Dodaj do ulubionych

Jego ukochana mama nie żyje - Wylew od harówki

24.04.05, 15:33
Ta historia rozdziera serce. Gdy w oczy zagląda widmo bezrobocia ludzie
pracują, nie zwracając uwagi na warunki... By tylko zapewnić byt swojej
rodzinie. Efekt? Łzy małego dziecka, które nigdy nie pogodzi się z tym, że
jego ukochana mama nie żyje. Bo harowała ponad ludzkie siły.Aneta Glińska
rozładowywała ciężkie palety z towarem z TIR-ów. W pewnym momencie zemdlała i
upadła. Pogotowie zabrało ją do szpitala. 5 dni później zmarła.
Wylew od harówki
Z opinii biegłego sądowego, dr. Zygmunta Gidgiera wynika, że Aneta Glińska
zmarła w skutek pęknięcia tętniaka mózgu. Bezpośrednią przyczyną wylewu była
ciężka praca. Czyli, gdyby nie nosiła ciężarów w Biedronce, to nadal by
żyła. - Mimo dwóch natychmiastowych operacji nie udało się uratować życia
pacjentce - stwierdza ze smutkiem dr Gidgier.
- Już wcześniej moja córka skarżyła się na bóle głowy, brała zwolnienia
lekarskie - mówi Grażyna Glińska (45 l.), matka zmarłej. - Mimo to 8 sierpnia
2003 roku, kiedy miała wolne, została wezwana do pracy. Już z niej nie
wróciła do domu.

www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1585&news_id=53753&scroll_article_id=53753&layout=1
&page=text&list_position=1
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka