forri
03.03.05, 03:43
O S T R Z E Z E N I E
Jezeli dochodzicie swoich racji w sadach w Polsce i skarzycie skarb panstwa
za szkody Wam poczynione to chce Was powiadomic, ze sady w Polsce przywoluja
przepisy, ktore nigdy nie byly stosowane, zeby Wasze pozwy odrzucic.
Utrudniaja dostep do sadu, wbrew konstytucji i opisze jak to czynia wedlug
dokumentu, ktory mam przed soba.
Moja rodzina zaskarzyla niesluszna decyzje sadu w Polsce. Na odwolanie
przysluguje 7 dni.Przed uplywem 7 dni odwolanie wraz z dokumentami listem
poleconym - poczta lotnicza bylo wyslane w ich miejscu zamieszkania za
granica.
Zawsze liczyla sie data stempla pocztowego i bylo to uznawane przez lata
cale- niezaleznie gdzie pismo bylo wyslane, no bo skad ma wyslac jezeli ktos
mieszka za granica?
Z postepownia sadu - z uzasadnienia postanowienia odrzucajacego odwolanie
wynika ze wyslane odwolanie w terminie 7 dniowym za granica sie nie liczy
bo pismo powinno byc juz w ciagu 7 dni w Polsce- liczy sie tylko i wylacznie
data stempla pocztowego ale urzedu w Polsce.
uzasadniaja to tak:
Zgodnie z art 165 & 2 oddanie pisma procesowego W POLSKIEJ PLACOWCE POCZTOWEJ
OPERATORA PUBLICZNEGO JEST ROWNOZNACZNE Z WNIESIENIEM DO SADU.
W sytuacji, gdy powodka nadala zazalenie w zagranicznej placowce pocztowej za
date wplywu uwaza sie date dostarczenia przesylki do polskiego urzedu
pocztowego.
Jak to powinno wygladac w rozumieniu sedziow z Polski i ciekawe czy byliby
sami w stanie to zrealizowac- czyli rzeczy niemozliwych.Chodzi o to, by
sluszne pozwy przeciwko skarbowi panstwa odrzucic z powodu idiotycznych
niezyciowych przepiosow rodem z komuny.
Poza tym
sady w kraju nie przesylaja waznej korespondencji dotyczacej sprawy
bezposrednio do strony mieszkajacej za granica, mimo, ze strona pokrywa
koszty procesu. Musi byc wyznaczony tzw " pelnomocnik do doreczen" czyli
trzeba glupiego znalezc kogos w kraju, kto bedzie musial spelniac role
listonosza z kraju za granice. Trudno jest znalezc taka osobe, ktora bedzie
uwiazana czyims procesem przez lata. Kolejne klody pod nogi.
Jak juz dojdzie w jakich sposob korespondencja od prywatnego doreczyciela z
Polski to uplywa czas - a termnin liczy sie od odebrania pisma z sadu przez
osobe w Polsce. Czasem jest to 3-4 dni, jak ma mozliwosc przefaksowania, lub
przeczytania przez telefon.
Zostaje ci naiwny Polaku mieszkajacy za granica 2 dni czasem 3 dni na
odwolanie. Trzeba sie zastanowic, poszperac w dokumentach,zasiegnac opinii.
W szostym lub siodmym dniu lecisz na poczte w swoim miejscu zamieszkania ze
swoim odwolaniem do polskiego sadu. Nadajesz jako list polecony- koniecznie
poczta lotnicza i myslisz ze zdazyles!!! Nie polski sad zagra ci nosie..
No jak to przeciez zmiesciles sie w siedmiu dniach, terminie zawitym.
Przekazujesz poczcie swoja przesylke i nie mozesz brac odpowiedzialnosci
kiedy dotrze do Polski.
Oj NAIWNY, polski sprawiedliwy sad odrzuci twoje odwolanie jako spoznione.
Uzyje przepis - wydaje mi ze jakis uspiony z ponurej komuny i odpowie ci caly
sedziowski -ze za pozno dotarlo twoje w terminie odwolanie do urzedu
pocztowego w Polsce, zeby uznac twoje odwolanie.
Powinienes Polaku mieszkajacy za granica nadac przesylke w urzedzie pocztowym
Polsce w ciagu siedmiu dni. Czyli po napisaniu odwoalania jak najszybciej
wskakuj w dostepny ci srodek lokomocji - samolot w przypadku mojej rodziny,
by przybyc do Polski aby w najblizszej placowce pocztowej operatora
publicznego, moze byc w pierwszej lepszej Pipidowce po to by przybili ci
stempel na twoim odwolaniu, i wymaganiom polskiego sadu stalo sie zadosc-
uznaja, ze twoje odwolanie bylo zlozone w terminie 7 dniowym.
Po nadaniu pisma w Pipidowce,przywalenia glosno pieczeci z poczuciem dobrze
spelnionego obowiazku wobec sadu czekaj na nstepne postanowienie, na ktore
bedziesz znowu musial napisac na pewno odwolanie i znowu ten sam horror....
Chodzi o to bys rodaku mieszkajacy za granica nie wnosil zadnych pozwow
przeciwko tym , ktorzy cie skrzywdzili..