makary21
11.03.05, 07:12
Swojego czasu ( a dokladniej w czasie PRL) Polsce na drodze do wschodniej
granicy byl tz zakret smierci. Gineli tam ludzie prawie masowo ( jak na
owczesny ruch drogowy) gdyz zakret podobno byl zle wyprfilowany. Ludzie
szczegolnie miejscowi zglaszali ten fakt ale ciagle niz z tym nie robiono.
Dzialo sie to do czasu az sie na tym zakrecie rozbil jakis minister. Jak
niesie wiesc gminna dzien po wypadku przyjechali geodeci wymierzyli zakret i
po miesiacu byl naprawiony.
Czy w Polsce utowrzy sie dobre prawo zdrowotne i nie bedzie sie go
absurdalnie interpretowac dopiero jak ktos wazny umrze np na zawal bo bedzie
101 pacjentem w miesiacu a kontrakt bedzie na 100? czy w Polsce trzeba az tak
drastycznych czynow i wypadkow zeby cos sie ruszylo?
P.S. Z porodami tomoze NFZ chce wprowadzic planowanie. Teraz kazdy nim sie
bedzie staral o dziecko ma uzyskazc zgode z centrali NFZ czy w momencie
planowanego porodu beda czy nie beda limity. to hcyba jedyne wytlomaczenie.