Gość: Oszołom
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
04.06.02, 09:52
Rozpoczęły się mistrzostwa świata w piłce nożnej. W piątek, 31 maja, mogliśmy w
Programie 2 Telewizji Polskiej oglądać uroczystość otwarcia mistrzostw oraz
pierwszy mecz, w którym Francja zagrała z Senegalem. Oczywiście, nie mogło
zabraknąć w studiu "politycznej poprawności".
W pewnym momencie któryś z dyskutujących panów uznał za stosowne stwierdzić, że
siła drużyny francuskiej leży w otwartości francuskiego społeczeństwa na
imigrantów, ostatnie zaś wybory prezydenckie omal nie zmarnowały piłkarskiego
potencjału mistrzów świata. Wszak jednomyślnym chórem odgrażali się oni, że
jeśli wygra Le Pen, to na finały nie pojadą. Tak więc polityk prawicy okazał
się być głównym wrogiem francuskiego futbolu.
Jak jednak pokazało życie, polityczna poprawność francuskich kopaczy nie
przełożyła się na poprawność boiskową. Zagrali bardzo słabo i przegrali 0:1. A
może jest odwrotnie: może to właśnie ona jest powodem porażki? Wygrać z drużyną
złożoną z ciemnoskórych zawodników, do tego reprezentacją kraju będącego byłą
francuską kolonią? Toż to byłby rasizm i ksenofobia!