flipflap
01.04.05, 11:38
www.dziennik.com/www/dziennik/wiad/lok.htm#3
Niezapowiedziana wizyta Ojca Rydzyka w Waszyngtonie przyniosła sensacyjne
rezultaty. Jak dowiedział się "Nowy Dziennik", szefowi Radia Maryja udało się
to, czego mimo hałaśliwych zapowiedzi, nie byli w stanie dokonać ani
Aleksander Kwaśniewski, ani Lech Wałęsa.
W czasie trwającego zaledwie 12 godzin pobytu w stolicy USA Ojciec Rydzyk
uzyskał od prezydenta Busha zapewnienie, że do końca bieżącego roku Polska
wejdzie do ekskluzywnego klubu 27 państw objętych tzw. Visa Waiver Program.
Oznacza to w praktyce, że zostaną zniesione wizy dla Polaków.
Przygotowane z najwyższą dyskrecją spotkanie popularnego kapłana z
prezydentem USA miało miejsce w ustronnej części ogrodów Białego Domu. Ukryci
wśród kwitnących właśnie krzaków azalii prezydent Bush i Ojciec Dyrektor
rozmawiali ze sobą przez blisko pół godziny. Dokładna treść rozmowy nie jest
nikomu znana, bowiem ze względu na delikatność poruszanych problemów Biały
Dom zrezygnował z nagrywania i sporządzenia stenogramu.
Informacje, do których dotarł "Nowy Dziennik", pochodzą od ochroniarza Busha,
który prosił, aby nie ujawniać jego tożsamości. Nieoficjalnie wiemy jednak,
że pochodzi z Greenpointu, używa imienia Chester, Polacy mówią o nim Cesiek,
i zna kilka słów po polsku.
Schowany za drzewem ochroniarz słyszał, jak Ojciec Rydzyk kilkakrotnie
wymawiał z naciskiem słowo "wizy" i dodawał po angielsku "No good", na co
prezydent potakująco kiwał głową, a na koniec powiedział "OK, OK".
O spotkaniu nie poinformowano korpusu prasowego Białego Domu, nie wydano
żadnego komunikatu, zaś rzecznik Ambasady RP w Waszyngtonie odmówił "Nowemu
Dziennikowi" komentarza w tej sprawie, zasłaniają się formułką: "Nie
potwierdzam, nie zaprzeczam".
Reporterzy "Nowego Dziennika" zdołali jednak dotrzeć do Ojca Rydzyka, który
bezpośrednio po spotkaniu z prezydentem odleciał helikopterem na lotnisko im.
Ronalda Reagana, skąd prywatnym odrzutowcem marki Lear Jet, opatrzonym
znakami Telewizji Trwam, udał się w drogę powrotną do Torunia.
Zdumiony obecnością naszych reporterów na pilnie strzeżonej płycie lotniska,
Ojciec Dyrektor powiedział: "Chciałbym mieć takich ludzi w moim radiu".
Odmówił jednak ujawnienia szczegółów rozmowy z gospodarzem Białego Domu.
Stwierdził tylko, że od samego początku poczuł z nim głęboką więź duchową ,
która sprawiła, że wzruszony amerykański prezydent nie był w stanie odrzucić
żadnej z jego próśb. "Na wszystkie moje pytania odpowiadał niezmiennie "OK,
father" - podkreślił ks. Rydzyk.
Jerzy Kwietniewski, Waszyngton