virtcommando
04.01.22, 12:35
System inwigilacji Pegasus to temat, który w ostatnich tygodniach praktycznie nie schodzi ani ze stron serwisów internetowych, ani pierwszych stron gazet, ani tym bardziej telewizyjnych programów informacyjnych.
Za jego pomocą miało być sprawdzanych wielu polityków, prawników oraz biznesmenów. W Polsce na nieoficjalnej liście są między innymi Roman Giertych, Ewa Wrzosek oraz Krzysztof Brejza.
Pegasus trafił na GitHuba
Jest jednak szansa, że w Pegasus wkrótce przestanie być tak skuteczny. Amerykański ekspert ds. bezpieczeństwa — Jonathan Scott — opublikował na GitHubie aplikację na Androida w wersji 5.1. Tą podobno dostarczyła mu grupa VXUnderground, która specjalizuje się w zbieraniu i badaniu złośliwego oprogramowania. Jej walidacji dokonała z kolei firma Recorded Future, zajmująca się kwestiami bezpieczeństwa.
Ekspert opublikował aplikację, ponieważ chce, aby analitycy na całym świecie mieli możliwość zbadania złośliwego kodu Pegasusa. W ten sposób chce powstrzymać program lub w najgorszym przypadku spowolnienić jego działanie i rozwój. Czy to się uda? O tym przekonamy się w przyszłości, ale możliwość zajrzenia w kod może być punktem przełomowym.
Pegasus chiński, a nie izraelski?
Udostępnienie kodu aplikacji na GitHubie zdradza ciekawe informacje. Do tej pory wszyscy byliśmy przekonani, że Pegasus powstał w izraelskiej firmie NSO Group. Jednak w kodzie dostępne są komentarze w języku chińskim. Dodatkowo program łączy się z chińskimi serwerami technologicznej firmy Tencent. To może budzić wątpliwości co do w 100 procentach izraelskiego pochodzenia programu.
Pegasus został kupiony przez Polskę za 25 mln zł. Jak donosi Gazeta Wyborcza, pieniądze pochodziły z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej na 2017 r., czyli mówiąc wprost, z kasy resortu sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry
Wiceminister Michał Woś miał złożyć wniosek o przeznaczenie 25 mln zł z Funduszu na "inne działania, które mają służyć zapobieganiu przestępczości", który ostatecznie został zatwierdzony. We wniosku ani razu nie padła nazwa Pegasusa, ani jakiekolwiek nawiązanie do systemu inwigilacji – ale GW nie ma wątpliwości, o co chodzi. Tekst linku