Dodaj do ulubionych

Szef IPN Leon Kieres przeciw dzikiej lustracji

IP: *.crowley.pl 06.01.05, 23:48
Blady strach padł na kapusiów i ich popleczników z GW i Tygodnika.
W Tygodniku prym wiedzie Kozłowski, w GW Maleszka. Ciekawe...
Obserwuj wątek
        • Gość: uff, Re: NIEWIELE JUZ IM ZOSTAŁO CZASU IP: *.client.comcast.net 07.01.05, 16:53
          juz nie moge sie bardziej zgodzic!!!

          WSZYSTKIE TECZKI POWINNY BYC POWSZECHNIE DOSTEPNE !!!!!

          i TO W INTERNECIE

          Mogli to zrobic Niemcy czy jeszcze Czesi ,teraz majs spokoj. Mozna i w Polsce

          Coraz bardziej byli kapusie ,konfidenci z komusszym rodowodem panikuja.

          Te badania naukowe naukowe opracowania ,teczki pod kontrola historykow,
          Wszystkko to brzmi jak czyste oddwlekanie lustracji i przeciaganie otwarcia
          teczek dla spoleczenstwa jak najdluzej,najlepiej w nieskonczonosz

          Mazowiecki!!! Obys sie udlawil swoja guba kreska!!!

          Ciekawe o co ci naprawde chodzilo w tej kresce??!
      • m635 Re: Szef IPN Leon Kieres przeciw dzikiej lustracj 07.01.05, 01:24
        pan.nikt napisał:

        > Oj TP ma chyba sporo do ukrycia.

        Coś czuję, że niedługo usłyszymy, że jakiś "wybitny redaktor" wcale kapusiem
        nie był, że oddelegował go tam zespół Tygodnika, że to tylko była gra,
        niebezpieczna patriotyczna misja, oszukiwanie bezpieki, rozkładanie od środka,
        wallenrodyzm itp. :-)))

        To ostateczna klęska moralna formacji "historycznego kompromisu z komunistami" -
        tych wszystkich UD/UW, Wyborczych, mędrców z rządu Mazowieckiego. Okazuje się,
        że duża część tych tandetnych moralizatorów to zwykli kapusie donoszący za
        pieniądze. Sądziłem, że to poczciwe durnie a okazuje się, że zwykłe kanalie...
    • Gość: profumo Re: Szef IPN Leon Kieres przeciw dzikiej lustracj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 01:18
      Jasne że Fijak skompromitowal Gąsowskiego jako profesora i badacza UJ (wieśniaki
      nie wiedzą o czym mówię - wybaczam) więc Gąsowski wziął troche do buzi i
      sprzedał Fijaka, w TVN Rokita zrobił to samo, mowiąc -poproszę Pana Zbigniewa
      Fijaka o wycofanie się z...
      Co ma GW do agentury w Krakowie w latach osiemdzisiątych? No nie. GW w Krakowi
      wtedy nie bylo. Że Maleszka? Bez jaj, przecież on przez dobrych parę lat zanim
      pojawił się w tej gazecinie i to w Warszawie tworzył GAZETĘ KRAKOWSKĄ. Dziś tak
      łaknącą prawdy i lustracji, choć roi się tam od ubeków i to prawdziwych. Jezeli
      ktos ten organ tworzyl na nowo to on, wlaśnie. Ubecy w TP? Panowie, bądźcie
      poważni, nie dajcie się ponieść własnym debilizmom, jak ktoś walczył medialnie o
      wasze przez caly peerel to Oni. To, że nie czytacie , ch..a wiecie i walicie
      konia giertychowi to nie znaczy ze macie racje, a tylko takie gusta zaledwie.
      Czołem pracy bolszewickiej! i Niech żyje Platforma Obywatelska. Pożyjemny
      zobaczymy kto ukradnie więcej niż AWS i SLD do kupy. Za dwa lata będziecie
      śpiewać inaczej.
      • pan.nikt Re: Szef IPN Leon Kieres przeciw dzikiej lustracj 07.01.05, 01:32
        Kto i jak śpiewa i będzie śpiewał to inna sprawa.
        Problem jest w:
        PRAWDZIE HISTORYCZNEJ.
        Problem jest w uszanowaniu ludzi uczciwych (nawet z PZPR) i pokazaniu ludzi
        podłych, albo spodlonych.
        Ludzie, którzy się złamali mieli 15 lat czasu na uderzenie się piersi i
        powidzenie prawdy "tak złamali mnie" i OK.
        Ludzie, którzy poszli do SB dobrowolnie powinni zostac usunięci z władz,
        łącznie z IV władzą.

        Tymczasem złamańcy, ubrali się w maski męczęnników i odrywaja kupony od swojego
        rzekomego "kombatanctwa" w dodatku pouczając innych.

        Jak, przy takich cwaniakach, czują się prawdziwi bohaterowie "Solidarności".

        Ilu z prawdziwych bohaterów, widząc co się dzieje, widząc, jak konfidenci i
        regularni SB-ecy, robią kariery i pouczają, mówi sobie dziś:
        "JAKI JA GŁUPI PALANT BYŁEM i co ja z tego mam?? Złamane życie, zmarnowane
        zdrowie i ani pieniędzy, ani nawet satysfakcji"


        Tak, TP był wspaniałym tygodnikiem, było tam wielu wspaniałych ludzi, ale
        niestety było też sporo mendów.
        Dlaczego bronisz te mendy, kosztem prawdziwych bohaterów??

        Czas powiedzieć prawdę:
        Ci są bohaterami, a to mendy przebrzydłe.
        Zastanów się kogo i czego bronisz??
        • basia.basia Re: "dzika lustracja" to termin wymyślony przez G 07.01.05, 01:51
          pan.nikt napisał:

          > W imie bezkarności "kumpli".

          Wszystko na to wskazuje, że to mogą być "wielkie nazwiska"
          i stąd ten popłoch. Ohyda!

          Ale wygląda też na to, że się tego nie da zatrzymać i cała
          prawda wyjdzie na jaw i dopiero wtedy będzie można zacząć
          budować IV Rzeczpospolitą, bo teraz mamy państwo na przegniłym
          fundamencie:(

          Mam też nadzieję, że Jaruzelski i Kiszczak zostaną zdegradowani
          do szeregowców.
        • basia.basia Leon Kieres powiedział ... 07.01.05, 13:32
          Gość portalu: Jagnieszka napisał(a):

          > Według moich informacji, prof. Kieres nie powiedział niczego takiego. To brudna
          >
          > manipulacja "Wyborczej", która dobrze wie, że szefowi IPN niezręcznie będzie
          > prostować takie jej "wyjaśnienia".

          dzis.dziennik.krakow.pl/test/?Kraj/0301/0301.html
          Fragment:

          "Zarowno prezes Kieres, jak i dyrektor Kurtyka zapewnili, ze stoja po stronie
          pokrzywdzonych przez tajne sluzby. Przypomnieli, ze historycy szacuja liczbe
          wszystkich wspolpracownikow aparatu ucisku w PRL na przynajmniej 300 tys. osob
          (w koncu lat 80. bylo ich prawie 100 tys.). - Wielu z nich robilo rzeczy
          haniebne. Ich denuncjacje prowadzily niekiedy do smierci, czesto do wiezienia,
          zmuszaly do opuszczenia ojczyzny czy do utraty pracy - mowil prof. Kieres,
          jednoczesnie przestrzegajac, ze z dzika lustracja na duza skale mielibysmy do
          czynienia dopiero wtedy, gdyby zaprzestano udostepniac "teczki". Dyrektor
          Kurtyka nie kryl, ze czeka nas powazna debata publiczna na temat agentury."

          Czyli GW i prof. Kieres zupełnie inaczej definiują "dziką lustarcję":)
    • Gość: Ed Re: NIECH SPADA IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 07.01.05, 01:40
      Albo teczki będą oficjalnie ujawnione dla wszystkich, albo definitywnie
      zamknięte bez jakichś paranoicznych Instytutów kierysów, z ktorych teczki
      wyciekają strumieniami dla błazeńskich kabaretów. Aktualny stan świadczy to
      tylko o klasie wylonionej elity politycznej.

      Dla jasności mego stanowiska paranoi 3RP;
      - dla czego jedne teczki spalono, inne w ząbkach gdzieś tam dostarczono a
      jeszcze inne spreparowano?

      Psy niech sobie poszczekają a karawana pojedzie dalej ;((

      Niestety, dzielenie skąd innąd -= w moim przekonaniu z natury uczciwego
      społeczeństwa - na lewicę i prawicę, wprowadzając jednocześnie kategoryzację
      barw służy tylko temu, o czym nie chcę mi się nawet wspominać.
    • Gość: pipi Wystraszone kurczaki biegają w kółko IP: *.acn.waw.pl 07.01.05, 05:06
      „Autorytety moralne” - śmiech pusty ogarnia. Pan M. z GW to – jak pokazała
      Rywina sprawa – krętacz i cwaniak. Takim go ujrzeliśmy na przesłuchaniach
      komisji. Pan K. z TP – krętacz jeszcze wielki o mentalności maglarki. Już u
      zarania przemian dorwał się z kumplami (m.in. z panem M. ) do archiwów bezpieki.
      Buszowali tam jako „komisja historyczna”. Prawem kaduka. I takie typy
      obściskując się z oprychami w generalskich mundurach pouczały naród co dobre co
      złe. Zagadywaniem, lamentowaniem, wyszydzaniem i mędrkowaniem niszczyły głosy
      sprzeciwu i odmienne zdania. Teraz jednak koniunktura na mędrkowanie się kończy.
      Gazetowe lamenty „autorytetów moralnych” już tylko śmieszą, a moralizatorski
      bełkot tych panów (i niektórych pań) ginie w strachliwym gdakaniu i trzepocie
      skrzydeł. Wystraszone kurczaki biegają w kółko obijając się o ściany. Mędrkujący
      drób znalazł się w pułapce.
      • basia.basia Re: Wystraszone kurczaki biegają w kółko 07.01.05, 19:07
        Gość portalu: pipi napisał(a):

        > Wystraszone kurczaki biegają w kółko obijając się o ściany. Mędrkujący
        > drób znalazł się w pułapce.

