kimmjiki
12.05.02, 15:21
Jednym z ulubionych haselek eurofobow (w szczegolnosci radiomaryjnych) jest
okreslenie "Europa Ojczyzn", ktora w ich opinii powinna zastapic Unie. A na
czym ta EO mialaby polegac? Z wypowiedzi radiomaryjcow wynika, ze po prostu na
braku UE. Przykro mi Was rozczarowywac, ale to juz mielismy przez stulecia i
efekty byly mocno niezadowalajace - Europa byla niemal bez przerwy wstrzasana
wojnami, ktore systematycznie niszczyly jej gospodarki. Szwajcaria wlasnie
dlatego jest bogata, ze pare wiekow temu postanowila wypiac sie na to wszystko
i zachowac neutralnosc zamiast tracic energie na wojowanie. Jak dlugo Europa
wyprzedzala reszte swiata cywilizacyjnie (co bylo w duzej mierze spadkiem po
praprzodku UE - Imperium Rzymskim), nie bylo problemu, bo potencjalna
konkurencja nie byla w stanie wykorzystac jej slabosci. Sytuacja sie zmienila
po powstaniu USA - w niedlugim czasie okazalo sie, ze wystarczy miec
troche "Lebensraumu", zdobycze technologiczne i swiety spokoj, zeby zostawic
daleko z tylu wiecznie sklocona Europe. Na szczescie znalazlo sie u nas paru
madrych ludzi, ktorzy przypomnieli sobie pomysly Ottona III o odtworzeniu
Imperium Rzymskiego i zaczeli je, w nowej formie, realizowac. Niektorzy jednak
tak sie przyzwyczaili do przesuwanych co pare lat w te i wewte granic, ze nie
sa w stanie przebolec ich usuniecia i wymyslaja najrozniejsze idiotyzmy dla
usprawiedliwienia swojej nienawisci do UE. Jednym z nielicznych ich twierdzen
majacych cos wspolnego z rzeczywistoscia jest to, ze Unia rozwija sie wolniej
niz USA. To prawda, ale przynajmniej sie rozwija, podczas gdy Europa Ojczyzn
przez stulecia nie rozwijala sie w ogole, nawet pomimo zyskow z eksploatacji
kolonii. Wspolnota europejska zaczynala jako mala, niewiele znaczaca
organizacja, by dzis byc druga gospodarka swiata. EO zaczynala jako
spadkobierca rzymskiego supermocarstwa bez zadnej znaczacej konkurencji, a
skonczyla jako zniszczony dwoma wojnami swiatowymi kontynent zebrzacy u USA o
pomoc. Szkoda, ze tak niewiele warta ta moja argumentacja, bo opiera sie na
czyms tak malo znaczacym w tutejszych dyskusjach jak fakty... Ale co tam,
przynajmniej bede mial niezly ubaw, jesli jakis eurofob zacznie
mi "udowadniac", ze wtedy bylo lepiej.