Dodaj do ulubionych

Ikona prawicy-obrona Toledo-lwy Alkazaru

20.11.04, 22:12
krajski.com/lwyalka.htm
Może warto, w rocznicę śmierci gen. Franco przypomnieć ten chwalebny, a mało
znant epizod z hiszpańskiej Krucjaty przeciw bolszewizmowi. Chwała bohaterom
i "Arriba Espana"!
Obserwuj wątek
    • Gość: eres W kinach hitlerowskich Niemiec... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.04, 10:44
      ..film fabularny hiszpańskiego reżysera Augusto Genieniasa "Alkazar" grany był
      przez całe lata wojny. To zrozumiałe, bo przecież faszyści dyktatora Franco to
      bratnie dusze nazistów Führera Hitlera, a obaj dyktatorzy faszystowscy byli ze
      sobą serdecynie zaprzyjaźnieni.
      Jak dobrze wiemy, w czasie wojny domowej w Hiszpanii Hitler posłał z pomocą
      faszystowskiemu generałowi Franco swoją dywizję lotniczą "Condor" pod
      dowództwem von Richthofena. Zresztą to samo uczynili i sowieci posyłając
      czerwonym Hiszpanom swoje tzw. "Brygady Międzynarodowe", swoje lotnictwo
      zresztą także.
      Dobrze też wiadomo, że obie strony wojny domowej dopuszczali się okrutnych
      zbrodni, a najbardziej cierpiała - jak zwykle - ludność cywilna.
      • yossarian18 Re: W kinach hitlerowskich Niemiec... 21.11.04, 11:50
        Franco musiał korzystać z pomocy faszystowskich sojuszników(zarówno
        wewnętrznych, jak i zewnętrznych), gdyż nie miał innego wyjścia. Jednak
        mówienie o Franco-faszyście to kompletne nieporozumienie, mit ten przenicował
        na wylot antyfrankistowski pisarz emigracyjny Michel del Castillo: "... w
        całym świecie zachodnim uczyniono z Franco faszystę. Tymczasem on zniszczył
        faszyzm hiszpański, Gdyby żył José Antonio Primo de Rivera, znienawidziłby tego
        kabotyńskiego generała. [...] Franco daleki był od filozofii nazistowskiej.
        Rosenberg w Hiszpanii zostałby wtrącony do więzienia. Te historie wysokich
        jasnowłosych aryjczyków, tworzących rasę panów, i ludów niższych,
        predestynowanych do roli niewolników Germanów, ta obsesja siły i okrucieństwa
        dręcząca bladych wąsatych urzędników - wszystkie te mętne opowieści nie
        interesowały wcale Caudilla. [...] Generalissimusowi nie chodziło wcale o
        przeprowadzenie rewolucji ani o zbudowanie nowego społeczeństwa. Bronił honoru,
        czyli wiary Hiszpanii. [...] Zamknąć frankizm w tym worku na wszystko, jakim
        stało się słowo faszyzm, to znaczy zrezygnować ze zrozumienia czegokolwiek z
        ostatnich czterdziestu lat historii Hiszpanii. Powtórzmy raz jeszcze: Franco
        nigdy nie był faszystą. Oczywiście włożył na głowę czerwony beret i pozdrawiał
        tłumy ręką uniesioną do góry. Ale nosił wiele innych nakryć głowy i wszelakiego
        rodzaju mundury, zależnie od okoliczności. Jeśli idzie o organizację państwa i
        o praktykę polityczną, przyjmował w istocie idee, które były pod ręką. [...]
        Było mu wszystko jedno, czy muzyka grała taki czy inny hymn, czy państwo
        nazywało się narodowosyndykalistyczne czy narodowosocjalistyczne. Dla tego
        niewysokiego, zamkniętego w sobie człowieka liczyło się tylko państwo potężne,
        zjednoczone i katolickie. [...] On sam chciał być jedynie narzędziem
        Opatrzności. [...] Franco nie myślał o zorganizowanym ludobójstwie. Nie dążył
        do eksterminacji jakiejś rasy lub jakiegoś ludu. [...] Bicie, zmuszanie do
        wypicia litrów oleju rycynowego, takie zabawy dobre były dla Włochów, którzy
        nigdy nie wiedzieli, co to jest powaga. Franco wiedział, że ma misję do
        spełnienia - ma wyrwać marksizm z ciała Hiszpanii. Bóg go wybrał, aby stał się
        ramieniem Jego Sprawiedliwości" (M. del Castillo, Hiszpańskie czary, Warszawa
        1989, s. 107, 110, 112-3, 117).

        Przyjaźń Caudillo z Fuhrerem to kolejny mit. Spotkali się ze sobą jeden raz 23
        X 1940 w miejscowości Hendaye, rozmawiali 9 godzin, Franco nie dał się wciągnąć
        do wojny, po tym spotkaniu Hitler - który już wcześniej żałował, że w
        hiszpańskiej wojnie domowej nie udzielił poparcia "prawdziwym rewolucjonistom"
        z obozu republikańskiego, tylko "poplecznikowi klechów i arystokracji" - miał
        się wyrazić, że wolałby dać sobie wyrwać 3 lub 4 zęby, niż jeszcze raz spotkać
        się z Franco, zaś poirytowany Goebbels zanotował w swoim dzienniku: "Franco to
        fanatyczny dewot. Dopuszcza do tego, że w dzisiejszej Hiszpanii rządy sprawuje
        [...] jego spowiednik".
    • Gość: HaHa Re: Ikona zezwierzecenia im podlosci - Franco IP: *.proxy.aol.com 21.11.04, 14:39
      Zeby cie poskrecaly "dobrodziejstwa" faszyzmu - obsr..y przyglupie.
      Nawet nie wiesz kretynie o czym wypisujesz tutaj glupoty.
      Demokracja ci nie odpowiada - faszystowska gnido, bos jednego dnia nie przezyl
      w dyktaturze do tego faszystowskiej, jak ta twojego "bohatera" mordercy dzieci
      i inaczej myslacych.
      Franco, bandzior-faszysta majacy na sumieniu bombardowanie Guerniki i zycie
      wszystkich jej mieszkancow, kapturowe sady i ofiary dzialania jego szwadronow
      smierci - w hiszpanskim wydaniu, plugawego SS.
      Franco - zaprzanskiego lizydupka kosciola i jego paskudnych slugasow ktorzy za
      dobra materialne i szczegolna "opieke i preferencje" mordercy i dzierzymordy,
      jak larwy w miodzie delektowaly sie upodleniem wszystkich "inaczej wierzacych"
      gwarantowanym Kosciolowi przez tego bandziora.

      Zebys raz, przez rok i na wlasnej skorze sprobowal "dobrodziejstw tego systemu
      politycznego - zaprzeanski sk....lu i lizydupco gietrychowskiego siedzenia -
      tego ci z calego serca zycze :(
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka