Lech Wałęsa: Jak chcieli zrobić ze mnie esbeka

    • eres2 Chcieli?! 25.02.05, 12:05
      Bez esbeków trudu pozwolił z siebie uczynić płatnego TW.
    • skorpionx Re:Maly agent porwany pradem historii... 27.02.05, 09:42
      Bardzo prawdopodobna jest wersja iz Walesa byl w latach 70-tych agentem
      bezpieki. Walesa lubil byc waznym. Wyobrazcie sobie sytuacje w ktorej
      bezpiekowcy przychodza do zakladow w ktorych on pracowal i z nim rozmawiaja.
      Podkreslac to moglo w jego pojeciu jego szczegolna pozycje posrod jego
      robotniczych kolegow. Przypomnijcie sobie realia tamtych lat... Potem przyszla
      solidarnosc. Walesa dostal szanse i uwierzyl ze mozna byc wazniejszym inaczej...
      • andrzej105 Re:Maly agent porwany pradem historii... 27.02.05, 09:53
        Ta wersja z Lechem najprawdopodobniejsza. Podobnie było do roku 80-tego z
        prałatem. Ostatnio prasa opisywała i jego przypadek , jego pseudonimy ,
        m.in "Delegat".
      • skorpionx Re:Maly agent porwany pradem historii... 27.02.05, 10:28
        To ze Walesa byl w moencie rozpoczecia strajku w stoczni agentem bezpieki mialo
        tez pozytywne aspekty dla powstania solidarnosci. Wladza miala na poczatku
        swiadomosc kontrolowania sytuacji. Przeciez na czele strajku stal ich czlowiek.
        Wszystkie posuniecia Walesy mogla brac jako wymuszony sytuacja blef. Kiedy do
        swiadomosci wladzy dotarlo to iz ich maly agent ich zdradzil bylo za pozno na
        ugaszenie pozaru solidarnosci. Najniebezpieczniejszy jest agentem ktory zdradzil.
        Walesa dla uzyskania wladzy pojdzie z kazdym. Poprzednie uklady i przyjaznie
        zapomni i podepcze...
        • andrzej105 Re:Maly agent porwany pradem historii... 27.02.05, 10:42
          Psychika konfidenta jest na swój sposób ciekawa. Myślę że w jego głowie cały
          czas kłębią się sprzeczne myśli typu : być nadal lojalnym ?, a może
          zdradzić ? , może sprzedać informacje ?, działać na dwa fronty ?, przejść na
          drugą stronę barykady ?
          • u3manek Re:Maly agent porwany pradem historii... 27.02.05, 11:22
            Ta psychologiczna interpretacja - b.ciekawa. Może rzeczywiście LW wszystkich
            ograł, bo najbardziej ze wszystkich chciał byc ważny?
            • kurczak-z-kfc Lech Walesa jest moim idolem i nic tego nie zmieni 01.03.05, 22:12
              Lech Walesa jest moim idolem i nic i nic ani nikt tego nie zmieni. Ta postac
              to swietosc i juz.
        • fatso60347 Re:Maly agent porwany pradem historii... 02.03.05, 11:39
          Panska wersja wydarzen wydaje sie byc psychologicznie prawdziwa.
          Wokol narodzin "S" krzatali sie rozni, niekoniecznie opozycyjnie nastawieni
          ludzie. Bywali tez ludzie systemu i ten system mial prawo myslec ze skanalizuje
          owa wezbrana rzeke, poprowadzi w bezpieczny tor by ja wreszcie ujarzmic.
          Przeciez tak bylo z Gozdzikiem i rokiem 1956, Jurczykiem i 1980. Wokol
          stoczniowcow Sierpnia krzatal sie np dobrze mi znany dziennikarz, Grzegorz
          Nawrocki z W-wy. Nawet ksiazeczke napisal i ja ja mam w swojej bibliotece. Dzis
          jest ozdoba tzw Listy Wildsteina.
          Nie zmienia to faktu, ze Lech Walesa wezbranej rzeki ludzkiego gniewu nie
          skanalizowal w 1980r, nie ujarzmil i nie poddal Komunie mimo ogromnych naciskow.
          Historia juz mu przyznala racje, szykujcie mu miejsce na Wawelu. A ze ideal
          nieco pordzewial, nieco zmatowial przez lata? Moj Boze, ten kto jest bez winy
          niechaj rzuci pierwszy kamieniem!
Pełna wersja