego i uszkadzaniem uczuć wyznawcom zasieków, murów i łagrów.

Nie wiem, czy te komentarze są wszystkie pisane na zamówienie Partii. Obawiam się, że nie. Ludzie dali sobie wmówić, że granice państw stanowią sacrum, a nie administracyjne rozgraniczenie wprowadzone przez władców, żeby lepiej panować nad poddanymi. Granice były ,,święte'' za komuny,. Ale i wtedy istniały szlaki turystyczne w górach idące częściowo po stronie polskiej, częściowo po czechosłowackiej, a częściowo dokładnie granicą.

Kiedyś w lecie 1982 (a więc w stanie wojennym) napotkałem jakiegoś szweja, który nie wpuszczał ludzi na taki międzynarodowy szlak. Powiedziałem mu, że ja tam i tak wejdę, tyle, że pójdę o, tymi krzakami, i jak chce, to niech za mną goni, zobaczymy, kto ma lepszy charakter w nogach. I puścił mnie. Pewnie było więcej takich, bo szybko te ograniczenia zniesiono. Z dzisiejszymi ZOMOwcami na granicy białoruskiej pewnie by się to nie udało, bo PZPR (Polska Zjednoczona Prawica Rzeczypospolitej) prześcignęła już PZPR (Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą) w zniewalaniu ludzi. Nawet tą rządzącą w stanie wojennym.

Za komuny opowiadano sobie taki przypadek (nie ręczę za autentyczność), że w okolicach Hrubieszowa jakiś rolnik pracujący w polu zobaczył, że po drugiej stronie Bugu (a więc już w radzieckiej Ukrainie) jakiś rolnik poważnie skaleczył się kosą. Przelazł więc przez rzekę, żeby tamtemu udzielić pomocy i... został schwytany przez radzieckich pograniczników; sporo trwało, zanim znowu wrócił do Polski.

Takie podejście do świętości granic zanikło w czasach Gorbaczowa, a więc jeszcze przed wejściem Polski do Unii. A teraz wróciło. I to z ,,naszej'' inicjatywy...

- Stefan
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka