Dodaj do ulubionych

Ale jaja! Siedmiu pijanych łobuzów zaatakowało ...

08.03.05, 21:47
... policjanta.

...kiedy ten jechał z żoną i córkami do szpitala. Żaden z bandytów nie został
aresztowany, zamiast tego prasa insynuuje, że to policjant na nich napadł. Wg
zeznań koleżanek i kolegów tych meneli biedne łobuziaki tak się przestraszyły
atakującego ich policjanta, że zaczęły biec w jego stronę, tak że policjant
musiał dwóch z nich ranić w nogę, żeby się zatrzymali i pozwolili mu odjechać.

Zastanawiam się jakimi debilami muszą być dziennikarze piszący o tym
incydencie. Po pierwsze, wciąż jak widać, wielu dziennikarzy ma wciąż
mentalność homo sovieticus ukształtowaną przez PRL. Dla takiego ciemniaka
jest oczywiste, że ulica to terytorium pijanych bandytów, nad tym terytorium
mają władzę i żaden policjant nie ma prawa wtrącać się do tego, co na ulicy
robią menele. Takie wychowanie milicjantów było elementem starej polityki,
wymyślonej jeszcze przez Stalina, którą tak doskonale opisał Sołżenicyn w
Archipelagu Gułag. Celem tej polityki było całkowite oddanie miast we władzę
zw. knajaków, która była tylko jednym z elementów państwowego terroru. W PRL
politykę tę milicja realizowała poprzez kształtowanie subkultury tzw.
gitowców (git ludzi, czyli grypsujących lub „nawijających”), spośród których
rekrutowała się później awangarda klasy rządzącej PRL (najlepiej widać to w
twarzy i mowie ciała Kwacha, który był typowym gitowcem i pozostał nim w
głębi duszy do dzisiaj). Wciąż wielu policjantów i dziennikarzy podświadomie
ma zakodowane, że ulica należy do bandytów, a policja nie powinna się
czepiać, jak się młodzi bawią. To dlatego m.in. młodzi bandyci jawnie piją
alkohol w autobusach i innych miejscach publicznych, pewni swej bezkarności,
bo wiedzą, że policja tego prawa wcale nie egzekwuje. Niewielu jest dobrych
policjantów, którzy usiłują egzekwować prawo – ci są atakowani przez
dziennikarzy, którzy tak samo mają w podświadomości zakodowane, że ulica
należy do bandytów, a stadiony do kiboli, i tak ma być, kibice niech sobie
kibicują przed telewizorami, bo młodzi muszą się wyżyć, niech więc robią to
na stadionach.

Po drugie, patrząc na sprawę z punktu widzenia samych faktów, mamy oto
starcie siedmiu pijanych młodych łobuzów o ustalonej reputacji przeciwko
jednemu policjantowi (o ustalonej reputacji) w towarzystwie żony i dwóch
córek. Policjant strzela i rani dwóch meneli w nogę, strzelając do nich, gdy
byli zwróceni do niego przodem, celując tak, aby nie zrobić im krzywdy.
Natychmiast po incydencie wsiada do samochodu i kontynuuje swą podróż do
szpitala, zamiast czekać na posiłki, czy spróbować aresztować przeciwników –
wniosek: bardzo mu się spieszy, bo odwiezienie chorych córek do szpitala jest
dla niego sprawą najważniejszą. To oczywiście nie jedyny oczywisty wniosek,
ale tępi dziennikarze usiłują na podstawie tych faktów insynuować, że
policjant specjalnie wysiadł z samochodu po to, żeby sobie zapolować na
grzecznie bawiącą się podchmieloną młodzież. Jakim degeneratem musi być taki
dziennikarz?!
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka