Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02)

IP: *.pse.pl 26.06.02, 13:58
J.Wróbel (Życie 26.06.02)

Kres polsko-niemieckiej fikcji

Polska to europejski słabeusz. Gdyby było inaczej,
Edmund Stoiber nie odważyłby się wysuwać żądań wobec
Polski

Polska jest krajem słabym militarnie i gospodarczo
zacofanym. Nie ma strategicznych przyjaciół na
Zachodzie. W rokowaniach akcesyjnych z Unią Europejską
jakieś państwo czasem nam w czymś pomoże, czasem w
czymś zaszkodzi, ale właściwie tylko o Niemczech mówi
się czasem, że są naszym orędownikiem w tzw.
Europie. Chętnie i często pojawiają się też u nas tezy
o doskonałych stosunkach naszego kraju ze Stanami
Zjednoczonymi.
Chwalić Boga, rzeczywiście są dobre - ale płytkie. Od
wielu lat trudno wskazać, co właściwie Polska może dać
Ameryce, poza miłością. W tej sytuacji najpoważniejszy
kandydat na przyszłego kanclerza Niemiec postanowił
pogrozić nam palcem.

Koniec okresu ochronnego

Byłoby błędem, gdybyśmy słowa Stoibera zagdakali
argumentacją odwołującą się do historii. Takie dyskusje
o przeszłości trzeba oczywiście prowadzić. I nie
wprowadzać relatywizmu - Niemcy zabijali, Niemców
zabijano, wszystko się jakoś w historii wyrównało...
Podejmowanie tropu Centrum Wypędzonych, było polskim
błędem, ponieważ to centrum, organizowane za niemieckie
pieniądze i z potrzeby niemieckiego serca, w naturalny
sposób podejmie wątek okrutnych konsekwencji wojny, a
zepchnie na margines kwestię odpowiedzialności za
wywołanie wojny.
Tylko że argumentacja historyczna, chociaż ważna, tym
razem jest zupełnie nieistotna. Jak w "Siedemnastu
mgnieniach wiosny" my wiemy, że Stoiber wie, iż my
wiemy, że on wie, kto wywołał wojnę światową, a kto
wypędził Niemców z Polski. Apel Stoibera nie ma na celu
wznawianie pięćset dwudziesty piąty raz dyskusji nad
okolicznościami wojny światowej. Jest za to sygnałem,
że skończył się czas traktowania Polski przez Republikę
Federalną, jak potrzebującego wsparcia chorego
bliźniego.
Bo przez te wszystkie lata od odzyskania przez Polskę
niepodległości nasz zachodni sąsiad traktował nas po
partnersku, ba, nawet z atencją, wbrew oczywistej
dysproporcji znaczenia międzynarodowego.
Próżno by szukać aż takiej grzeczności w stosunkach USA
z Meksykiem czy Rosji z Litwą. Za to między Berlinem i
Warszawą - pełna elegancja. Za słowami i wieńcami szło
dyplomatyczne wsparcie, a wreszcie - pieniądze.
Wiem, że narażę się wielu rodakom, ale muszę przyznać,
że z pewnym zdumieniem patrzyłem, jak dużym poparciem
moralnym cieszyła się idea funduszu "Pojednanie".
Próba przeliczenia nieszczęść robotników przymusowych
na pieniądze, i to prawie po pięćdziesięciu latach, to
dziwactwo prawne i etyczne. Czyż nie większe
odszkodowanie należy się tym, którzy jako dzieci
uciekali z płonących miast pod ogniem stukasów
w
1939 roku?
Niemcy przegrały wojnę, którą nie sprowokowane wywołały
i z której wyszły z piętnem niezmywalnej hańby.
Sypnięcie po latach groszem ani nie mogło wpłynąć na
bilans historyczny, ani otworzyć nowego rozdziału w
stosunkach z Polakami. To pierwsze było niemożliwe, bo
w stosunku do cierpień Polski i Europy w latach wojny
sprawa pracy przymusowej była epizodem. To drugie -
ponieważ warunki pojednania zostały już dużo wcześniej
spełnione. Połakomiliśmy się wszakże na niemiecką
ofertę z bardzo prostego powodu. Cóż, dawali,
to czemu nie brać. Nasza kasa pusta, nasi renciści i
emeryci biedni. Brać.
A dlaczego nie Rosja?
Taka sytuacja, w której większy wciąż pomaga słabszemu,
wciąż udając, że to dialog pełnowartościowych
partnerów, nie może trwać w nieskończoność. Wypowiedź
Stoibera to kolejny sygnał, że po latach siania, zbliża
się czas zbiorów. Kolejny - bo przecież już uprzednio
obecny kanclerz Schroeder usztywnił stanowisko w
sprawie polskiego rolnictwa. Orędownik Polski w Unii
Europejskiej poczuł się już chyba tą rolą zmęczony.
Nawiasem mówiąc, to właśnie rząd Schroedera od wielu
miesięcy naciska Czechy w sprawie antyniemieckich
dekretów Benesza wydanych zaraz po wojnie. To bardzo
charakterystyczne, że na widelec wzięto dwa państwa
relatywnie słabe i mające po 1989 roku szczególnie
dobre stosunki z... Niemcami właśnie. Gdyby chodziło o
spory historyczne (a nie chodzi!), to oczywiście byłoby
nie od rzeczy przypomnieć Stoiberowi mapkę Prus
Wschodnich sprzed wojny. Wyraźnie widać na niej, że
znaczną ich część przejęli po 1945 roku Rosjanie (tzw.
obwód kaliningradzki). Charakterystyczne, że o Rosji
nie ma ani słowa w apelu Stoibera. Tylko o Czechach i
Polsce. No tak, ale po co zadzierać z silnym, skoro
można ze słabym.

c.d.n.
    • Gość: Dzik Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji c.d IP: *.pse.pl 26.06.02, 14:19
      Bezbronni

      Komentator "Rzeczpospolitej", Jerzy Haszczyński, zwraca
      uwagę, że niemiecki polityk domaga się od Polski,
      "jedynie symbolicznych gestów". Pisze dalej: "Polacy
      wykonali już wiele takich gestów - zrobili to biskupi w
      1965 roku, czynili to politycy, jak choćby minister
      spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski, który w
      1995 roku ubolewał przed niemieckim parlamentem z
      powodu dramatu wysiedleń Niemców z Wrocławia czy
      Szczecina. (...) Czy rzeczywiście jedynie symbolem
      byłoby anulowanie dekretów Bieruta? Związek
      Wypędzonych, któremu Stoiber często patronuje, domagał
      się już odszkodowań, oczywiście symbolicznych. Co może
      być dalej? I jak to wpłynie na stosunki
      polsko-niemieckie?".

      Osobiście wolałbym u publicystów raczej konwencję
      odpowiedzi, niż retorycznych pytań, ale zwłaszcza
      ostatnie pytanie postawione jest, przyznajmy, trafnie.
      Otóż odpowiedź nasuwa się sama - Niemcy będą się
      starały przypomnieć Polsce, kto w tej części świata
      dysponuje ogromnym potencjałem gospodarczym, a kto -
      słabiutkim potencjałem historycznym. Być może okaże
      się, że apel Stoibera to falstart. Że jeszcze nie
      nadszedł czas naciskania Trzeciej Rzeczypospolitej
      przez jej najważniejszego europejskiego, hm...
      partnera. Ale to kwestia tygodni i miesięcy raczej, niż
      dziesięcioleci.
      Prawdę mówiąc, możemy robić dumne miny i przypominać
      odmienność wojennych losów bohaterskiej Polski i
      przeklętych Niemiec. Niemniej trzeba pogodzić się
      z
      rzeczywistością. Nie mamy żadnego "planu B" na wypadek,
      gdyby Niemcy przestali odgrywać rolę dobrego wujka, a
      zaczęli prowadzić politykę "coś za coś". Poza słowami,
      poza - jak apelował poseł z PSL Janusz Dobrosz -
      robieniem szumu, nie mamy żadnej tarczy nad sobą.
      Ostatnie dwanaście lat było sympatycznym okresem w
      historii polsko-niemieckiej, bo mówiąc o przyszłości,
      ciągle wracano do powojennego rachunku sumienia i
      Niemcy gotowi byli bić się w piersi.
      Teraz ten czas mija. Niemcy wracają na pozycję
      mocarstwa dyplomatycznego. Polska wlecze się w drugiej
      lidze państw, których dochód narodowy, poziom
      usług
      społecznych, stan dróg etc. ustępuje nawet Portugalii i
      Grecji.

      Szczyt aspiracji

      Nadzieja, oczywiście, w Unii Europejskiej. Stoiber
      wreszcie pokazał Polakom, po co im Unia. Ano po to,
      żeby osłabić naciski Niemiec na Polskę. W ramach dużej
      organizacji łatwiej będzie nam wygrywać potyczki,
      wchodząc w doraźne sojusze z różnymi państwami. W
      każdym razie do tej pory nie uchodzi, aby w ramach
      struktur np. Hiszpanie dominowali nad Portugalią, a
      Wielka Brytania nad Irlandią. Unia to poduszki
      osłabiające wszelkie jednostronne akcje.

      Ale nic nie zwolni nas z podstawowego obowiązku -
      budowy jak najsilniejszej i nowoczesnej gospodarki. Ze
      zgrozą można obserwować, jak przez wiele ostatnich
      lat
      prezentowano w Polsce Unię jako kolejną dojną krowę,
      dzięki której uda się utrzymać dość wysoki poziom
      życia, długi weekend majowy, sztywne ceny skupu żywca,
      wolne soboty i parę milionów rencistów. Niestety (?)
      Unia to nie nowy, lepszy Peerel. To arena, na której
      będziemy starać się zachować jak największą
      samodzielność. Lepiej na tej grze wychodzą silni i
      dynamiczni. Gorzej - rachityczne słabeusze.

      Mam tylko obawy, że bardzo wielu Polaków
      zaakceptowałoby po cichu taki układ, w którym w zamian
      za rozmaite fundusze i dotacje dla różnych grup
      doszłoby do "finlandyzacji" Polski. W czasach
      socjalizmu status Finlandii, państwa spolegliwego
      wobec
      ZSRR w polityce zagranicznej, ale zachowującego w
      innych sprawach suwerenność, wydawał się dla nas
      szczytem marzeń. Gdy tylko pomyślę, że moglibyśmy
      "osiągnąć" taki status w przyszłości wobec Niemiec, nie
      wpadam w entuzjazm.


      Jan Wróbel
      • Gość: zyx obraz przegrancow historycznych i glupoli bez dna IP: *.rdu.bellsouth.net 26.06.02, 16:11
        jawi sie z tekstu Wrobla. Obawiam sie ze jest on niedaleki od rzeczywistosci.
        Ciagla filizofia zebraka . Od rzadu az po RM i LPR, Samobrone. Marzenie o
        wyskubaniu kogos, codziennie przktykowane przez wspolobywateli jeden na drugim.
        Co sie dziwic, jaki dol taka gora.
        Gość portalu: Dzik napisał(a):

        > Bezbronni
        >
        > Komentator "Rzeczpospolitej", Jerzy Haszczyński, zwraca
        > uwagę, że niemiecki polityk domaga się od Polski,
        > "jedynie symbolicznych gestów". Pisze dalej: "Polacy
        > wykonali już wiele takich gestów - zrobili to biskupi w
        > 1965 roku, czynili to politycy, jak choćby minister
        > spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski, który w
        > 1995 roku ubolewał przed niemieckim parlamentem z
        > powodu dramatu wysiedleń Niemców z Wrocławia czy
        > Szczecina. (...) Czy rzeczywiście jedynie symbolem
        > byłoby anulowanie dekretów Bieruta? Związek
        > Wypędzonych, któremu Stoiber często patronuje, domagał
        > się już odszkodowań, oczywiście symbolicznych. Co może
        > być dalej? I jak to wpłynie na stosunki
        > polsko-niemieckie?".
        >
        > Osobiście wolałbym u publicystów raczej konwencję
        > odpowiedzi, niż retorycznych pytań, ale zwłaszcza
        > ostatnie pytanie postawione jest, przyznajmy, trafnie.
        > Otóż odpowiedź nasuwa się sama - Niemcy będą się
        > starały przypomnieć Polsce, kto w tej części świata
        > dysponuje ogromnym potencjałem gospodarczym, a kto -
        > słabiutkim potencjałem historycznym. Być może okaże
        > się, że apel Stoibera to falstart. Że jeszcze nie
        > nadszedł czas naciskania Trzeciej Rzeczypospolitej
        > przez jej najważniejszego europejskiego, hm...
        > partnera. Ale to kwestia tygodni i miesięcy raczej, niż
        > dziesięcioleci.
        > Prawdę mówiąc, możemy robić dumne miny i przypominać
        > odmienność wojennych losów bohaterskiej Polski i
        > przeklętych Niemiec. Niemniej trzeba pogodzić się
        > z
        > rzeczywistością. Nie mamy żadnego "planu B" na wypadek,
        > gdyby Niemcy przestali odgrywać rolę dobrego wujka, a
        > zaczęli prowadzić politykę "coś za coś". Poza słowami,
        > poza - jak apelował poseł z PSL Janusz Dobrosz -
        > robieniem szumu, nie mamy żadnej tarczy nad sobą.
        > Ostatnie dwanaście lat było sympatycznym okresem w
        > historii polsko-niemieckiej, bo mówiąc o przyszłości,
        > ciągle wracano do powojennego rachunku sumienia i
        > Niemcy gotowi byli bić się w piersi.
        > Teraz ten czas mija. Niemcy wracają na pozycję
        > mocarstwa dyplomatycznego. Polska wlecze się w drugiej
        > lidze państw, których dochód narodowy, poziom
        > usług
        > społecznych, stan dróg etc. ustępuje nawet Portugalii i
        > Grecji.
        >
        > Szczyt aspiracji
        >
        > Nadzieja, oczywiście, w Unii Europejskiej. Stoiber
        > wreszcie pokazał Polakom, po co im Unia. Ano po to,
        > żeby osłabić naciski Niemiec na Polskę. W ramach dużej
        > organizacji łatwiej będzie nam wygrywać potyczki,
        > wchodząc w doraźne sojusze z różnymi państwami. W
        > każdym razie do tej pory nie uchodzi, aby w ramach
        > struktur np. Hiszpanie dominowali nad Portugalią, a
        > Wielka Brytania nad Irlandią. Unia to poduszki
        > osłabiające wszelkie jednostronne akcje.
        >
        > Ale nic nie zwolni nas z podstawowego obowiązku -
        > budowy jak najsilniejszej i nowoczesnej gospodarki. Ze
        > zgrozą można obserwować, jak przez wiele ostatnich
        > lat
        > prezentowano w Polsce Unię jako kolejną dojną krowę,
        > dzięki której uda się utrzymać dość wysoki poziom
        > życia, długi weekend majowy, sztywne ceny skupu żywca,
        > wolne soboty i parę milionów rencistów. Niestety (?)
        > Unia to nie nowy, lepszy Peerel. To arena, na której
        > będziemy starać się zachować jak największą
        > samodzielność. Lepiej na tej grze wychodzą silni i
        > dynamiczni. Gorzej - rachityczne słabeusze.
        >
        > Mam tylko obawy, że bardzo wielu Polaków
        > zaakceptowałoby po cichu taki układ, w którym w zamian
        > za rozmaite fundusze i dotacje dla różnych grup
        > doszłoby do "finlandyzacji" Polski. W czasach
        > socjalizmu status Finlandii, państwa spolegliwego
        > wobec
        > ZSRR w polityce zagranicznej, ale zachowującego w
        > innych sprawach suwerenność, wydawał się dla nas
        > szczytem marzeń. Gdy tylko pomyślę, że moglibyśmy
        > "osiągnąć" taki status w przyszłości wobec Niemiec, nie
        > wpadam w entuzjazm.
        >
        >
        > Jan Wróbel

    • Gość: Beny Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02) IP: OBEDET* / 213.68.127.* 26.06.02, 14:20
      Tak, po trykroc tak. Madre slowa, tylko co z tego?
      Tylko co z tego?

      Milosc pomiedzy naszymi odwiecznymi sasiadami Rosja i Niemcami zawsze nam
      szkodzila. Jesli nawet sie lubili poczubic to robili to na naszych ziemiach.
      Niestety taka jest pozycja geopolityczna Polski i nic na to nie zrobimy.
      Poniewaz zwykle Polak glupi po jak i przed szkoda, to zamiast z calych sil
      szukac sprzymierzencow i schowac w kieszen swoja dume i jak to robilo sie
      kiedys w pojedyne handlujac kielbasa i jajkami w Berlinie Zachodnim robic to
      dalej gdzie sie da i z kim sie da nie wazne w jakim jezyku nasz odbiorca bedzie
      mowil. Pieniadz rzadzi swiatem. Zamiast kisic sie we wlasnym sosie wyciagac
      nawzajem trupy z szafy i wkladac "Zapalniczki" w rece "Bolkow" isc do przodu
      tak jak to np. robia na wlasna reke Azjaci. Tylko nasza narodowa duma i cecha
      jest slomiany ogien - szybko sie wypalamy, a nastepny zryw bedzie jak sie okaze
      ze ktos z karabinem lub wekslem do wykupu w nasze drzwi zapuka.

      Polski do Australii nie przeniesiemy (i cale szczescie tam mozna zachorowac na
      Kaganosyfilis), do roboty i nauki - wyjezdzac gdzie sie da, slawic imie Polski,
      robic kase wracac i inwestowac. Przestac pluc na siebie i jak starsi bracia w
      wierze rznac wszystkich w swietle prawa i zgodnie z przepisami.

      Jakze mozliwe jest ze tak duzy kraj jak nasz w calkiem znosnej strefie
      klimatycznej, z jako takimi zasobami naturalnymi od tylu lat dostaje w dupe?
    • Gość: strider Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02) IP: *.pl.ibm.com / *.at.ibm.com 26.06.02, 14:21
      zgadzam sie, ze niemcy pozwalaja sobie na pouczanie polakow i czechow, poniewaz narodow tych w
      istocie nie szanuje - moze nie koniecznie pogradzaja.
      z rosja brac za bary oczywiscie niemcy nie beda juz po roku 1945 probowac...
      natomiast sam temat wydaje mi sie zastepczy i nie sadze by byl czyms wiecej niz
      wewnatrzniemieckim przedwyborczym beblaniem...
      • Gość: Anka Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02) IP: *.tnt8.b2.uunet.de 26.06.02, 14:36
        Tak tak.........no coz.Naprawde liczycie na miody w UE? Pogratulowac
        naiwnosci.Stoiber i jego koalicja maja ponad 50% poparcia, bedzie milo
        popatrzec, jak jego zone wypedzona bedzie Miller i Kwach po rekach calowal za
        pare euro...... Trzeba miec troche ambicji a nie wlazic gdzie nikt nie prosi.
        • Gość: Ania Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02) IP: *.upc.chello.be 26.06.02, 14:39
          Gość portalu: Anka napisał(a):

          > Tak tak.........no coz.Naprawde liczycie na miody w UE? Pogratulowac
          > naiwnosci.Stoiber i jego koalicja maja ponad 50% poparcia, bedzie milo
          > popatrzec, jak jego zone wypedzona bedzie Miller i Kwach po rekach calowal za
          > pare euro...... Trzeba miec troche ambicji a nie wlazic gdzie nikt nie prosi.



          Zastosuj wiec to do siebie .Jestes na polskim forum i nikt tu cie nie chce.Trzeba
          miec troche ambicji.
          • Gość: Hania Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.02, 14:44
            Gość portalu: Ania napisał(a):

            > Gość portalu: Anka napisał(a):
            >
            > > Tak tak.........no coz.Naprawde liczycie na miody w UE? Pogratulowac
            > > naiwnosci.Stoiber i jego koalicja maja ponad 50% poparcia, bedzie milo
            > > popatrzec, jak jego zone wypedzona bedzie Miller i Kwach po rekach calowal
            > za
            > > pare euro...... Trzeba miec troche ambicji a nie wlazic gdzie nikt nie pro
            > si.
            >
            >
            >
            > Zastosuj wiec to do siebie .Jestes na polskim forum i nikt tu cie nie chce.Trze
            > ba
            > miec troche ambicji.

            Popieram wypowiedz Ani. Posty Anki - wypowiedzi swiezo nawroconej Niemki
            polskiego pochodzenia charakteryzuja sie tym, ze ich autorka obraza wszystkich na
            wszelki wypadek. Jakies kompleksy, Anko? Badz laskawa nie wyladowywac ich tu na
            polskim forum, plujac na wszystko co polskie, tylko oplac sobie psychoanalityka.
            Tak bedzie nowoczesniej - jak w pieknych amerykanskich serialach.
            • mpsps Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02) 26.06.02, 16:00
              obawiam sie haniu (cholera ciagle sie czegos ostatnio "obawiam") ze Anka.de
              niestety nie ma na analityka (psych- czy tez innego). oczywiscie nie bedziemy
              wchosdzisc z butami (uwalanymi polskim - tfuj, ble.) blotem w dusze Anki.de ale
              moze jej niechec wynika z jakich strasznych przezyc zwiazanych z krajem w
              ktorym sie urodzila, moze ja tez ktos wypedzil? tego nie wiemy. zastanawiajace
              sa jednak wypowiedzi Anki.de o ciaglym robieniu czegos za pare €. czyzby
              Anko.de wlasne doswiadczenia, a moze reakcje na przytyki glupich i prymitywnych
              niemcow odmawiajacych ci, mimo posiadania "Budespassu", bycia "prawdziwa Niemka?
              niestety w ich oczach (tych primytywnych niemcow) zawsze bedziesz "die Polin" i
              nie zmieni tego opluwanie ludzi na tym forum oraz gloszenie jakichs
              nieciekawych pogladow.
              zmien towarzystwo inni niemcy (ci madrzejsi) beda cie oceniali nie za to skad
              pochodzisz ale jaka jestes. to truizm, ale sie sprawdza.
              • Gość: zyx polska psychoanaliza? Czy kolejna slabosc? IP: *.rdu.bellsouth.net 26.06.02, 16:23
                mpsps napisał(a):

                > obawiam sie haniu (cholera ciagle sie czegos ostatnio "obawiam") ze Anka.de
                > niestety nie ma na analityka (psych- czy tez innego). oczywiscie nie bedziemy
                > wchosdzisc z butami (uwalanymi polskim - tfuj, ble.) blotem w dusze Anki.de ale
                >
                > moze jej niechec wynika z jakich strasznych przezyc zwiazanych z krajem w
                > ktorym sie urodzila, moze ja tez ktos wypedzil? tego nie wiemy. zastanawiajace
                > sa jednak wypowiedzi Anki.de o ciaglym robieniu czegos za pare €. czyzby
                > Anko.de wlasne doswiadczenia, a moze reakcje na przytyki glupich i prymitywnych
                >
                > niemcow odmawiajacych ci, mimo posiadania "Budespassu", bycia "prawdziwa Niemka
                > ?
                > niestety w ich oczach (tych primytywnych niemcow) zawsze bedziesz "die Polin" i
                >
                > nie zmieni tego opluwanie ludzi na tym forum oraz gloszenie jakichs
                > nieciekawych pogladow.
                > zmien towarzystwo inni niemcy (ci madrzejsi) beda cie oceniali nie za to skad
                > pochodzisz ale jaka jestes. to truizm, ale sie sprawdza.

    • Gość: Pipin-2 Polska i Narod Polski to kompletne dno dna ! IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 26.06.02, 16:29
      Po co komu w Europie takie badziewia jak Polska lub Slowianszczyzna ? NIKOMU !
      • Gość: Ania Re: Polska i Narod Polski to kompletne dno dna ! IP: *.upc.chello.be 26.06.02, 16:49
        Gość portalu: Pipin-2 napisał(a):

        > Po co komu w Europie takie badziewia jak Polska lub Slowianszczyzna ? NIKOMU !

        No to spadaj z polskiego forum.Idz pisac na niemieckie razem z kolezanka Anka tam
        mozecie nas opluwac do woli.
        • Gość: Hania Pipin -2 to kompletne dno dna ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.02, 16:57
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Gość portalu: Pipin-2 napisał(a):
          >
          > > Po co komu w Europie takie badziewia jak Polska lub Slowianszczyzna ? NIKO
          > MU !
          >
          > No to spadaj z polskiego forum.Idz pisac na niemieckie razem z kolezanka Anka t
          > am
          > mozecie nas opluwac do woli.

          Po co komu na tym forum takie badziewie jak Pipin-2? Niech idzie pluc gdzie
          indziej.
        • mpsps Re: Polska i Narod Polski to kompletne dno dna ! 26.06.02, 17:03
          Gość portalu: Ania napisał(a):

          > Gość portalu: Pipin-2 napisał(a):
          >
          > > Po co komu w Europie takie badziewia jak Polska lub Slowianszczyzna ? NIKO
          > MU !
          >
          > No to spadaj z polskiego forum.Idz pisac na niemieckie razem z kolezanka Anka t
          > am
          > mozecie nas opluwac do woli.



          jest jeden problem, musza znac jezyk, a to zarowno u P-2 (powazne klopoty z
          polskim) jak i chyba u Anki.de (pisac bez bledow gramatycznych - mowie o j.
          niemieckim, nie jest tak prosto!) moze byc przeszkoda uczestnictwa w dyskusjach
          na niemieckojezycznych forach.
          • Gość: Hania Re: Polska i Narod Polski to kompletne dno dna ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.02, 17:05
            mpsps napisał(a):

            > Gość portalu: Ania napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Pipin-2 napisał(a):
            > >
            > > > Po co komu w Europie takie badziewia jak Polska lub Slowianszczyzna ?
            > NIKO
            > > MU !b
            > >
            > > No to spadaj z polskiego forum.Idz pisac na niemieckie razem z kolezanka A
            > nka t
            > > am
            > > mozecie nas opluwac do woli.
            >
            >
            >
            > jest jeden problem, musza znac jezyk, a to zarowno u P-2 (powazne klopoty z
            > polskim) jak i chyba u Anki.de (pisac bez bledow gramatycznych - mowie o j.
            > niemieckim, nie jest tak prosto!) moze byc przeszkoda uczestnictwa w dyskusjach
            >
            > na niemieckojezycznych forach.

            Im chyba wszystko jedno, co pisza (zwlaszcza Pipinowi), byle sobie pobluzgac.
            • mpsps Re: Polska i Narod Polski to kompletne dno dna ! 26.06.02, 17:11
              a moze to taka terapia nowoczesnych psychoanalitykow? zamiast dusic w sobie
              negatywne emocje idz na forum i wyrzuc je z siebie. dzieki temu moze w
              rzeczywistym swiecie sa to b. spokojni i mili ludzie, ktorych nigdy, przenigdy
              nie posadzalibysmy o bacie P-2 i Anka.de (chociaz to nie taki ostry przypadek
              jak P-2)
              • Gość: Hania Re: Polska i Narod Polski to kompletne dno dna ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.02, 17:13
                mpsps napisał(a):

                > a moze to taka terapia nowoczesnych psychoanalitykow? zamiast dusic w sobie
                > negatywne emocje idz na forum i wyrzuc je z siebie. dzieki temu moze w
                > rzeczywistym swiecie sa to b. spokojni i mili ludzie, ktorych nigdy, przenigdy
                > nie posadzalibysmy o bacie P-2 i Anka.de (chociaz to nie taki ostry przypadek
                > jak P-2)

                Hm... Myslisz, ze tak naprawde P-2 to kulturalny mlodzieniec, erudyta,
                poslugujacy sie nienaganna polszczyzna, itd. ?
                • mpsps Re: Polska i Narod Polski to kompletne dno dna ! 26.06.02, 17:18


                  > Hm... Myslisz, ze tak naprawde P-2 to kulturalny mlodzieniec, erudyta,
                  > poslugujacy sie nienaganna polszczyzna, itd. ?


                  mam nadzieje, przecierz gdyby takie monstrum chodzilo po ulicach naprawde to...
                  az strach pisac co moglo by sie dziac.
                  • Gość: Hania Re: Polska i Narod Polski to kompletne dno dna ! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.02, 17:23
                    mpsps napisał(a):

                    >
                    >
                    > > Hm... Myslisz, ze tak naprawde P-2 to kulturalny mlodzieniec, erudyta,
                    > > poslugujacy sie nienaganna polszczyzna, itd. ?
                    >
                    >
                    > mam nadzieje, przecierz gdyby takie monstrum chodzilo po ulicach naprawde to...
                    >
                    > az strach pisac co moglo by sie dziac.

                    Tez prawda.
      • Gość: *** sloonska PIPO, ales g l u p i !!!!!!!!!!!!!!! IP: 12.240.64.* 26.06.02, 22:50
    • Gość: ali Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02) IP: 217.109.137.* 26.06.02, 16:32
      Ma Pan w pelni racje, choc jest to racja smutna. Banal, ze w polityce licza sie
      fakty a nie mity bardzo trudno bylo przyjac politykom Unii Wolnosci, ktorzy z
      radoscia przyjmowali niemieckie ordery zaslugi. Ciekawe, gdzie sie Ci panowie
      teraz podziewaja????? Dlaczego ich teraz nie slychac???
      • Gość: Karlik Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02) IP: *.cpe.quickclic.net 26.06.02, 18:20
        No wlasni gdzie sa te dupki co jezdzily do Berlina po ordery,jeden z nich
        Bartoszewski jak byl na wizycie w Izraelu to go obrzucili pomidorami,on
        reprezentujac oficjalnie panstwo,i taki to mamy miernoty,aleto nie
        wszystko,szwaby az zacieraja rece z radosci ze sie do nas dobiora,nie mamy
        zadnego protektora na ktorego moglibysmy liczyc,fala zadan bedzie rosla ,niemcy
        beda coraz bardziej bezczelni,zdaja sobie sprawe ze nikt ich nie
        powstrzyma,dlatego jest cicho o Rosji,z nia beda robic geszeft,a nas lupic ile
        sie da,ja to obserwoje na moim Slasku,powstaja roznego rodzaju
        organizacje,finansowane przez ziomkostwa niemieckie ktorych zadaniem jest
        szezenie propagandy o prawie Niemiec do tych ziem,ugrupowania
        separatystyczne,chcace oderwac Slask od Polski,jakies mrzonki o narodzie
        Slaskim i prawie do zycia w wolnosci itp,niedobrze to wrozy na przyszlosc,narod
        jest atakowany i oglupiany przez w/w,widac ze maja pieniadze i to duze,cala ta
        akcja jest doskonale zcharmonizowana z poczynianiami ziomkostw niemieckich,a z
        koleji ci sa glownymi sponsorami Stoibera,na naszych oczach rozgrywa sie nowy
        rozdzial histori,i jak zwykle to nie my trzymamy karty,pyrsk.
    • Gość: JMT Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02) IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.06.02, 20:46
      Zastanawiam się czytając posty:
      czy w jakolwiek kraju cywilizowanym (z wyjątkiem Niemiec) poważny kandydat na
      prezydenta mógłby wygłaszać podobne brednie???.
      Proszę sobie wyobrazić jakiegokolwiek polityka polskiego, ekstremalnego:
      Lepera, Tejkowskiego, Leszka Bubla, Stana Tymińskiego, który w trakcie kampanii
      wyborczej głosi hasła powrotu do Wilna, Grodna, Lwowa i Zaolzia.
      Przecież w Polsce niema takiej ekstremy politycznej.
      Nikt takiego by nie słuchał, a nasz MSZ w tej sprawie wydał by oświadczenie.

      Ale nie w NIEMCZECH.
      Ci to mają TRADYCJE.
      POZDRAWAIAM
      • Gość: Agniecha Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02) IP: *.tnt5.b2.uunet.de 26.06.02, 21:54
        To, co on mowi jest zgodne z prawem europejskim niestety.
        • Gość: Ania Re: do Agniechy vel Anki IP: *.upc.chello.be 26.06.02, 22:10
          Kilka osob dalo ci do zrozumienia,ze nie chcemy cie na tym forum.Czyzbys nie
          miala za grosz ambicji i honoru?Zarzucilas w tym watku,,ze pchaja sie do Ue a
          ty po co sie pchasz na nasze forum?My cie tu nie chcemy.Jasniej juz chyba nie
          mozna.
          • Gość: zyx Ania: prawo wlasnosci masz? Pewnie nie. wiec... IP: *.rdu.bellsouth.net 26.06.02, 22:15
            Kolezanko, to nie jest twoja , ani niczyja z piszacych tu, wlasnosc. Odpieprz sie
            z apatheidem swoim. Mozesz robic co chcesz, ale drugiemu mozesz tylko
            odpowiedziec. zabronic mozesz sobie.
            Gość portalu: Ania napisał(a):

            > Kilka osob dalo ci do zrozumienia,ze nie chcemy cie na tym forum.Czyzbys nie
            > miala za grosz ambicji i honoru?Zarzucilas w tym watku,,ze pchaja sie do Ue a
            > ty po co sie pchasz na nasze forum?My cie tu nie chcemy.Jasniej juz chyba nie
            > mozna.

      • Gość: zyx Ci to mają TRADYCJE i ...SILE IP: *.rdu.bellsouth.net 26.06.02, 22:00
        A czym by Polska obronila sie w razie ataku ? Gospodarka, armia, aliantow pomoca?
        Moze dlatego jedni moga a drudzy musza to znosic?
        Gość portalu: JMT napisał(a):

        > Zastanawiam się czytając posty:
        > czy w jakolwiek kraju cywilizowanym (z wyjątkiem Niemiec) poważny kandydat na
        > prezydenta mógłby wygłaszać podobne brednie???.
        > Proszę sobie wyobrazić jakiegokolwiek polityka polskiego, ekstremalnego:
        > Lepera, Tejkowskiego, Leszka Bubla, Stana Tymińskiego, który w trakcie kampanii
        >
        > wyborczej głosi hasła powrotu do Wilna, Grodna, Lwowa i Zaolzia.
        > Przecież w Polsce niema takiej ekstremy politycznej.
        > Nikt takiego by nie słuchał, a nasz MSZ w tej sprawie wydał by oświadczenie.
        >
        > Ale nie w NIEMCZECH.
        > Ci to mają TRADYCJE.
        > POZDRAWAIAM

        • Gość: Ania Re: Ci to mają TRADYCJE i ...SILE IP: *.upc.chello.be 26.06.02, 22:13
          Gość portalu: zyx napisał(a):

          > A czym by Polska obronila sie w razie ataku ? Gospodarka, armia, aliantow pomoc
          > a?
          > Moze dlatego jedni moga a drudzy musza to znosic?
          >
          ZYX a moze to Rydzyk ma racje ,ze wy zydzi nas Polakow nienawidzicie tak jak
          czytam Twoje posty to wcale nie jestes lepszy od niego.

          Gość portalu: JMT napisał(a):
          >
          > > Zastanawiam się czytając posty:
          > > czy w jakolwiek kraju cywilizowanym (z wyjątkiem Niemiec) poważny kandydat
          > na
          > > prezydenta mógłby wygłaszać podobne brednie???.
          > > Proszę sobie wyobrazić jakiegokolwiek polityka polskiego, ekstremalnego:
          > > Lepera, Tejkowskiego, Leszka Bubla, Stana Tymińskiego, który w trakcie kam
          > panii
          > >
          > > wyborczej głosi hasła powrotu do Wilna, Grodna, Lwowa i Zaolzia.
          > > Przecież w Polsce niema takiej ekstremy politycznej.
          > > Nikt takiego by nie słuchał, a nasz MSZ w tej sprawie wydał by oświadczeni
          > e.
          > >
          > > Ale nie w NIEMCZECH.
          > > Ci to mają TRADYCJE.
          > > POZDRAWAIAM
          >

          • Gość: zyx to tylko piekne za nadobne IP: *.rdu.bellsouth.net 26.06.02, 22:38
            Gość portalu: Ania napisał(a):

            > Gość portalu: zyx napisał(a):
            >
            > > A czym by Polska obronila sie w razie ataku ? Gospodarka, armia, aliantow
            > pomoc
            > > a?
            > > Moze dlatego jedni moga a drudzy musza to znosic?
            > >
            > ZYX a moze to Rydzyk ma racje ,ze wy zydzi nas Polakow nienawidzicie tak jak
            > czytam Twoje posty to wcale nie jestes lepszy od niego.
            >
            > Gość portalu: JMT napisał(a):
            > >
            > > > Zastanawiam się czytając posty:
            > > > czy w jakolwiek kraju cywilizowanym (z wyjątkiem Niemiec) poważny kan
            > dydat
            > > na
            > > > prezydenta mógłby wygłaszać podobne brednie???.
            > > > Proszę sobie wyobrazić jakiegokolwiek polityka polskiego, ekstremalne
            > go:
            > > > Lepera, Tejkowskiego, Leszka Bubla, Stana Tymińskiego, który w trakci
            > e kam
            > > panii
            > > >
            > > > wyborczej głosi hasła powrotu do Wilna, Grodna, Lwowa i Zaolzia.
            > > > Przecież w Polsce niema takiej ekstremy politycznej.
            > > > Nikt takiego by nie słuchał, a nasz MSZ w tej sprawie wydał by oświad
            > czeni
            > > e.
            > > >
            > > > Ale nie w NIEMCZECH.
            > > > Ci to mają TRADYCJE.
            > > > POZDRAWAIAM
            > >
            >

            • Gość: Ania Re: to tylko piekne za nadobne IP: *.upc.chello.be 26.06.02, 22:45
              A dla czego odplacasz tym wszystkim,mnie tez miedzy innym,ktorzy tu na tym
              forum sa przeciw Rydzykowi przeciw antysemityzmowi?Bo chyba odrozniasz co kto
              pisze?Chyba nie wszyscy pisza jedno i to samo?
    • Gość: zyx Re: Kres polsko-niemieckiej fikcji (JW Ż 26.06.02) IP: *.rdu.bellsouth.net 26.06.02, 22:52

      to nie bylo do ciebie osobiscie. ty uznalas za stosowne odpowiedziec. z przyczyn
      znanych tylko tobie. zawsze kogos tu sie obrazi. nature of the beast.Gość
      portalu: Dzik napisał(a):

      > J.Wróbel (Życie 26.06.02)
      >
      > Kres polsko-niemieckiej fikcji
      >
      > Polska to europejski słabeusz. Gdyby było inaczej,
      > Edmund Stoiber nie odważyłby się wysuwać żądań wobec
      > Polski
      >
      > Polska jest krajem słabym militarnie i gospodarczo
      > zacofanym. Nie ma strategicznych przyjaciół na
      > Zachodzie. W rokowaniach akcesyjnych z Unią Europejską
      > jakieś państwo czasem nam w czymś pomoże, czasem w
      > czymś zaszkodzi, ale właściwie tylko o Niemczech mówi
      > się czasem, że są naszym orędownikiem w tzw.
      > Europie. Chętnie i często pojawiają się też u nas tezy
      > o doskonałych stosunkach naszego kraju ze Stanami
      > Zjednoczonymi.
      > Chwalić Boga, rzeczywiście są dobre - ale płytkie. Od
      > wielu lat trudno wskazać, co właściwie Polska może dać
      > Ameryce, poza miłością. W tej sytuacji najpoważniejszy
      > kandydat na przyszłego kanclerza Niemiec postanowił
      > pogrozić nam palcem.
      >
      > Koniec okresu ochronnego
      >
      > Byłoby błędem, gdybyśmy słowa Stoibera zagdakali
      > argumentacją odwołującą się do historii. Takie dyskusje
      > o przeszłości trzeba oczywiście prowadzić. I nie
      > wprowadzać relatywizmu - Niemcy zabijali, Niemców
      > zabijano, wszystko się jakoś w historii wyrównało...
      > Podejmowanie tropu Centrum Wypędzonych, było polskim
      > błędem, ponieważ to centrum, organizowane za niemieckie
      > pieniądze i z potrzeby niemieckiego serca, w naturalny
      > sposób podejmie wątek okrutnych konsekwencji wojny, a
      > zepchnie na margines kwestię odpowiedzialności za
      > wywołanie wojny.
      > Tylko że argumentacja historyczna, chociaż ważna, tym
      > razem jest zupełnie nieistotna. Jak w "Siedemnastu
      > mgnieniach wiosny" my wiemy, że Stoiber wie, iż my
      > wiemy, że on wie, kto wywołał wojnę światową, a kto
      > wypędził Niemców z Polski. Apel Stoibera nie ma na celu
      > wznawianie pięćset dwudziesty piąty raz dyskusji nad
      > okolicznościami wojny światowej. Jest za to sygnałem,
      > że skończył się czas traktowania Polski przez Republikę
      > Federalną, jak potrzebującego wsparcia chorego
      > bliźniego.
      > Bo przez te wszystkie lata od odzyskania przez Polskę
      > niepodległości nasz zachodni sąsiad traktował nas po
      > partnersku, ba, nawet z atencją, wbrew oczywistej
      > dysproporcji znaczenia międzynarodowego.
      > Próżno by szukać aż takiej grzeczności w stosunkach USA
      > z Meksykiem czy Rosji z Litwą. Za to między Berlinem i
      > Warszawą - pełna elegancja. Za słowami i wieńcami szło
      > dyplomatyczne wsparcie, a wreszcie - pieniądze.
      > Wiem, że narażę się wielu rodakom, ale muszę przyznać,
      > że z pewnym zdumieniem patrzyłem, jak dużym poparciem
      > moralnym cieszyła się idea funduszu "Pojednanie".
      > Próba przeliczenia nieszczęść robotników przymusowych
      > na pieniądze, i to prawie po pięćdziesięciu latach, to
      > dziwactwo prawne i etyczne. Czyż nie większe
      > odszkodowanie należy się tym, którzy jako dzieci
      > uciekali z płonących miast pod ogniem stukasów
      > w
      > 1939 roku?
      > Niemcy przegrały wojnę, którą nie sprowokowane wywołały
      > i z której wyszły z piętnem niezmywalnej hańby.
      > Sypnięcie po latach groszem ani nie mogło wpłynąć na
      > bilans historyczny, ani otworzyć nowego rozdziału w
      > stosunkach z Polakami. To pierwsze było niemożliwe, bo
      > w stosunku do cierpień Polski i Europy w latach wojny
      > sprawa pracy przymusowej była epizodem. To drugie -
      > ponieważ warunki pojednania zostały już dużo wcześniej
      > spełnione. Połakomiliśmy się wszakże na niemiecką
      > ofertę z bardzo prostego powodu. Cóż, dawali,
      > to czemu nie brać. Nasza kasa pusta, nasi renciści i
      > emeryci biedni. Brać.
      > A dlaczego nie Rosja?
      > Taka sytuacja, w której większy wciąż pomaga słabszemu,
      > wciąż udając, że to dialog pełnowartościowych
      > partnerów, nie może trwać w nieskończoność. Wypowiedź
      > Stoibera to kolejny sygnał, że po latach siania, zbliża
      > się czas zbiorów. Kolejny - bo przecież już uprzednio
      > obecny kanclerz Schroeder usztywnił stanowisko w
      > sprawie polskiego rolnictwa. Orędownik Polski w Unii
      > Europejskiej poczuł się już chyba tą rolą zmęczony.
      > Nawiasem mówiąc, to właśnie rząd Schroedera od wielu
      > miesięcy naciska Czechy w sprawie antyniemieckich
      > dekretów Benesza wydanych zaraz po wojnie. To bardzo
      > charakterystyczne, że na widelec wzięto dwa państwa
      > relatywnie słabe i mające po 1989 roku szczególnie
      > dobre stosunki z... Niemcami właśnie. Gdyby chodziło o
      > spory historyczne (a nie chodzi!), to oczywiście byłoby
      > nie od rzeczy przypomnieć Stoiberowi mapkę Prus
      > Wschodnich sprzed wojny. Wyraźnie widać na niej, że
      > znaczną ich część przejęli po 1945 roku Rosjanie (tzw.
      > obwód kaliningradzki). Charakterystyczne, że o Rosji
      > nie ma ani słowa w apelu Stoibera. Tylko o Czechach i
      > Polsce. No tak, ale po co zadzierać z silnym, skoro
      > można ze słabym.
      >
      > c.d.n.

      • bogumilka Zacznijmy wreszcie dbac o wlasne interesy, 27.06.02, 02:17
        i tyle. A te forum, gdzie prym wioda Arabusy i folksdojcze wyraznie wskazuje na
        probe odwracania uwagi od prawdziwych polskich spraw.
    • Gość: Dzik To co najważniejsze IP: *.pse.pl 27.06.02, 10:56
      ".. nic nie zwolni nas z podstawowego obowiązku -
      budowy jak najsilniejszej i nowoczesnej gospodarki"

      i

      "Mam obawy, że bardzo wielu Polaków zaakceptowałoby po
      cichu taki układ, w którym w zamian za rozmaite
      fundusze i dotacje dla różnych grup doszłoby do
      "finlandyzacji" Polski. W czasach socjalizmu status
      Finlandii, państwa spolegliwego wobec ZSRR w polityce
      zagranicznej, ale zachowującego w innych sprawach
      suwerenność, wydawał się dla nas szczytem marzeń. Gdy
      tylko pomyślę, że moglibyśmy "osiągnąć" taki status w
      przyszłości wobec Niemiec, nie wpadam w entuzjazm.

      J Wróbel (Życie 26.06.02).

Pełna wersja