Gość: Kraken
IP: *.ipt.aol.com
08.05.02, 21:03
DALSZY
„Polityka zera tolerancji dla księży pedofilów”, „Papież
wstrząśnięty”, „Jan Paweł II głęboko zmartwiony” – oto jaki jazgot podniosła
wokół skandalu pedofilskiego w USA propaganda watykańska. A jakie są
rzeczywiste rezultaty spotkania JPII z amerykańskimi kardynałami? De facto
zadekretowano kontynuację dotychczasowej polityki. Otóż z Kościoła mają być
usuwani „notoryczni” albo „seryjni” pedofile. Czyli prawie wszystko zostanie po
staremu – najpierw przenoszenie z parafii do parafii, a potem wygnanie do
klasztoru; dochodzi tylko całkowite zwolnienie z roboty.
W całej tej sprawie poraża papieska obłuda – mówienie o „kilku księżach”
(zarzuty postawiono już ponad 450 duchownym w samym USA!), „złych radach
ekspertów”, „błędach biskupów”, którzy przecież nie robili nic innego, jak
tylko stosowali się do wyraźnych papieskich zaleceń. Ponadto z premedytacją
sprawia się wrażenie, że chodzi o jakieś nowe zjawisko w Kościele, czy nawet o
jakiś rzekomy „kryzys społeczeństwa”, którego katolicyzm padł ofiarą (sic!).
Molestowanie nieletnich, także przez kler, istnieje od zawsze, nowość ostatnich
czasów polega na tym, że w demokratycznych społeczeństwach nie udaje się już
tych rzeczy ukrywać, a ofiary nabrały odwagi i znalazły sposoby dochodzenia
sprawiedliwości. Wie o tym dobrze papież, długoletni biskup krakowski, który
zapewne sam niejednego księdza skandalistę przenosił z parafii na parafię,
zgodnie z odgórną dyrektywą. Na zupełną bezczelność zakrawa natomiast sugestia
zawarta w przemówieniu JPII, że „Kościół może pomóc społeczeństwu zrozumieć ten
kryzys i uporać się z nim”. Innymi słowy, Kk nawet unurzany po czubek głowy we
własnym błocie nie ma zamiaru przestać pouczać świata. Oto przemówił autorytet
moralny Polaków! (A.C.)