"Byliśmy, będziemy i jesteśmy partią władzy,...

28.03.05, 08:39
niezaleznie od koalicji"
Takie stwierdzenie padło na ostatnim zjeżdzie SLD, na którym gośćmi
honorowymi byli Jaruzelski i Rakowski.
PD jest kolejną próbą realizacji powyższego stwierdzenia.Dziwne ,że Frasyniuk
nie powołał się jeszcze na to samosprawdzające się stwierdzenie.
Poniżej ciekawy fragment listu do Redakcji,czytelniczki z Londynu:

(...) IPN, z IPN-em, w IPN-ie , o IPN-e; - można by tak skrótowo podać
wiadomości dzienników. W zasadzie by wystarczyło. Weszłam na strony
internetowe najsławniejszej obecnie instytucji.
Ot, kilka instrukcji MSW, z których wynika, że resort, to kraina snów. Tam
niegrzeczne dzieci najwyżej lizaka nie dostaną. Funkcyjni bezpieki to tacy
fajni ludzie, że tylko "order uśmiechu" im przyznać.
Akurat znam inny obraz tej instytucji. Z pamiętników, opowiadań, autopsji -
och nie, nigdy nikt mnie nie uderzył, ale widziałam pobitych.To też była
metoda, popatrz, może jutro to będziesz ty... przecież ci "bandyci" sami się
tak pozałatwiali, teraz tylko z nimi kłopot....
Kolega z Lublina, chory na nerki, "po pijanemu" z pociągu wyleciał. Był
stuprocentowym abstynentem. Dwa tygodnie później miał być w Paryżu. Niestety,
nie dojechał.
Ciekawym dokumentem jest wstęp opracowany przez Instytut, a zwłaszcza jego
część statystyczna. Autor podkreśla, że NAJSZYBSZY WZROST LICZBY TAJNYCH
WSPÓŁPRACOWNIKÓW NASTĄPIŁ DOPIERO PO ZNIESIENIU STANU WOJENNEGO. Pod koniec
1984 r. liczba TW wynosiła około 24, 5 tysiąca. Rosła bardzo sukcesywnie, aby
w roku 1988 osiagnąć pułap 98 tysięcy. W tej wielkości nie ma tzw. kontaktów
operacyjnych, lokali kontaktowych i tzw. kontaktów służbowych (?) - zupełnie
nie rozumiem, o co chodzi w ostatnim przypadku.
Byłam przekonana do tej pory, że najłatwiej było komuś dać się podejść w
pierwszym roku stanu wojennego. Strach, czołgi na ulicach, głupie gadki w
rodzaju... podpisuj wszystko, ale tak żeby nikogo nie skrzywdzić... nie
wszystkich muszą wykończyć... podpisz u nich, pracuj dla nas... podpisy pod
przymusem nic nie znacząÉ Nawet morderca może zmienić zeznania złożone pod
przymusem...
W podobnych "gadkach" celowali niektórzy adwokaci, w tym również mec.
Olszewski. Namawiał też ludzi do wyjazdu z kraju, zwłaszcza tych, co nie byli
brani pod uwagę w sprawie ugody z komuną. Wygląda na to, że cały przewrót
ustrojowy przygotowały wywiady, zarówno bloku wschodniego jak i krajów
zachodnich. Lustracje w Czechosłowacji i w Niemczech pokazały, że tam też
trzon TW stanowili ludzie z władz opozycji. Wydaje mi się, że w Polsce było
tak samo. Rodowód Gorbaczowa sięga przecież KGB. Do "okrągłego stołu" to
Kiszczak ludzi wybierał. Ciekawe, co było przynętą, na co brali: na
patriotyzm?, szantaż?, forsę?, może władzę? Powiem szczerze, że bardziej
interesuje mnie sposób werbowania, ten prawdziwy, a nie suche teczki. Sądzę,
że jednak w aktach bezpieki tego nie znajdzie nikt.
Jestem w jakiś sposób przekonana, że teczki, które zostały przekazane do
IPN, dotyczą głównie ludzi z Solidarności. ŻEGNAJ ETOSIE.
Jest mi jednak tego za dużo. Jakaś taśma produkcyjna ruszyła? Przecież to
prawie mniejszość narodowa. Co będzie, jak upomni się swoje prawa? Powstają
już komitety pomocy lustracyjnej itp. bzdety.
Ocena sytuacji jest jednoznaczna:
- Nikt nie czepia się tych co bili, werbowali, zabijali.
- Nikt nie ma pretensji do komunistów za wydawane rozkazy.
- Wszystkiemu co złe w kraju są winni TW... zwłaszcza z Solidarności.
Wygląda to raczej niewesoło. Ktoś może stracić nerwy.
***
Gdy trudno mi coś zrozumieć, zadaję sobie niemalże kultowe pytanie, kto na
tym skorzysta? Podobnie myślałam w czasie wrześniowej tragedii w Nowym Jorku,
sygnowanej teraz jako 9.11.
No cóż, państwa uznane za terrorystyczne na pewno nic nie skorzystały. A
zatem kto? Niech każdy sam odpowie sobie na to pytanie.
W Polsce, gdzie wiadomo, że każdy odłam mający w swoim programie nurt
rozliczeniowy (czyt. lustrację) od razu traci poparcie , kto na tym korzysta?
Wystarczyły dwa wystąpienia telewizyjne bardzo zacietrzewionych, zapatrzonych
w siebie panów, aby notowania SLD z trzech procent sięgnęły od razu
dziesięciu. Ich dalsza tendencja zwyżkowa mnie nie zdziwi.
Przecież ci, co to w telewizorach się tak błaźnią, to są ludzie wykształceni
i trudno uwierzyć, aby nie zdawali sobie z tego sprawy, co się dzieje. Czyżby
to był sposób na ratowanie "lewej nogi"? Ratowanie SLD? Kto jest właściwie
kim? Czy lewica to lewy odłam prawicy, a prawica to prawy lewicy? Już nie
mogę się połapać, w co kto gra. Sądzę, że przy urnach wyborczych w tym roku
będzie bardzo pusto. Nie ma na kogo głosować, nie ma komu zaufać.
Na ostatnim zjeździe SLD, gdzie gośćmi honorowymi byli Jaruzelski i
Rakowski, padło stwierdzenie: "Byliśmy, będziemy i jesteśmy partią władzy,
niezależnie od nazwy czy koalicji".
Jeszcze trochę niech "prawica" podyskutuje w swoim stylu o lustracji, a na
pewno postkomuna będzie tą władzą nadal. LPR zaczęła już nawet wstępny flirt.
USA też ich poprą. Taka już jest polityka.
Jadwiga Szcześkiewicz
London
www.goniec.net/trybuna.archiwum3.html
    • t324911 Re: "Byliśmy, będziemy i jesteśmy partią władzy,. 28.03.05, 08:47
      Co oni tam pala na tym zjezdzie ??. Honorowy gosc Jaruzelski i Rakowski ??.
      Gdzie oni maja ten honor ??. Ubawilem sie jak nigdy . A nie tak dawno rakowski
      mowil : "sami siebie nielubumy ".
      Przeszlo mu ??.
      • janbezziemi Rakowski - zdolny dziennikarz! 28.03.05, 13:00
        Mieczyslaw F. Rakowski to jeden ze zdolniejszych dziennikarzy w Polsce.
        Szkoda,ze malo pisze,no ale i lata... Jego "Dzienniki" to kapitalna lektura -
        lepiej rozumie sie PRL.
        • homosovieticus Re: Rakowski - zdolny dziennikarz! 28.03.05, 14:18
          janbezziemi napisał:

          > Mieczyslaw F. Rakowski to jeden ze zdolniejszych dziennikarzy w Polsce.
          > Szkoda,ze malo pisze,no ale i lata... Jego "Dzienniki" to kapitalna lektura -
          > lepiej rozumie sie PRL.

          Mieczysław Rakowski sam siebie uważa za polityka ,a nie dziennikarza.
          Czytając Jego "Dzienniki" moim zdaniem -nie sposób zrozumieć PRL-u tak jak nie
          sposób zrozumieć idelogii maksistowskiej na której opierał się komunizm.
          Rakowski ciążył do socjaldemokracji własciwie od samego poczatku swojej
          publicznej działalność.
          To rodzaj zatwardziałego socjalisty wyrosłego na materialistycznej filozofii.
          Myśle ,że w poważnej rozmowie potrafiłbym Go zapędzić w kozi róg.

          • kitop Homosiu, homosiu, miej litość!!!! 28.03.05, 15:08
            To rodzaj zatwardziałego socjalisty wyrosłego na materialistycznej filozofii.
            > Myśle ,że w poważnej rozmowie potrafiłbym Go zapędzić w kozi róg.

            - homoś o Rakowskim.
            Homosiu, już różne głupstwa w Twoim wydaniu czytałem ale tym razem pobiłeś
            rekord świata! TY i Rakowski w "poważnej rozmowie!!!!Alem się uśmiał!!!!
            Homosiu! MFR, niezależnie od tego czy się go lubi czy nie, czy się go uważa za
            dziennikarza czy polityka (on sam ma z tym problemy) - jest jednym z
            najwybitniejszych polskich INTELEKTUALISTÓW. Mam nadzieję, że rozumiesz to
            określenie. Więc raczej daj sobie spokój i podyskutuj z kataryną, basią dwojga
            imion albo panem nikim. Bo już z marynatem Ci nie za bardzo idzie, mimo
            poważnago zbliżenia poglądów, jaki obserwuję ostatnio. Czsem nawet podejrzewam,
            że marynat sprzedał swojego nicka jakiemuś oszołomowi. Albo po prostu jest w
            kiepskiej formie.
            Tak więc - bez złośliwości - znaj proporcje, mocium Panie!



            • homosovieticus kitop a punkty za pochodzenie pamietasz? 28.03.05, 15:40
              kitop napisał:

              > To rodzaj zatwardziałego socjalisty wyrosłego na materialistycznej filozofii.
              > > Myśle ,że w poważnej rozmowie potrafiłbym Go zapędzić w kozi róg.
              >
              > - homoś o Rakowskim.
              > Homosiu, już różne głupstwa w Twoim wydaniu czytałem ale tym razem pobiłeś
              > rekord świata! TY i Rakowski w "poważnej rozmowie!!!!Alem się uśmiał!!!!
              > Homosiu! MFR, niezależnie od tego czy się go lubi czy nie, czy się go uważa
              za
              > dziennikarza czy polityka (on sam ma z tym problemy) - jest jednym z
              > najwybitniejszych polskich INTELEKTUALISTÓW. Mam nadzieję, że rozumiesz to
              > określenie. Więc raczej daj sobie spokój i podyskutuj z kataryną, basią
              dwojga
              > imion albo panem nikim. Bo już z marynatem Ci nie za bardzo idzie, mimo
              > poważnago zbliżenia poglądów, jaki obserwuję ostatnio. Czsem nawet
              podejrzewam,
              >
              > że marynat sprzedał swojego nicka jakiemuś oszołomowi. Albo po prostu jest w
              > kiepskiej formie.
              > Tak więc - bez złośliwości - znaj proporcje, mocium Panie!
              >

              To jest Twoja opinia.Masz prawo mieć taką.Moje zdanie, na ten temat, jest
              inne.To mnie przyszłoby rozmawiać (po raz wtóry zresztą )z tym najwiekszym
              intelektualistą PZPR-u.Wielu poodobnych Jemu już było iślad po ich pracy
              UMYSŁOWEJ nie został żaden.Olszowski, Łukasiewicz, Kołakowski, Schaff, Wolicki,
              Werblan i dziesiatki płytkich doktrynerów. Bezmyslnych i kłamliwych.
              ps
              Polski intelektualista wywodzacy się z antyinteligenckiej partii?
              To dopiero może byc powód do śmiechu.
              • kitop Re: kitop a punkty za pochodzenie pamietasz? 28.03.05, 16:02
                To jest Twoja opinia.Masz prawo mieć taką.Moje zdanie, na ten temat, jest
                > inne.To mnie przyszłoby rozmawiać (po raz wtóry zresztą )z tym najwiekszym
                > intelektualistą PZPR-u.Wielu poodobnych Jemu już było iślad po ich pracy
                > UMYSŁOWEJ nie został żaden.Olszowski, Łukasiewicz, Kołakowski, Schaff,
                Wolicki,
                >
                > Werblan i dziesiatki płytkich doktrynerów. Bezmyslnych i kłamliwych.
                > ps
                > Polski intelektualista wywodzacy się z antyinteligenckiej partii?
                > To dopiero może byc powód do śmiechu.

                Homosiu! Porywasz się na rozmowę z Rakowskim a demonstrujesz braki w
                elementarnym instrumentarium. Ustawianie w jednym szeregu Schaffa i
                Kołakowskiego z Olszowskim czy Łukasiewiczem obnaża Twoją niewiedzę albo
                demaskuje złą wolę. A nazywanie Schaffa i Kołakowskiego "płytkimi doktrynerami"
                zupełnie Cię kompromituje. Zresztą, nie znam nikogo z poważnych
                intelektualistów, kto by się ośmielił powiedzieć coś podobnego.
                A poza tym jesteś manipulant, jak zwykle niestety. Nie nazwałem MFR
                intelektualistą z PZPR tylko polskim intelektualistą. Zgodnie z prawdą.
                Uważasz, że polski intelektualista nie mógł być członkiem PZPR? To jest dopiero
                śmieszne! Widać, że naprawdę nie znasz naszej historii.
                I co do tego wszystkiego mają punkty za pochodzenie? Ja je oczywiście
                pamiętam. Rakowski ich napewno nie wymyślił. Ale tak przy okazji - jak uda Ci
                się zdjąć z oczu bielmo nienawiści to się zastanów nad tymi punktami. Sama idea
                nie była wcale taka bezsensowna jak się ją czasami przedstawia. No, ale żeby to
                zrozumieć trzeba wiedzieć trochę więcej.
                Cieszę się, że miałeś już okazję rozmawiać z MFR. Obawiam się jednak, że było
                to dzień dobry i dowidzenia. Bo gdybyś naprawdę miał okazję z nim wymienić
                poglądy ( i to nie o pogodzie czy kotach) to byś o nim takich głupstw nie
                wypisywał.
                • homosovieticus [...] 28.03.05, 16:04
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • kitop Re: kitop a punkty za pochodzenie pamietasz? 28.03.05, 16:08
                    Homosiu! Wiem, ze się powtarzasz ale dlaczego mnie? Czy robisz przy tym miny i
                    mnie przedrzeźniasz?
                  • homosovieticus przepraszam za poprzedni post.Miało być w nim co 28.03.05, 16:40
                    nastepuje:
                    Może Ty, kitopie, porozmawiasz ze mną o sprawach ,które znasz bo w przeciwnym
                    wypadku pewnie nie zarzucałbyś mnie ich nieznajomosc.Może wybierzesz sobie
                    jeden z wywołanych, przez Ciebie samego, tematów i zaczniemy rozmawiać poważnie
                    o minionym okresie jego zaletach i wadach nie do wybaczenia.
                    - o tzw. intelektualistach i o własciwym rozumieniu tego słowa.
                    - o punktach za pochodzenie( rzeczywiste przyczyny i skutki takich praktyk dla
                    zycia intelektualnego w Polsce i innych demoludach).
                    - o prawie do stawiania w jednym szeregu Schaffa, Kołakowskiego z Olszowskim i
                    Łukasiewiczem
                    - o moim manipulowaniu a Twojej czystosci "naukowej".
                    - oswiadczam , po raz kolejny i zapewne nie ostatni,że nie żywię zadnej
                    NIENAWIŚCI do komunizmu , komuchów, Rakowskiego i innych zakłamanych ludzi
                    lewicy, bez względu na to czy byli pisarzami, politykami, dziennikarzami
                    radiowymi lub TV-ymi. generałami, "filozofami" czy innymi "socjalistycznymi
                    intelektualistami" wszelkiej masci i narodowości.
                    Nie uważam ich jednak za ludzi, którzy swą praca umysłową wniesli coś
                    wartosciowego i zasługujacego na uwagę
                    ( opierajacego się długo czasowi, może za wyjatkiem Kołakowskiego krytyki
                    marksizmu)
                    • kitop Re: przepraszam za poprzedni post.Miało być w nim 28.03.05, 23:13
                      Homosiu! Nie chce mi się z Tobą gadać. To cytat, zakładam, że wiesz skąd. Twoje
                      poglądy (a raczej, wybacz, brak poglądów) znam dość dokładnie. Szkoda czasu.
                      Zostaniemy przy swoim. Punktowanie Twoich niezręczności, manipulacji lub
                      zwykłej hipokryzji sprawia mi często zwykłą przyjemność (wiem, wiem, powiesz,
                      że to małpia złośliwość, niech będzie). Teraz sprowokowałeś mnie bzdurną uwagą
                      na temat MFR i nie mogłem sobie odpuścić. I nie wywołuję zadnych tematów, bo
                      nie mogę traktować poważnie partnera który z całą powagą wypiera się nienawiści
                      do ludzi, których w tym samym zdaniu określa za pomocą epitetów (komuchy,
                      zakłamani itd). I jeżeli nie uważasz, że ci ludzie (przynajmniej niektórzy np.
                      Rakowski) "wnieśli coś wartościowego" to o czym mamy rozmawiać? Jeżeli za
                      wartościowe nie uważasz np. pół wieku życia bez wojny ( to najdłużej od paru
                      wieków naszej historii), utrzymanie kraju w najkorzystniejszym od początku
                      istnienia kształcie geograficzno - etnicznym, odbudowanie go z największych
                      zniszczeń wojennych w naszych dziejach....to o czym mamy rozmawiać? Wolałbyś o
                      bezpiece, cenzurze, ZOMO, braku demokracji itd? Przecież obaj o tym wiemy. To
                      po co mamy tracić czas?
                      Zostańmy lepiej przy swoim, z przyjemnością poczekam, jak włączysz się do
                      dyskusji na temat Katyń - tabu, utrata 51% terytorium II RP, czyli
                      niesprawiedliwość historyczna, ruina Polski przez PRL czy agenturalny charakter
                      Okrągłego Stołu. Czekam, nie obiecuję, że wytrzymam. Póki co - dobranoc!
                      • b.krakus dla zasady 28.03.05, 23:26
                        „Są pacyfiści, gotowi walczyć o pokój do upadłego, choćby na świecie miał nie
                        pozostać kamień na kamieniu”.

                        Szacuneczek Kitopie! – słusznie prawisz, ale uważaj na wątrobę, zwłaszcza po
                        świętach. Bo ten psychopata w końcu Cię wykończy.
                        • kitop Dzięki krakusie! 28.03.05, 23:37
                          Dzięki! Pozdrawiam. Psycholowi się nie dam, wysłałem go do łóżeczka. A z
                          wątrobą...Mój Boże, zeby to tylko chodziło o Święta.
                    • homosovieticus nie wszyscy są frajerami! 29.03.05, 12:24
                      Zakłamanie lewicy widoczne jak na dłoni. Sami przeczytajcie i wnioski
                      wyciągnijcie czy słowa, o " partii władzy" nie najlepiej oddają charakter
                      polskiej postkomunistycznej lewicy?

                      MARZYCIELE I PRAGMATYCY

                      Marek Jurkowicz
                      Ewakuując się już z ruin gmachu ZSMP, "młode wilki" zrozumiały, że jeśli
                      nie chcą być zdmuchnięte ze sceny politycznej, muszą wyciągnąć z tej katastrofy
                      daleko idące wnioski. Pomimo panującego wśród nich kultu prostactwa, ży-
                      cia na skróty, lekceważenia rzeczywistej wiedzy, nie były one przecież po-
                      zbawione elementarnego instynktu samozachowawczego. Udział w grze
                      o przyszłość wymagał jednak swobody ruchów, zrzucenia krępującego gor-
                      setu ideologicznego, a także odcięcia się od przeszłości. Ci, co tego w porę
                      nie zrozumieli, stali się zbędnym balastem i jako taki skończyli za burtą. We
                      wspomnieniach Jerzego Jaskierni w omawianej monografii autor w pewnym
                      miejscu żali się, że "Włodzimierz Cimoszewicz przeciwstawił się wystawia-
                      niu kandydatów na posłów w wyborach parlamentarnych 1991 roku Krzysz-
                      tofa Janika, Jerzego Szmajdzińskiego i mojej osoby". Zdaniem Cimoszewicza,
                      wymienione osoby, a zapewne i wiele innych, były obciążeniem, gdyż w oczach
                      opinii publicznej mogły uchodzić za uosobienie ancien regime'u.
                      Panujący jednak kult pragmatyzmu wkrótce umożliwił stworzenie atmosfery
                      dla zmiany postaw, w celu adaptacji do nowej sytuacji. W 1981 r. ówczesny
                      wiceprzewodniczący ZG ZSMP Krzysztof Janik był autorem uchwały Związ-
                      ku, popierającej stan wojenny. Ale w maju 2003 r., będąc ministrem spraw
                      wewnętrznych, stwierdził na łamach "Gazety Wyborczej": "Jestem dłużni-
                      kiem takich ludzi, jak Moczulski. Lata jego więzienia w jakiejś mierze przy-
                      czyniły się do tego, że dziś jestem kimś innym (...). Bez lat spędzonych
                      w więzieniu przez Michników i Kuroniów nie bylibyśmy tam, gdzie jesteśmy.
                      Ja byłbym dawnym aparatczykiem KC, prawdopodobnie usytuowanym nie-
                      wysoko przy moim niewyparzonym języku i niezdolności podporządkowa-
                      nia się doktrynie. Może ambasadorem w Wietnamie?".
                      Można by zaryzykować pozornie tylko paradoksalną tezę, że ludzie po-
                      chodzący z inkubatora ZSMP naprawdę rozwinęli skrzydła dopiero wtedy,
                      gdy inkubator ten przestał istnieć. Bardziej przydatne, niż sama organizacja,
                      okazały się zawiązane wtedy więzy koleżeńskie, które następnie zostały cza-
                      sami wręcz odwzorowane w strukturach państwowych, biznesowych, czy
                      układach towarzyskich. To dlatego na jednym ze spotkań w 2001 r. Leszek
                      Miller wprost stwierdził: "Nie byłoby SLD, bez ludzi ZSMP". Natomiast na
                      dyskretnym cenzurowanym znalazło się wielu poprzedników ZSMP, weteranów
                      poprzednich związków młodzieżowych. W czasie obchodów 40-lecia po-
                      wstania ZMS, wypożyczono uczestnikom uroczystości salę w siedzibie socjal-
                      demokracji na Rozbrat, w Warszawie. Wypełnili ją po brzegi. Nie zjawił się
                      żaden z liderów goszczącej uczestników partii. Tak się bowiem złożyło, że
                      wszyscy mieli znacznie pilniejsze zajęcia. Nie znaczyło to jednak, że zupełnie
                      zapomnieli o starszych kolegach. W pewnym momencie na sali zamiast przed-
                      stawicieli partii - pojawił się człowiek z puszką. Zebrał od niej pieniądze i
                      dyskretnie wyszedł.

                      ps
                      Moim zdaniem, ludzie nazywani w artykule "młodymi wilkami" oprócz instyktu
                      samozachowawczego cech zwierzecych maja aż nadto.Nie mają jednak żadnych
                      przekonań politycznych i rzeczywiscie stanowią zbiór ludzi,którzy dobro
                      publiczne mają za puste określenie- przydatne tylko w kampanii wyborczej - a
                      dla społeczenstwa stanowia poważne zagrożenie.
                      Do tej watachy wilczej, utworzonej z dawnego ZMS-u i ZSMP, dołaczył ostatnio
                      bokser Frasyniuk, ze swoim zbiorem niedołegów politycznych.
                      Czy uda się tym ludziom, nabrać wyborców na pieknie brzmiące slogany i
                      uśmiechniete buzie(pyski)?
                      Kitop z krakusem byłym, twierdzą ,że ludzie powinni się dać nabrać ponieważ oni
                      dwaj już się dali.
                      • homosovieticus przypominam ,że był "pierwszym" w PZPR-rze 30.03.05, 09:25
                        swego czasu, ten czołowy polski "intelektualista".

                        Piotr Gabryel

                        Coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje na to, że kluczowa różnica
                        między PRL a III Rzecząpospolitą polega na zastąpieniu monomafii polimafią. A
                        to oznacza ni mniej, ni więcej, tylko to, że o ile w PRL władzę dzierżyła JEDNA
                        (podkreslenie moje) RODZINA MAFIJNA (PZPR), o tyle teraz mamy kilka,
                        kilkanaście, a może nawet kilkadziesiąt rodzin mafijnych (vide: "Mafia!").
                        Na szczęście w nieszczęściu ostatnio gwałtownie zrywamy z istniejącym w latach
                        90. oligopolem polimafijnym, czyli niepisanym porozumieniem o niezwalczaniu się
                        rodzin mafijnych, przechodząc od mafijnej zmowy kartelowej do zwykłego ustroju
                        polimafijnego, w którym rodziny mafijne ostro z sobą konkurują, wykorzystując
                        do tego wszystko, co tylko mają pod ręką: instytucje państwowe - policję,
                        służby specjalne, prokuraturę i sądy, urzędy skarbowe, ministrów i
                        parlamentarzystów, ale także na przykład pistolety wielostrzałowe, ładunki
                        wybuchowe, wypadki samochodowe i brudne kampanie prasowe. Im bardziej mafijna
                        wojna się nasila, tym częściej spece od czarnego PR (a czasami także ci od
                        mokrej roboty) dostają od mafiosów zlecenia na niewygodnych polityków, sędziów,
                        prokuratorów, policjantów, dziennikarzy.
                        Mafia w gruncie rzeczy atakuje jednak nas wszystkich. Dla porządku trzeba jasno
                        zaznaczyć, że monomafia jest dla swych ofiar (czyli dla wszystkich przez nią
                        ograbianych) znacznie kosztowniejsza w utrzymaniu niż oligopol polimafijny,
                        podobnie jak oligopol polimafijny jest znacznie kosztowniejszy w utrzymaniu dla
                        swych ofiar niż zwykła, czyli już zdekartelizowana polimafia w czystej postaci.
                        W końcu nic tak dobrze nie robi rynkowi- również w wypadku mafii - jak
                        konkurencja, a jeszcze lepiej - wolna od zmowy kartelowej, prawdziwie wolna
                        konkurencja. Ale oczywiście najlepiej, także dlatego, że najtaniej, żyje się w
                        ustroju postmafijnym.
                        W naszym dotychczasowym życiu pewne były i są nie dwie rzeczy - jak mówi stare
                        przysłowie - lecz trzy: bo oprócz śmierci i podatków także dzikie podatki,
                        czyli mafijny haracz. Mafia w Polsce od dziesięcioleci ściąga haracz - nawet
                        gdy o tym nie wiemy, nawet gdy śpimy - przez okrągłą dobę. Mafia jest jak
                        państwo równoległe, które narzuca swe opłaty wszystkim, którym jest w stanie -
                        od producentów benzyny, przez wytwórców żywności i odzieży, po właścicieli
                        restauracji i sklepów. A producenci i usługodawcy co najmniej część tego
                        haraczu przerzucają na nas, podnosząc ceny sprzedawanych towarów i usług. Jak
                        wyliczyliśmy wcześniej, każdy tankujący w Polsce kierowca w ciągu ostatnich
                        dziesięciu lat zapłacił petroharacz w wysokości 300 zł. A każdy Polak, tylko
                        wskutek niewprowadzenia Rejestru Usług Medycznych, płaci każdego roku mafii w
                        białych fartuchach prawie 160 zł haraczu (vide: "RUMowisko Balickiego").
                        Miejmy jednak nadzieję, że tak jak po monomafii nastał u nas oligopol
                        polimafijny i jak po oligopolu polimafijnym zaczyna nastawać zwykła polimafia,
                        tak po polimafii przyjdzie nareszcie czas na ustrój postmafijny- wolny od
                        mafiokracji. W każdym razie dziś wszystko znajduje się w rękach posłów z
                        komisji śledczych, a później w rękach wyborców - potencjalnych twórców
                        zdemafizowanej IV Rzeczypospolitej. Miejmy nadzieję, że wyrok na mafiosów
                        będzie bezlitosny - kara śmierci publicznej przez obłożenie infamią. Miejmy też
                        nadzieję, że gdy wreszcie nastanie u nas ustrój postmafijny, będziemy się
                        potrafili w nim odnaleźć, mimo że najpewniej nawet najstarsi żyjący Polacy nie
                        pamiętają, co to znaczy żyć w kraju nie zżeranym przez mafię. Ja na przykład- a
                        skończyłem 44 lata - nie pamiętam. A bardzo bym chciał wreszcie poznać to
                        uczucie.
                        A zatem, drodzy mafiokraci, tam są drzwi - drzwi do waszych cel, za kraty.
    • leszek.sopot zmyslenia emigrantki 28.03.05, 23:37
      Pani z Londynu podaje cytat, ale nie podala zrodla skad go zaczerpnela, chodzi
      o: "Na ostatnim zjeździe SLD, gdzie gośćmi honorowymi byli Jaruzelski i
      Rakowski, padło stwierdzenie: "Byliśmy, będziemy i jesteśmy partią władzy,
      niezależnie od nazwy czy koalicji".
      Czy mozesz dac zrodlo skad to ta pani go zaczerpnela? Przeciez w Polsce media
      by to wykpily niemilosiernie... a bylo cicho.
      Cos mi sie bowiem wydaje, ze tak jak prawie wszystko w tym tekscie jest
      niemilosiernie skrzywione, tak i nawet ten cytacik udaje tylko autentyczny.
      • tad9 Re: zmyslenia emigrantki 29.03.05, 10:07
        Widzę, że jesteś dobrym uczniem "GW". W tytule dajesz twierdzenie, a w tekście
        piszesz

        > Cos mi sie bowiem wydaje

        brawo!
        • leszek.sopot Re: zmyslenia emigrantki 29.03.05, 12:17
          Rozumiem, ze przyznales mi racje. Ja pania z Londynu troche rozumiem. Jest
          odcieta od biezacych informacji, ma tez swoje poglady, ktorym podporzadkowoju
          fakty. Jednak zmyslenia to juz dziecinada - podobnie jak dziecinada jest
          przytaczanie takich tekstow na forum.
          • tad9 Re: zmyslenia emigrantki 29.03.05, 13:56
            leszek.sopot napisał:

            > Rozumiem, ze przyznales mi racje.

            Rozumiem, że pisząc powyższe znów starasz się naśladować styl "GW". Nieźle Ci
            to idzie.
            Nie, nie "przyznałem ci racji". Zwróciłem jedynie uwagę, że w tytule swojego
            postu umieściłeś twierdzenie, określając to co napisała owa pani
            mianem "zmyśleń emigrantki", natomiast z Twojego tekstu owym tutyłem
            opatrzonego wynika, że NIE MASZ pojęcia czy są to zmyślenia. Po prostu NIE
            WIESZ czy cytat podany przez autorkę jest autentyczny, czy nie jest. UWAŻASZ,
            że nie jest. Biorąc to pod uwagę uważam, że w tytule swojego postu zgubiłeś
            pytajnik.
            • leszek.sopot Re: zmyslenia emigrantki 29.03.05, 15:04
              Mylisz sie. Caly tekst pani emigrantki z Londynu dowodzi, ze sa to zmyslenia.
              Ptzyjrzyj sie chocby temu jal ona opisuje witryne IPN. Wystarczy w niej
              pogrzebac troche wiecej by sie o Polsce i czasach PRL dowiedziec o wiele wiecej
              niz to zrobila ta pani. Wymysla wiec ona, ze IPN to jakas beznadziejna
              instytucja i nastepnie klamie na temat Instytutu. Ty najwidoczniej uwazasz, ze
              te klamstwa i zmyslenia to cos normalnego nad czym nalezaloby sie zastanawiac.
              Parafrazujac ciebie moge swobodnie pisac, ze jestes dzieciatkiem Rydzyka i
              Naszego Dziennika.
              Tak wiec, caly ten tek uwazam za jedno wielkie zmyslenie i tylko przy cytacie
              ze zjazdu SLD postawilem pytanie skierowane do homosovieticusa czy przypadkiem
              nie natrafil gdzies na zrodlo tego cytatu skad pani z Londynu mogla go
              zaczerpnac. Przyznaje, ze bylo to podchwytliwe pytanie, ktore mialo go
              zdenerwowac, jak widze zdenerwowalo tez ciebie. Najwyrazniej nie lubisz jak w
              tekstach, ktore sa dla ciebie byc mioze jakimis prawdami objawionymi, wytyka
              sie ewidentne klamstwa.
              • tad9 Re: zmyslenia emigrantki 29.03.05, 17:30
                leszek.sopot napisał:

                > Mylisz sie. Caly tekst pani emigrantki z Londynu dowodzi, ze sa to zmyslenia.
                > Ptzyjrzyj sie chocby temu jal ona opisuje witryne IPN.

                Tekst "Zyślenia emigrantki" poświęcony jest o ile mnie pamięć nie myli
                WYŁĄCZNIE cytatowi ze zjazdu SLD. O IPN nie ma tam ani słowa.


                > Tak wiec, caly ten tek uwazam za jedno wielkie zmyslenie i tylko przy cytacie
                > ze zjazdu SLD postawilem pytanie skierowane do homosovieticusa czy
                >przypadkiem nie natrafil gdzies na zrodlo tego cytatu skad pani z Londynu
                >mogla go zaczerpnac.


                No właśnie - Ty uważasz. Dlaczego więc post nie nosi tytułu "Uważam, że to
                kłamstwa".


                >Przyznaje, ze bylo to podchwytliwe pytanie, ktore mialo go
                > zdenerwowac, jak widze zdenerwowalo tez ciebie.

                Nie zdenerwowało. Zwróciłem jedynie uwagę, że treść postu "gryzie" się z jego
                tytułem.


                >Najwyrazniej nie lubisz jak w
                > tekstach, ktore sa dla ciebie byc mioze jakimis prawdami objawionymi, wytyka
                > sie ewidentne klamstwa.

                Nie mam określonego stosunku do tego tekstu. Czy mam rozumieć, że skoro mówisz
                o "ewidentych kłamstwach", to WIESZ, że cytat jest zmyślony?
                • leszek.sopot Re: zmyslenia emigrantki 29.03.05, 17:34
                  Czy ty czytales post homosia? Przeciez on zaczyna sie od krytyki IPN.
                  Przeczytaj uwazniej post rozpoczynajacy watek...
                  • tad9 Re: zmyslenia emigrantki 29.03.05, 19:50
                    leszek.sopot napisał:

                    > Czy ty czytales post homosia?

                    Nie czytałem. Przejżałem pobieżnie.




    • homosovieticus Zwierzeta wszystkich gatunków łączcie się !!! 29.03.05, 12:46
      CHAOS POJĘĆ

      Z Władysławem Frasyniukiem, przewodniczącym Unii Wolności,
      rozmawia Krzysztof Lubczyński
      - Znany pisarz Edward Redliński, zarzucił Unii Wolności oszustwo polityczne
      i stwierdził, że polegało ono na tym, że "długo udawała partię lewicową.
      Udawała tak sprytnie, że nabrała lewicową większość inteligencji". Z kolei
      prawicowy publicysta, Piotr Zaremba zarzucał jej swego czasu (idąc śladem
      panów Bieleckiego i Tuska), że zamknęła się na inne środowiska i nie chciała
      tworzyć obozu centroprawicowego. Nie ma chyba drugiej partii, która budziła-
      by tak sprzeczne opinie. O czym to świadczy?

      - Jeszcze inni twierdzili, że jesteśmy ukrytymi chadekami, a inni, że partią
      aborcjonistów, bo zabiegaliśmy o liberalizację ustawy antyaborcyjnej. Poli-
      tyki uczymy się dopiero od 1980 roku i ciągle panuje chaos pojęć co do
      tego, kto jest lewicą, kto prawicą, a kto centrum. W okresie ruchu obywatel-
      skiego (ROAD) dyskutowaliśmy, czy mamy być partią socjaldemokratyczną.
      Środowisko Unii Demokratycznej było bardzo zróżnicowane, o skompliko-
      wanych biografiach, z ludźmi o lewicowych przekonaniach. Lecz trudno było
      nie być lewicowym wywodząc się z pierwszej "Solidarności" lat 1980-1981.
      Po 1989 roku podzieliliśmy się i część z nas poczuła się socjalliberałami
      (tego określenia użyła nieżyjąca już Zofia Kuratowska). Przy Okrągłym Stole,
      w kwestiach gospodarczych też różniliśmy się poglądami. Jedni odwoływali
      się do Janusza Beksiaka, który w stanie wojennym nakazywał kolegom związ-
      kowcom uczenia się ekonomii. Inni twardo walczyli o indeksację płac, która
      stworzyła tak wielkie kłopoty rządowi Tadeusza Mazowieckiego.

      - A dziś Unia Wolności to prawica, lewica, czy centrum?

      - W dziedzinie tych pojęć panuje w Polsce od kilkunastu lat wielkie zamie-
      szanie. Partie mieniące się prawicowymi są przerażająco socjalistyczne w
      poglądach
      gospodarczych. Unia Wolności jest partią rozsądku i umiaru, nowoczesną,
      otwartą światopoglądowo i reprezentowaną przez ludzi, dla których sprawowanie
      władzy nie jest celem samym w sobie. To jest jej główny wyznacznik i wyróżnik.

      - Jesteście poza parlamentem, ale Unia Wolności nadal budzi emocje. Lep-
      per nieraz bije w was z sejmowej mównicy.

      - Tak, budzimy emocje. Na przykład, wielu prawicowych publicystów ma
      do nas pretensje za tzw. grubą kreskę. Inni za liberalny program gospodar-
      czy. Nie jesteśmy populistami. Mówimy otwarcie o wielu palących kwestiach,
      dlatego nas atakują.
      [...]
      - A co z wizerunkiem Unii Wolności jako partii przemądrzałych intelektu-
      alistów?

      - Myślę, że taki wizerunek tworzyli nie tyle politycy Unii, ale ci, którzy
      mieli wobec nich kompleksy. Zwłaszcza, że ludzie późniejszej UW dobrze
      zdali egzamin po 13 grudnia 1981 r. i przy Okrągłym Stole. Skutkiem tego
      kompleksu było zwycięstwo Stanisława Tymińskiego nad Tadeuszem Mazo-
      wieckim w wyborach prezydenckich 1990 roku. Wybrano człowieka znikąd,
      a odrzucono autorytet, człowieka, który od ludzi wymagał, zmuszał do większego
      wysiłku. Mazowiecki, którego nazywano żółwiem, w rzeczywistości był ge-
      pardem zmian polskich. Ludzie Unii potrafili równie godnie siedzieć w więzieniu,
      jak i z godnością odejść z foteli rządowych i parlamentarnych po przegra-
      nych wyborach.


      Ps
      Cieszę się ,że Frasyniuk uznał w końcu, dawnego lidera UW, za zwierzę.Byłem
      podobnego zdania od lat.Dziwię sie czemu napadano na mnie kiedy Mazowieckiego
      nazywałem osłem.
      Był to raczej komlement, ponieważ nawet małe dzieci wiedzą ,że osioł ma wiekszy
      łeb niż gepard.
      Frasyniuk do dzisiaj tego nie wie.Wie za to, co to jest populizm i partia ludzi
      rozsądku otwarta światopogladowo i czym taka partia różni się od SLD, którą
      stworzyły "młode wilki: z ZSMP i PZPR-u.
      Wygląda ,że niczym poważnym się róznić nie mogą.Zwierzętami przecież kieruje
      głownie INSTYKT a nie rozum.
      • kitop Re: Zwierzeta wszystkich gatunków - śmiejcie się! 29.03.05, 15:24
        ...z tej demonstracji wściekłej nienawiści.

        Zwierzętami przecież kieruje
        > głownie INSTYKT a nie rozum. - stwierdził, jak na ironię homoś.
        W tym co piszesz homosiu rozumu żadnego nie ma, więc jakim
        zwierzątkiem jesteś? Żadnym, homosiu, żadnym, albowiem kierujące się INSTYNKTEM
        zwierzęta nie znają nienawiści.
        Mój biedny homosiu, chciałbym Ci pomóc. Znam paru lekarzy ale obawiam się, że
        żaden z nich nie ma lekarstwa na nienawiść i głupotę. A szkoda, w Polsce
        zarobili by duuuuuuże pieniądze.
        I obetrzyj się! Strasznie się zaplułeś!





        • homosovieticus Zapluty Mazurek jest podobnego zdania jak homoś 30.03.05, 09:18
          Złomowisko
          Tygodnik "Wprost", Nr 1165 (03 kwietnia 2005)


          Widząc drzewa, nie dostrzegamy lasu. Patrząc, jak postkomunistyczne partie
          spadają w sondażach, jak na każdym kroku się kompromitują, przekraczając
          granice absurdu i groteski, nie widzimy, jak żałośnie upada ukuta piętnaście
          lat temu strategia polityczna lewicy. Była ona oparta na trzech dogmatach:
          organizacyjnej jedności, pozorowanego zróżnicowania i skupienia wokół
          Aleksandra Kwaśniewskiego. Wszystkie te dogmaty runęły. Lewica w Polsce zapewne
          przetrwa, ale nie będzie to już lewica postkomunistyczna.

          Robert Mazurek

          Pełny tekst w najnowszym numerze tygodnika "Wprost", w sprzedaży od wtorku 29
          marca
          • kitop Re: Zapluty Mazurek jest podobnego zdania jak hom 30.03.05, 17:04
            Homosiu! Dla tych celów to ja wolę produkt "miękki jak aksamit". Twoja
            propozycja jest nie do przyjęcia. Za gruba i za śliska. Dosłownie też.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja