Polacy pożegnali Edwarda Moskala

31.03.05, 08:45
Rodzina, przyjaciele, przedstawiciele Polonii amerykańskiej oraz rodacy z
Polski pożegnali wczoraj prezesa Edwarda J. Moskala, który przez minione 17
lat stał na czele Związku Narodowego Polskiego oraz Kongresu Polonii
Amerykańskiej. Na pogrzebie wspominano zasługi zmarłego dla obrony polskich
interesów narodowych.
Pogrzebowa Msza Święta została odprawiona wczoraj w parafii św. Jana Kantego
w asyście wielu kapłanów polonijnych i przybyłych z Polski dostojników
kościelnych. Episkopat krajowy reprezentował ks. bp Sławoj Leszek Głódź. Z
Polski przybyli pożegnać wieloletniego przywódcę amerykańskiej Polonii także
Ojcowie Paulini z sanktuarium na Jasnej Górze.
Kongres Polonii Amerykańskiej reprezentowali Virginia Sikora, sprawująca
tymczasowo funkcję jego prezesa, oraz wiceprezes Marcin Bolc z Bostonu, Rick
Pierchalski z Pittsburga i Robert Maycan z Chicago. Jako przedstawiciel
Polonii południowoamerykańskej w uroczystościach uczestniczył Walter
Kobylański, syn prezesa USOPAŁ Jana Kobylańskiego. Ze strony władz Polski
przybyli: szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jerzy Barr,
kierownik misji przy Ambasadzie RP w Waszyngtonie Bogusław Winid, były konsul
RP w Chicago Ryszard Sarkowicz, obecny konsul generalny RP Franciszek
Adamczyk z małżonką, senator Zbigniew Kruszewski oraz reprezentujący
Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" prof. Jan Mazur.
Po nabożeństwie długi kondukt żałobny złożony z setek samochodów przebył
drogę od historycznej polskiej dzielnicy przy skrzyżowaniu Ogden i Chicago
Avenue, w której dzieciństwo i młodość przeżył prezes Edward Moskal, aż do
starego cmentarza polskiego, gdzie w kaplicy pod wezwaniem św. Wojciecha w
Niles na przedmieściach Chicago złożono trumnę z ciałem. Tam też nastąpiło
ostateczne pożegnanie zgromadzonych z Edwardem J. Moskalem, który zmarł 22
marca.
Uroczystości żałobne rozpoczęły się już w Poniedziałek Wielkanocny. Zgodnie z
tutejszą tradycją trumna z ciałem zmarłego wystawiona została w jego parafii,
w kościele św. Jana Kantego. Modliła się w nim najbliższa rodzina prezesa -
córka Pamela z mężem Denisem Komorowskim i dziećmi.
Polonia z Chicago zgromadziła się licznie w kościele także we wtorek
wieczorem. W uroczystości żałobnej wzięli udział kapłani z okolicznych
polonijnych parafii, którzy dobrze znali prezesa Edwarda Moskala dzięki wielu
latom wspólnej pracy w tym środowisku. W ceremonii pożegnalnej uczestniczyli
też dyrektorzy krajowi Związku Narodowego Polskiego i Kongresu Polonii
Amerykańskiej, współpracownicy prezesa Moskala, z których wielu przyjechało z
odległych zakątków Stanów Zjednoczonych. Wspominano minione lata z życia
Polonii pod przywództwem prezesa Moskala, wypełnione tak wieloma pamiętnymi
inicjatywami i owocnymi działaniami. Ta spuścizna będzie teraz moralnie
zobowiązywać jego następców.
W Związku Narodowym Polskim prezesa Moskala przez blisko 100 dni będzie
zastępować pani Teresa Abick, sprawująca dotychczas funkcję wiceprezesa
organizacji. Przygotuje ona w czerwcu wybory nowego szefa ZNP, który będzie
piastował to stanowisko do końca obecnej kadencji (czyli jesieni 2007 r.).
Natomiast wyboru prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej dokona Rada
Dyrektorów Krajowych KPA na swoim nadzwyczajnym zebraniu wiosną bądź latem
tego roku
    • 9111951u Re: Polacy pożegnali Edwarda Moskala 31.03.05, 09:46
      [*] [* ] [ * ]
      Odszedł Polak
      • oszolom.z.radia.maryja Re: Polacy pożegnali Edwarda Moskala 31.03.05, 19:35
        niech mu ziemia lekką będzie
        • neceser Re: Polacy pożegnali Edwarda Moskala 31.03.05, 19:40
          czemu to antysemita Kobylanski nie dojechal na pogrzeb kolesia w
          antysemityzmie? A rydzyk byl, skladac dzieki za jalmuzne?
          • andrzej105 Re: Polacy pożegnali Edwarda Moskala 31.03.05, 20:28
            kobylanskiego ,jankoskiego i rydtzika nie było. jedni pewnie jako nazi-
            antysemici nie dostali us vis a inni bali się przekraczać granicę aby ich do
            polski przymusowo nie deportowali. ale się doczekali. nawet na pogrzeb
            antysemickiego kumpla nie moga pojechać.
    • yossarian18 Re: Polacy pożegnali Edwarda Moskala 31.03.05, 20:13
      Wojciech A. Wierzewski
      Zmarł wybitny przywódca Polonii amerykańskiej
      Prezes Edward J. Moskal


      W nocy z 21 na 22 marca 2005 odszedł z tego świata, we śnie, prezes Związku
      Narodowego Polskiego i Kongresu Polonii Amerykańskiej, który w maju br.
      ukończyłby 81 lat. Operacja i częściowa amputacja nogi, dokonana latem 2003,
      niemal przed wyborami na Walnym Sejmie ZNP w Denver, Kolorado zmieniła
      dramatycznie Jego życie, skazując Go na wózek inwalidzki. Dzielnie walczył ze
      słabością i przeciwnościami losu do ostatnich miesięcy i tygodni, pełniąc z
      determinacją wszystkie funkcje i obowiązki, mówiąc tylko, że reszta w ręku
      Boga. Patrząc wstecz na Jego długie życie i energiczną działalność w
      organizacjach Polonii, nie ulega kwestii, że potomni wspominać będą Go jako
      nieprzeciętną, barwną osobowość, szczerze oddanego polskości patriotę i
      prawdziwego amerykańskiego biznesmena, który pozostawił po sobie imponującą
      wręcz spuściznę i rozległy, mało powszechnie znany, dorobek.



      Edward Moskal urodził się w Chicago (21 maja 1924 r.) jako syn Zofii (Grzyb)
      oraz Józefa Moskala. Z tym środowiskiem związany był przez całe życie, i z nim
      też wiązały się niemal wszystkie Jego sukcesy i osiągnięcia. Wyrastał w
      polonijnej dzielnicy przy parafii św. Jana Kantego, tam uczęszczał do szkół.
      Kiedy zakończył służbę wojskowa, po II wojnie światowej powrócił do Chicago, by
      poświęcić dalsze lata pracy karierze w Związku Narodowym Polskim, największej w
      tym kraju patriotycznej organizacji bratniej pomocy, która miała wybitny udział
      w odzyskaniu przez Polskę niepodległości po I wojnie światowej, a także
      zasadniczy udział w powstaniu w trakcie II wojny światowej Kongresu Polonii
      Amerykańskiej. Przeszedł przez wszystkie szczeble i stanowiska w grupie i
      gminie związkowej, by w roku 1963 zostać wybranym krajowym dyrektorem ZNP
      zasiadającym w zarządzie organizacji. W roku 1967 stał się skarbnikiem Związku,
      a w 1988 r. po śmierci prezesa Alojzego A. Mazewskiego, otrzymał mandat prezesa
      ZNP (wkrótce też prezesa Kongresu, w 1989 r.).
      Czasy Edwarda Moskala, jako lidera głównych organizacji amerykańskiej Polonii,
      przypadły na epokę wielkich przemian w polityce światowej, a także polskiej.
      Pierwszą, jakże znamienną jego decyzją było wyjechać do kraju, na "wizję
      lokalną", z delegacją działaczy KPA, aby naocznie przekonać się, co oznaczają
      te zmiany i poznać ekipę rządzącą nową Polską.
      Przez pierwsze lata prezes Moskal ogromnie hojnie wspierał wszelkie formy
      pomocy charytatywnej dla polskich szpitali, domów dziecka, środowisk w
      największej potrzebie. Jednocześnie gościł w Ameryce prezydenta Lecha Wałęsę,
      premierów – Tadeusza Mazowieckiego, Jana Olszewskiego, Jerzego Buzka.
      Zainwestował w polską gospodarkę, otwarty był na wszystkie propozycje. Bronił
      tylko, zgodnie z tradycją, odrębnej tożsamości Polonii amerykańskiej. Tak było
      na I Zjeździe Polonii Świata w Krakowie, podobnie w 10 lat później, w Pułtusku.
      Miał autentyczne sukcesy jako włodarz i biznesmen największej organizacji
      polonijnej w Stanach Zjednoczonych. Kierował bowiem nie tylko Związkiem, ale i
      jego prasową korporacją Alliance Printers & Publishers (wydającą
      gazetę "Dziennik Związkowy", czasopismo "Zgoda" i stworzył nowy
      periodyk, "Kalejdoskop" – z myślą o młodej Polonii). Rozwinął dalszą
      korporację, Alliance Communications, władającą dużą stacją radiową WPNA 1490 AM
      (nadającą polskie programy 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu),
      osiągając znaczący wpływ i pozycję w emigracyjnych mediach. Postawił na swoim w
      1999 r., otwierając pierwszy własny Bank Alliance i wkrótce potem tworząc
      następny na południu Chicago. Majątek samego Związku wzrósł do prawie 400
      milionów dolarów (niemal podwajając się za jego kadencji!).
      W kontaktach z krajem stawiał na inicjatywy, które mogą zmienić oblicze Polski
      i Polaków. Systematycznie słał transporty potrzebnych lekarstw i nowoczesnego
      sprzętu medycznego do polskich szpitali. Kiedy usłyszał o tragicznie wysokiej
      śmiertelności polskich noworodków, ułatwił współpracę z amerykańskimi
      specjalistami, którzy w Poznaniu stworzyli wzorcową klinikę matki i dziecka.
      Nic dziwnego, że otrzymał doktorat honoris causa od tamtejszej Akademii
      Medycznej, a w r. 1997 honorowe obywatelstwo Krakowa, podobnie jak w 1992 r.
      Komandorski Krzyż Zasługi z Gwiazdą w Belwederze od prezydenta RP. Był ogromnym
      dobroczyńcą Jasnej Góry, wspomagał wielokrotnie sanktuarium MB Częstochowskiej
      prawie milionowymi sumami ze zbiorek polonijnych, najpierw na odbudowę wałów
      ochronnych, następnie kaplicy cudownego wizerunku. Został konfratrem
      jasnogórskim i kawalerem orderu tego zakonu. Prawie dziesięć lat zabrała mu
      mobilizacja sił dla wywarcia skutecznej presji na Kongres i Senat USA, by
      wprowadzić nową Polskę do NATO. Raz jeszcze Mu się powiodło!
      W środowiskach, które się Go prawdziwie bały, stworzono Mu wizerunek
      zapalczywego Polonusa, potem wręcz "wojującego antysemity". W istocie, był
      programowym przeciwnikiem "poprawności politycznej", jako obłudy i kłamstwa.
      Wojował z całym przekonaniem i bez reszty z przeciwnikami, którzy w Jego
      przekonaniu szkodzili Polsce i zagrażali jej egzystencji.
      Przysłowie słusznie mówi, że tak się gra, jak adwersarz na to pozwala. Prezes
      Moskal nie dbał o pozory ani o formy, bronił Polski, którą kochał, tak jak nie
      pozwalał naruszać stanu posiadania ani interesów amerykańskiej Polonii.
      Kosztowało Go to wiele, zwłaszcza w ostatnich latach, kiedy tak żywe pierwotnie
      związki z nową Polską, a następnie administracją w Waszyngtonie, zostały
      poważnie nadwerężone i osłabione, głównie w efekcie niespożytych starań, w tym
      także intryg, jego ideowych adwersarzy.
      Polonia amerykańska żegnała Go jako jednego ze swoich największych przywódców,
      którzy dokonali rzeczy trwałych, choć towarzyszyły mu liczne kontrowersje.
      Pożegnanie odbyło się zaraz po Świętach Wielkanocnych w Jego kościele św. Jana
      Kantego, w którym organizował koncerty i wielkie imprezy polonijne, a Jego
      doczesne szczątki złożone zostały w grobowcu rodzinnym Moskalów, na cmentarzu
      św. Wojciecha w przedmiejskim Niles. Chylimy czoła przed nieprzeciętnym
      człowiekiem i zasłużonym działaczem Polonii.
      Cześć Jego pamięci!




      Wojciech A. Wierzewski, Chicago
      • oszolom.z.radia.maryja Re: Polacy pożegnali Edwarda Moskala 31.03.05, 23:55
        to byl Polak przez duże P
    • grom3 Re: Polacy pożegnali Edwarda Moskala 01.04.05, 04:06
      Zobaczymy kogo podsunie im Bialy Dom,i kongres zydowski.
Pełna wersja