homosovieticus
28.03.05, 08:39
niezaleznie od koalicji"
Takie stwierdzenie padło na ostatnim zjeżdzie SLD, na którym gośćmi
honorowymi byli Jaruzelski i Rakowski.
PD jest kolejną próbą realizacji powyższego stwierdzenia.Dziwne ,że Frasyniuk
nie powołał się jeszcze na to samosprawdzające się stwierdzenie.
Poniżej ciekawy fragment listu do Redakcji,czytelniczki z Londynu:
(...) IPN, z IPN-em, w IPN-ie , o IPN-e; - można by tak skrótowo podać
wiadomości dzienników. W zasadzie by wystarczyło. Weszłam na strony
internetowe najsławniejszej obecnie instytucji.
Ot, kilka instrukcji MSW, z których wynika, że resort, to kraina snów. Tam
niegrzeczne dzieci najwyżej lizaka nie dostaną. Funkcyjni bezpieki to tacy
fajni ludzie, że tylko "order uśmiechu" im przyznać.
Akurat znam inny obraz tej instytucji. Z pamiętników, opowiadań, autopsji -
och nie, nigdy nikt mnie nie uderzył, ale widziałam pobitych.To też była
metoda, popatrz, może jutro to będziesz ty... przecież ci "bandyci" sami się
tak pozałatwiali, teraz tylko z nimi kłopot....
Kolega z Lublina, chory na nerki, "po pijanemu" z pociągu wyleciał. Był
stuprocentowym abstynentem. Dwa tygodnie później miał być w Paryżu. Niestety,
nie dojechał.
Ciekawym dokumentem jest wstęp opracowany przez Instytut, a zwłaszcza jego
część statystyczna. Autor podkreśla, że NAJSZYBSZY WZROST LICZBY TAJNYCH
WSPÓŁPRACOWNIKÓW NASTĄPIŁ DOPIERO PO ZNIESIENIU STANU WOJENNEGO. Pod koniec
1984 r. liczba TW wynosiła około 24, 5 tysiąca. Rosła bardzo sukcesywnie, aby
w roku 1988 osiagnąć pułap 98 tysięcy. W tej wielkości nie ma tzw. kontaktów
operacyjnych, lokali kontaktowych i tzw. kontaktów służbowych (?) - zupełnie
nie rozumiem, o co chodzi w ostatnim przypadku.
Byłam przekonana do tej pory, że najłatwiej było komuś dać się podejść w
pierwszym roku stanu wojennego. Strach, czołgi na ulicach, głupie gadki w
rodzaju... podpisuj wszystko, ale tak żeby nikogo nie skrzywdzić... nie
wszystkich muszą wykończyć... podpisz u nich, pracuj dla nas... podpisy pod
przymusem nic nie znacząÉ Nawet morderca może zmienić zeznania złożone pod
przymusem...
W podobnych "gadkach" celowali niektórzy adwokaci, w tym również mec.
Olszewski. Namawiał też ludzi do wyjazdu z kraju, zwłaszcza tych, co nie byli
brani pod uwagę w sprawie ugody z komuną. Wygląda na to, że cały przewrót
ustrojowy przygotowały wywiady, zarówno bloku wschodniego jak i krajów
zachodnich. Lustracje w Czechosłowacji i w Niemczech pokazały, że tam też
trzon TW stanowili ludzie z władz opozycji. Wydaje mi się, że w Polsce było
tak samo. Rodowód Gorbaczowa sięga przecież KGB. Do "okrągłego stołu" to
Kiszczak ludzi wybierał. Ciekawe, co było przynętą, na co brali: na
patriotyzm?, szantaż?, forsę?, może władzę? Powiem szczerze, że bardziej
interesuje mnie sposób werbowania, ten prawdziwy, a nie suche teczki. Sądzę,
że jednak w aktach bezpieki tego nie znajdzie nikt.
Jestem w jakiś sposób przekonana, że teczki, które zostały przekazane do
IPN, dotyczą głównie ludzi z Solidarności. ŻEGNAJ ETOSIE.
Jest mi jednak tego za dużo. Jakaś taśma produkcyjna ruszyła? Przecież to
prawie mniejszość narodowa. Co będzie, jak upomni się swoje prawa? Powstają
już komitety pomocy lustracyjnej itp. bzdety.
Ocena sytuacji jest jednoznaczna:
- Nikt nie czepia się tych co bili, werbowali, zabijali.
- Nikt nie ma pretensji do komunistów za wydawane rozkazy.
- Wszystkiemu co złe w kraju są winni TW... zwłaszcza z Solidarności.
Wygląda to raczej niewesoło. Ktoś może stracić nerwy.
***
Gdy trudno mi coś zrozumieć, zadaję sobie niemalże kultowe pytanie, kto na
tym skorzysta? Podobnie myślałam w czasie wrześniowej tragedii w Nowym Jorku,
sygnowanej teraz jako 9.11.
No cóż, państwa uznane za terrorystyczne na pewno nic nie skorzystały. A
zatem kto? Niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie.
W Polsce, gdzie wiadomo, że każdy odłam mający w swoim programie nurt
rozliczeniowy (czyt. lustrację) od razu traci poparcie , kto na tym korzysta?
Wystarczyły dwa wystąpienia telewizyjne bardzo zacietrzewionych, zapatrzonych
w siebie panów, aby notowania SLD z trzech procent sięgnęły od razu
dziesięciu. Ich dalsza tendencja zwyżkowa mnie nie zdziwi.
Przecież ci, co to w telewizorach się tak błaźnią, to są ludzie wykształceni
i trudno uwierzyć, aby nie zdawali sobie z tego sprawy, co się dzieje. Czyżby
to był sposób na ratowanie "lewej nogi"? Ratowanie SLD? Kto jest właściwie
kim? Czy lewica to lewy odłam prawicy, a prawica to prawy lewicy? Już nie
mogę się połapać, w co kto gra. Sądzę, że przy urnach wyborczych w tym roku
będzie bardzo pusto. Nie ma na kogo głosować, nie ma komu zaufać.
Na ostatnim zjeździe SLD, gdzie gośćmi honorowymi byli Jaruzelski i
Rakowski, padło stwierdzenie: "Byliśmy, będziemy i jesteśmy partią władzy,
niezależnie od nazwy czy koalicji".
Jeszcze trochę niech "prawica" podyskutuje w swoim stylu o lustracji, a na
pewno postkomuna będzie tą władzą nadal. LPR zaczęła już nawet wstępny flirt.
USA też ich poprą. Taka już jest polityka.
Jadwiga Szcześkiewicz
London
www.goniec.net/trybuna.archiwum3.html