Dodaj do ulubionych

Tak się kończy wymachiwanie szabelką

14.06.22, 17:15
Tak się kończy wymachiwanie szabelką. Daty zaprzestania komunikacji Chińczyków z pisim rządem nie są przypadkowe.

Dwa miliardy euro przejdą nam koło nosa. Gigainwestycja odjeżdża na Węgry

Jak podaje "PB", jeszcze jesienią ubiegłego roku Polska była jednym z faworytów do zlokalizowania fabryki. Według informacji gazety, w ostatnim czasie sprawa znacząco przycichła, a Chińczycy "przestali się odzywać".

Poinformowano, że wśród proponowanych lokalizacji największe szanse dawano działkom w Gorzowie Wielkopolskim oraz Jaworze.

— Chińczycy nie przysłali informacji, że rezygnują z projektu w Polsce. Przestali się odzywać do wszystkich partnerów w Europie Środkowej i Wschodniej. Dostali kompleksową ofertę, działki na nich czekają. Wierzymy, że wciąż jesteśmy w grze. Jeśli jednak nie dojdzie do tej inwestycji, nie będziemy płakać — powiedział w rozmowie z "PB" przedstawiciel strony rządowej.

innpoland.pl/180460,fabryka-baterii-w-polsce-gigainwestycja-minie-nas-bokiem?utm_source=facebook&utm_medium=referral&utm_campaign=ownsm&fbclid=IwAR2tfpvnKRRGcJLb0A9tVxdPSgtZp7PmJGs3iIoIlL2Dq1Z1HmCzNCTroJw
Obserwuj wątek
    • pozytonium Ile z tego będą miały Węgry netto? 14.06.22, 17:20
      pies.na.czarnych napisała:

      > Tak się kończy wymachiwanie szabelką. Daty zaprzestania komunikacji Chińczyków
      > z pisim rządem nie są przypadkowe.
      >
      > Dwa miliardy euro przejdą nam koło nosa. Gigainwestycja odjeżdża na Węgr
      > y

      Takie mam tylko pytanie. To, że inwestycja będzie kosztować Kitajców 2 mld, nie oznacza, że Węgier zobaczy z niej choćby forinta. Zresztą o to ponoć poszło. Polska nie chciała oddać terenu i infrastruktury za darmo.
      A potem się Węgrzy dziwią, że nawet z Siedmiogrodem Rumuni ich przerobili.
      • pozytonium Re: Tak się kończy wymachiwanie szabelką 15.06.22, 09:59
        pies.na.czarnych napisała:

        > Niech suweren zapieprza w niemieckiej fabryce Tesli. Tam niech płaci podatki i
        > pisi nie muszą się o nic martwić.
        > Przy tej fabryce zarobiłoby wiele polskich małych firm, ale na ch** to komu jes
        > t potrzebne.

        One i tak już zarabiają. 1 podstawowa rzecz. Bez łożysk, żadne auto nie będzie jeździć.
        www.flt.krasnik.pl
        Bez siłowników, hamulców czy innego osprzętu też nie.
        ZF we Wrocławiu.

        Bez opon też nie.
        Dębica, Olsztyn.

        Obecnie kupiłem oponki Dębicy made in France. Są i made in Slovenia, no i oczywiście made in Poland.
        Polska przestała być tylko tanim wyrobnikiem. Typowe Navigatory z Dębicy są podobne do GoodYearów v3. Tylko podobne. Przewyższają je osiągami, biją na głowę Klebera. GY to główny akcjonariusz Dębicy. Ale ta rozwija się swoimi własnymi ścieżkami.
          • pozytonium Re: Tak się kończy wymachiwanie szabelką 15.06.22, 10:37
            pies.na.czarnych napisała:

            > > One i tak już zarabiają.
            >
            > Mogliby więcej, ale po co? "Nie będziemy płakać"

            A ty płaczesz po krowie, z której nie masz nic prócz tego, że wyżera twoje zasoby?
            Polska logistyka opanowała Europę. Weźmy taki siermiężny Inpost. Dziś nadajesz, dziś odbierasz.
            Węgrzy by produkować będą musieli mieć dostęp do morza.
            Mogą to zrobić przez Jugoli, typu Słowenia, Chorwacja, przez Polskę. Niemcy odpadają, bo są za daleko.
            Ten towar trzeba przewieść. A za transport się płaci. Potem go wywieść. Szansą dla Węgier jest Dunaj i barki.
            Ciekawe jak to rozwiązały w tych 2G€.
              • pozytonium Jakie utracone miliardy? 15.06.22, 17:23
                pies.na.czarnych napisała:

                > Po utraconych miliardach z EU również nie będziecie płakać. Dorobicie sobie kup
                > nem obligacji i będzie git.

                Inwestycja kitajców nie zabezpieczała dewastacji środowiska. Nie potrafisz do tej pory mi odpowiedzieć ile netto będą z tego miały Węgry.
                Nie zgodziły się na nią Austria, Niemcy, Czechy, Słowacja, Polska.
                Jeśli się zgodzą to na swoich warunkach.
                Jugole i Polska zarobią na logistyce. Trzeba być kretynem by wozić rudę samolotami. Znowu jak już mamy gotowy produkt, to na cholerę go wysyłać do EU aby świstak zapakował w sreberko.
                • pies.na.czarnych Re: Jakie utracone miliardy? 15.06.22, 18:21
                  Weź przestań człowieku pieprzyć bzdury bo zęby bolą od czytania. Zajmij się lepiej swoimi braćmi ze wschodu bo informacje o nich są niemożliwe do sprawdzenia w niezależnych źródłach i na tej zasadzie można w nie uwierzyć.
                  • pozytonium Re: Jakie utracone miliardy? 15.06.22, 19:06
                    pies.na.czarnych napisała:

                    > Weź przestań człowieku pieprzyć bzdury bo zęby bolą od czytania. Zajmij się lep
                    > iej swoimi braćmi ze wschodu bo informacje o nich są niemożliwe do sprawdzenia
                    > w niezależnych źródłach i na tej zasadzie można w nie uwierzyć.

                    No to podaj te sprawdzone źródła.
                    Ile netto zarobią Węgrzy na inwestycji za 2 G€?
        • storima Re: Tak się kończy wymachiwanie szabelką 15.06.22, 19:31
          pies.na.czarnych napisała:

          > I proszę. Minister nic o tym nie wie :))))
          > tvn24.pl/polska/ukraina-utrudniony-eksport-zboza-joe-biden-o-tymczasowych-silosach-w-polsce-minister-rolnictwa-henryk-kowalczyk-o-wypowiedzi-prezydenta-usa-5752085

          Kolejna próba wprowadzenia forumowiczów w błąd.

          Z linkowanego artykułu nazbyt jasno wynika :
          Minister doskonale wie o propozycji silosów Joe Bidena.

          Wicepremier, minister rolnictwa Henryk Kowalczyk napisał w oświadczeniu, że "wypowiedź prezydenta USA Joe Bidena o zamiarach budowy tymczasowych silosów w Polsce przy granicach Ukrainy to bardzo interesujący pomysł". "Jednak na razie jest to wstępna deklaracja, która wymaga opracowania wielu szczególnych rozwiązań mówi wicepremier, minister rolnictwa Henryk Kowalczyk.

      • horpyna4 Re: Unia sie znowu tego Orbana czepi... 15.06.22, 14:43
        Widzisz, jest pewna różnica między nieekologiczną produkcją, a nieekologicznym użytkowaniem.

        Jeżeli trucie ma miejsce podczas procesu wytwarzania, to jest szansa opanowania tego zjawiska. Oczywiście pod warunkiem, że zwierzchności na tym zależy. A nie zawsze zależy.

        Najprostszy przykład to elektrownie. Teoretycznie powinny być wyposażone w skuteczne elektrofiltry, w praktyce różnie z tym bywa. Użytkowanie elektrofiltrów trochę kosztuje, więc przez oszczędność bywają wyłączane w nocy, kiedy kopciowaty dym jest mniej widoczny. Niemniej jednak dają możliwość pochłaniania zanieczyszczeń już na etapie spalania i powinno to być ściśle przestrzegane.

        Pojazdy elektryczne są więc bardziej ekologiczne od tych, w których się spala coś, co zanieczyszcza otoczenie. Bo trudniej ogarnąć zanieczyszczanie przez dużą ilość kopciuchów, niż przez jedną elektrownię.

        Podobnie jest z każdą nieekologiczną produkcją (choćby tych akumulatorów). Przy wytwarzaniu fabrycznym można ograniczyć zanieczyszczanie okolicy pod warunkiem, że się przestrzega właściwej technologii i nie oszczędza na ochronie środowiska.
        • pozytonium Re: Unia sie znowu tego Orbana czepi... 15.06.22, 16:28
          horpyna4 napisała:

          > Widzisz, jest pewna różnica między nieekologiczną produkcją, a nieekologicznym
          > użytkowaniem.
          >
          > Jeżeli trucie ma miejsce podczas procesu wytwarzania, to jest szansa opanowania
          > tego zjawiska. Oczywiście pod warunkiem, że zwierzchności na tym zależy. A nie
          > zawsze zależy.
          >
          > Najprostszy przykład to elektrownie. Teoretycznie powinny być wyposażone w skut
          > eczne elektrofiltry, w praktyce różnie z tym bywa. Użytkowanie elektrofiltrów t
          > rochę kosztuje, więc przez oszczędność bywają wyłączane w nocy, kiedy kopciowat
          > y dym jest mniej widoczny. Niemniej jednak dają możliwość pochłaniania zanieczy
          > szczeń już na etapie spalania i powinno to być ściśle przestrzegane.
          >
          > Pojazdy elektryczne są więc bardziej ekologiczne od tych, w których się spala c
          > oś, co zanieczyszcza otoczenie. Bo trudniej ogarnąć zanieczyszczanie przez dużą
          > ilość kopciuchów, niż przez jedną elektrownię.
          >
          > Podobnie jest z każdą nieekologiczną produkcją (choćby tych akumulatorów). Przy
          > wytwarzaniu fabrycznym można ograniczyć zanieczyszczanie okolicy pod warunkiem
          > , że się przestrzega właściwej technologii i nie oszczędza na ochronie środowis
          > ka.

          Tu chodzi o coś innego. Surowce wydobywane są w Kanadzie do produkcji akumulatorów, następnie lądują w Chinach, by Europa mogła z nich zrobić Das Auto. Akumulator robi okrążenie Ziemi nim powstanie z niego produkt. Kumpel inżynier robił kiedyś dla niemieckiej firmy w Polsce. Skończyły się śrubki. Miast zakupić je u wytwórcy w Polsce czy nawet Europie, ściągnięto je transportem lotniczym z Chin. I tak za produkt końcowy zapłaci konsument, a Ziemia ledwo dyszy. Ślad CO2 powinien być liczony od samego początku czyli wydobycia surowców do samego końca życia produktu i jego utylizacji. Teoretycznie śrubka nie emituje CO2. Czy naprawdę? CO2 wyemitowany w Indiach czy Chinach już się w EU nie liczy. Jest wyemitowany gdzieś daleko. EU jest czysta. Ale atmosferę mamy jedną.
          EU stać na ogrzewanie elektryczne (są piece indukcyjne). Trzeba zużywać węgiel do redukcji rud żelaza. OK. Ale nie trzeba tego wozić przez cały glob, bo gdzieś ludzik pracuje za miskę ryżu i dobrze to wygląda w bilansie spółki akcyjnej. We Wrocławiu był Hutmen oddalony od KGHM o jakieś 60 km. KGHM tworzy surowiec. Hutmen tworzył cuda z miedzi. Specjalizował się w tym.
        • j-k dziecinada...z tymi electric cars... :) 15.06.22, 16:39
          w warunkach polskich - gdzie ponad 80 % energii elektrycznej pochodzi z paliw kopalnych
          - budowa i uzytkowanie samochodow elektrycznych - to ZADEN ekologiczny zysk.
          sa one o 20 % ciezsze od spalinowych - wiec "z natury" potrzebuja wiecej energii na sam ruch.
          i maja o wiele wieksze koszty budowy.

          JEDYNA odczuwalna zmiana - to jest taka - ze nastepuje przeniesienie zanieczyszczen
          - z centrow miast - na okolice ekeltrowni.

          wiec "miastowi" sie ciesza.

          sens tych ppojazdow wystepuje dopiero wtedy - gdy ponad 50 % energii elektrycznej jest produkowane ze zrodel odnawialnych - a Polsce do tego DAAALEKO...

          Dr. J.K.
          chemik i ekonomista.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka