prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla kasy

IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 09.11.04, 20:26
To co wygadywał u Olejnikowej, to wstyd.
    • Gość: Kaszanka Re: prof. Widacki. Jak moz˙na pos´wie˛cic´ renome˛ IP: *.sympatico.ca 10.11.04, 06:15
      W Pomrocznej co drugi ma doktorat z ekonomii a Lepper se zajada pierogi na Wiejskiej, hehe!
    • Gość: eres Pecunia non olet! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.04, 21:13
      nawet ta kulczykowska.
      • Gość: etna Re: Pecunia non olet! IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 10.11.04, 21:20
        Pecunia non olet! Ale co to jest do agentutalności z nadania komunistów?
        faceta .który siebie nazywa profesorem!To trup moralny!
        Kiedyś bronił SB-ków w mataczeninu Kisczaka w zabójstwie Pyjasa!
        To czekista a nie adwokat!
    • Gość: jack Re: prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla IP: *.proxy.aol.com 10.11.04, 21:22
      Czy papugi wogole rozumieja moralnosc?
    • 1gomez Re: prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla 10.11.04, 21:22
      coz adwokat jest jak prostytutka.kazdy moze wziasc
      • Gość: 7777 Re: prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 10.11.04, 21:39
        Widacki -jest jak ta Polska- leży rozkrakiem między Ruskim i Niemcem
        i du...y ją kto chce...
    • sffinx Re: prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla 10.11.04, 22:40
      Problem, leży też w tym, że np.: w takiej Komisji brakuje ludzi kompetentnych, pewnych siebie i tego co mówią.
      Gdyby tak było, niedopuścili by do wygłoszenia oświadczenia przez Widackiego. Bo ono nie było na temat a Widacki dobrze o tym wiedział. Jak widać utytułowani prawnicy gdzieś mają procedury. To bezpardonowa walka. Nie ma znaczenia prawda obiektywna lecz wykreowana.
      A studenci - przyszli prawnicy patrzą i ucza się tego "prawa"
      • Gość: Abbe Re: prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 10.11.04, 22:45
        Czyli taki Prof tu otwórz cudzysłow Widacki winien być zlustrowany!!!
        Ze Agent to dusza mówi! Czeba jeszcze dokumentow z SB!
    • basia.basia Jaka tam renoma:( 11.11.04, 01:23
      Gość portalu: sffinx napisał(a):

      > To co wygadywał u Olejnikowej, to wstyd.

      Ktoś na FK broniąc go podał, że zrezygnował z pracy na UJ na rzecz
      nowej Uczelni prywatnej gdzie będzie mógł uczyć prawników. A na UJ
      miał zajęcia nie na wydziale prawa tylko na zarządzaniu!

      A oto co o "karierze" Widackiego pisze Wildstein:

      "Naukowy obrońca
      Bronisław Wildstein

      Widacki jest autorytetem III RP. Był wiceministrem spraw wewnętrznych w
      pierwszym solidarnościowym rządzie; potem — ambasadorem na Litwie. Brylował (i
      bryluje) na krakowsko–warszawskich salonach

      Profesor doktor habilitowany Jan Widacki to mąż uczony — co wnosić można z
      tytułów, jakie poprzedzają jego nazwisko. Można to również wnosić z obfitości
      publikacji, w jakich komentuje najpoważniejsze prawne kwestie na łamach
      Tygodnika Powszechnego i Gazety Wyborczej, gdzie przecież, i to w tak istotnej
      roli, byle głuptaka by nie dopuścili. A do tego nie zamyka się On w wieży z
      kości słoniowej i pozwala nam również w praktyce korzystać ze swoich talentów, w
      twórczy sposób łącząc prawną teorię i praktykę, co tak piękne owoce szczególnie
      w tej dziedzinie życia może zrodzić. Profesor (mam nadzieję, że wybaczy, iż nie
      będę za każdym razem jego doktoratu i habilitacji wymieniał, dla czytelnika są
      one oczywiste, acz profesor lubi sobie widocznie w druku raz jeszcze na nie
      popatrzeć), a więc prof. Widacki uderza również spójnością swojej teorii i
      praktyki. Ostatnio wystąpił jako adwokat esbeków, pierwszych oskarżonych w
      sprawie studenta Stanisława Pyjasa, zamordowanego przez SB w 1977 roku.
      Oskarżeni są oni o to, że świadomie tuszowali fakt morderstwa. No i co z tego,
      że ich broni? — zapyta czytelnik. Przecież to rola adwokata, a w państwie prawa
      każdy zbrodniarz ma prawo do obrony. Tylko że Widacki broni swoich klientów
      wszelkimi sposobami. Tym razem to on nie stawił się już na pierwszą rozprawę,
      motywując to spóźnieniem w dostarczeniu mu zawiadomienia. Znając polskie sądy i
      praktykę tego typu spraw, można być pewnym, że następnie nie będą stawiali się
      oskarżeni, dosyłając (lub nie) świadectwa lekarskie lub nie pojawiając się w
      sądzie z powodu zdrowotnych wyjazdów na Ziemię Ognistą (Kiszczak serce pojechał
      leczyć do Egiptu). No dobrze, ale czy adwokat nie ma wręcz obowiązku wykorzystać
      wszystkich kruczków prawnych, aby nie dopuścić do skazania swojego klienta? No
      właśnie. Zostałem kiedyś oskarżony o pomówienie przez usługowego lekarza SB,
      również profesora, Zdzisława Marka. Po powrocie do nowej Polski — ku swojemu
      zdumieniu — zorientowałem się, że dyrektorem Zakładu Medycyny Sądowej jest ten
      sam profesor wysuwany do wszystkich trudnych spraw przez policję polityczną PRL.
      Było wśród nich zabójstwo Pyjasa, które na podstawie ekspertyzy Marka (mam
      nadzieję, że profesor wybaczy…) uznane zostało za wypadek. Marek nadal czuł się
      pewnie. Pytany przez dziennikarkę radiową, trzykrotnie powtórzył: „To jasne, że
      ktoś dał Pyjasowi w mordę". Mówił to człowiek, na podstawie ekspertyzy którego
      sprawę uznano za wypadek. Nowa ekspertyza wykluczyła hipotezę wypadku, ale Marek
      nadal pełnił swoją funkcję. W liście do Gazety Wyborczej wyraziłem oburzenie tym
      faktem, pisząc o Marku jako o „wspólniku morderców, to znaczy człowieku, który
      osłaniał ich i usiłował morderstwo przedstawić jako wypadek". Marka pozbawiono
      stanowiska, ponieważ odkryto inne sprawki, które miał na sumieniu. Ja natomiast
      zostałem skazany za jego pomówienie. Proces ten był dla mnie pouczający z wielu
      względów. Jednym z nich była obserwacja budzącej wzruszenie przyjaźni, jaką
      Marek otaczany był przez prawnicze środowisko. Najbliższym jednak jego
      przyjacielem był Widacki, który dostąpił zaszczytu świadczenia o
      nieposzlakowanej reputacji ubeckiego profesora. Zażyłość tych godnych siebie
      person była zaiste budującym wzorcem. A przecież Widacki jest autorytetem III
      Rzeczypospolitej. Był wiceministrem spraw wewnętrznych w pierwszym
      solidarnościowym rządzie; potem — ambasadorem na Litwie. Brylował (i bryluje) na
      krakowsko– warszawskich salonach. Jego prawne wywody oprócz autorytatywności
      rozbłyskują też fajerwerkami humoru. Gromiąc kategorię zbrodni komunistycznej
      (chyba domyślamy się, jaki ma do niej profesor stosunek), pisał on w Tygodniku
      Powszechnym, odmawiając jej twórcom kompetencji prawniczej: „Występek, który
      może być zbrodnią, to coś tak jak trójkąt, który może być kołem, czy przydrożna
      kapliczka, która może być gotycką katedrą…". Jeszcze weselsze było to, że
      projektodawcom chodziło — o czym uniwersytecki wesołek już nie wspominał — o
      tortury prowadzące do śmierci ofiary, o doprowadzenie jej do samobójstwa, o
      torturowanie dzieci, czyli działania, które jako nie mające bezpośrednio na celu
      śmierci ofiary uznawane były w trakcie ich popełnienia za występek. W dniu, w
      którym dowiedzieliśmy się, jak to dowcipnie profesor Widacki sąd do wiatru
      wystawił i esbeków wybronił, Gazeta Wyborcza opublikowała jego artykuł Prywatka
      Lecha Kaczyńskiego, którego tytuł powinien nas już rozbawić do łez. Nie tylko
      tytuł. Lech Kaczyński — zdaniem autorów (jeszcze jakiś doktor musiał wspomóc
      profesora w pisaniu tego dzieła) — nie powinien zostać ministrem, ponieważ jest
      stroną w sprawie inwigilacji prawicy. Wprawdzie to Kaczyński był inwigilowany,
      ale pozostaje się zgodzić z Widackim, że pewnie ofiara czuje się głębiej
      zaangażowana w przestępstwo niż sprawca, dlatego na przykład żadna ofiara
      przestępstw nie powinna pełnić funkcji publicznych, w których sprawowaniu
      popełnienie przestępstwa jest przeszkodą. A potem następuje clou (niestety,
      muszę ograniczyć się tylko do kilku myśli, choć artykuł wart jest znacznie
      więcej): „Kaczyński wierzy, że zaostrzenie kar zmniejszy przestępczość. Jest to
      pogląd archaiczny, naiwny i nienaukowy". Rzecze profesor. Profesor chce z
      czytelników zrobić idiotów, albowiem twierdzenia takie nie poddają się kryterium
      naukowości i trudno uwierzyć mi, aby bądź co bądź profesor nie wiedział, za co
      oblewa się studentów na egzaminie z metodologii. Jeśliby nawet nie wiedzieć, co
      znaczy nauka, i definiować ją jako pogląd, na którego rzecz świadczy więcej
      znanych nam doświadczeń, to ostatnie doświadczenia amerykańskie zdecydowanie
      wskazują na trafność diagnozy Lecha Kaczyńskiego. Gdyby potraktować więc serio
      wypowiedź Widackiego, należałoby ją określić jako ignorancką, ideologiczną i
      anachroniczną (że o skrajnej arogancji już nie wspomnę). Więc może profesor jest
      kretynem? — zaświtała mi zuchwała myśl. Nie byłby to przecież przypadek
      odosobniony. Tylko że nie o intelektualne kwalifikacje Widackiego głównie
      chodzi. I nie wyłącznie o niego, ale bardziej o tych, którzy usiłują zrobić z
      niego autorytet."

      • mn7 Jaka tam obrona :( 12.11.04, 11:00
        basia.basia napisała:

        > Gość portalu: sffinx napisał(a):
        >
        > > To co wygadywał u Olejnikowej, to wstyd.
        >
        > Ktoś na FK broniąc go podał, że zrezygnował z pracy na UJ na rzecz
        > nowej Uczelni prywatnej gdzie będzie mógł uczyć prawników. A na UJ
        > miał zajęcia nie na wydziale prawa tylko na zarządzaniu!

        Ktoś chciał się dowiedzieć, to odpowiedziałem. Dlaczego uważasz, że była
        to "obrona"?
        A tak swoją drogą, jeśli ktoś zajmuje się naukowo (z sukcesami) kryminalistyką
        i kryminologią, to chyba nic w tym niezwykłego, że chce uczyć prawników a nie
        wykładać przedmioty typu "wstęp do wprowadzenia" studentom zarządzania, przy
        całym szacunku dla tych ostatnich. To też o nim źle świadczy?


        >
        > A oto co o "karierze" Widackiego pisze Wildstein:

        „Kaczyński wierzy, że zaostrzenie kar zmniejszy przestępczość. J
        > est to
        > pogląd archaiczny, naiwny i nienaukowy". Rzecze profesor. Profesor chce z
        > czytelników zrobić idiotów, albowiem twierdzenia takie nie poddają się
        kryteriu
        > m
        > naukowości i trudno uwierzyć mi, aby bądź co bądź profesor nie wiedział, za co
        > oblewa się studentów na egzaminie z metodologii.

        Brak zauwazalnego związku między poziomem represyjności danego systemu a
        poziomem i dynamiką przestępczości jest oczywisty dla kazdego, kto się tym
        naukowo zajmuje, niezaleznie od poglądów politycznych. To za to oblewa się
        studentów, jeśli tego nie wiedzą. W różnych krajach świata (np. w
        poszczególnych stanach USA) już setki razy zaostrzano lub łagodzono
        odpowiedzailnośc za różne typy przestępstw i nigdy jeszcze się nie zdarzyło,
        żeby zaostrzenie odpowiedzialności zauwazalnie zredukowało jakiś rodzaj
        przestępstwa i viccewersa.
        U nas w Polsce 4 lata temu wykroczenie bezwypadkowego prowadzenia samochodu po
        pijanemu przekwalifikowano na przestępstwo, co wiązało się z radykalnym
        zaostrzeniem kar. I co? I nic - żadnego wpływu.

    • wieloimienny Re: prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla 11.11.04, 01:26
      Gość portalu: sffinx napisał(a):

      > To co wygadywał u Olejnikowej, to wstyd.

      Wstydź się sffinxie
    • wieloimienny Re: prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla 11.11.04, 01:29
      Pogięło cię czy co??
      • antykagan Re: prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla 11.11.04, 01:51
        Do tej pory Widacki mnie specjalnie ani ziębił, ani grzał. Teraz, gdy go
        posłuchałem, stwierdziłem, że jest wyjątkową szmatą i sprzedajną, kłamliwą
        swołoczą.
        • sffinx Re: prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla 11.11.04, 10:13
          Widacki jest bardzo kreatywny. By odwrócić uwagę od istoty rzeczy - czyli kontaktów z "byłym szpiegiem" jak obłudnie przekonywał, mechanizmów działających na styku biznes - władza - majątek narodowy, atakuje dociekliwych członków Komisji. Chce wywołać wrażenie, iż sprawa jest polityczna i chodzi tu wyłącznie o dobranie się do skóry politykom z najwyższej półki. W gruncie rzeczy tak, bo co by nie powiedzieć, juz poprzednia Komisja unaoczniła wszystkim jakie to bagno. Kulczyk nie mógł by funkcjonować na tym poziomie, gdyby nie miał zgody urzędników najwyższego szczebla w tym kraju. Skoro są umoczeni to walka nie będzie łatwa.
          • p.smerf Re: prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla 11.11.04, 10:31
            > Kulczyk nie mógł by funkcjonować na tym poziomie, gdyby nie miał zgody urzędników
            > najwyższego szczebla w tym kraju.

            Święta prawda. Tylko że Kulczyk najlepsze interesy robił w latach 1997-2001 (w
            ostatnich trzech latach nie zrobił w Polsce praktycznie żadnego). A ta akurat
            komisja omija ten okres jak zarazę.
            • sffinx Re: prof. Widacki. Jak można poświęcić renomę dla 11.11.04, 20:37
              Dla mnie sprzedajny polityk, urzędnik państwowy, z lewa czy prawa to wrzód, który trzeba wyciąć. A czy w tym pomoże Giertych, czy Rokita to nie ma znaczenia.
              Ten ostatni interes, który Kulczykowi juz nie wyszedł, by najwyższego kalibru.
    • zen16 Ktoś na kogo prawicowi sbecy wydali już wyrok 11.11.04, 22:48
      nie powinien mieć żadnego obrońcy. To nowa konstytucja Żydo-prawicy
      • sffinx zen16 - napij sie wody i ..... 11.11.04, 23:02
        Nie rozpaczaj. Kulczyk sobie poradzi. Koledzy z lewicy są mu zobowiązani. Wyrok jeszcze nie zapadł i długo nie zapadnie.

        Natomiast jeżeli kumasz coś z historii tego kraju, to żydo-lewica
        [przyjmując twoje nazewnictwo] w przeszłości miała naprawdę rewelacyjne wyniki w "temacie wyroków". W większości skończyły się śmiercią. A ofiarami nie byli jacyś tam dwuznaczni biznesmeni.
    • Gość: Milka "profesura" Widackiego KUPIONA od KOMUCHÓW ? IP: *.twmi.rr.com 12.11.04, 01:52
      z PZPR-u ?

      Czy ta profesura to takie SAME "doktoraty honorowe" jak Michnika lub żydo-
      komunisty Kwaśniewskiego od MORDERCY Sharona z Izraela ?

      Czy Widacki to dobry znajomy sąsiada "profesora" T. Grossa ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja