radca
21.11.04, 22:26
miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35590,2404458.html
W Cielu zamarzają dzieci
Michał Kopiński 21-11-2004 , ostatnia aktualizacja 21-11-2004 21:39
Rodzina Modrzejewskich z Ciela żyje w szopie bez wody, ogrzewania i światła.
Energetyka chce im podłączyć prąd, ale dopiero za 16 miesięcy
Ciele, gmina Białe Błota. Za kilkoma popegeerowskimi blokami stoi szopka,
mniejsza od przeciętnego garażu. Mieszka w niej rodzina Modrzejewskich - pięć
osób, w tym trójka malutkich dzieci. Najstarsze, 7-letnie, już choruje na
nerki z wyziębienia. Utrzymują się z jednej renty, nie stać ich na
mieszkanie.
Jerzy Modrzejewski jest po dwóch zawałach, ma ciężką miażdżycę i cukrzycę. -
Mam 30 procent wydolności serca. Czekam na operację. Wiem, że mogę z niej nie
wrócić - mężczyzna patrzy na dzieci. - Nie chcę ich zostawiać bez prądu.
Muszą jakoś żyć.
Dlatego z trudem odłożył 558 zł i złożył podanie o podłączenie prądu.
Modrzejewscy boją się, że nie przetrzymają zimy.
- Nie mamy tu prądu ani wody - mówi Beata Modrzejewska. - Gaz z butli służy
nam do gotowania, trochę się nim ogrzejemy. Ale to nie wystarcza, temperatura
w szopie jest taka jak na dworze. Wszędzie zimno, dzieci już nie wytrzymują.
Najmłodsze nie skończyło pół roku.
Rodzina przeżyła szok, kiedy dowiedziała się, że na podłączenie prądu musi
czekać 16 miesięcy. Tyle czasu na pociągnięcie 150 metrów kabla od
najbliższego transformatora rezerwuje sobie Grupa Energetyczna Enea. Nie ma
znaczenia sytuacja rodziny, nie liczy się zdrowie małych dzieci.
- Tak jest zapisane w umowie i koniec - ucina rzecznik bydgoskiej Enei
Franciszek Niechwiej.
Bernadeta Kończak, szefowa firmy, w której przed chorobą pracował
Modrzejewski, nie może tego zrozumieć: - To skrajna bezduszność. Założyliśmy
tej rodzinie za darmo wszystkie kable wewnątrz domu. Gwarantujemy pokrycie
reszty kosztów. Pomagamy Modrzejewskim, jak możemy, ale już więcej nic nie
zrobimy, kiedy Enea każe tak długo czekać. Jak oni mają przeżyć zimę?
Michał Kopiński
Bydgoski program "Bezdomność"
To akcja Stowarzyszenia Wsparcia Społecznego, którą wspierają: Miejski
Ośrodek Pomocy Społecznej, straż miejska i "Gazeta". Potrzebujemy pomocy w
ustaleniu miejsc pobytu ludzi bez dachu nad głową. Zgłoszenia przyjmują: SWS,
tel. 322 53 43 (wtorki i czwartki 16-19), MOPS, tel. 321 55 35 (od pon. do
pt. 8-15), straż miejska, tel. 986 (cały dzień), "Gazeta", tel. 347 70 07 (od
pon. do pt. 10-18).
ROZMOWA NA BOK STRONKI
Modrzejewski nie jest jeden na świecie
Michał Kopiński: 16 miesięcy na pociągnięcie 150 metrów kabla? Czemu tak
długo?
Franciszek Niechwiej, rzecznik bydgoskiej Enei: Mamy 10 miesięcy na wykonanie
projektu podłączenia i 6 kolejnych na zrealizowanie inwestycji. Tak jest
zapisane w umowie i koniec.
Modrzejewski ma obok domu transformator. Co takiego trzeba tam projektować
przez 10 miesięcy, żeby podłączyć mu prąd?
- Jeżeli pan przyjmuje taki ton rozmowy, to dajmy sobie spokój. Tłumaczyłem
już, ile trwa wydanie wszystkich pozwoleń. Skończyło się, że ktoś sobie
ubzdura, że raz, dwa i wszystko będzie załatwione.
Zna pan sytuację tej rodziny?
- Pan Modrzejewski nie jest jeden na świecie. Nie dostanie od naszej firmy
nic więcej niż inni. Jak myśli, że dzięki wam zdoła coś przyspieszyć, to się
myli.
Mam jeszcze dwa pytania...
- Niech pan ich nie zadaje. Mam dzisiaj dzień wolny. Nie wszystkie pana
życzenia będą spełniane. Nie chcę z panem dalej rozmawiać.
Rozmawiał Michał Kopiński
KOMENTARZ
Dzięki takim urzędnikom jak rzecznik Niechwiej o Bydgoszczy znów może stać
się głośno w całej Polsce. Nie wyciągnął on żadnych wniosków z głupoty
bydgoskiej izby skarbowej, która doprowadziła do śmierci rzemieślnika winnego
jej 8,80 zł podatku. Tym razem dyrekcja Enei może zapobiec tragedii i dalszej
kompromitacji. Trzeba tylko natychmiast podłączyć prąd Modrzejewskim i
zabronić takim ludziom jak Niechwiej wypowiadać się publicznie.
Marcin Kowalski