zdravko_vypic
10.10.21, 02:18
Nie pierwszy i nie ostatni. Jeśli ktokolwiek myślący z Polaków miał jeszcze wątpliwości, że państwem polskim rządzi rosyjska agentura, to ten tekst powinien go tych wątpliwości pozbawić.
wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/afera-e-mailowa-premier-ostrzezony-przed-zakupem-f-35-wiedza-to-rosjanie/e4tvwfe-
Może w skrócie wyjaśnię, na czym polega systematyczne osłabianie polskiego potencjału wojskowego przez PiS. Jak wiadomo, żeby skutecznie przygotować się do wojny (i ją prowadzić), trzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i pieniędzy. W tym zawiera się cała logistyka i szkolenie, których zbrojne ramię w postaci sił na froncie i bezpośredniej akcji zbrojnej jest końcowym efektem.
-
Wykonując przegląd działań PiSu zmierzających do osłabienia polskiej armii zacznijmy od uderzenia w szkolenie i obsadzenie etatów na poziomie wojska liniowego. Oto tworząc ze wszech miar słuszną formację Obrony Terytorialnej poprzez jej system organizacji PiS wyssał najlepszą kadrę z jednostek liniowych, oferując znacznie lepsze warunki zatrudnienia. Co ciekawe, WOT podporządkowano bezpośrednio ministrowi ON, a nie szefowi sztabu generalnego sił zbrojnych, co pozwala na pełną kontrolę czynnika politycznego nad wykorzystaniem tej formacji i szef sztabu generalnego nie będzie miał w tej sprawie nic do gadania.
-
Spowodowało to ogromny deficyt personelu wojsk liniowych oraz w następstwie pogorszenie jakości ich szkolenia.
-
Ale to była uwertura, gdyż następnie PiS uderzył w finansowe podstawy obronności państwa. Oto działania, które są oczywistym zamrożeniem i zmarnowaniem pieniędzy z budżetu wojskowego (deklaratywnie zwiększonego, ale to wobec tego oznacza tylko, że jest więcej pieniędzy do zmarnowania). Co ciekawe, znacznie finezyjniej działa na szkodę polskiego wojska minister Błaszczak niż czynił to prymitywny rębajło Macierewicz, którego ze stanowiska usunięto przypuszczalnie ze względu na to, że jego działania były zbyt oczywiste (zablokowanie własnych programów zbrojeniowych, w tym karabinka "grot", oraz zakupów niezbędnych, w tym helikopterów wielozadaniowych). To, co pamiętam bez zbytniego grzebania w źródłach:
- prawie 2 mld wydane na pozorne przygotowanie zeskładowanych i bezwartościowych w gruncie rzeczy czołgów t-72 w liczbie 300 szt., co polegało na wymianie radiostacji i pomalowaniu tego złomu. Tych czołgów nie ma kim obsadzić, bo nie ma załóg (ale tu zawsze można ściągnąć ludzi z leopardów 2a4 i a5, żeby zlikwidować ich dużą skuteczność wobec agresora). Te czołgi znów pójdą stać pod chmurką, ale 2 mld nie ma. Tu ciekawostka: za identyczne pieniądze rząd Orbana zakupił batalion najnowszych leopardów 2a7+ wraz z zapleczem szkoleniowym i technicznym, który to batalion jest w stanie rozstrzelać te 300 odmalowanych t-72 w kwadrans z odległości poza skutecznym zasięgiem dział tych ostatnich, czyli na 100% bez strat własnych. Podobnie byłoby z większością czołgów w linii rosyjskich wojsk.
- zakup odchodzących w przeszłość systemów "patriot" z półki z terminem dostawy poza rozsądnym horyzontem czasowym. Liczba tych baterii (dwie) jest w stanie odeprzeć z jaką taką skutecznością napad powietrzny na Warszawę. Tylko na Warszawę, pozostawiając walczące wojska bez ochrony przeciwpowietrznej. Za to zapłacono kolejne 16 miliardów. System kierowania polem walki IBCS nabyty wraz z "patriotami" powinien być wdrażany w całym wojsku, a ponoć nie ruszono w tej sprawie palcem. Przy okazji tego kontraktu zakupiono także zbyt drogie rakiety PAC-3 zamiast pięciokrotnie tańszych izraelskich SkyCeptorów, ich zakup Raytheon i Rafael proponowały Polsce wraz z możliwością produkowania rakiety w RP. MON "przesunął to" na "drugą fazę" zakupu "patriotów, podobnie jak zakup nowoczesnego radaru dookólnego, podczas gdy za tę olbrzymią kasę mamy tylko radar kierunkowy.
- za to "zabrakło" kasy na zakup okrętów podwodnych w programie "Orka", co nie jest tylko stratą finansową. Polskie załogi podwodne przestały istnieć, gdyż nie ma obecnie okrętów podwodnych w polskiej marynarce, jedyny "Orzeł" prod. ZSRR albo ledwo pływa, albo stoi zepsuty w doku. Tak specjalistyczne zespoły szkolą się na konkretnym sprzęcie na bieżąco. Chociaż Niemcy zaproponowali nawet wypożyczenie dwóch jednostek w nowoczesnym typie U-212, żeby zachować jakąkolwiek zdolność polskiej MW do działań (Niemcom zależy na jakości polskich SZ, bo przy nienajlepszym stanie Bundeswehry Polska to ich pierwsza linia obrony, stąd np. faktyczny podarunek w postaci leo 2a4 i a5). Ale za to jest 10 mld zł na program 3 fregat, które z powodu braku przewagi lub przynajmniej przyzwoitej obrony przeciwpowietrznej pójdą na dno w ciągu dwóch godzin w wypadku konfliktu.
- idiotyczny zakup 250 czołgów "Abrams" za 23 mld zł z półki; nie ma do tego ani grama infrastruktury a przemieszczanie się abramsów po Polsce będzie ograniczone nośnością mostów i wiaduktów. Sami Amerykanie mają już problem z masą M1A2 sep v3 i nie mają wozów technicznych do ewakuacji uszkodzonych pojazdów. No to przypomnę jeszcze raz: Węgrzy kupili batalion (45-50 czołgów) leopardów 2a7+ za mniej niż 2 mld zł. Czyli za 250 sztuk 10 mld zł. Jest do nich gotowa infrastruktura techniczna i szkoleniowa. Ale staje przy tym kolejne pytanie, przy tych abramsach zwłaszcza: kim to je wojsko polskie obsadzi, skoro są poważne deficyty w etatach wojsk liniowych?
- i na koniec rzecz wspomniana w cytowanym artykule. O tym już ktoś dokładnie to samo pisał na tym forum tuż po podjęciu tej skandalicznej decyzji. Z zakupów f-35 wycofują się sami Amerykanie.
-
Każdy zakup takiego sprzętu jak f-35 czy abramsy oznacza gigantyczny wzrost bieżących nakładów na ich infrastrukturę i logistykę, co ogromnie obciąży coroczne wydatki MON. Tych pieniędzy braknie na innne niezbędne rzeczy.
-
Na koniec trzeba przypomnieć, że przy tym wszystkim rząd PiSu wybrał skwapliwie kierunki konfliktów dyplomatycznych tak, żeby utrudnić lub uniemożliwić akceptację polityczną współpracy wojskowej z:... Izraelem, Niemcami oraz USA.
-
Czyli jest kwestia zdrady i działania na szkodę państwa. Przy okazji: roczny budżet MON to ok. 50 mld zł, przy czym większość idzie na uposażenia, mieszkaniówkę, emerytury wojskowe itd. Na techniczne utrzymanie sprzętu, podstawową logistykę idzie też kupa kasy. Na wydatki modernizacyjne zostaje zatem realnie może jakieś 10 mld rocznie. Łatwo sobie policzyć, jak bardzo politycy PiSu w interesie Rosji obciążyli budżet MONu inwestycjami medialnie nośnymi, ale praktycznie bezużytecznymi.