        :)))

        Im głośniej krzyczą (gdakają i popiskują) tym bardziej
        ściągają podejrzenia w swoją stronę. Rozsądni ludzie
        wypowiadają się spokojnie zwracając uwagę, że inni zrobili
        prawnie brudów dawno temu i mają święty spokój. Za błędy
        trzeba płacić i ludzie uwikłani w esbeckie gry niech teraz
        żałują, że w stosownym czasie nie wycofali się z życia
        publicznego.
      • Gość: merlin Re: A SB-c y zacierają rączki ......stare,dobre m IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 09:10
        Za Galczynskim: "Chcieliscie Polski, no to ja macie - skumbria w tomacie
        i ....KLOPS "!!!! A poza tym trzeba pamietac, ze malpie nie nalezy dawac
        brzytwy, bo podetnie gardlo dawcy !!! To , co bedzie sie dzialo do wyborow (ale
        tez i potem) to bedzie jeden wielki popis oczerniania, mowienia polprawd i
        nieprawd, rozsiewanie plotek, ktore - jak nic innego - szybko zaczynaja zyc
        wlasnym zyciem i sa nie do "odkrecenia" (na zasadzie : "Nie wiadomo, czy on
        ukradl, czy jemu ukradli, ale jesli o tym mowia, to znaczy, ze cos w tym
        jest "!!). Przedsmak tego mielisy podczas slynnej afery Macierewicza. A byl to
        maly pryszcz w porownaniu z tym , co sie rozpeta i - jak granat wrzucony do
        sdzamba - obryzga wszystkich g....m . Gdy w 1990 r moj dobry kolega (nb. mocno
        swego czasu zaangazowany w SOLIDARNOSC ) zdecydowal sie emigrowac, przkonywalem
        go ,ze przeciez ida zmiany i bedziemy normalnym spoleczenstwem . Okazuje
        sie ,ze mial 100 % racji, twierdzac, ze w tym kraju sie nie da zyc normalnie .
        Teraz moge mu tylko zzdroscic trafnosci decyzji.
        • Gość: m SBccy kapusie zacierają rączki czytając twój tekst IP: *.crowley.pl 07.01.05, 10:12
          Gość portalu: merlin napisał:

          > malpie nie nalezy dawac brzytwy, bo podetnie gardlo dawcy !!!

          Jasne, wiedzę o kapusiach powinni mieć tylko wybrani mędrcy, autorytety moralne
          (np. Michnik, Ajnenkiel, Holzer, Kozłowski) a motłochowi wara!

          > to bedzie jeden wielki popis oczerniania, mowienia polprawd i
          > nieprawd, rozsiewanie plotek

          Położyć temu kres może tylko lustracja - ujawnienie prawdy. Przecież o Maleszce
          czy Niezabitowskiej nikt nie będzie plotkował, oczerniał itp.

          > jak granat wrzucony do
          > sdzamba - obryzga wszystkich g....m .

          Ja się nie boję - mam czyste sumienie. Działałem w opozycji, złożyłem wniosek
          do IPN, zobaczyłem akta. Nie mam się czego bać - nie donosiłem na kolegów, nie
          byłem kapusiem. Żadnym g...m nikt mnie nie obryzga. Boisz się czegoś merlinie?

          > w tym kraju sie nie da zyc normalnie .

          Tak, póki rządzi nami sitwa bandytów przemieszanych z agenturą różnych służb
          specjalnych.

          Nie bój się prawdy jeśli masz czyste sumienie.
      • Gość: jw Przyczynki do czarnej księgi komunizmu IP: *.autocom.pl 07.01.05, 11:33
        Tajne teczki UJ, czyli o wyższości 'prawa' stanu wojennego nad Konstytucją III
        RP
        www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=37
        Odbezpieczyć nie tylko teczki bezpieki
        www.nauka-edukacja.p4u.pl/articles.php?id=32
        www.naukowcy.republika.pl/czarna_ksiega.html
        www.naukowcy.republika.pl/solidarnosc_uj.html
        Co słychać pod dywanem

        www.naukowcy.republika.pl/dywan1.html


    • Gość: lech X Re: Szef IPN Leon Kieres przeciw dzikiej lustracj IP: 195.117.200.* 07.01.05, 15:10
      Z tego materiału wynika, że donosy w dalszym ciągu są skuteczne. Każdy w tym
      kraju powinien mieć prawo do badań zgodnie ze swymi zainteresowaniami i prof.
      Kieres nie powinien reagować na tego typu listy wyrosłe duchem z PRL, kiedy to
      esbecy na stanowiskach archiwistów decydowali, kto moze czytać akta i jakie
      akta można udostępniać. Do dziś np. nie mozna w archiwach państwowych badać
      historii gmin po 1945 r., bo są to akta zastrzeżone, a zgodę wydaje Naczelny
      Dyrektor, a w tych aktach są głównie dane o pogłowiu kur, krów i świń.
    • Gość: uff, Re: Szef IPN Leon Kieres przeciw dzikiej lustracj IP: *.client.comcast.net 07.01.05, 17:56

      To co najprostsze jest najtrudniej wprowadzic w zycie.

      Ujawnic wszystkie teczki do swobodnego wgladu przez spoleczenstwo,ktore ma do
      tego prawo.
      Ujawnicc poprzez internet jak to zrobili Niemcy czy Czesi
      Oni sa juz poza oczyscili atmosfere i ida do przodu.

      Wszystkie plotki .pomowienia,szantaz ,niezdrowa atmosfera sensacji bierze sie
      stad,ze na razie wybrani maja dostep do teczek, I to jest zrodlo zla.


      Profestor Kieres nie mowi nic o dzikiej lustracji, To jest INTERPRETacJA
      WYBORCZEJ, ktorej szef Michnik jako samozwanczy eksppert majstrowal porzy
      teczkach Czytaj post basia-basia powyzej.

      Wyborcza dzis jest gleboko zainteresowana w trzymaniu pod kontrola zawartosci
      teczek,podobnie jak tygodnik Powszechny.

      Spoleczenstwo powinni byc poinformowane jak i kto dokonal niszczenia teczek i
      jaki jest rozmiar,

      Wiele osob ze swiecznka spadnie i dobrze ; nie zasluguja aby tam byc.

      Wiele "autorytetow moralnych" przestanie nimi byc; i to tez jest dobrze bo nie
      zasluguja by nimi byc.

      tak kapusie sa w panice i dobrze ;zasluguja na to.

      Niezabitowska to byl probny balon. dowody sa tu porazajace choc kobita idzie w
      zaparte .Wiele tego typu zachowan bedziemy juz wkrotce swiadkami. Popatrzmy na
      Oleksego. Rezultaty juz sa,jest odsuniety os waznych funkcji publicznych.
      Jeszcze podskakuje jak raniony los, ale dosc wplywu komuny na zycie kraju.

      Spoleczenstwo ma prawo wiedziec jaki byl rozmier inwigilacji i kto sie umoczyl w
      brudnej sluzbie .bo to byla sluzba.

      Trzeba oczyscic atmosfere i uajwniwnie teczek temu sluzy/ Popatrzmy an inne
      kraje bloku jak sobie z tym poradzily.

      Trzeba zlikwidowac wszystkie postpezetpeerwske twory.

      Ujawnic esbecje UJAWNIC ESBECJE!!!!!!! Takze na poziome uczelni,nawet tak
      szanowanej jak UJ,moze zwlaszcza tam.inteligencja krakowska byl przesiaknieta
      esbecja jak gabka woda.

      A wyborcza przeklamala slowa Kieresa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • basia.basia "Lustracja bez emocji" 07.01.05, 19:54
      Publicystyka 07-01-2005
      Lustracja bez emocji

      Z sedzia WLODZIMIERZEM OLSZEWSKIM, nowym rzecznikiem interesu publicznego -
      rozmawia Ewa Losinska

      - Obejmuje Pan funkcje z niecierpliwoscia czy raczej z niepokojem?

      - Ani z jednym, ani z drugim. Oczywiscie, to dla mnie nowe zajecie, o ktorym
      najwiecej wiem na razie dzieki znajomosci ustawy i z przekazow mediow. Jednak
      doswiadczenie zawodowe pozwala mi na zachowanie spokoju.

      - Zatem to praca jak kazda inna?

      - Tak uwazam. Nie traktuje tego jako szczegolnego wyzwania zawodowego. W pracy
      sedziego miewalem, jak sadze, wieksze.

      - Podobno byl Pan w przeszlosci przeciwnikiem powolania sadu lustracyjnego.
      Dlaczego?

      - Niezupelnie tak bylo. Taka opinia na moj temat wziela sie stad, ze pierwotny
      projekt powolania sadu lustracyjnego, chyba z 1997 roku, zakladal, iz bylby to,
      wedlug mnie, wlasciwie twor pozakonstytucyjny, zlozony z 21 sedziow. Mieli sie
      oni dobrowolnie zglosic do pracy w tym sadzie. Autorzy tego projektu nie
      wskazywali, jakie wydatki pociagnie za soba to rozwiazanie ani jakie warunki
      pracy czekaja sedziow ochotnikow. Mialem w zwiazku z tym sceptyczny stosunek do
      tego sadu, choc nie wystepowalem przeciwko jego powolaniu. Goracym jego
      zwolennikiem byl prof. Adam Strzembosz, wowczas przewodniczacy Krajowej Rady
      Sadownictwa, ktorego bylem zastepca.

      - Ten sad jednak nie powstal...

      - Zglosilo sie tylko 20 chetnych, ktorych zreszta KRS miala weryfikowac, by
      zdecydowac, czy nadaja sie do pracy w tym sadzie. Pamietam, ze byla wsrod nich
      osoba, moim zdaniem, nie do zaakceptowania, bo byla doktorantem w Akademii Spraw
      Wewnetrznych. Kiedy zabraklo wymaganej liczby sedziow, prof. Strzembosz
      zareagowal na to bardzo emocjonalnie - publicznie zarzucil kolegom bojkotowanie
      sadu lustracyjnego. Moim zdaniem to byl krzywdzacy zarzut dla sedziow. Dlatego
      na lamach "Rzeczpospolitej" opublikowalem wowczas polemike z prof. Strzemboszem,
      piszac, iz to nie bojkot, lecz madrosc i rozwaga. Stad wziela sie opinia, ze
      jestem przeciwnikiem lustracji. Ale to nieprawda. Nigdy tej idei nie zwalczalem.

      - Moze to nie byl ani bojkot, ani rozwaga sedziow, lecz raczej obawa, jak ten
      sad bedzie funkcjonowal?

      - O to, dlaczego sie nie zglaszali, trzeba by pytac samych sedziow. Mysle, ze
      dla wielu bylo istotne np. to, czy beda mogli liczyc na godziwe warunki
      mieszkaniowe, jakis dodatek funkcyjny itp. A takich informacji wtedy brakowalo.
      Nie sadze, by niewielka liczba ochotnikow wynikala z obawy przed pewnym
      wyzwaniem, jakim byl sad lustracyjny.

      - W lipcu dowiedzielismy sie, iz to Pan bedzie nastepca Boguslawa Nizienskiego,
      a w jednej z pierwszych wypowiedzi dla prasy powiedzial Pan, iz procesow
      lustracyjnych bedzie teraz mniej. Dlaczego?

      - Powiedzialem cos takiego dziennikarzowi, ktory pytal mnie o to, gdy
      przebywalem na urlopie i nawet nie wiedzialem, ze ta wypowiedz zostanie
      opublikowana. Mowilem zreszta znacznie wiecej i sens calej wypowiedzi byl tym
      samym nieco inny. Zreszta kiedy niedawno spotkalem sie z Boguslawem Nizienskim,
      wlasnie na ten temat rozmawialismy.

      - Co mu Pan powiedzial?

      - Wyjasnilem, iz mialem na mysli fakt, iz przez szesc lat rzecznik interesu
      publicznego i jego wspolpracownicy wykonali kawal pracy. Zatem sila rzeczy moj
      zakres obowiazkow bedzie mniejszy o to, co juz zrobiono. Nie mialem i nie mam
      zamiaru ograniczania postepowan lustracyjnych w sensie liczby kierowanych
      wnioskow. Bedzie ich tyle, ile bedzie materialu uzasadniajacego ich skierowanie
      do sadu. Ani jednego mniej.

      - Mowi Pan, ze Boguslaw Nizienski i jego wspolpracownicy wykonali wielka prace.
      Podoba sie Panu model funkcjonowania tego urzedu, jaki wypracowali?

      - Jeszcze dokladnie nie wiem, jak to w praktyce wyglada. Naturalnie pewne
      informacje od sedziego Nizienskiego uzyskalem, bo nasze spotkanie trwalo dosc
      dlugo. Zaprosilem tez odchodzacego rzecznika na 3 stycznia, na uroczystosc
      oficjalnego przekazania urzedu. Uwazam, ze Boguslaw Nizienski niezwykle solidnie
      i rzetelnie wykonuje swe obowiazki. Nie jest jednak moim zadaniem dokonywanie
      oceny jego pracy. Dzis trudno mi przesadzic, czy w pelni bede kontynuowal model
      pracy mego poprzednika. Zwlaszcza ze docieraly do mnie sygnaly, iz wspolpraca
      rzecznika z Instytutem Pamieci Narodowej czasem nie ukladala sie najlepiej. To
      wynika i z wypowiedzi pana Nizienskiego, i ze sprawozdan z jego pracy. Mysle, ze
      wspolpraca z IPN nie moze mi sie nie ukladac.

      - Jakie byly problemy? Chodzi o dostep do dokumentow?

      - Rzeczywiscie, pewne problemy byly z dokumentami. Z ustawy wynika, ze
      pracownicy merytoryczni Biura Rzecznika Interesu Publicznego uczestnicza w
      kwerendach archiwalnych. O ile wiem, taka wspolpraca z IPN nie zostala podjeta.

      - Z czyjej "winy", jesli mozna o niej mowic?

      - Trudno to przesadzac, skoro nie rozmawialem na ten temat z panem Nizienskim i
      nie znam jego argumentow.

      - Pan zasiada w kolegium IPN i nie zamierza z tej funkcji rezygnowac. To
      oznacza, ze wspolpraca z instytutem dobrze sie ulozy?

      - Nie mam co do tego watpliwosci. Tym bardziej ze sadze, iz moje relacje z prof.
      Leonem Kieresem, prezesem IPN, sa wrecz modelowe. Jestem przekonany, ze on to
      potwierdzi.

      - Licza sie jednak nie tylko stosunki z prezesem. Zwlaszcza ze prof. Kieres moze
      skonczyc kadencje za pol roku, jesli nie zostanie wybrany na kolejna.

      - Nawet przez pol roku mozna wiele zrobic. Na pewno zawrzec sporo porozumien i
      uksztaltowac model wspolpracy.

      - Czy przynajmniej niektore procesy lustracyjne nie powinny byc jawne? Skoro
      cale postepowanie jest utajnione, opinii publicznej trudno ocenic, kto w danej
      sprawie mowi prawde.

      - Zgadzam sie, ze niejawnosc wielu rozpraw przekracza rozsadne granice. Tylko
      dzieje sie tak na wniosek osoby lustrowanej i to taki wniosek zamyka drzwi do
      sali rozpraw.

      - Moze nalezaloby zatem zmienic ustawe lustracyjna? Zwlaszcza ze sa takze inne
      powody, by o to zabiegac. Czy chocby w zwiazku ze sprawa Malgorzaty
      Niezabitowskiej nie warto rozwazyc umozliwienie procesu lustracyjnego takze
      osobom niepelniacym funkcji publicznych?

      - To dosc skomplikowana sprawa. Mam co do tego nieco ambiwalentne odczucia. Z
      jednej strony rozumiem i akceptuje prawo takiego czlowieka do starania sie o
      lustracje. Z drugiej - trzeba brac pod uwage mozliwosci sadu. Takich wnioskow
      mogloby byc bardzo duzo.

      - Dotad sa tylko dwa glosne przypadki - Henryka Karkoszy i Malgorzaty
      Niezabitowskiej.

      - Liczby zainteresowanych procesem nie znamy. Zwlaszcza ze archiwa skrywaja
      jeszcze wiele tajemnic. Jak sie np. zmieni sytuacja, gdyby doszlo do
      zapowiadanego przez kilku krakowskich opozycjonistow ujawnienia nazwisk
      rzekomych agentow m.in. ze srodowiska akademickiego? Ile to byloby osob? A gdyby
      doszly do tego podobne przypadki w innych miastach akademickich?

      - Nawet jesli tak sie stanie, nie mamy pewnosci, iz chocby czesc takich
      oskarzanych o wspolprace ze sluzbami specjalnymi PRL osob zechce wystapic do sadu.

      - To prawda. Sadze jednak, ze zanim wprowadzimy powszechna dostepnosc do sadu
      lustracyjnego, trzeba tu postawic pewne bariery. Trudno sobie wyobrazic prace
      sedziow na kazde zawolanie. Trzeba by przeciez sad lustracyjny bardzo
      rozbudowac. Skad brac na to srodki? Poza tym to, co jest istotne z punktu
      widzenia zwyklego czlowieka, niekoniecznie jest istotne dla calego spoleczenstwa.

      - Pan radzilby Malgorzacie Niezabitowskiej starania o proces lustracyjny?

      - Do udzielania takich porad mnie pani nie namowi. To jej problem.

      - Kilka tygodni temu Boguslaw Nizienski powiedzial "Dziennikowi", ze ok. 600
      osob, w tym ludzie z politycznego swiecznika, znajduje sie "na pozycjach
      lustracyjnych". Nie ma wystarczajacych dowodow na ich rzekoma agenturalna
      przeszlosc, ale niewykluczone, iz podejrzenia co do nich kiedys sie potwierdza.
      To mogloby oznaczac trzesienie ziemi na naszej scenie politycznej. Chcialby Pan
      tego?

      - Nie, bo kazde trzesienie ziemi niesie ze soba wiele negatywnych s
      • basia.basia Re: "Lustracja bez emocji" 07.01.05, 19:55
        - Nie, bo kazde trzesienie ziemi niesie ze soba wiele negatywnych skutkow, a ja
        chcialbym, by w mojej ojczyznie panowal spokoj i porzadek. Ale oczywiscie
        zapytalem pana Nizienskiego o te "liste 600".

        - To istnieje dokladna lista nazwisk tych osob?

        - Uslyszalem tylko tyle, ile rzecznik powiedzial juz "Dziennikowi". Z pewnoscia
        jednak wkrotce obejrze te liste. Sadze bowiem, iz rzecznik jest w swych
        szacunkach precyzyjny i pewien wykaz takich osob istnieje. I nawet jesli
        materialy nie wystarczaja, by skierowac wniosek do sadu lustracyjnego, byc moze
        za rok, dwa dodatkowe informacje sie pojawia. Ale moga tez nie znalezc sie nigdy.

        - Czy jednak, nawet jesli ta liczba wydaje sie bardzo duza, nie byloby dobrze,
        aby do pewnego trzesienia doszlo? To mogloby oczyscic nasze zycie polityczne.

        - Najlepiej byloby, zeby nikt, kto zlozyl nieprawdziwe oswiadczenie lustracyjne,
        nie piastowal odpowiedzialnych funkcji w panstwie. Poszedlbym nawet dalej.
        Uwazam, ze ten, kto dobrowolnie i w pelni swiadomie, akceptujac peerelowski
        system totalitarny, zgodzil sie na wspolprace, a w dodatku bral za to
        wynagrodzenie, to nawet jesli zlozyl oswiadczenie lustracyjne zgodne z prawda,
        wywoluje we mnie watpliwosci co do swych kwalifikacji moralnych do pelnienia
        waznych stanowisk w panstwie. To moja wewnetrzna ocena.

        - Czemu lustracja budzi tyle emocji?

        - Wielu ludzi ocenia ja bowiem przez pryzmat kilku glosnych postepowan. Jesli
        niektore z nich, w stosunku do osob piastujacych najwyzsze funkcje w panstwie,
        tocza sie po 4-5 lat, to zainteresowanie, takze polityczne, jest oczywiste. W
        dodatku niektorzy wyznaja filozofie: do czego to wlasciwie jest nam potrzebne?
        Ja jednak wiem, po co to robimy.

        - Na Zachodzie procedury lustracyjne to standard i nikt sie specjalnie nimi nie
        podnieca. Czy u nas jest inaczej dlatego, ze III RP ma tylko 15 lat?

        - U nas emocje wynikaja ze stosunkowo niskiego poziomu kultury prawnej.
        Tymczasem to normalne, legalne, uregulowane ustawowo procedury. Zatem wszystko
        powinno sie toczyc w spokojnej atmosferze, tak jak zwykle postepowanie przed sadem.

        - Moze okazywana przez wielu nerwowosc to takze wyraz ich malosci charakteru,
        skoro tego, kto do wspolpracy sie przyzna, nie czeka zadna kara. Mimo to
        niektorych politykow nie stac na to, by powiedziec prawde. Wola walczyc z lustracja.

        - Dosc nisko oceniam nasza klase polityczna, oczywiscie z pewnymi wyjatkami. Jak
        sie zatem dziwic takiemu zachowaniu?

        - Rzecznik interesu publicznego czesto skarzyl sie, ze on i jego urzad, a takze
        sama idea lustracji sa obiektem ciaglych politycznych atakow. Pan sie ich nie
        obawia?

        - Wydaje mi sie, ze taka krytyka byla raczej kierowana pod adresem Boguslawa
        Nizienskiego jako rzecznika. Niektorym nie podobal sie jego dosc emocjonalny
        stosunek do lustracji. Do pracy prokuratorskiej czy adwokackiej nie mozna
        podchodzic z emocjonalnym, osobistym zaangazowaniem. To moze bowiem ograniczyc
        obiektywizm oceny i wprowadzic nerwowosc. Trzeba wykonywac obowiazki z pewnym
        dystansem. On i spokoj bardzo sie przydaja.

        - Ci, ktorzy wieszczyli, ze Pana wybor moze oznaczac koniec lustracji, nie
        oceniaja nowego rzecznika sprawiedliwie?

        - Nikt, kto zna mnie i moja prace, nie zarzucilby mi takich zamiarow. Jestem
        obowiazkowy i uczciwy. Robie po prostu to, co do mnie nalezy.

        - Czyli zapowiada Pan mniej emocji, ale niekoniecznie mniej postepowan
        lustracyjnych?

        - Gdyby okazalo sie, ze mozna doprowadzic do przyspieszenia pewnych postepowan,
        zwiekszenia intensywnosci pracy, z cala pewnoscia to wykorzystam. Zatem, mowiac
        precyzyjnie, wnioskow lustracyjnych rzecznika moze byc nawet wiecej. Jezeli
        tylko beda ku temu podstawy.

        - Moze warto by rozszerzyc krag osob podlegajacych lustracji? Np. o
        dziennikarzy, zwlaszcza redaktorow naczelnych publicznych mediow?

        - Byloby to wskazane. Maja oni bowiem potezny aparat do dyspozycji, ktory moze
        sluzyc do kreowania czy zwalczania pewnych pogladow.

        - A czy samo srodowisko prawnicze wystarczajaco oczyscilo swe szeregi?

        - I sedziowie, i prokuratorzy skladaja oswiadczenia lustracyjne. Dotad niewielu
        z nich okazalo sie bylymi wspolpracownikami sluzb PRL. Wazne sa jednak przede
        wszystkim takie cechy, jak uczciwosc, rzetelnosc i pracowitosc polaczone z wiedza.

        - Ale wlasnie ta uczciwosc, a raczej jej brak, za czasow PRL wiazala sie czesto
        z dyspozycyjnoscia wobec wladz.

        - Byla koncepcja samooczyszczenia sie srodowiska, ktora lansowal m.in. profesor
        Strzembosz. I choc mowi sie, ze postulat ten nie zostal zrealizowany, nie jest
        to do konca prawda. Wedlug mnie sedzia, ktory chcial byc uczciwy za czasow PRL,
        z wyjatkiem moze okresu stalinowskiego, ktorego nie znam z praktyki, mogl
        rzetelnie orzekac. Nie ulega jednak watpliwosci, ze byla grupa sedziow
        dyspozycyjnych, do specjalnych poruczen. Byli pod reka, wiec wladze czesto nie
        musialy naciskac na innych.

        - I na pewno wszyscy oni odeszli z zawodu?

        - Mysle, ze takich sedziow juz nie ma. Znaczna czesc to byly zreszta osoby starsze.

        - A jak wypada wsrod zawodow prawniczych srodowisko adwokatow?

        - Oni tez podlegaja lustracji i wsrod prawnikow, ktorzy zlozyli nieprawdziwe
        oswiadczenie lustracyjne, dzierza niekwestionowane pierwszenstwo. Adwokatura
        zreszta sama sie takiej weryfikacji domagala, w przeciwienstwie do radcow
        prawnych."
    • Gość: obserwator Re: Szef IPN Leon Kieres przeciw dzikiej lustracj IP: *.prawo.univ.gda.pl 08.01.05, 12:43
      Uważam,że w Polsce,m.in.ze względu na niektóre osobiste "przymioty"
      Polaków,najlepszym pomysłem była lustracja ludzi "idących do władzy",a
      pozostałą część tzw.teczek należało zamknąć na 50 lat /por.casus brytyjski/.Tak
      się jednak nie stało,utworzono IPN jako organ polityczny, mający służyć zemście
      na "komuchach" - stąd wziął się, sprzeczny z Konstytucją,pomysł dostępu do
      teczek tylko dla tzw.osób pokrzywdzonych.Skoro jednak,jak obecnie widać -
      "mleko się rozlało",a lustracji dokonują "mściciele" i frustraci rozładowujący
      swoje kompleksy,przeto należy położyć temu tamę przez udostępnienie
      WSZYSTKIM ,bez żadnych warunków wstępnych,dostępu do ICH teczek.Powinien to być
      dostęp WYŁĄCZNIE OSOBISTY,a nie internetowy;nie internetowy po to, aby to
      zainteresowani mogli decydować,co zrobią z uzyskaną wiedzą,a nie znowu ,bliżej
      nieznani,tym razem "internetowi badacze".Należałoby w dalszym ciągu utrzymać
      lustrację kandydatów do władzy z tym zastrzeżeniem,że tym razem należy
      wprowadzić 10 letni kategoryczny zakaz sprawowania władzy na określonych
      stanowiskach dla osób "współpracujących z byłymi służbami bezpieczeństwa" z tym
      jednak ogranmiczeniem,że chodziłoby o współpracę w celu wyrządzenia
      SZKODY /krzywdy ?/, inaczej mówiąc czas wprowadzić materialną definicję
      współpracy/.To tyle "nieuczesanych myśli".Pozdrowienia dla wszystkich
      Dyskutantów.
      • Gość: no nie wiem, Re: Szef IPN Leon Kieres przeciw dzikiej lustracj IP: *.client.comcast.net 08.01.05, 18:35
        czy rzeczywiscie osobiste przymioty nas jako narodu moga byc jakas przeszkoda w
        prawie do dostepu do teczek sbecji. Casus brytyjski jednak ma sie nijak ,jak
        sadze do naszej sytuacji,a to ze wzgledu na to ze oni nie zyli pod systemem
        totalitarnym.

        dlaczego zamykac teczki na 50 lat??

        Lustracja ludzi idacych do wladzy jest czynnoscia rutynowa na swiecie.Takze to
        nie podlega dyskusji.
        Dostep do teczek dla osob wybranych jest bardzo zlym pomyslem, bo powoduje ze
        majac ten przywilej niektorzy frustraci wykorzystuja to do brudnych gierek i
        szantazy.

        Jak sie wydaje dostep w internecie nie spowodowal jakiegos "tsunami" w innych
        postkomunistycznych krajach. Przebiega to spokojnie. A przeciez i tam sa
        frustraci i msciciele."'

        Stoje na stanowisku ze nalezy udostepnic wszystkim ,bez warunkow
        wstepnych,dostepu do ich teczek ,jak to napisales.(-as),i jak na razie nie
        widze silnych argumentow przeciwko internetowi.

        Co do definicji wspolpracy,to nie wiem,jak mysle na goraco, czy jest roznica
        miedzy donosicielem a donosicielem? Kazdy donos potencjalnie niosl i nosi
        znamie szkody na rzecz ogolu spolecznosci,z ktorej przeciez donosiciel sie
        wywodzic,bo inaczej skad by czerpal swoje donosy.

        Przeciez juz z zalozenia wspolprace podejmuje sie w celu wyrzadzenia szkody.

        Poza tym dlaczego 10 letnni zakaz sprawowania wladzy na okeslonych stanowiskach ?
        a nie 5 letni czy 15 letni. A nie np zakaz sprawowania wladzy w ogle na
        okreslonych stanowiskach ;na zawsze.
        Tyle nieuczesanych mysli:)
    • Gość: ludzik Re: Szef IPN Leon Kieres przeciw dzikiej lustracj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 00:10
      Opowiadam się za lustracją z jednoczesnym uwzglednieniem rzetelnej oceny
      działalności i wyborów dokonywanych przez osobę lustrowaną.
      Pamiętajmy o tym, że wielu zmuszonych było czynić wbrew sobie, by móc czynić
      coś rzeczywiście ważnego dla ogólnego dobra, lub też ze zwykłego tchórzostwa
      jak świadek Jędrzejczak z procesu posła Beszty - Borowskiego.
      Nie zapominajmy, że ci, którzy popełnili najcięższe przestępstwa wobec Polski i
      narodu polskiego, mieli czas by zniszczyć dowody najcięższego kalibru. Dlatego
      też uważam, że w tych przypadkach cennymi świadectwami prawdy powinny być
      przede wszystkim zeznania świadków i materiały pochodzące z innych żródeł,
      natomiast te, ktore zachowały się w teczkach powinny stanowić jedynie materiał
      uzupełniający. Po prostu tak będzie sprawiedliwiej.
      Odpowiedzmy sobie, bez żadnych emocji, czy ktoś rozumny choć przez ułamek
      sekundy wątpił we wzorcowe oczyszczenie Włodzimierza Cimoszewicza i czy ktoś
      rozumny uwierzył ?
      Jakże żałosne było karcenie przez nowo wybranego marszałka posłów, a za ich
      pośrednictwem nas - wyborców, straszenie procesami, a fe.
      To po pierwsze.
      A po drugie jakąż trzeba było być figurą, asem, aby kontaktować sie z
      Ałganowem, a nawet mienić się jego kolesiem. On nie tracił cennego czasu.
      I takie przykłady szczególnej wagi można mnożyć.
      Dlatego tez uważam, że dla niektórych przypadków nie może być ostatecznych
      rozstrzygnięć, bo jeśli znajdą sie dodatkowe dowody, lub też zajdzie
      uzasadnione podejrzenie niestarannego przygotowania procesu lustracyjnego to za
      10, 15 czy 50 lat należy do nich wrócic.
      Takie jest moje zdanie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka