kimmjiki
16.05.02, 22:53
Pim Fortuyn popieral aborcje, eutanazje, malzenstwa homoseksualne i legalizacje
miekkich narkotykow, a w dodatku wysoko cenil tolerancje. Dla radiomaryjcow
powinien byl byc zatem istnym wcieleniem Szatana, a Ojciec Dyrektor powinien
wynosic na oltarze jego zabojce - tymczasem radiomaryjcy z Oszolomem na czele
placza nad Pimem niemalze tak, jakby to byl brat Rydzyka. Co takiego mial w
sobie ten czlowiek, ze nasi talibowie nawet nie zwrocili uwagi na jego poglady?
Przeciez za mniejsze rzeczy Rydzyk mieszal z blotem i wyzywal od najgorszych, a
tu nagle cudowna odmiana. W zasadzie jedyne kwestie, w ktorych Fortuyn
zgodzilby sie z RM to niechec do imigrantow i "establishmentu" - obie dla RM
drugorzedne. O co zatem chodzi? Moze mnie ktos oswiecic?