Gość: kluba1
IP: *.we.client2.attbi.com
15.05.02, 06:20
Nigdy nie zaczynalam zadnego watku ale ten wydaje sie byc na czasie. Moje
pytanie to nie konfesjonal - raczej spradzian, czy potrafimy juz na ten temat
mowic otwarcie. Spodziewam sie wielu agresywnych wystapien - nie chce nikogo
podraznic. To jest fakt! - byly tego typu sprawy ! To nie ma byc oskarzenie
ani terapia- po prostu wymiana doswiadczen. Zaczne od siebie : pomoglam
ksiedzu zaniesc snop gozdzikow ktore dostal od uczniow na zakonczenie roku
szkolnego religi do pomieszczen koscielnych (?) , na gore gdzie ksieza
mieszkali. On mnie sam tam zaprowadzil. Pozniej, gdy usiadlam na kanapie to
skoczyl na mnie, zalozyl noge na moje cialo blokujac moje ruchy i zaczal mnie
calowac i obmacywac. Gdy wrzasnelam " co sie dzieje " powiedzial " cicho! z
ksiedzem, to jak na spowiedzi " Kilka lat wczesniej mowilam temu ksiedzu
wierszyk na jego " prymicji .Do dzisiaj pamietam " W kaplanska szate
przybrany, stajesz przed nami wybrany, przez Stworce - Pana naszego, bys wiodl
lud wierny do niego. Staje przed Ksiedzem ja mala i z serca zyczyc bym
chciala, by laski Boze splywaly na Ciebie i lud nasz caly!. Dzisiaj w tym dniu
radosci, zycze : niech laska boska wciaz gosci w twym sercu Wielebny Ksieze a
moc swiata zlego niech Cie nie dosieze." To bylo ok. 36 lat temu.Hm...
zobaczymy ! sprobuje! sadze, ze zostane opluta ale moze znajda sie odwazni
tez.....