krzyd
28.02.05, 23:09
Wybitny mąż prawicy, poseł Kazimierz Michał Ujazdowski, ponownie objawił
swoją intelektualna głębię i polityczną dalekowzroczność. Ogłosił mianowicie,
że Polska powinna uznać postanowienia jałtańskie za niebyłe i nieobowiązujace.
Ja rozumiem, że jak ktoś ma kłopoty z identyfikacją swoich ważnych potrzeb i
skłonności i kogo w wiadomych sferach nazywają Kazio Misio-Pysio, to
koniecznie na zewnątrz musi pokazywać się jako Clint Eastwood polityki.
Najlepiej globalnej. Musi być bezwzględnym macho, żeby rozwiać ewentualne
wiadome wątpliwości w kręgach np. wszechpolaków.
Ale dlaczego Misio-Pysio nie zapyta najpierw mieszkańców Wrocławia, Zielonej
Góry, Gorzowa, Szczecina, Gdańska, Warmii i Mazur (a nawet Górnego Śląska,
chociaż to ryzykowne) – czy chcą wracać do Rzeszy. Czy chcą aby IV RP
powoływała IV Rzeszę Niemiecką w narodowych germańskich granicach.
A może niech ten wybitny polityk, aby udowodnić, że jest prawdziwym pod
każdym względem mężczyzną, otóż niech zwoła drużynę i samotrzeć – on i
Kaczyńscy – plus ta drużyna niech idą na Moskwę.
Kmicic, kiedy Chowańskiego podchodził, nie potrzebował całego narodu do
pomocy. I mniej gardłował, a więcej robił. Z Oleńką też.