synziemi
13.05.02, 20:36
Tez kiedys bylem "eurosceptykiem." Tez kiedys nawolywalem do tego aby byc
ostroznym. Niemniej juz kilka dobrych lat temu zmienilem zdanie. A wszystko
to przez to, ze zobaczylem jak zyja ludzie. Zobaczylem bezrobocie,
niesprawiedliwosc, zacofanie. Zrozumialem, ze trzeba wyzbyc sie strachu bo tak
naprawde nie opiera sie on na jakichkolwiek faktach ale raczej na domyslach.
Czy zagrozenie dla polskiej suwerennosci jest tak naprawde realne? Nawet
jezeli czesc decyzji o nas zapadac bedzie w Brukseli, trzeba pamietac, ze wtedy
i my bedziemy wspoluczestniczyc w tworzeniu tych decyzji. My tez bedziemy
wspoldecydowac o tym co sie dzieje poza granicami naszego kraju. Bedziemy w
ten sposob wspolgospodarzyc Europa na nasz pozytek i na pozytek calego
kontynentu.
Glosy z drugiej strony czesto wspominaja zagrozenie wykupem polskiej ziemi
przez cudzoziemcow. Jednakze czy slaba, odizolowana gospodarka jest
odpowiedzia na tego typu zagrozenie? Ja bym twierdzil, ze jest raczej
odwrotnie. Silna, rozwijajaca sie polska gospodarka bedzie tym co zapewni nam
suwerennosc i pewnosc siebie. Czlonkostwo w UE nam w tym pomoze. Przykladami
sa takie panstwa jak Hiszpania, Portugalia czy Grecja, ktore jeszcze niedawno
byly panstwami gospodarczo zacofanymi ktore otrzasaly sie z okresu dykatur.
Dzis moga one pochwalic sie preznymi gospodarkami i standard zycia poszedl w
nich niebagatelnie w gore.
I oto wlasnie chodzi. Chcemy aby zwyklym, przecietnym ludziom zylo sie jak
najlepiej. Ludzie przeciwni Unii nie zaproponowali modelu rozwoju ktory
proponowalby lepsza przyszlosc dla rzeszy bezrobotnej mlodziezy, cierpiacych
emerytow, lub tez bojacych sie utraty pracy robotnikow. Trzeba myslec o tych
ludziach i zamiast retoryki, oddawac sie praktyce.
sz