Ojciec Hejno nie byl agentem

27.04.05, 21:03
Nie wierze, ze prof. Kieres podal sprawdzona i 100 procentowa informacje.
Wierze ojcu Hejno, ktorego przed chwila sluchalem w "Przeswietleniu".
Nie wiem kto rozpetal i po co to polowanie na czarownice wsrod osob blisko
zwiazanych z Ojcem Swietym. Cala ta sprawa jest jednym wielkim skandalem. Po
pierwsze dlatego, ze nie poinformowano pokrzywdzonego - czyli domniemuje, ze
tym pokrzywdzonym w oczach IPN mial byc sp. Jan Pawel II. Po drugie,
skoro "pokrzywdzony" zmarl, nie poinformowano wpierw Episkopatu badz
Watykanu. Tylko pokrzywdzony bowiem moze tak naprawde zweryfikowac
szkodliwosc i prawdziwosc informacji znajdujacej sie w esbeckich teczkach.
Starcilem ufnosc w fachowosc historykow i specow w IPN...
    • pan.nikt Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:10
      Ty Leszku wierzysz w to co mówisz, czy to kolejne post z serii akcji GW, UW,
      Pd, pt WALKA Z LUSTRACJĄ??

      Przed ogłoszeniem, z materiałami zapoznał się przełożony Ojca Hejno, czyli
      prowincjał zakonu Dominikanów.
      Wg relacji prasowych był zasmucony i porażony materiałem.

      Masz rację JPII, powidziałby PRZEBACZAM, tak jak powiedzial zamachowcowi.
      Przebaczam, ale pewne konsekwencje musisz ponieść.
      W przypadku O. Hejno, konsekwencją jest samo publiczne ogłoszenie faktu i
      prawdopodobnie, będzie odwołanie z funkcji i przeniesienie do innego klasztoru.
      • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:17
        Czy sluchales tego, co mowil o. Hejmo w "Przeswietleniu"?

        Ojciec Zieba watpie by zapoznal sie z materialami. Scislej moznaby powiedziec,
        ze je dzisiaj zobaczyl. Jezeli te materialy bylyby tak bardzo pewne, to by juz
        dzis pokazano, a one maja byc do konca maja jeszcze weryfikowane. Dla mnie to
        absurd.
        Natomiast moja wiara w prawdomownosc o. Hejmo wynika byc moze jedynie z
        jakiegos wewnetrznego przeswiadczenie, z odebrania tonu glosu i tego jak ojciec
        mowil.
        • warka_strong Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:23
          leszek.sopot napisał:

          >
          > Natomiast moja wiara w prawdomownosc o. Hejmo wynika byc moze jedynie z
          > jakiegos wewnetrznego przeswiadczenie, z odebrania tonu glosu i tego jak ojciec
          >
          > mowil.
          >
          ======
          Wybacz ale to zdecydowanie za mało. Przeświadczenie jest jedynie subiektywną oceną.
          • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:29
            warka_strong napisał:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            > >
            > > Natomiast moja wiara w prawdomownosc o. Hejmo wynika byc moze jedynie z
            > > jakiegos wewnetrznego przeswiadczenie, z odebrania tonu glosu i tego jak
            > ojciec
            > >
            > > mowil.
            > >
            > ======
            > Wybacz ale to zdecydowanie za mało. Przeświadczenie jest jedynie subiektywną
            oceną.

            Tak, zdaje sobie z tego sprawe, ale tez to, co mowil mialo swoje znaczenie.
        • pan.nikt Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:25
          1,Ojciec Hejno jest człowiekiem inteligentnym,. a gadanie to jego zawód.
          Potrafi powiedzieć wszystko.

          2. Czy widziałeś agenta, który dobrowolnie przyzanł sie do winy?/
          Wszyscy kręcą, nawet w obliczu dowodów. Popatrz na procesy lustracyjne.

          3. Więzienia pełne są "niewinnych".


          4. Nie wiem, co skłoniło O. Hejno do współpracy, nie wiem, kiedy zdał sobie
          sprawę, ze swojej roli, ale jeżeli pobierał kasę (ponoć), to cos musiał
          wiedzieć. Przecież nie jest "pierwszym naiwnym".

          O. Hejno, pozostaje proces lustracyjny i możliwość oczyszczenia się z zarzutów.
          Zobaczymy co zrobi.
          • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:35
            pan.nikt napisał:

            > 1,Ojciec Hejno jest człowiekiem inteligentnym,. a gadanie to jego zawód.
            > Potrafi powiedzieć wszystko.

            To prawda, ale jest takze ksiedzem i w to co robil - w posluge kaplanska -
            oddal sie calym swoim sercem. Mowili o tym wszyscy, ktorzy go znali.


            > 2. Czy widziałeś agenta, który dobrowolnie przyzanł sie do winy?/
            > Wszyscy kręcą, nawet w obliczu dowodów. Popatrz na procesy lustracyjne.


            Nie widzialem, ale czytalem o takim - byl to m.in. Mietek Cholewa, ktory
            donosil na Borusewicza.


            > 3. Więzienia pełne są "niewinnych".


            O. Hejmo juz wsadzasz do wiezienia?


            > 4. Nie wiem, co skłoniło O. Hejno do współpracy, nie wiem, kiedy zdał sobie
            > sprawę, ze swojej roli, ale jeżeli pobierał kasę (ponoć), to cos musiał
            > wiedzieć. Przecież nie jest "pierwszym naiwnym".


            Nie pobieral "kasy". Grajewski mowil tylko o "jakis" prezentach. Samk Hejmo
            powiedzial, ze byc moze dostawal czasem cos od przyjezdnych, ale tego nie
            pamieta dokladnie. Dla mnie nie byloby w tym nic dziwnego, ze zakonnikowi w
            Rzymie daje sie jakies podarunki przywiezione z kraju.


            > O. Hejno, pozostaje proces lustracyjny i możliwość oczyszczenia się z
            zarzutów.


            A niby w jaki sposob? Ustawa tego nie gwarantuje, a wrecz uniemozliwia
            zapoznanie sie uznanemu za TW do zajrzenia do teczki i zweryfikowania
            materialow. To od Sadu Lustracyjnego bedzie tylko teraz zalezalo czy laskawie
            zgodzi sie na proces lustracyjny.

            > Zobaczymy co zrobi.

            Ma do niego przyleciec o. Zieba. O. Hejma zapowiedzial, ze spodziewa sie, ze
            zostanie przygotowana jego obrona.
          • aron2004 Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:48
            pan.nikt napisał:


            > 2. Czy widziałeś agenta, który dobrowolnie przyzanł sie do winy?

            Sławomir Wiatr
          • szoszana Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 06:45
            Hejmo, a nie Hejno do k... nędzy. Zlustruj swoją pisownię, lustratorze.
        • lisekrudy Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 01:30
          leszek.sopot napisał:

          .
          > Natomiast moja wiara w prawdomownosc o. Hejmo wynika byc moze jedynie z
          > jakiegos wewnetrznego przeswiadczenie, z odebrania tonu glosu i tego jak ojciec
          > mowil.

          W kwestii, o jakiej tu dyskutujemy, to jest po prostu smieszny argument. Jezeli
          o. Hejmo byl przez wiele lat zdrajca, to bez watpienia wyuczyl sie perfekcyjnie
          klamac, a przeto ton jego glosu i sposob, w jaki mowil, nie moga byc w zaden
          sposob miarodajne.
        • chilum Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 19:33
          > Natomiast moja wiara w prawdomownosc o. Hejmo wynika byc moze jedynie z
          > jakiegos wewnetrznego przeswiadczenie, z odebrania tonu glosu i tego jak >ojciec mowil.

          Ja,natomiast odebrałem to krańcowo inaczej.
          Nieszczere,wymyślone tak,aby zminimalizować własny udział i podkreślić nieświadomość aktu woli.
      • jankbh Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:38
        Na wszystkich watkach forum stronnicy Kieresa podkreslaja, ze Kieres wypelnia
        zadania instytutu. Chyba powinna byc jakas procedura wypelniania tych zadan,
        której ja niestety nie widze, jako ze Kieres dziala w jak najlepszym stylu
        komuny. Przed pokrzywdzonym (Wojtyla), który mialby najwiecej do powiedzenia,
        dokumenty ukrywa sie przez lata, az do jego smierci. Oskarzony (Hejno) nie ma
        mozliwosci zapoznania sie z zarzutami ani dokumentacja przed publicznym
        ogloszeniem zarzutów, wiec nie ma szansy na obrone. Zamiast tego z materialem
        zapoznaja sie postronne osoby (prowincjal dominikanów), które w moim rozumieniu
        funkcjonowania IPN nie maja do tego nawet prawa !
        Jak ma sie to do demokratycznych zasad praworzadnosci? To nie jest lustracja,
        to jest lincz. Profesor Kieres? To jest czekista a nie profesor.
        • miss.murple Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:41
          Prowincjał jest osobą postronną w naszym, świeckim i "praworządnym" rozumieniu.
          W świetle reguły zakonnej już niekoniecznie.
          • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:46
            miss.murple napisała:

            > Prowincjał jest osobą postronną w naszym, świeckim i "praworządnym"
            rozumieniu.
            > W świetle reguły zakonnej już niekoniecznie.

            W ustawie o IPN nie zrobiono wyjatku dla duchownych. Do akt moga zagladac tylko
            pracownicy IPN, historycy, dziennikarze i poszkodowani. Mozna w tym wypadku
            zrozumiec, ze dla IPN byla to sytuacja wyjatkowa i Kolegium IPN zdecydowalo o
            zaproszeniu przelozonego o. Hejmo. Jest jednak w tym cos niestosownego, ze
            pozniej chyba zmuszono tego przelozonego do wyrazenia opinii na konferencji
            prasowej zanim on mogl z zakonnikiem porozmawiac. To tak jakby ktos oskarzyl o
            cos postronna osobe (np. nauczyciela) i nie zawiadamiajac jej poprosil
            przelozonego (np. dyrektora szkoly) o wyrazenie opiniii bez wysluchania relacji
            oskarzonego.
            Jest to koszmarna procedura.
            • miss.murple Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:49
              Między zgromadzeniem zakonnym a szkołą jest jednak pewna różnica... A tak na
              poważnie - mamy tu raczej do czynienia z lekceważeniem procedur. I nie wiem
              czemu moje pierwsze skojarzenie to "Czarownice z Salem".
            • lisekrudy Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 01:34
              leszek.sopot napisał:

              > pozniej chyba zmuszono tego przelozonego do wyrazenia opinii na konferencji
              > prasowej

              Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Piszesz niestworzone rzeczy, ktore nie
              swiadcza o faktach, a tylko o Twoim nastawieniu do sprawy.
            • normalny.normals Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 10:37
              leszek.sopot napisał:

              > Jest jednak w tym cos niestosownego, ze
              > pozniej chyba zmuszono tego przelozonego do wyrazenia opinii na konferencji
              > prasowej zanim on mogl z zakonnikiem porozmawiac.


              To że go ZMUSZONO to juz tylko twoja nadinterpretacja - bo nie wiesz jak było
              faktycznie.
          • jankbh Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:48
            Nie mówimy o prowincjale goniacym rozpustnych mnichów po klasztorach, lecz o
            dzialaniach slusby bezpieczenstwa wobec najwyzszych wladz kosciola i glowy
            obcego panstwa. Nie zamieszany w sprawe prowincjal tu jest jak najbardziej
            osoba postronna. A moze juz przystepujemy do egzekucji - i prowincjal jest nam
            tu potrzebny do publicznego napietnowania i przykladnego ukarania. Wtedy ta
            postronna osoba bylaby juz katem. Gratulowac szybkosci dzialania Kieresowego
            wymiaru sprawiedliwosci.
        • iza.bella.iza Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:05
          jankbh napisał:

          > Na wszystkich watkach forum stronnicy Kieresa podkreslaja, ze Kieres wypelnia
          > zadania instytutu. Chyba powinna byc jakas procedura wypelniania tych zadan,
          > której ja niestety nie widze, jako ze Kieres dziala w jak najlepszym stylu
          > komuny. Przed pokrzywdzonym (Wojtyla), który mialby najwiecej do powiedzenia,
          > dokumenty ukrywa sie przez lata, az do jego smierci.

          Kieres nie stwierdził, że ojciec Hejno donosił na papieża. Powiedział jedynie,
          że księdzem z otoczenia Papieża, który współpracował z SB był ojciec Hejno. Z
          dokumentów wynika, że Hejno donosił m.in. na swój zakon.

          > Oskarzony (Hejno) nie ma
          > mozliwosci zapoznania sie z zarzutami ani dokumentacja przed publicznym
          > ogloszeniem zarzutów, wiec nie ma szansy na obrone.

          W świetle ustawy o IPN żaden donosiciel nie ma prawa zajrzeć do swojej teczki -
          to nie Kieres wymyślił ta ustawę.


          > Zamiast tego z materialem
          > zapoznaja sie postronne osoby (prowincjal dominikanów),

          Z tego co napisałm wyżej wynika, że ojciec Zięba nie jest osoba postronną.
          Hejmo donosił na jego zakon, czyli Zięba jest osobą pokrzywdzoną przez Hejmo.


          > które w moim rozumieniu
          >
          > funkcjonowania IPN nie maja do tego nawet prawa !

          Swoje rozumienie uzupełnij wiedzą.

          > Jak ma sie to do demokratycznych zasad praworzadnosci?

          jak przeczytasz ustawę o IPN to może znajdziesz odpowiedź na to pytanie.

          > To nie jest lustracja,
          > to jest lincz.

          A kogo powiesili?

          > Profesor Kieres? To jest czekista a nie profesor.

          A to są ubeckie obelgi.

      • aassaa1 Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 16:06
        Ja nie wierzę w agenturę O.Hejno. Wojtyła był za wielki wówczas by nie wiedzieć
        o takim drobiazgu jak donoszenie na niego. Natomiast jestem oburzona postawą
        przełożonego zakonu Dominikanów. Ten młody, DOBRZE PRZEKARMIONY MNICH
        robi wrażenie eliminowania O.Hejno z klasztoru, a napewno z wyższych funkcji
        zakonnych.Chyba Kieres mu pomaga.Polska konkordatowa jest państwem bezprawia!
        Kieres powinien być zwolniony dyscyplinarnie, gdy nie zagwarantował podstawowej
        działalności IPN czyli bezpieczeństwa danych. Gdzie jest instytucja prawa,
        gdzie prawa konstytucyjne obywaleli i instytucji RP? Kieres z Wildsteinem
        powinni siedzieć w więzieniu za kradzież i umożliwienie kradzieży istotnych
        informacji. Teraz nikt nie może poważnie traktować degrengolady kieresowej, bo
        Kieres to moralne zero, to bezprawie za pieniądze podatników.
      • holota_gardlujaca_w_internecie Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 29.04.05, 01:15
        Ma-leszka wybiorcza wydala wyrok, bez dostepu do akt, bez zadnych dowodow
        postawila kolejna teze. Nadredaktor jest z ciebie dumny na pewno, smialo
        realizujesz jedynie sluszna polityke PARTII KPP-PPR-PZPR-PD. Gratulacje za
        kolejna agitke na froncie ideologicznym:)
    • sawa.com Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:25
      Przede wszystkim to chodzi o o. Hejmo a nie Hejno. To jedno a drugie:
      Oczywiście nalezy zbadać i podać do publicznej wiadomości. W końcu o. Hejmo
      zawiadywał ruchem pielgrzymów z Polski. I sądzę, że to było dla bezpieki
      interesujące. Szczególnie przed 89 r.
      Naprawdę, bardzo duzo osób w tamtym okresie w kontakcie z bezpieką potrafiło
      zaniemówić.
      Jednym to uchodziło na sucho. Innych spotykały szykany. Niektórych nawet śmierć
      albo kalectwo ze strony nieznanych sprawców.

      Więc Panie Sopot nie udawajmy dzieci. Gadatliwi niech się teraz nie oburzają,
      że się ich pokazuje palcem. Bo to w końcu fraszka wobec tego co spotkało
      innych - tych milczących z rąk nieznanych sprawców. Przez pamięć i szacunek dla
      tych, którzy zapłacili bardzo wysoką cenę za milczenie, trzeba oddzielić ziarno
      od plewy. Bo taka jest prawda.

      IPN jest potrzebny. Zbyt mamy dużo tej chańby domowej. Trzeba to wysprzątać.
      • sawa.com Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:36
        Jasne, że hańba się pisze przez samo "ha". Przepraszam, ale wkurzają mnie ci TW.
        Udawają niewiniatka...
      • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:39
        Niestety przekrecilem nazwisko. Przepraszam o. Hejmo.
        Oczywiscie IPN jest potrzebny, ale to jak postepuje z ujawnianiem informacji o
        agenturze wokol Jana Pawla II po jego smierci wzbudza we mnie po prostu odraze.
        Nie moge sluchac tego Grajewskiego, drazni mnie tez Kieres. Zrobiono z tego
        spektakl, ktorego by sie i Alfred Hitchcock nie powstydzil. Zabraklo rozwagi...
        • hrabia.m.c Re: w Polsce agentow nie było i już 27.04.05, 21:43
          czy ktolandzki narod dopuscilby obecnośc agentow wsrod ,
          jedynie słusznie wierzących?
          • leszek.sopot Re: w Polsce agentow nie było i już 27.04.05, 21:50
            Twoje pytanie jest demagogiczne a zarazem przykre. Po co? Wiadomo, ze agentow
            wsrod duchowienstwa bylo ok. 10 proc. Jest to sprawa przykra i dla samego
            duchowienstwa i dla wiernych. Robienie z tego szopki jest niepotrzebne.
            Lustracja nie moze sluzyc rozgrzewaniu atmosfery, ale musi przebiegac w taki
            sposob by mozliwe bylo wytlumaczenie sie i, ze ta napisze, odpuszczeniu win.
            Niestety wszystko sie robi tak, jakby wiekszosci zalezalo tylko na dopadnieciu
            ofiary i publicznym linczu.
            • edziunia Re: w Polsce agentow nie było i już 28.04.05, 13:08
              Jak się lustrację robi 15 lat po zalamaniu systemu, to tak jest.
              lata propagandy "czerwonych" zrobiły swoje.
              Mam podstawy przypuszczać, że o. Hejmo faktycznie był współpracownikiem i brał za to pieniądze. Istnieją plotki, powtarzam plotki (bo niesprawdzone i nieudowodnione), że O. Hejmo zdobywał pieniądze dziwnymi sposobami. Stąd ja wierzę IPN i Kieresowy, niż o. Hejmo.
        • tpsa7501 Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:52
          Co by nie mówić - to faktem jest że pod względem operacyjnym był to
          majstersztyk polskich służb - mieć agenta w bezpośrednim otoczeniu papieża...

          No a tak poważnie - ciekawe, jaka była faktyczna motywacja Ojca Hejmo do zgody
          na współpracę. Czy rzeczywiście mieli na niego haka? Ale jak poważny musiał to
          być hak, żeby facet zgodzil się na coś takiego? Ciekawe czy w prawie
          kanonicznycm coś takiego można podciągnąć pod wypowiedzenie posłuszeństwa
          Papieżowi? No to wtedy ekskomunika murowana... Czy szedł tylko na pieniądze?
          Ale po co zakonnikowi pieniądze? Szczerze mówiąc to bardziej interesuje mnie
          właśnie jego motywacja niż to co się znalazło na 700 stronach dokumentów...
          • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 21:56
            A skad wiesz, ze wyrazil zgode na wspolprace? Wyglada bowiem na to, ze wiesz
            wiecej niz wie IPN, ktorego przedstawiciele mowili, ze nie ma zadnego dokumentu
            o pidpisaniu przez zakonnika zgody na wspolprace, ze mial byc przez nich
            traktowany jako kontakt operacyjny.
            • tpsa7501 Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 22:18
              leszek.sopot napisał:

              > A skad wiesz, ze wyrazil zgode na wspolprace?

              Przypuszczam - bo cholera z czegoś się te 700 stron narodziło, nie? Czy to
              wszystko to jest wytwór wyobraźni SB-eków? Czy myślisz, że kogoś takiego jak
              ojca Ziębę "poraziłoby" byle co?
              Ja oczywiście nie rzucam oskarżeń - ale jednak wolałbym, żeby ta sprawa
              wyjaśniała się w sposób nie budzący wątpliwości...
              • miss.murple Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 22:22
                Ojciec Zięba nie miał kilku lat na zapoznanie się z materiałami. Miał co
                najwyzej kilka godzin. Zobaczył kilka "tołstych" tomów i pewnie zdążył je
                przekartkować - nic więcej.
              • leszek.sopot Re: Ojciec Hejmo nie byl agentem 27.04.05, 22:23
                Te 700 stron mogl wyprodukowac np. ten M. o ktorym wspomnial w "Przeswietleniu"
                o. Hejmo. Te strony mogly sie takze wziac z zamontowanego podsluchu.
                • michal00 Re: Ojciec Hejmo nie byl agentem 27.04.05, 22:55
                  Myslisz ze ludzie o tak duzym doswiadczeniu jak czlonkowie kolegium IPN nie
                  wzieli tego pod uwage?
                  • leszek.sopot Re: Ojciec Hejmo nie byl agentem 27.04.05, 23:12
                    michal00 napisał:

                    > Myslisz ze ludzie o tak duzym doswiadczeniu jak czlonkowie kolegium IPN nie
                    > wzieli tego pod uwage?

                    Nie wiem. Myle za to, ze gdyby brali sobie za wzor Instytut Gaucka w Niemczech,
                    to do takiego koszmarnego sposobu przedstawiania tej sprawy by nie doszlo. W
                    Niemczech posadzonego o wspolprace najpierw proszono o zlozenie wyjasnien. W
                    Polsce zanim sie komus powie, ze jest posadzony publicznie, na oczach milionow
                    ludzi ujawnia sie nazwisko czlowieka, ktory nie mial mozliwosci by cokolwiek
                    moc wczesniej powiedziedziec badz sie wytlumaczyc. Jest to koszmar. Zawsze
                    istenieje taka mozliwosc, i chyba w kazdym procesie karnym jest tak, ze z gory
                    nie mozna zakladac winy oskarzonego... a w lustracji zrobionej z o. Hejmo od
                    razu zapadl wyrok.
                    Kto na tym swiecie jest nieomylny?
                • ree-j-bie Re: Ojciec Hejmo nie byl agentem 28.04.05, 15:17
                  leszek.sopot napisał:

                  > Te 700 stron mogl wyprodukowac np. ten M. o ktorym wspomnial
                  w "Przeswietleniu"
                  >
                  > o. Hejmo. Te strony mogly sie takze wziac z zamontowanego podsluchu.

                  Po co to niby mieli produkować, żeby ci zrobić przykrość?
    • nefil Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 22:25
      Leszku, widze, ze masz szersza wiedze niz Kieres. Nalezysz do jakiejs lozy? ;-)
      • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 22:31
        nefil napisał:

        > Leszku, widze, ze masz szersza wiedze niz Kieres. Nalezysz do jakiejs lozy?;-)


        Wiedza prof. Kieresa opieras sie wylacznie na materialach wytworzonych przez
        SB. Ja tych materialow nie znam. Poznalem za to wersje o. Hejmo, ktorej prof.
        Kieres i inni historych z IPN nie mieli zamiaru poznac.
        • lisekrudy Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 01:40
          leszek.sopot napisał:

          > Wiedza prof. Kieresa opieras sie wylacznie na materialach wytworzonych przez
          > SB. Ja tych materialow nie znam. Poznalem za to wersje o. Hejmo, ktorej prof.
          > Kieres i inni historych z IPN nie mieli zamiaru poznac.

          Czyli Twoja wiedza opiera sie wylacznie na oswiadczeniach o. Hejmo. I
          przyjmujesz je za dobra monete, mimo ze sa powazne powody, aby o. Hejmo nie
          wierzyc. Jaki interes mialby Kieres czy ktokolwiek inny (np. o. Maciej Zieba),
          zeby o. Hejme oskarzac bezpodstawnie?
    • czarna_rozpacz a jakie to ma znaczenie ??? 27.04.05, 22:32
      i kogo to wogole obchodzi,
      oprocz kilku oszolomow,
      ktorzy nie maja wiekszych problemow,
      • leszek.sopot a komu bije dzwon? 27.04.05, 22:43
        Nie ma to znaczenia wowczas, jesli sie czlowieka traktuje jak wior, ktory w
        czasie "oczyszczenia moralnego" nie ma zadnego znaczenia, a znaczenie ma
        tylko "sprawa". Dla mnie czlowiek jest przedmiotem, a nie podmiotem. Od
        dziecinstwa pamietam przeslanie powiesci Ernesta Hemingway'a, ze ten dzwon moze
        bic Tobie.
        • miss.murple Re: a komu bije dzwon? 27.04.05, 22:45
          Leszku, człowiek nie jest przedmiotem. Jest podmiotem.
          • leszek.sopot Re: a komu bije dzwon? 27.04.05, 22:50
            miss.murple napisała:

            > Leszku, człowiek nie jest przedmiotem. Jest podmiotem.

            Hm, skad mi sie wzielo to przekrecenie... Zbyt duzo pewnie myslalem o tych,
            ktorzy czlowieka traktuja jak przedmiot, np. jak przedmiot badan historycznych.
            • miss.murple Re: a komu bije dzwon? 27.04.05, 22:52
              :))
        • arilo wystap o obywatelstwo do tow Putina 29.04.05, 19:12
          w jego kraju czlowiek to faktycznie wior!!!!!!!!!!!
    • iza.bella.iza Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 22:54
      leszek.sopot napisał:

      > Nie wierze, ze prof. Kieres podal sprawdzona i 100 procentowa informacje.
      > Wierze ojcu Hejno, ktorego przed chwila sluchalem w "Przeswietleniu".

      Powinieneś dodać, że nie wierzysz też zwierzchnikowi ojaca Hejno - ojcu Ziębie
      oraz całemu kolegim IPN.

      Powinieneś mieć świadomość, że Twoją wiarę i niewiarę podziela oszołom z r.m.,
      a więc zapewne również znienawidzone przez Ciebie radyjo.
      • szpikulec1 Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:07
        Zastanawiam sie tylko skad ten szok u Kieresa ? Toc to nie Glemp okazal sie
        agentem ? Kto przezyl szok ? Chyba tylko obwiniony ?
        • iza.bella.iza Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:22
          szpikulec1 napisała:

          > Zastanawiam sie tylko skad ten szok u Kieresa ? Toc to nie Glemp okazal sie
          > agentem ? Kto przezyl szok ? Chyba tylko obwiniony ?

          A mnie zszkowało, że donosicielem okazał się opiekun pielgrzymów (i że donosił
          pewnie na nich) i człowiek, który relacjonował nam wszystko na temat choroby i
          umierania Papieża.
      • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:07
        Swoje opinie pororzucalem tu po roznych postach. Szkoda, ze nie przemyslalem
        wszystkiego w pierwszym. Tu jest troche na poruszony przez ciebie temat
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=23271408&a=23273398
        W innym poscie jeszcze pisalem, ze nie mozna mowic o tym, ze o. Zieba zapoznala
        sie z materialami, ktore IPN ponoc poznawal przez 4 lata. O. Zieba zobaczyl te
        materialy i byc moze jakis fragment podsuniety mu przez pracownika IPN
        przeczytal. Moim zdaniem zostal on w te konferencje prasowa i w cala ta
        sytuacje nieladnie wplatany by uwiarygodnic osad IPN. Na to by uwiarygodnic
        twierdzenia IPN o. Zieba musialby miec duzo wiecej czasu i chyba troche inne -
        niz duchowne - kompetencje.
        Kieres jedynie podal jeden fakt - 700 stron materialow. Jest to fakt, ktory
        jest tylko faktem ewidencyjnym.
        Watkow oszoloma nie przegladalem i nie mam pojecia co on napisal.
        • kataryna.kataryna Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:14
          leszek.sopot napisał:

          > Swoje opinie pororzucalem tu po roznych postach. Szkoda, ze nie przemyslalem
          > wszystkiego w pierwszym. Tu jest troche na poruszony przez ciebie temat
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=23271408&a=23273398
          > W innym poscie jeszcze pisalem, ze nie mozna mowic o tym, ze o. Zieba
          zapoznala
          >
          > sie z materialami, ktore IPN ponoc poznawal przez 4 lata. O. Zieba zobaczyl
          te
          > materialy i byc moze jakis fragment podsuniety mu przez pracownika IPN
          > przeczytal. Moim zdaniem zostal on w te konferencje prasowa i w cala ta
          > sytuacje nieladnie wplatany by uwiarygodnic osad IPN. Na to by uwiarygodnic
          > twierdzenia IPN o. Zieba musialby miec duzo wiecej czasu i chyba troche inne -

          > niz duchowne - kompetencje.


          Obrażasz ojca Ziębę. Bardzo obrażasz.


          > Kieres jedynie podal jeden fakt - 700 stron materialow. Jest to fakt, ktory
          > jest tylko faktem ewidencyjnym.



          Jasne. Banda oszołomów - Kieres wraz z kolegium IPN i głupi ojciec Zięba, który
          się dał wykorzystać do firmowania tego wszystkiego.


          > Watkow oszoloma nie przegladalem i nie mam pojecia co on napisal.
          • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:39
            kataryna.kataryna napisała:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            > > Swoje opinie pororzucalem tu po roznych postach. Szkoda, ze nie przemysla
            > lem
            > > wszystkiego w pierwszym. Tu jest troche na poruszony przez ciebie temat
            > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=23271408&a=23273398
            > > W innym poscie jeszcze pisalem, ze nie mozna mowic o tym, ze o. Zieba
            > zapoznal sie z materialami, ktore IPN ponoc poznawal przez 4 lata. O. Zieba
            zobaczyl te
            > > materialy i byc moze jakis fragment podsuniety mu przez pracownika IPN
            > > przeczytal. Moim zdaniem zostal on w te konferencje prasowa i w cala ta
            > > sytuacje nieladnie wplatany by uwiarygodnic osad IPN. Na to by uwiarygodnic
            > > twierdzenia IPN o. Zieba musialby miec duzo wiecej czasu i chyba troche
            inne - niz duchowne - kompetencje.
            >
            >
            > Obrażasz ojca Ziębę. Bardzo obrażasz.


            Cos ci sie przewidzialo?


            > > Kieres jedynie podal jeden fakt - 700 stron materialow. Jest to fakt, ktory
            > > jest tylko faktem ewidencyjnym.
            >
            >
            >
            > Jasne. Banda oszołomów - Kieres wraz z kolegium IPN i głupi ojciec Zięba,
            który się dał wykorzystać do firmowania tego wszystkiego.


            To w twoich oczach kolegium IPN i Kieres wygladaja na oszolomow a o. Zieba na
            glupca?
        • iza.bella.iza Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:24
          leszek.sopot napisał:


          > W innym poscie jeszcze pisalem, ze nie mozna mowic o tym, ze o. Zieba
          zapoznala
          >
          > sie z materialami, ktore IPN ponoc poznawal przez 4 lata. O. Zieba zobaczyl
          te
          > materialy i byc moze jakis fragment podsuniety mu przez pracownika IPN
          > przeczytal.

          Wierzę w to, co powiedział ojciec Zięba. Nie przekonują mnie ani na jote
          spekulacje umysłowe Leszka z Sopotu.
          • kataryna.kataryna Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:27
            iza.bella.iza napisała:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            >
            > > W innym poscie jeszcze pisalem, ze nie mozna mowic o tym, ze o. Zieba
            > zapoznala
            > >
            > > sie z materialami, ktore IPN ponoc poznawal przez 4 lata. O. Zieba zobacz
            > yl
            > te
            > > materialy i byc moze jakis fragment podsuniety mu przez pracownika IPN
            > > przeczytal.
            >
            > Wierzę w to, co powiedział ojciec Zięba.



            Ja wierzę w uczciwość ojca Zięby, który był dzisiaj wyraźnie załamany. Nie
            wierzę, że zgodziłby się publicznie poprzeć oskarżenie swojego podwładnego bez
            absolutnej pewności.
            • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:33
              A dla mnie ktos, kto dowiedzial sie, ze napisal 700 stron donosow na papieza i
              ze badali to pracownicy IPN, i by tego nie potwierdzil, musialby byc chorym
              umyslowo, a na takiego o. Hejmo nie wyglada.

              • iza.bella.iza Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:44
                leszek.sopot napisał:

                > A dla mnie ktos, kto dowiedzial sie, ze napisal 700 stron donosow na papieza
                i
                > ze badali to pracownicy IPN, i by tego nie potwierdzil, musialby byc chorym
                > umyslowo, a na takiego o. Hejmo nie wyglada.
                >

                To w końcu Hejmo potwierdził, że napisał 700 stron donosów na Papieża? Ja przed
                chwilą słyszałam na TVN, ze dalej wszystkiemu zaprzecza.
                • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:58
                  Prosze czytac ze zrozumieniem. O. Hejmo "dowiedzial sie" a nie "potwierdzil",
                  ze napisal.
                  • iza.bella.iza Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 00:00
                    leszek.sopot napisał:

                    > Prosze czytac ze zrozumieniem. O. Hejmo "dowiedzial sie" a nie "potwierdzil",
                    > ze napisal.


                    Proszę pisać poprawnie zbudowane zdania, zgodnie z zasadami polskiej gramatyki.
              • szpikulec1 Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:44
                Masz racje, bo trzeba byc chorym zeby tak donosic i niestety ten duszpasterz
                okazal sie topicielem dusz.
          • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:37
            iza.bella.iza napisała:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            >
            > > W innym poscie jeszcze pisalem, ze nie mozna mowic o tym, ze o. Zieba
            > zapoznala
            > >
            > > sie z materialami, ktore IPN ponoc poznawal przez 4 lata. O. Zieba zobacz
            > yl
            > te
            > > materialy i byc moze jakis fragment podsuniety mu przez pracownika IPN
            > > przeczytal.
            >
            > Wierzę w to, co powiedział ojciec Zięba. Nie przekonują mnie ani na jote
            > spekulacje umysłowe Leszka z Sopotu.


            O. Zieba juz po konferencji prasowej dziennikarzom mowil nico inaczej - nie byl
            taki jednoznaczny.
            • iza.bella.iza Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 27.04.05, 23:46
              > > Wierzę w to, co powiedział ojciec Zięba. Nie przekonują mnie ani na jote
              > > spekulacje umysłowe Leszka z Sopotu.
              >
              >
              > O. Zieba juz po konferencji prasowej dziennikarzom mowil nico inaczej - nie
              byl
              >
              > taki jednoznaczny.

              Leszek z Sopotu jest jednak nadal bardzo jednoznaczy i dla mnie w dalszym ciągu
              jego hipotezy nie sa warte tego, żeby je o kant d... potłuc.
              • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 00:24
                Jak ten twoj kant jest taki wytrzymaly to sobie tlucz.
                • iza.bella.iza Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 00:54
                  leszek.sopot napisał:

                  > Jak ten twoj kant jest taki wytrzymaly to sobie tlucz.

                  Po pierwsze - nie pisałam o czyj kant można tłuć, tylko czego kant:) Po drugie -
                  nie trzeba dużej wytrzymałości na słuczenie steku bzdur:))))
                  • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 01:02
                    O. Zięba: "rzecz wymaga pełnego, rzetelnego i jasnego wyjaśnienia"

                    Mam nadzieje, ze jestes za tym samym i ze tych slow o. Zieby tez nie bedziesz
                    nazywala stekiem bzdur i obijala o kanciasta d.
                    • iza.bella.iza Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 01:09
                      leszek.sopot napisał:

                      > O. Zięba: "rzecz wymaga pełnego, rzetelnego i jasnego wyjaśnienia"
                      >
                      > Mam nadzieje, ze jestes za tym samym i ze tych slow o. Zieby tez nie bedziesz
                      > nazywala stekiem bzdur i obijala o kanciasta d.

                      Po pierwsze - to Ty podważyłes postem otwierającym wątek wiarygodność słów ojca
                      Zięby. Po drugie - skąd wiesz o jaką d... bedę tłuc pisane przez Ciebie bzdury?
                      Może akurat nie o kanciatą, hmm? Po trzecie - znudziła mnie ta gadka-szmatka z
                      Tobą i uprzjmie Cię informuję, że jej dalej ciagnąć nie zamierzam.

                      • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 01:15
                        iza.bella.iza napisała:
                        > Po trzecie - znudziła mnie ta gadka-szmatka z
                        > Tobą i uprzjmie Cię informuję, że jej dalej ciagnąć nie zamierzam.


                        Uff, nareszcie...
        • lisekrudy Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 01:43
          leszek.sopot napisał:

          >O. Zieba zobaczyl te
          > materialy i byc moze jakis fragment podsuniety mu przez pracownika IPN
          > przeczytal. Moim zdaniem zostal on w te konferencje prasowa i w cala ta
          > sytuacje nieladnie wplatany by uwiarygodnic osad IPN.

          Ojciec Zieba nie jest dzieckiem ani idiota. Dlaczego go tak traktujesz? I
          dlaczego bedstpodstawnie sugerujesz, ze IPN manipulowal o. Zieba? To wszystko sa
          Twoje fantazmaty, jak sadze.
    • iza.bella.iza Ojciec Hejmo był agentem:( 27.04.05, 23:19
      Rzymska korespondentka Panoramy powiedziała, że Hejmo przd godziną 15 był na
      rzymskim lotnisku już po odprawie. Wycofał się z chęci lotu do ojczyzny, gdy
      usłyszał, że dziś IPN ujawni kto z otoczenia był donosicielem. Dlaczego? Bo
      wiedział, że padnie jego nazwisko. A skąd wiedział? Bo donosił!
      • voltaire uciekl z samolotu,bo sie boi ten "bohater" 27.04.05, 23:30
      • iza.bella.iza Re: Ojciec Hejmo był agentem:( 28.04.05, 00:08
        Bardzo późnym wieczorem powiedział dziennikarzom, ze chciał lecieć do Polski,
        żeby spotkać sie z Kieresem! Kieres go przecież nie uprzedził, że dzis ujawni
        jego donosicielstwo. Jeszcze raz się potwierdza, że wiedział o kim są materiały
        w IPN.
        • basia.basia Re: Ojciec Hejmo był agentem:( 28.04.05, 00:15
          iza.bella.iza napisała:

          > Bardzo późnym wieczorem powiedział dziennikarzom, ze chciał lecieć do Polski,
          > żeby spotkać sie z Kieresem! Kieres go przecież nie uprzedził, że dzis ujawni
          > jego donosicielstwo. Jeszcze raz się potwierdza, że wiedział o kim są materiały
          >
          > w IPN.

          U "Prześwietlików" powiedział, że dostał cynk od zaprzyjaźnionych osób.
          Ojciec Zięba zawiadomił go, że do Rzymu na rozmowę z nim przyjedzie.
          Niestety nie wierzę ojcu Hejmo. Pałubicki pwoiedział dziś u Olejnik,
          że wszyscy którzy wpadli zawsze robią to samo - wypierają się a Hejmo
          już zdążył powiedzieć, że ŚWIADOMIE nie donosił:(
          • voltaire biedactwo nieswiadome i niewinne jak noworodek ! 28.04.05, 00:39
    • bush_w_wodzie zobaczymy 27.04.05, 23:44
      w tym momencie spekulacje sa dosyc jalowe. zakladajac ze kolegium ipn oraz
      ojciec zieba nie sa banda idiotow trudno bronic tezy ze ojciec hejmo nie
      donosil. sam sugeruje ze donosil `niechcacy' przez jakiegos zmarlego duchownego
      niemieckiego.

      jest cien szansy ze ipn nie rozpoznal superdoskonalej falszywki. mysle ze sprawa
      wyjasni sie ostatecznie w ciagu kilku-kilkunastu dni i szkoda sie bawic we
      wniskowanie z fizjonomi i tonu glosu
      • szpikulec1 Re: zobaczymy 27.04.05, 23:47
        Kieres nadal jest w szoku.Monika Olejnik tez.Tylko Urbana nic nie dziwi:)
        • janbezziemi Robota glupiego 28.04.05, 00:16
          Mnie tez to nie dziwi. Odkryto tylu agentow "cywilnych" i nie bylo specjalnego
          szumu,a tu sprawa jednego katabasa urasta do problemu. Co to Hejmo jest swietą
          krową? Normalny czlowiek. Donosil, nie donosil, a co to ma znaczenie dzisiaj?
          Zawsze mówilem, ze ta robota IPN nie jest warta funta kłaków, bo i tak
          wiekszosc dokumentow spalono,no i chwała za to. Dla historii nie liczą sie
          pionki.
      • basia.basia Re: zobaczymy 28.04.05, 00:18
        bush_w_wodzie napisał:

        > w tym momencie spekulacje sa dosyc jalowe. zakladajac ze kolegium ipn oraz
        > ojciec zieba nie sa banda idiotow trudno bronic tezy ze ojciec hejmo nie
        > donosil. sam sugeruje ze donosil `niechcacy' przez jakiegos zmarlego duchownego
        > niemieckiego.
        >
        > jest cien szansy ze ipn nie rozpoznal superdoskonalej falszywki.

        To jest wykluczone, takie stwierdzenie już padło.


        • bush_w_wodzie Re: zobaczymy 28.04.05, 00:29
          basia.basia napisała:

          > bush_w_wodzie napisał:
          >
          > > w tym momencie spekulacje sa dosyc jalowe. zakladajac ze kolegium ipn ora
          > z
          > > ojciec zieba nie sa banda idiotow trudno bronic tezy ze ojciec hejmo nie
          > > donosil. sam sugeruje ze donosil `niechcacy' przez jakiegos zmarlego duch
          > ownego
          > > niemieckiego.
          > >
          > > jest cien szansy ze ipn nie rozpoznal superdoskonalej falszywki.
          >
          > To jest wykluczone, takie stwierdzenie już padło.
          >
          >

          byc moze. mamy jednakze ten komfort ze mozemy spokojnie poczekac.

          bardzo mnie natomiast interesuje kiedy i w jaki sposob znalazly sie te materialy
          • basia.basia Wywiad z przewodniczącym kolegium IPN ... 28.04.05, 00:47
            z godziny 18-tej

            www.rmf.pl/wiadomosci/index.html?temat=31
            Fragment:

            Sławomir Radoń: Wchodzimy w dywagacje o takim charakterze technicznym.
            Prawdopodobnie prof. Paczkowski takich informacji udzielił. Ja z całą
            odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że materiał znajdujący się w Instytucie,
            jest materiałem przesądzającym i jest o takim ciężarze gatunkowym, że nie budzi
            wątpliwości. I stąd też dzisiejszy komunikat IPN-u. Nie byłoby informacji o
            współpracy ojca Hejmo, gdyby były jakieś wątpliwości. Są to materiały oryginale.
        • doomsday Czy o.Hejmo byl zamieszany w morderstwo ksiedza ? 28.04.05, 00:55
          Ojciec Hejmo zostal zwerbowany do wspolpracy z SB jeszcze w latach 60 , kiedy
          pracowal w Poznaniu jako duszpasterz akademicki (Kosciol i Klasztor Ojcow
          Dominikanow na rogu Al.Niepodleglosci i ul.Kosciuszki ) .Po 1974 roku az do
          smierci jego nastepca na tym stanowisku byl , zamordowany przez nieznanych
          sprawcow , ojciec Honoriusz Kowalczyk .Ojciec Honoriusz zmarl 8 maja 1983
          roku , trzy tygodnie byl nieprzytomny , po tym jak 17 kwietnia znaleziono go
          nieprzytomnego kolo rozbitego samochodu .
          Wiecej o tym jest takze tu :

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=23262808&a=23279111
      • leszek.sopot Re: zobaczymy 28.04.05, 00:30
        bush_w_wodzie napisał:

        > w tym momencie spekulacje sa dosyc jalowe. zakladajac ze kolegium ipn oraz
        > ojciec zieba nie sa banda idiotow trudno bronic tezy ze ojciec hejmo nie
        > donosil. sam sugeruje ze donosil `niechcacy' przez jakiegos zmarlego
        duchownego niemieckiego.
        > jest cien szansy ze ipn nie rozpoznal superdoskonalej falszywki. mysle ze
        sprawa wyjasni sie ostatecznie w ciagu kilku-kilkunastu dni i szkoda sie bawic
        we wniskowanie z fizjonomi i tonu glosu


        Masz pewnie racje. Byc moze mam w sobie zbyt duza wiare w ludzi i moje
        przemawia przeze mnie moje chciejstwo. Jednak ta wersja w tego M. wydala mi sie
        wiarygodna, a takze i to co mowil ks. Sowa, ze wywiad zachodnioniemicki tez
        probowal ulokowac swoich agentow wokol papieza. Moze byc przeciez tak, ze o.
        Hajmo padl ofiara rozgrywek tajnych sluzb nic o tym nie wiedzac, a wszyscy co
        go znaja mowili o tym, ze z wielka ufnoscia i w sposob bardzo bezposredni
        podchodzil do ludzi. Takiego czlowieka nie jest trudno p[odejsc i zrobic
        nieswiadomy niczego "kontakt operacyjny".
        We mnie cos sie buntuje, ze tak bez sadu, bez mozliwosci obrony wydaje wyrok na
        czlowieka. A przeciez ten wyrok wydaje tez czlowiek, ktory moze byc omylny.
    • create Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 00:31
      Prezes IPN powinien być przygotowany na to że dowie sie o nieprzyjemnych
      rzeczach dotyczacych swojego Narodu. A on jakby stracił nerwy i głowę, raz mówi,
      ujawnię drugi nieujawnię, i tak czekaliśmy w napięciu, kto donosił itd., paru
      księzy chodziło w Krakowie i musiało sie tłumaczyć, i niebyło pewnych dnia
      następnego - bo anuż IPN źle materiały zweryfikowała. Także podsumowując ostatni
      krótki okres to Kieres egzamin oblał.

      Pozatym ciekawi mnie jakie ma on podstawy prawne do ujawniania takich faktów.
      Ale oczywisćie do tego (narazie) nikt niema głowy.
      • leszek.sopot dodatkowe pytania 28.04.05, 00:49
        create napisał:

        > Prezes IPN powinien być przygotowany na to że dowie sie o nieprzyjemnych
        > rzeczach dotyczacych swojego Narodu. A on jakby stracił nerwy i głowę, raz
        mówi,
        > ujawnię drugi nieujawnię, i tak czekaliśmy w napięciu, kto donosił itd., paru
        > księzy chodziło w Krakowie i musiało sie tłumaczyć, i niebyło pewnych dnia
        > następnego - bo anuż IPN źle materiały zweryfikowała. Także podsumowując
        ostatni krótki okres to Kieres egzamin oblał.
        >
        > Pozatym ciekawi mnie jakie ma on podstawy prawne do ujawniania takich faktów.
        > Ale oczywisćie do tego (narazie) nikt niema głowy.


        A mnie ciekawi jeszcze kilka kwestii:
        - Lasota mowil o tym, ze zidentyfikowal wokol papieza 8 agentow z czego chyba 4
        nazwiska juz rozpoznal, a rozszyfrowanie pozostalych pseudonimow to tylko
        kwestia czasu; kiedy wiec powiedza o nastepnych osobach i czy tez to bedzie
        zrobione w tym samym stylu?
        - w jaki sposob mozna udowodnic, ze osoba majaca byc "kontaktem operacyjnym",
        ktora nic nie podpisywala i nie brala pieniedzy robila to swiadomie i ze ktos
        wykorzystujac znajomosc z ksiedzem albo tez poslugujac sie podsluchem nie mogl
        uzyskac takie informacje, ktore sa w teczcze o. Hejmo?
      • basia.basia Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 00:54
        create napisał:

        > Prezes IPN powinien być przygotowany na to że dowie sie o nieprzyjemnych
        > rzeczach dotyczacych swojego Narodu. A on jakby stracił nerwy i głowę, raz mówi
        > ,
        > ujawnię drugi nieujawnię, i tak czekaliśmy w napięciu, kto donosił itd., paru
        > księzy chodziło w Krakowie i musiało sie tłumaczyć, i niebyło pewnych dnia
        > następnego - bo anuż IPN źle materiały zweryfikowała. Także podsumowując ostatn
        > i
        > krótki okres to Kieres egzamin oblał.
        >
        > Pozatym ciekawi mnie jakie ma on podstawy prawne do ujawniania takich faktów.
        > Ale oczywisćie do tego (narazie) nikt niema głowy.


        Mówił o tym dzisiaj Pałubicki u Olejnik. Agenci zwerbowani do `83 nie są
        chronieni żadną tajemnicą, bo żadna ustawa czy przepis nie mówił do tego
        czasu ani słowa o tw itp. tak więc można wg jego słów traktować agentów
        jako prywatnych donosicieli esbeków. Tak więć jeśli tylko są oczywiste
        dowody to Kieres może powiadomić opinię publiczną. W tym zaś wypadku dowody
        są niepodważalne - tak powiedział Radoń w rmf o godz. 18-tej - są to oryginalne
        dokumenty.

        • zbychooo Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 16:34
          basia.basia napisała:

          >
          > Mówił o tym dzisiaj Pałubicki u Olejnik. Agenci zwerbowani do `83 nie są
          > chronieni żadną tajemnicą, bo żadna ustawa czy przepis nie mówił do tego
          > czasu ani słowa o tw itp. tak więc można wg jego słów traktować agentów
          > jako prywatnych donosicieli esbeków. Tak więć jeśli tylko są oczywiste
          > dowody to Kieres może powiadomić opinię publiczną. W tym zaś wypadku dowody
          > są niepodważalne - tak powiedział Radoń w rmf o godz. 18-tej - są to
          oryginalne dokumenty.
          >
          >

          No właśnie, wczoraj Olejnik kilka razy pytała o to Pałubickiego (jako twórcę
          ustawy o IPN), a on konsekwentnie trzymał się tej interpretacji. Jednak
          odniosłem wrażenie, że taka odpowiedź nie jest tym, co red. Olejnik chciałaby
          usłyszeć - po prostu nie pasowało do jej teorii - jakoby Kieres nie miał prawa
          ujawniać nazwiska o. Hejmo. I jakoś wcale się nie zdziwiłem gdy w dzisiejszej
          Gazecie gdzie cytowano wypowiedzi Pałubickiego z wczorajszego programu M.
          Olejnik, ten ważny fragment „niechcący” umknął szanownym redaktorom
          Gazety.... ;-)))
    • lisekrudy Nie ma powodu zaprzeczac 28.04.05, 01:27
      leszek.sopot napisał:

      > Nie wierze, ze prof. Kieres podal sprawdzona i 100 procentowa informacje.

      Na jakiej podstawnie nie wierzysz? A priori? To tylko swiadczy o Twoich
      uprzedzeniach, a nie o prawdziwosci informacji przedstawionej przez prof.
      Kieresa (za aprobata kolegium IPN).

      > Wierze ojcu Hejno, ktorego przed chwila sluchalem w "Przeswietleniu".

      99 % zdemaskowanych agentow idzie w zaparte. To zaden argument.

      > Cala ta sprawa jest jednym wielkim skandalem.

      Z tym sie zgadzam. Skandalem byla postawa Kieresa "wiem, ale nie powiem".
      Powinien byl nic nie mowic, albo od razu powiedziec wszystkie istotne informacje.

      > nie poinformowano wpierw Episkopatu badz Watykanu.

      Na jakiej podstawie tak twierdzisz? A moze poinformowano?

      > Tylko pokrzywdzony bowiem moze tak naprawde zweryfikowac
      > szkodliwosc i prawdziwosc informacji znajdujacej sie w esbeckich teczkach.

      Te materialy czytal prowincjal zakonu dominikanow o. Maciej Zieba i zweryfikowal
      ich wiarygodnosc (jak rozumiem w tym zakresie, w jakim owo donoszenie dotyczylo
      zakonu). Juz to wystarczy by uznac o. Hejme za agenta SB, zwlaszcza ze zachowaly
      sie dowody (jak rozumiem, oryginalne pokwitowania), iz za swa wspolprace z SB
      pobieral wynagrodzenie.

      > Starcilem ufnosc w fachowosc historykow i specow w IPN...

      Stracilem wiare w Twoj obiektywizm.
      • leszek.sopot Re: Nie ma powodu zaprzeczac 28.04.05, 02:11
        lisekrudy napisał:

        > leszek.sopot napisał:
        >
        > > Nie wierze, ze prof. Kieres podal sprawdzona i 100 procentowa informacje.
        >
        > Na jakiej podstawnie nie wierzysz? A priori? To tylko swiadczy o Twoich
        > uprzedzeniach, a nie o prawdziwosci informacji przedstawionej przez prof.
        > Kieresa (za aprobata kolegium IPN).

        Nie dano mozliwosci oskarzonemu do obrony.


        > > Wierze ojcu Hejno, ktorego przed chwila sluchalem w "Przeswietleniu".
        >
        > 99 % zdemaskowanych agentow idzie w zaparte. To zaden argument.


        To zaden argumkent, ze o. Hejmo byl TW.


        > > nie poinformowano wpierw Episkopatu badz Watykanu.
        >
        > Na jakiej podstawie tak twierdzisz? A moze poinformowano?


        Poinformowano tylko o. Ziembe, ktory mial tylko czas na zapoznanie sie z
        materialami w dniu posiedzenia Kolegium IPN.


        > > Tylko pokrzywdzony bowiem moze tak naprawde zweryfikowac
        > > szkodliwosc i prawdziwosc informacji znajdujacej sie w esbeckich teczkach.
        >
        > Te materialy czytal prowincjal zakonu dominikanow o. Maciej Zieba i
        zweryfikowal ich wiarygodnosc (jak rozumiem w tym zakresie, w jakim owo
        donoszenie dotyczylo zakonu). Juz to wystarczy by uznac o. Hejme za agenta SB,
        zwlaszcza ze zachowaly sie dowody (jak rozumiem, oryginalne pokwitowania), iz
        za swa wspolprace z SB pobieral wynagrodzenie.

        Po pierwsze. Nikt chyba nie twierdzi, ze materialy zostaly sfabrykowane badz
        zmyslone. Musza w nich byc prawdziwe informacje. O. Ziemba mogl tylko
        zweryfikowac czy informacje w raportach sa prawdziwe czy nie. Nie mogl
        zweryfikowac czy o. Hejma swiadomie informowal SB i czy wszystkie informacje
        zgromadzone w jego teczcze pochodza z jednego zrodla.
        Po drugie. Kieres jeszcze kilka dni temu mowil o tajnym wspolpracowniku, dzis
        powiedzial, ze chodzi o kontakt operacyjny. Podano takze, ze nie ma podpisanych
        dokumentow oraz, ze nie ma dowodow na to, ze o. Hejmo mial dostawac pieniadze.


        > > Starcilem ufnosc w fachowosc historykow i specow w IPN...
        >
        > Stracilem wiare w Twoj obiektywizm.


        A mi cos we mnie zabrania by wierzyc na slowo takim oskarzeniom bez pokazania
        dowodow i bez brania pod uwage slow oskarzonego. Kazdemu przysluguje prawo do
        obrony i nikogo z gory bez sadu nie mozna uznac za winnego.
        • lisekrudy Re: Nie ma powodu zaprzeczac 28.04.05, 02:26
          leszek.sopot napisał:

          > To zaden argumkent, ze o. Hejmo byl TW.

          Owszem, TO zaden argument. Argumentem sa zachowane dokumenty - vide np.
          wypowiedz Radonia w RMF, ktora ktos tu gdzies cytowal.

          > Poinformowano tylko o. Ziembe,

          Na jakiej podstawie twierdzisz, ze TYLKO o. Ziebe?

          > Po drugie. Kieres jeszcze kilka dni temu mowil o tajnym wspolpracowniku, dzis
          > powiedzial, ze chodzi o kontakt operacyjny.

          Mylisz sie. Kieres powiedzial o tajnym wspolpracowniku ("W zasobie IPN znajdują
          się dokumenty wskazujące, iż ojciec Konrad Stanisław Hejmo w latach 80. był
          tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL - poinformował w środę
          prezes IPN Leon Kieres" - to cytat z GW).

          > Podano takze, ze nie ma podpisanych
          > dokumentow oraz, ze nie ma dowodow na to, ze o. Hejmo mial dostawac pieniadze.

          Nieprawda, nic takiego nie podano. Przeciwnie, juz dzis wieczorem przeczytalem w
          jakiejs wypowiedzi, ze sa dowody, iz o. Hejmo pobieral wynagrodzenie pieniezne
          za informacje udzielane SB.

          > A mi cos we mnie zabrania by wierzyc na slowo takim oskarzeniom bez pokazania
          > dowodow i bez brania pod uwage slow oskarzonego. Kazdemu przysluguje prawo do
          > obrony i nikogo z gory bez sadu nie mozna uznac za winnego.

          Nie mam powodu przypuszczac, ze prof. Kieres, 11 czlonkow kolegium IPN oraz o.
          Zieba zmowili sie, by bez wystarczajacych dowodow oskarzyc o. Hejme. Ale masz
          racje, powinnismy zobaczyc te dowody i mam nadzieje, ze wkrotce sie dowiemy, co
          konkretnie wynika z tych akt.
          • leszek.sopot Re: Nie ma powodu zaprzeczac 28.04.05, 02:47
            lisekrudy napisał:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            > > To zaden argumkent, ze o. Hejmo byl TW.
            >
            > Owszem, TO zaden argument. Argumentem sa zachowane dokumenty - vide np.
            > wypowiedz Radonia w RMF, ktora ktos tu gdzies cytowal.


            Czytalem ten wywiad. Nic nowego w nim nie ma. Jest ponowne zapewnienie, ze
            dowody sa niepodwazalne.


            > > Poinformowano tylko o. Ziembe,
            >
            > Na jakiej podstawie twierdzisz, ze TYLKO o. Ziebe?


            Gdyby poinformowano Episkopat to wypowiadajacy sie biskupi nie byli tak
            zaskoczeni. Z kolei sam o. Hejmo powiedzial, ze w Watykanie nikt wczesniej o
            niczym nie wiedzial. Jutro (tj. juz dzis) Watykan ma opublikowac oswiadczenie.


            > > Po drugie. Kieres jeszcze kilka dni temu mowil o tajnym wspolpracowniku,
            > dzis powiedzial, ze chodzi o kontakt operacyjny.
            >
            > Mylisz sie. Kieres powiedzial o tajnym wspolpracowniku ("W zasobie IPN
            znajdują się dokumenty wskazujące, iż ojciec Konrad Stanisław Hejmo w latach
            80. był tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa PRL - poinformował w
            środę prezes IPN Leon Kieres" - to cytat z GW).

            No to ja sam juz nie wiem. W TVN 24 przy rozmowie z ks. Sowa byla mowa
            o "kontakcie operacyjnym".


            > > Podano takze, ze nie ma podpisanych
            > > dokumentow oraz, ze nie ma dowodow na to, ze o. Hejmo mial dostawac
            pieniadze.
            >
            > Nieprawda, nic takiego nie podano. Przeciwnie, juz dzis wieczorem
            przeczytalem w jakiejs wypowiedzi, ze sa dowody, iz o. Hejmo pobieral
            wynagrodzenie pieniezne za informacje udzielane SB.


            W jakiej wypowiedzi? O tym, ze nie bral pieniedzy tez mowiono w Przeswietleniu.


            > > A mi cos we mnie zabrania by wierzyc na slowo takim oskarzeniom bez pokaz
            > ania
            > > dowodow i bez brania pod uwage slow oskarzonego. Kazdemu przysluguje praw
            > o do
            > > obrony i nikogo z gory bez sadu nie mozna uznac za winnego.
            >
            > Nie mam powodu przypuszczac, ze prof. Kieres, 11 czlonkow kolegium IPN oraz o.
            > Zieba zmowili sie, by bez wystarczajacych dowodow oskarzyc o. Hejme. Ale masz
            > racje, powinnismy zobaczyc te dowody i mam nadzieje, ze wkrotce sie dowiemy,
            co konkretnie wynika z tych akt.

            Byc moze sie myle, byc moze zbyt mnie poruszyly slowa o. Hejmo, ale tak jak
            napisalem powyzej, nie mozna przekreslac i nie liczyc sie z tym co mowi sam
            oskarzony. A co do 11 sprawiedliwych z IPN i o. Ziemby to ja przeciez nie
            zakladam ich zlej woli, ale dopuszczam mozliwosc, ze tak jak to w zyciu bywa i
            ci najbardziej sprawiedliwi ze sprawiedliwych moga skazac niewinnego czlowieka
            na wieloletnie wiezienie a nawet kare smierci. Nawet najlepsze sady popelniaja
            pomylki...
    • bladatwarz A moze byl? 28.04.05, 01:37
      • basia.basia Re: A moze byl? 28.04.05, 01:42
        Był:(

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=23271408&a=23280106
        • lvlarynat Mówił, że kiedy usłyszał o nagranych rozmowach... 28.04.05, 03:00
          ...to od razu się zorientował, że to chodzi o jakiegoś "M", który się podawał
          za "osobę zaufaną niemieckiego episkopatu"... A. któremu o. Hejmo przekazywał
          różne ustne informacje, dokumenty i pisma... Bywało, (jak wspominał o. Hejmo)
          że gdy tak sobie rozmawiali - ten "M" kładł magnetofon i nagrywał. Zapytany,
          czy ma sobie coś do wyrzucenia - odparł "tak, naiwność".
          W tym momencie nie rozstrzygniemy czy o. Hejmo miał podstawy, by przypuszczać,
          ze rozmawia z agentem - tylko nie wiedział na 100% - z czyim (i. np., myslał,
          że z BND-owskim -czyli słusznym), czy naprawdę uwierzył zmyłkowej nawijce
          tego "M" (to się zdajsie nazywa "legenda")...
          Interesuje mnie coś innego, coś co wychodzi na jaw przy wszystkich tych (aż
          dziw, że tak nielicznych) przypadkach, które przeciwnicy lustracji tak
          skrzętnie katalogują, a niesłusznie!, jako egzemplifikacje swych racji i
          wyższości moralnej.
          Otóż czemu taka jedna z drugą "ofiara esbeckiego molestowania", a nawet
          i "gwałtu" - nie zwierzyła się swym kolegom, nie ostrzegła choćby najbliższych
          współpracowników WÓWCZAS, GDY TO MOGŁO KOGOŚ UCHRONIĆ, a przypomina sobie
          dopiero teraz, kiedy sprawa sie już rypła?
          Czemu, skoro dziś o nim mowa, o. Hejmo nie powiadomił swych przełożonych, albo
          odpowiednich służb watykańskich - że kręci się koło niego jakieś podejrzane
          indywiduuum o nazwisku na "M"? Albo - post factum, gdy tylko skojarzył, że
          miało miejsce coś takiego? Może się mylę ale m.in. przez tę literkę "M", która
          wyciekła w niejasnych okolicznościach próbowano przekierować podejrzenia i
          rzucić je na zacnego krakowskiego duchownego... A przecież, gdyby o. Hejmo nie
          zaniechał powiedzenia tej prawdy, którą mówi dziś, i wyjawił ją chocby kilka
          dni temu...
          I właśnie przez to, że uwikłanie się przed laty we współpracę z esbecją, choćby
          i niemal wyparte z pamięci, po dziś dzień wywiera demoralizujący wpływ na osoby
          dotknięte tym procederem...i nadal przysparza krzywd osobom poszkodowanym - nie
          trafiają do mnie "humanitarne" argumenty i apele Leszka z Sopotu.
          • leszek.sopot Re: Mówił, że kiedy usłyszał o nagranych rozmowac 28.04.05, 03:21
            Wszystko to prawda co napisales, ale jedno wypada uzupelnic. Ten czlowiek na M.
            mial wg o. Hejmo umrzec dwa lub trzy lata temu. Nie nakierowywal wiec podejrzen
            na innego znanego ksiedza, tym bardziej, ze ten inny znany ksiadz na litere M.
            nie musial przyjezdzac do Watykanu z Kolonii.
            Moze i jeszcze jedno uzupelnienie. Jak mial o. Hejmo kogos uprzedzic lub sie
            zaniepokoic tym czlowiekiem skoro mial przekonanie, ze robi przyslugie
            niemieckiemu kosciolowi, a temu czlowiekowi po prostu ufal?
            • lvlarynat Re: Mówił, że kiedy usłyszał o nagranych rozmowac 28.04.05, 04:09
              Teraz Ty Leszku WIESZ i ja WIEM, i wszyscy WIEDZĄ - bo wczoraj wieczorem wyznał
              to o. Hejmo. Gdyby "przypomniał sobie" wcześniej, a dostęp do mikrofonów i
              kamer miał na okrągło - z całym tym draństwem jakie zrobiono ks. Malińskiemu
              byłoby można się rozprawić w dwóch zdaniach... A może nawet te Ku-Czu-lejniki
              dałyby odpór głupim pomysłom i do całej afery by nie doszło?
              Jak myślisz, czy któraś z tych osób, które wymyśliły, żeby z insynuacji zrobić
              nagonkę, a potem z niej - argument antylustracyjny - bąknie
              słówko "przepraszam" pod adresem tak przedmiotowo potraktowanego starszego pana?
              • witek.bis Re: Mówił, że kiedy usłyszał o nagranych rozmowac 28.04.05, 04:14
                Marynacie! Bądźmy sprawiedliwi. Co prawda Ku-czu-lejniki nadal idą w zaparte,
                ale Kurski był tak dobry i postanowił wziąć na siebie odium
                współodpowiedzialności, co podobno nie leży w jego zwyczajach ;)
    • w.wtorek szkoda, ze tydzien temu leszek.sopot nie napisal.. 28.04.05, 02:08
      Szkoda, ze tydzien temu leszek.sopot nie napisal tak
      "Nie wierze, ze dziennikarze Kublik i Czuchnowski podali sprawdzona i 100
      procentowa informacje. Wierze ksiedzu Malinskiemu, ktorego przed chwila
      sluchalem w "Prosto w oczy". Nie wiem kto rozpetal i po co to polowanie na
      czarownice wsrod osob blisko zwiazanych z Ojcem Swietym. Cala ta sprawa jest
      jednym wielkim skandalem.
      Starcilem ufnosc w fachowosc dziennikarzy i specow w Gazety Wyborczej"

      Gdyby tak napisal leszek.sopot tydzien temu jego dzisiejsze "swiete" oburzenie
      brzmialoby mniej falszywie.
      • leszek.sopot falszywy to jest twoj post 28.04.05, 02:13
        i podly gdyz dopuszczasz sie tu klamstwa i pomowienia.
        • w.wtorek udowodnij 28.04.05, 02:17
          leszek.sopot napisał:

          > i podly gdyz dopuszczasz sie tu klamstwa i pomowienia.

          Udowodnij, ze klamie. Nocy ci na to zbraknie, wiec oddalam sie do lozka i rano
          sprawdze, ze ci sie nie udalo.

          Pracowitej nocki, wybiorczy leszku.
          • leszek.sopot Re: udowodnij 28.04.05, 02:37
            Mam do czynienie ze specjalista/ka od chamstwa.
            Praktyka jego jest taka: najpierw obrazic i oskarzyc, a pozniej dopiero pytac
            lub zadac by oskarzony sie bronil i udowadnial, ze wielbladem nie jest. W tym
            wypadku jeszcze podaje jakis kanon, ktory ma byc wzorem poprawnego pisania -
            pewnie wzorem poprawnego pisania dla "oczyszczonych moralnie". Pewnie tylko ci
            spelniajacy kanon wtorka pisza prawde i sa wiarygodni. Niech wiec wtorek
            porozsyla swoje formulki do wszystkich forumowiczow i poucza ich jaki jest
            jedyny odpowiedni sposob na wyrazanie jedynie wlasciwych pogladow.
            Klamstwem jest, ze nie pisalem, ze nie uwazam ks. Malinskiego za pomowionego
            bezpodstawnie. Pomowieniem jest, ze tylko ten kto oskarzyl gazete o zamierzone
            powmowienie ks. Malinskiego pisal prawde i jest godny chwaly, a ten kto uwazal,
            ze nie bylo to zamierzone pisal nieprawde i jest godny potepienia. Pomowieniem
            gazety jest, ze ta miala napisac, ze ks. Malinski byl TW. Gazeta napisala, ze
            ks. Malinski TW nie byl. Podlym jest wymuszanie bym pisal to co uwaza wtorek,
            ze zachowanie dziennikarzy GW jest takie lub inne. Niech sobie wtorek mysli co
            chce o dziennikarzach gazety, ja natomiast bede ocenial kazdy tekst
            indywidualnie.
            • w.wtorek Re: udowodnij 28.04.05, 10:19
              leszek.sopot napisał:

              > Mam do czynienie ze specjalista/ka od chamstwa.
              > Praktyka jego jest taka: najpierw obrazic i oskarzyc, a pozniej dopiero pytac
              > lub zadac by oskarzony sie bronil i udowadnial, ze wielbladem nie jest.

              Bardzo ci wspolczuje, ze widzisz tego specjaliste codziennie w lustrze

              > W tym
              > wypadku jeszcze podaje jakis kanon, ktory ma byc wzorem poprawnego pisania -
              > pewnie wzorem poprawnego pisania dla "oczyszczonych moralnie".

              To twoj kanon - spojrz na swoj pierwszy post

              > Pewnie tylko ci
              > spelniajacy kanon wtorka pisza prawde i sa wiarygodni.

              staram sie tak pisac.

              > Niech wiec wtorek
              > porozsyla swoje formulki do wszystkich forumowiczow i poucza ich jaki jest
              > jedyny odpowiedni sposob na wyrazanie jedynie wlasciwych pogladow.

              kto tu kogo pocza i wydaje polecania?

              > Klamstwem jest, ze nie pisalem, ze nie uwazam ks. Malinskiego za pomowionego
              > bezpodstawnie.

              a ktos napisal, ze "nie uwazasz ks. Malinskiego za pomowionego bezpodstawnie"?
              moze jakis cytacik lub link?

              > Pomowieniem jest, ze tylko ten kto oskarzyl gazete o zamierzone
              > powmowienie ks. Malinskiego pisal prawde i jest godny chwaly, a ten kto
              > uwazal, ze nie bylo to zamierzone pisal nieprawde i jest godny potepienia.

              to nie jest pomowienie, to wyrazenie opinii. przyznaje - glupia ta opinia, jak
              zwykle w twoim wydaniu. moja opinia dotyczyla jedynie tego, ze twoje swiete
              oburzenie na kieresa (ktory powiedzial to, co powiedizal na podstawie 700 stron
              akt) byloby bardziej wiarygodne, gdybys podobne oburzenie wyrazil pod adresem
              gazety (ktora napisala to, co napisala na podstawie plot)

              Pomowieniem
              > gazety jest, ze ta miala napisac, ze ks. Malinski byl TW. Gazeta napisala, ze
              > ks. Malinski TW nie byl.

              kto i gdzie stwierdzil, ze GW napisala o Malinskim, ze byl TW? mozesz zacytowac
              odpowiedni fragment?

              > Podlym jest wymuszanie bym pisal to co uwaza wtorek,
              > ze zachowanie dziennikarzy GW jest takie lub inne.

              jestes nerwowym i kompulsywnym osobnikiem, ktory potrafi ze wszystkie wyczytac
              jakies dodatkowe tresci, a tego co fatycznie widzisz na oczy nie potrafisz
              zrozumiec. w moim poscie jest napisane "szkoda, ze..." - nie wiem czy kto inny
              poza toba odczytalby to jako "wymuszenie"

              > Niech sobie wtorek mysli co
              > chce o dziennikarzach gazety,

              alez dziekuję ci laskawco!

              > ja natomiast bede ocenial kazdy tekst indywidualnie.

              ja natomiast bede oceniac kazdy twoj post indywidualnie i smialo pisac, czy
              twoja opinia jest dla mnie wiarygodna czy nie. i ani twoje chamskie odpowiedzi,
              ani twoje histeryczne reakcje na moje posty mnie nie zniecheca do ich pisania,
              jesli tylko najdzie mnie ochota, zeby je pisac.


              p.s. a jednak nocy ci zabraklo, zeby udowodnic, ze zarzucam ci klamstwo a tym
              samym pomawiam.
    • witek.bis Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 03:15
      leszek.sopot napisał:

      > Nie wierze, ze prof. Kieres podal sprawdzona i 100 procentowa informacje.

      Na jakiej podstawie? I czy na tej samej podstawie nie wierzysz również członkom
      kolegium IPN oraz o. Ziębie?

      > Wierze ojcu Hejno, ktorego przed chwila sluchalem w "Przeswietleniu".

      A więc 700 stronicowe dossier, z którym zapoznało się kilkunastoosobowe grono
      fachowców jest o wiele mniej wiarygodne niż dość błekotliwa wypowiedź
      człowieka, który co chwila zaprzecza sam sobie?

      > Nie wiem kto rozpetal i po co to polowanie na czarownice wsrod osob blisko
      > zwiazanych z Ojcem Swietym.

      Ja mam pewną hipotezę, ale nie ośmielę się obrazić nią Twoich uszu. A na
      marginesie - o. Konrad nie był aż tak blisko związany z Ojcem Świętym jak
      utrzymywał.

      Cala ta sprawa jest jednym wielkim skandalem. Po
      > pierwsze dlatego, ze nie poinformowano pokrzywdzonego - czyli domniemuje, ze
      > tym pokrzywdzonym w oczach IPN mial byc sp. Jan Pawel II.

      Czy z faktu, że nie poinformowano pokrzywdzonego można wyciągnąć wniosek, że
      tym pokrzywdzonym miał być śp. Jan Paweł II?

      Po drugie,
      > skoro "pokrzywdzony" zmarl, nie poinformowano wpierw Episkopatu badz
      > Watykanu. Tylko pokrzywdzony bowiem moze tak naprawde zweryfikowac
      > szkodliwosc i prawdziwosc informacji znajdujacej sie w esbeckich teczkach.
      > Starcilem ufnosc w fachowosc historykow i specow w IPN...

      Nie wiem dlaczego tak bardzo upierasz się przy tym, że papież był osobą
      pokrzywdzoną. Czy Kieres mówił coś na ten temat? Ja mogę sobie wyobrazić i taką
      sytuację, że o. Hejmo donosił wyłącznie na polskich pielgrzymów i księży
      przyjeżdżających do Rzymu, a na papieża nie donosił wcale. Nie jestem też
      pewien czy IPN może z własnej inicjatywy zawiadamiać poszkodowanych. O ile mi
      wiadomo, to poszkodowani sami zgłaszają się do IPN i występują o nadanie im
      takiego statusu oraz o udostępnienie im akt.
      To, że straciłeś ufność w fachowość historyków i speców w IPN trochę mnie
      zaskakuje, bo nie zauważyłem byś kiedykolwiek im ufał. Ale może po prostu
      przegapiłem ten moment. Pewnie akurat parzyłem sobie kawę.
      • witek.bis Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 03:23
        I jeszcze jedno. Jak byś skomentował to, co można było wyłowić z dzisiejszych
        wypowiedzi o. Hejmo? Otóż o. Konrad ma żal do Kieresa o to, że ten o niczym go
        nie zawiadomił, a mimo to dzisiaj we wczesnych godzinach popołudniowych wybiera
        się do Warszawy na rozmowę z Kieresem, ale kiedy otrzymuje wiadomość, że jest
        już po ptokach, w ostatniej chwili rezygnuje z odlotu do Polski. Jeśli Kieres o
        niczym go nie informował, to w jakim celu Hejmo do niego się wybierał?
        • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 03:41
          witek.bis napisał:

          > I jeszcze jedno. Jak byś skomentował to, co można było wyłowić z dzisiejszych
          > wypowiedzi o. Hejmo? Otóż o. Konrad ma żal do Kieresa o to, że ten o niczym
          go nie zawiadomił, a mimo to dzisiaj we wczesnych godzinach popołudniowych
          wybiera się do Warszawy na rozmowę z Kieresem, ale kiedy otrzymuje wiadomość,
          że jest już po ptokach, w ostatniej chwili rezygnuje z odlotu do Polski. Jeśli
          Kieres o niczym go nie informował, to w jakim celu Hejmo do niego się wybierał?

          O. Ziemba go poinformowal, a gdy juz na lotnisku dowiedzial sie, ze odbyla sie
          konferencja prasowa to, byc moze po powtornej rozmowie z o. Ziemba, podczas
          ktorej postanowili, ze to o. Ziemba poleci do Rzymu, o. Konrad zrezygnowal z
          podrozy do Polski. Jest to chyba zrozumiale, tu nie moglby sie opedzic od
          dziennikarzy.
          • witek.bis Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 04:02
            leszek.sopot napisał:

            > O. Ziemba go poinformowal, a gdy juz na lotnisku dowiedzial sie, ze odbyla
            sie
            > konferencja prasowa to, byc moze po powtornej rozmowie z o. Ziemba, podczas
            > ktorej postanowili, ze to o. Ziemba poleci do Rzymu, o. Konrad zrezygnowal z
            > podrozy do Polski. Jest to chyba zrozumiale, tu nie moglby sie opedzic od
            > dziennikarzy.

            Skąd się o tym dowiedziałeś?
          • witek.bis Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 11:23
            "Z wypowiedzi Kieresa i Zięby wynikało, że Hejmo nie wie jeszcze o
            oskarżeniach. - Pierwsza rzecz, jaką zrobimy, to rozmowa z ojcem Hejmą -
            powiedział Zięba."

            A więc wygląda na to, że to jednak nie ojciec Zięba informował ojca Hejmo.
            Otwartym więc pozostaje pytanie po co w ogóle wybierał się do Kieresa. Nasuwa
            się podejrzenie, że na podstawie lektury gazet wiedział, że w najbliższym
            czasie personalia agenta mogą zostać ujawnione. Tylko skąd mu przyszło do
            głowy, że to będą właśnie jego personalia?
            • bush_w_wodzie Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 12:12
              gdzies przemknela mi przed oczami informacja ze ipn szczegolowo informowal o
              sprawie biskupa libere juz tydzien temu
              • witek.bis Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 12:42
                bush_w_wodzie napisał:

                > gdzies przemknela mi przed oczami informacja ze ipn szczegolowo informowal o
                > sprawie biskupa libere juz tydzien temu

                Tak - czytałem to. I podejrzewam, że ci, którzy jeszcze wczoraj zarzucali
                Kieresowi, że "nie informował Episkopatu" dzisiaj będą go pytać "dlaczego i na
                jakiej podstawie prawnej informował Episkopat". Czasem mam wrażenie, że prezes
                IPN, który za wszelką cenę chce uniknąć złamania jakiegoś przepisu, albo
                narażenia się GIODO, Sanepidowi lub Straży Miejskiej, nie powinien w ogóle
                przychodzić do roboty. Najlepiej byłoby gdyby zamknął się w domu albo na pięć
                lat wyjechał na Seszele.
          • jack20 Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 29.04.05, 17:40
            Chyba dzis twoje autorytatywne stwierdzenie - tytul watku posypalo sie w pyl.
            O. Hejmo, nie tylko byl TW ale i " nieswiadomym" niemieckim agentem.

            Abp Zycinski u Olejnikowej powiedzial cos bardzo waznego:
            "...Rozgrzeszenie mogą otrzymać ci wszyscy, którzy uznają popełnione zło,
            wyrażają skruchę, starają się je zrekompensować. Nie ma osobnych zasad dla
            księży, dla polityków i dla dziennikarzy, natomiast problem jest, żebyśmy
            widzieli ostrość tego zła. Czymś ogromnie ważnym jest ujawnianie konkretnych
            informacji, które wychodziły ze źródeł kościelnych, bo nieraz jest to takie pół
            inteligenckie rozmywanie problemu..."
            Tyczy to ciebie tez to "inteligenckie rozmywanie problemu" ?
            • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 29.04.05, 18:04
              Jestem tego swiadom, ze moja nadzieja na to, ze Kieres nie powiedzial 100 proc.
              prawdy i ze o. Hejmo nie byl agentem niestety sie rozwiewa coraz bardziej.
              W jakims poscie juz napisalem, ze zastanawiam sie skad sie u mnie wziela taka
              reakcja po wysluchaniu slow o. Hejmo, ktore uslyszalem w "Przeswietleniu", ze
              dalem im wiare a nie informacjom Kieresa. Mysle, ze wzielo sie to stad, ze
              kieres wczesniej przez kilkanascie dni cos kombinowal, ze kluczyl, gral,
              ukrywal... Wzbudzilo to we mnie wiele podejzliwosci, co wyrazilem juz w poscie
              pod pierwszym z nim wywiadem, w ktoprym powiedzial, ze "bolesne materaily dla
              Ojca Swietego", ktore nie byly znane historykom, zna od 4 lat. Oburzylo mnie
              to, ze skoro znal, to dlaczego czekal na ich ujawnienie do smierci papieza?
              Czulem wiecej obludy i klamstw w Kieresie niz u o. Hejmo.

              Napisales:
              "Czymś ogromnie ważnym jest ujawnianie konkretnych informacji, które wychodziły
              ze źródeł kościelnych, bo nieraz jest to takie pół inteligenckie rozmywanie
              problemu..."
              i ze to "pół inteligenckie rozmywanie problemu" dotyczy mnie. Chcialbym ciebie
              poinformowac, ze nie dysponuje zadnymi konkretnymi informacjami o inwigilacji
              ksiezy. Takimi informacjami dysponuje Kieres i mysle, ze abp Zycinski jego mial
              na mysli.

              PS
              czy dotarly do ciebie fotki?
              • jack20 Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 29.04.05, 18:37
                "pół inteligenckie rozmywanie problemu" uzylem abstrahujac od kontekstu.
                Podoba mi sie ten zwrot.
                W sensie, ze mimo wszystko licza sie fakty a potem dopiero uczucia jak zaufanie
                i subiektywna prawda.
                Oburzenie postepowaniem Kieresa mialo wymiar bardzo szeroki(nie tylko Ty.
                Ta wypowiedz w tej formie, z tak mala iloscia faktow nie miala miec prawa
                miejsca w tym czasie.
                "Waznosc" osoby o. Hejmo w otoczeniu JPII budzi tez moje zastrzezenia.
                Ja osobiscie nie wiem gdzie Kieresa u siebie "zaszufladkowac".
                Watpie w jego wiarygodnosc, profesjonalizm w pracy i jego "niezaleznosc".
      • leszek.sopot Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 03:37
        witek.bis napisał:

        > leszek.sopot napisał:
        >
        > > Nie wierze, ze prof. Kieres podal sprawdzona i 100 procentowa informacje.
        >
        > Na jakiej podstawie? I czy na tej samej podstawie nie wierzysz również
        członkom kolegium IPN oraz o. Ziębie?


        Ojca Ziebe wolalbyjm w to nie mieszac. Nie wierze by nawet najlepszy
        specjalista w ciagu kilkunastu czy kilkudziesieciu minut wywnioskowal, ze o.
        Hejmo byl swiadomym wspolpracownikiem sluzb specjalnych. Mogl jedynie
        potwierdzic lub zaprzeczyc informacjom zawartych w materialach. Jak rozumiem to
        te informacje byly prawdziwe i to potwierdzil o. Ziemba.


        > > Wierze ojcu Hejno, ktorego przed chwila sluchalem w "Przeswietleniu".
        >
        > A więc 700 stronicowe dossier, z którym zapoznało się kilkunastoosobowe grono
        > fachowców jest o wiele mniej wiarygodne niż dość błekotliwa wypowiedź
        > człowieka, który co chwila zaprzecza sam sobie?


        Nie zauwazylem tego by co chwile sobie zaprzeczal. Wypowiedz moze byla troche
        nieskladna, nie wymagalbym jednak od czlowieka, ktory przezyl zapewnie szok by
        mowil plynnie i jasno.
        Na razie nic nie wiemy co dokladnie jest na tych 700 stronach i co jest na
        tasmie magnetofonowej. Do przedwczoraj chyba tylko Kieres wiedzial z czym ma do
        czynienia bo inni czlonkowie IPN, ktorych pytano, nie wiedzieli ani co jest w
        tych materialach ani kto jest agentem.


        > > Nie wiem kto rozpetal i po co to polowanie na czarownice wsrod osob blisk
        > o zwiazanych z Ojcem Swietym.
        >
        > Ja mam pewną hipotezę, ale nie ośmielę się obrazić nią Twoich uszu. A na
        > marginesie - o. Konrad nie był aż tak blisko związany z Ojcem Świętym jak
        > utrzymywał.


        Zalezy co rozumiec pod pojeciem blisko. Nie wiem tez co o. Konrad utrzymywal i
        jakie ma to znaczenie dla sprawy.


        > Cala ta sprawa jest jednym wielkim skandalem. Po
        > > pierwsze dlatego, ze nie poinformowano pokrzywdzonego - czyli domniemuje,
        > ze tym pokrzywdzonym w oczach IPN mial byc sp. Jan Pawel II.
        >
        > Czy z faktu, że nie poinformowano pokrzywdzonego można wyciągnąć wniosek, że
        > tym pokrzywdzonym miał być śp. Jan Paweł II?

        Ja to domniemuje z wczesniejszych enuncjacji Kieresa i innych, ze SB
        inwigilowala JP II. Jezeli wiec inwigilowano papieza to chyba wlasnie jego
        nalezy uznac za pokrzywdzonego.


        > Po drugie,
        > > skoro "pokrzywdzony" zmarl, nie poinformowano wpierw Episkopatu badz
        > > Watykanu. Tylko pokrzywdzony bowiem moze tak naprawde zweryfikowac
        > > szkodliwosc i prawdziwosc informacji znajdujacej sie w esbeckich teczkach.
        > > Starcilem ufnosc w fachowosc historykow i specow w IPN...
        >
        > Nie wiem dlaczego tak bardzo upierasz się przy tym, że papież był osobą
        > pokrzywdzoną. Czy Kieres mówił coś na ten temat? Ja mogę sobie wyobrazić i
        taką sytuację, że o. Hejmo donosił wyłącznie na polskich pielgrzymów i księży
        > przyjeżdżających do Rzymu, a na papieża nie donosił wcale. Nie jestem też
        > pewien czy IPN może z własnej inicjatywy zawiadamiać poszkodowanych. O ile mi
        > wiadomo, to poszkodowani sami zgłaszają się do IPN i występują o nadanie im
        > takiego statusu oraz o udostępnienie im akt.


        Lasota i Kieres wielokrotnie mowili o inwigilacja papieza. Nie mowili o
        inwigilacji pielgrzymow. Oczywiscie, ze sensowniej jest przypuszczac, ze
        materialy zgromadzone w teczcze zakonnika dotycza pielgrzymow i innych
        duchownych przebywajacych w Rzymie a nie samego papieza.
        Ja nie slyszalem do tej pory o przypadku ujawnienia nazwiska TW bez wniosku
        pokrzywdzonego.

        > To, że straciłeś ufność w fachowość historyków i speców w IPN trochę mnie
        > zaskakuje, bo nie zauważyłem byś kiedykolwiek im ufał. Ale może po prostu
        > przegapiłem ten moment. Pewnie akurat parzyłem sobie kawę.

        Byc moze parzyles kawe... Ja bardzo cenie co najmniej dwoch profesorow z
        Kolegium IPN. Pewnie mozesz sie domyslec ktorych.
        • witek.bis Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 03:59
          leszek.sopot napisał:

          > Ojca Ziebe wolalbyjm w to nie mieszac. Nie wierze by nawet najlepszy
          > specjalista w ciagu kilkunastu czy kilkudziesieciu minut wywnioskowal, ze o.
          > Hejmo byl swiadomym wspolpracownikiem sluzb specjalnych. Mogl jedynie
          > potwierdzic lub zaprzeczyc informacjom zawartych w materialach. Jak rozumiem
          to
          >
          > te informacje byly prawdziwe i to potwierdzil o. Ziemba.

          Dlaczego uważasz, że o. Zięba miał na zapoznanie się z tym materiałem
          kilkanaście albo kilkadziesiąt minut? Konferencja rozpoczęła się o 15.30.
          Czyżby posiedzenie kolegium rozpoczęło się o 15.00?

          > Nie zauwazylem tego by co chwile sobie zaprzeczal. Wypowiedz moze byla troche
          > nieskladna, nie wymagalbym jednak od czlowieka, ktory przezyl zapewnie szok
          by
          > mowil plynnie i jasno.
          > Na razie nic nie wiemy co dokladnie jest na tych 700 stronach i co jest na
          > tasmie magnetofonowej. Do przedwczoraj chyba tylko Kieres wiedzial z czym ma
          do
          >
          > czynienia bo inni czlonkowie IPN, ktorych pytano, nie wiedzieli ani co jest w
          > tych materialach ani kto jest agentem.
          >

          No właśnie - nie wiemy co dokładnie jest w tych materiałach, ale mamy już
          wyrobiony pogląd i twierdzimy, że o. Hejmo nie był agentem. A może właśnie
          poczekalibyśmy te kilkanaście dni i nie ryzykowali tego, że wyjdziemy na
          durniów?

          >
          > Zalezy co rozumiec pod pojeciem blisko. Nie wiem tez co o. Konrad utrzymywal
          i
          > jakie ma to znaczenie dla sprawy.

          Znaczenie dla sprawy ma zupełnie marginalne, co zreszta podkresliłem w swoim
          poście.
          >
          > Ja to domniemuje z wczesniejszych enuncjacji Kieresa i innych, ze SB
          > inwigilowala JP II. Jezeli wiec inwigilowano papieza to chyba wlasnie jego
          > nalezy uznac za pokrzywdzonego.

          Owszem - mówiono, że Karol Wojtyła był inwigilowany i to od 1946 roku, ale nikt
          nie twierdził, że przez cały ten czas inwigilował go agent, którego personalia
          dziś ujawniono.

          > Lasota i Kieres wielokrotnie mowili o inwigilacja papieza. Nie mowili o
          > inwigilacji pielgrzymow. Oczywiscie, ze sensowniej jest przypuszczac, ze
          > materialy zgromadzone w teczcze zakonnika dotycza pielgrzymow i innych
          > duchownych przebywajacych w Rzymie a nie samego papieza.
          > Ja nie slyszalem do tej pory o przypadku ujawnienia nazwiska TW bez wniosku
          > pokrzywdzonego.

          Jak wyżej. Mówili o inwigilacji, bo taka rzeczywiście miała miejsce, ale nie
          twierdzli, że agent Hejnał inwigilował papieża. Tym bardziej, że Lasota
          zajmował się krakowskimi latami Karola Wojtyły i o działalności o. Hejmo do
          niedawna nie miał pojęcia. Jeśli dobrze sobie przypominam, to mówiono tylko o
          tym, że w latach 80-tych w otoczeniu papieża działał agent SB, ale nie
          twierdzono kategorycznie, że ten agent donosił na papieża. To raczej było już
          produktem twórczej interpretacji słuchaczy.

          > Byc moze parzyles kawe... Ja bardzo cenie co najmniej dwoch profesorow z
          > Kolegium IPN. Pewnie mozesz sie domyslec ktorych.

          Oczywiście, że mogę się domyślić. Jeden z nich jest rzeczywiście bardzo zacną
          (choć anonimową) kobietą.
        • normalny.normals Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 11:01
          leszek.sopot napisał:


          >
          > Ojca Ziebe wolalbyjm w to nie mieszac. Nie wierze by nawet najlepszy
          > specjalista w ciagu kilkunastu czy kilkudziesieciu minut wywnioskowal, ze o.
          > Hejmo byl swiadomym wspolpracownikiem sluzb specjalnych. Mogl jedynie
          > potwierdzic lub zaprzeczyc informacjom zawartych w materialach. Jak rozumiem
          to
          >
          > te informacje byly prawdziwe i to potwierdzil o. Ziemba.
          >
          >

          Nie wiem ile minut miał o. Zięba na zapoznanie się z dokumentami IPN, ale wiem
          że Kieres już tydzień temu spotkał się z sekretarzem episkopatu Liberą w
          sprawie o. Hejmo i przedstawił mu fakty. Został poproszony przez Liberę o nie
          ogłasznie tych "rewelacji" aż do środy, po co był ten czas? co chciano przez te
          kilka dni spokoju osiągnąć? Dlaczego akurat o. Zięba został wysłany do IPN i na
          wczorajszą konferencję prasową? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź
          diopiero po opublikowaniu WSZYSTKICH materiałów TW hajnał i dominik.
        • witek.bis Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 11:01
          Mam nadzieję, że ta wypowiedź Kieresa rozwieje choć część Twoich wątpliwości:
          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2679562.html
          • homosovieticus Interes publiczny wymagał tego-oświadczył Kieres 28.04.05, 11:23
            Kieres o kulisach ujawnienia teczki o. Hejmo 2005.04.28, godz. 10:39
            Dokumenty na temat o. Konrada Hejmo zostały odnalezione przypadkowo; 14
            kwietnia dowiedział się o nich szef IPN, a tydzień temu zapoznał się z nimi
            sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski bp Piotr Libera -poinformował
            w radiowych "Sygnałach Dnia" prezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Leon
            Kieres. Prezes IPN zaznaczył, że postanowił poinformować opinię publiczną o
            odnalezionych dokumentach dlatego, że wymagał tego interes publiczny. Na
            pytanie, dlaczego, Kieres odparł, że "to się okaże po opublikowaniu tych
            materiałów".

            --------------------------------------------------------------------------------
            O. Hejmo zaprzecza, że świadomie współpracował z SB 2005.04.27, godz. 21:54
            Dominikanin ojciec Konrad Hejmo zaprzeczył w rozmowie z TVN24, że świadomie
            przekazywał informacje Służbie Bezpieczeństwa. Powiedział, że z obecnej
            perspektywy sądzi, że oficerem służb bezpieczeństwa mógł być M., który bywał w
            Rzymie i nagrywał rozmowy z księżmi na magnetofon. Hejmo nie ujawnił, kim jest
            M. Powiedział, że był zaufanym człowiekiem niemieckiego episkopatu, przyjeżdżał
            do Rzymu co 2-4 tygodnie. Interesowały go informacje o funkcjonowaniu Kościoła.
            W ocenie Hejmo, mógł być oficerem NRD-owskiej Stasi. Zmarł 2-3 lata temu.
            Pytany, czy przyjmował jakieś pieniądze od M., powiedział, że czasami ci
            księża, którzy mu go polecili, przynosili coś, ale nie pamięta szczegółów.
            Dominikanin zaznaczył, że mimo planów nie przyjeżdża teraz do Polski, lecz
            prowincjał dominikanów o. Maciej Zięba pojedzie do Rzymu. Powiedział, że
            rozmawiał o sprawie z abp Stanisławem Dziwiszem, którzy odniósł się do niej ze
            zrozumieniem. (PAP)

            --------------------------------------------------------------------------------
            Ojciec Konrad Hejmo brał od SB pieniądze za donoszenie 2005.04.27, godz. 20:38
            Jak poinformowało Polskie Radio powołując się na źrodło zbliżone do kolegium
            Instytutu Pamięci Narodowej, o. Konrad Hejmo brał od SB pieniądze za donoszenie
            na Jana Pawła II. Według informatora Informacyjnej Agencji Radiowej, w
            materiałach IPN są dowody, że ojciec Hejmo co najmniej kilkakrotnie odbierał
            wynagrodzenie od Służby Bezpieczeństwa. Agenturalna dzialność dominikanina
            trwała kilka lat.
    • 9111951u Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 07:31
      panie Leszku,
      sprawę bez żadnych ustawowych uprawnień w tej mierze rozpętał niejaki Kieres
      ten sam, który uraczył Polaków listą tzw. "groch z kapuchą" , facet , który
      obwiniał Polaków za Jedwabne mimo, że postępowanie nie było zakończone !!,
      zatem pisz konkretnie : " nie ufam niejakiemu Kieresowi " ,a nie historykom i
      specom z IPNu , bo nie masz podstaw, by tak mówić o tych co w tej sprawie
      niczego złego nie uczynili !
      • parle.parle Ojciec Hejmo" albo "TW Hejnał" lub "KO Dominik" 28.04.05, 12:58
        Was ist "Hejno"?
    • homosovieticus Kolejna próba kompromitowania Polski na arenie 28.04.05, 08:44
      międzynarodowej.
      Papież JP2-pierwszy słowiański papież w dwutysięcznej historii KK, z którego
      tak dumni byli wszyscy Polacy , był przez lata inwiligowany przez polskie
      służby specjalne, które miały przecież swoich przełożonych i dysponentów
      politycznych.
      Hańba!
      • verbaveritatis Zadna proba kompromitacji Polski. Nie ględżmy! 28.04.05, 13:13
        Polskie słuzby specjalne były zarowno w Watykanie, jak i w USA, a takze (choc
        tajnie) w ZSRR, ale to w pozniejszym okresie. Przyjazn przyjażnią, ale wiedziec
        trzeba cos wiecej ,bo "strzezonego Pan Bóg strzerze". Polski papiez, niepolski -
        to nie ma nic do rzeczy, bo Watykan to i anioły, i szatany! I nie istnieje
        Watykan od wczoraj! O Polsce Watykan wie za duzo, bo ma oddany mu Episkopat.
        Moze teraz stosunek naszego Episkopatu do obecnego papieza nieco sie zmieni
        (Czasem trzeba byc i lisem!) Ale musi sie tez zmienic i przedstawiciel Watykanu
        w Polsce. Osoba.
        • verbaveritatis Re: Zadna proba kompromitacji Polski. Nie ględżmy 28.04.05, 13:15
          Oczywiscie "strzeże" a nie "strzerze". Czasem wyskoczy błąd jak sie szybko
          klika!
      • jack20 Re: Kolejna próba kompromitowania Polski na areni 28.04.05, 14:51
        Gdzie tu hanbe na arenie miedzynarodowej widzisz?
        Arena miedzynarodowa bylaby raczej zdziwona, gdyby JPII nie byl inwilgwany
        przez system komunistyczny.
        Taki byl to system i tak dzialal i o tym wiedza wszyscy. I nie jest to
        przypadek odosobniony tylko STANDARD.
        Podobnie dzialaja zreszta wszystkie sluzby specjalne niezaleznie od systemu.
        • homosovieticus Re: Kolejna próba kompromitowania Polski na areni 28.04.05, 17:42
          Chańbą jest ,że nie przeprowadzono w Polsce lustracji i dekomunizacji.
          • janbezziemi Hańba- "homosovieticus"!!! 28.04.05, 18:00
            "Homosovieticus" - hańbą jest,ze piszesz chańba, a nie h a ń b a. Co Ty
            robiłeś czy robisz w szkole? Wagary,co? A teraz klikac się chce! Do budy!
            • homosovieticus Re:Masz rację :) 28.04.05, 18:04
              janbezziemi napisał:

              > "Homosovieticus" - hańbą jest,ze piszesz chańba, a nie h a ń b a. Co Ty
              > robiłeś czy robisz w szkole? Wagary,co? A teraz klikac się chce! Do budy!
              Nie przypuszczałem ,ze mój "ortograf" zrobi na Tobie tak wielkie wrazenie.Na
              przyszłosc bedę uwazniejszy. Nie liczę na Twój rozum, ale na Twoje przyjazne
              serduszko.Wybaczysz?
    • janbezziemi Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 10:33
      Tak jest. Czego wy chcecie od polskiego patrioty? Obowiązkiem obywatela
      oddanego Ojczyżnie było przeciwstawianie się wszelkim wrogim knowaniom i
      zachowanie czujnosci. Brawo,Leszku z Sopotu. Często probujesz tu na forum
      myslec i za to Ci chwała!
    • olany_klient Re: Był, był.... 28.04.05, 11:35
      I obawiam się że kiedy przeczytamy wszyskto to co zawiera te 700 stron, to
      dopiero będzie wstrząs....
      • basia.basia Re: Był, był.... 28.04.05, 11:45
        olany_klient napisał:

        > I obawiam się że kiedy przeczytamy wszyskto to co zawiera te 700 stron, to
        > dopiero będzie wstrząs....

        Między wierszami tego co ci z IPN mówią można wyczytać, że tak właśnie będzie:(

        www.rmf.pl/wiadomosci/index.html?temat=31
    • leszek.sopot Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 12:05
      Nie sposob odpowiedziec na wszystkie posty, a zbieram ciegi od wielu
      internautow. Z tego co przeczytalem chyba nikt nie podziela mojej opinii, a
      niektorzy sila sie nawet na to by zrobic ze mnie idiote. Wypada wiec sie poddac
      i przyznac racje wszystkim dyskutantom.
      Zwracam sie do wszystkich tych, ktorzy juz wydali wyrok. Tak oskarzony nie ma
      prawa do obrony i nie nalezy liczyc sie z tym co mowi. Tak, nie mozna zajmowac
      postawy niewiernego Tomasza i zadac udowodnienia oskarzenia. Tak, oskarzenie
      nalezy przyjmowac na wiare bo tak osadzily juz autorytety. Tak, nie mozna
      szukac sprzecznosci w roznych relacjach prasowych i wypowiedziach historykow z
      IPN.
      To co oglosi IPN jest po prostu niepodwazalne. Bije sie w piersi i glupich
      swoich opinii, ku radosci wtorka i izy oraz innych, bede sie staral nie
      wypowiadac wbrew opinii wiekszosci, ktora - jak wiadomo - nie myli sie nigdy...
      • witek.bis Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 12:32
        Leszku! Twoja skłonność do odwracania kota ogonem jest porażająca. To TY
        zainicjowałeś ten wątek wydając kategoryczny sąd, że o. Hejmo nie jest agentem.
        To TY, nie mając wglądu do dokumentów, zakwestionowałeś wiarygodność Kieresa,
        ojca Zięby oraz kilkunastu historyków z kolegium IPN (w tym i tych, których
        podobno cenisz). A teraz jeszcze kreujesz się na jedynego sprawiedliwego,
        prześladowanego przez autorytarną, bezmyślną i bezwzględną większość. Zlituj
        się nad nami, a przede wszystkim nad samym sobą, i ochłoń trochę. Czy
        wypowiedzenie słów "zagalopowałem się" naprawdę przekracza Twoje możliwości?
        Przyznaję, że to nie jest łatwe i chyba wszyscy miewamy z tym kłopot, ale bez
        tej umiejętności po prostu nie da się żyć.
        • leszek.sopot Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 12:52
          "Zagalopowalem" sie juz 19 kwietnia, gdy napisalem ten post:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=22904889&a=22932626
          Procedura, sposob potraktowania tej sprawy przez Kieresa i IPN cisna mi na usta
          duzo ostrzejsze slowa niz do tej pory uzylem. Chcialbym zwrocic teobie uwage,
          ze nie kwestionowalem wiarygodnosci o. Ziemby, tylko wyrazilem niewiare w
          mozliwosc by mogl przez kilkadziesiat minut osadzic czy oskarzony dzialal
          swiadomie czy tez nie. Dodatkowo jeszcze o. Ziemba wyraznie powiedzial, ze
          sprawa wymaga szczegolowych wyjasnien. To samo powiedzial dzis rzecznik
          Episkopatu Polski. Duchowni wiec nie uwazaja, ze sprawa jest zamknieta, a tak
          te sprawe przedstawiaja przedstawiciele IPN.
          Co do "wiekszosci" to zdanie po przeczytaniu postow w tym watku bedzie mi
          trudno zmienic.
          • witek.bis Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 13:05
            Owszem – zagalopowałeś się już wtedy. Dzisiaj pewnie już wiesz, że materiały
            dotyczące o. Hejmo Kieres poznał dopiero w kwietniu tego roku.
            Co do o. Zięby, to po raz kolejny przypominam Ci, że to Ty wymyśliłeś
            te "kilkadziesiąt minut" (wspominałeś nawet o "kilkunastu"). A sprawa
            rzeczywiście wymaga dalszego badania i wyjaśnienia, ale od stwierdzenia tego
            oczywistego faktu do sformułowania "Ojciec Hejmo nie był agentem" droga jest
            dość daleka. Przynajmniej dla mnie.
            • leszek.sopot Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 13:37
              W tamtej informacji napisano:
              "Jeszcze jest pewna partia dokumentów, nieznanych nawet historykom Instytutu
              Pamięci Narodowej, dokumenty, które zawierają bardzo bolesne dla nas
              wszystkich, ale zawierają bardzo bolesne informacje dla Ojca Świętego" -
              powiedział Kieres w radiu Zet. Nie wyjawił, jakie zawierają nazwiska. "Są
              nazwiska - tylko tyle mogę powiedzieć" - zaznaczył.
              Kieres wyznał, że o "bardzo bolesnych dokumentach" wiedział od czterech lat,
              ale milczał na ich temat ze względu na konieczność sprawdzenia ich
              wiarygodności. "Uważałem, że wiarygodność informacji znajdujących się w tych
              dokumentach musi być sprawdzona zanim opinia publiczna dowie się o nich" -
              wyjaśnił Kieres".
              Kieres wowczas nie ujawnil, ze te "nieznane historykom materialy" zna od
              wczoraj (przeciez dzis twierdzi, ze poznal je 14 kwietnia). Powiedzial, ze
              bardzo bolesne dla papieza informacje znal od 4 lat ale nie chcial ich ujwnic.
              Co do o. Ziemby. Jak ty sobie wyobrazasz precyzyjnie weryfikowanie 700 stron w
              gronie 11 osob i Kieresa? Ile czasu oni poswiecili na omawianie problemu a ile
              na weryfikacje materialow?
              Oczywiscie, ze droga do napisana, ze o. Hejmo nie byl agentem droga jest
              daleka, i przyznawalem sie od samego poczatku, ze kieruje sie swoim
              przeczuciem. Byc moze teraz dodalbym do tego, ze kieruje mna takze jakas
              niechec do tej afery i sposobu jej ujawniania przez IPN mediom. To co mi sie
              nie podoba tkwi chyba w samej ustawie o IPN, w ktorej niestety nie zapisano
              takich procedur jak w Niemczech, a ktore z powodzeniem stosowal Instytut
              Gaucka. Nie sa to na pewno powody oparte na dowodach, ale nie moglem sie oprzec
              by nie napisac o swoim przekonaniu.
              • witek.bis Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 13:54
                Niestety nie mogę odpowiedzieć Ci teraz, bo akurat jestem mocno zajęty.
                Postaram się zrobić to trochę później.

                PS
                Polecam tekst poświęcony linni obrony o. Konrada ("szarganie pamięci JP II").
          • jack20 Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 13:22
            Ty powinienes zmienic swoj punkt widzenia.
            Tak, jak w sprawach karnych prokuratura zbierajac materialy dowodowe wobec
            delikwenta kieruje sprawe do orzecznictwa sadu, tak IPN zrobil podobnie.
            O. Hejmo ma prawo odwolan jak kazdy. Sad rozsrzygnie.
            Ty od razu (nie tylko ty, zreszta) od poczatku podwazales lustracje i twoje
            wypowiedzi podporzadkowane sa jedynemu celowi: lustacje maxymalnie osmieszyc
            • leszek.sopot Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 13:49
              jack20 napisał:

              > Ty powinienes zmienic swoj punkt widzenia.
              > Tak, jak w sprawach karnych prokuratura zbierajac materialy dowodowe wobec
              > delikwenta kieruje sprawe do orzecznictwa sadu, tak IPN zrobil podobnie.


              IPN nie kieruje sprawy do zadnego sadu. IPN od razu oglasza wyrok.


              > O. Hejmo ma prawo odwolan jak kazdy. Sad rozsrzygnie.

              O. Hejmo nie ma prawa do odwolania. Ustawodawca tego nie przewidzial.


              > Ty od razu (nie tylko ty, zreszta) od poczatku podwazales lustracje i twoje
              > wypowiedzi podporzadkowane sa jedynemu celowi: lustacje maxymalnie osmieszyc


              Podwazalem rozwiazania prawne obowiazujace przy lustracji, m.in. brak
              mozliwosci zapoznania sie z materialami oskarzajacymi (ewidentnie wyszlo to
              przy sprawie Niezabitowskiej, gdzie znaleziono obejscie ustawy przez
              zaznajomienie z materialami dziennikarzy a ci zapoznali z nimi zainteresowana)
              oraz z brakiem mozliwosci odwolania. Budzi moj sprzeciw takze procedura
              ujawniania nazwiska wspolpracownika sluzb bez wczesniejszego wysluchania
              posadzonej osoby - takie procedury obowiazywaly w Niemczech.
              • jack20 Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 15:08
                Leszek, sa sady apelacyjne. Jurczyk, Oleksy i inni tez wnosili apelacje.
                Wygrywali, przegrywali, roznie.
                "Ustawa lustracyjna zawiera jedyne wyłączenie reguł części ogólnej k.k., a to
                poprzez normę art. 22 ust. 3, która sprawia, że pomimo, iż osoba lustrowana
                podejmując pracę lub służbę w organach bezpieczeństwa państwa albo współpracę z
                nimi, działała pod przymusem w rozumieniu Kodeksu karnego, to Sąd obowiązany
                jest stwierdzić niezgodność z prawdą oświadczenia zaprzeczającego pracy,
                służbie lub współpracy..."(Orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 16
                stycznia 2002 r., sygn. V AL 33/01/II inst)

                Ustawa lustracyjna, jak kazda jest niedoskonala. Krytykowana byla i jest.
                Kieres "ni z gruchy ni z pietruchy" wyciaga dla opini publicznej osoby wg.
                kryteriow znanych tylko sobie. To wszystko jest wiadome.
                Ty krytykujesz SENS ustawy lustracyjnej i kazda bardziej doskonala tez podlegac
                bedzie twojej krytyce.
                I tu zdania sa podzielone na fk, a ty nie musisz wcale czuc sie urazony,
                osaczony czy obrazony. Choc wg. mnie stoisz po niewlasciwej stronie falszywie
                interpretujac chrzescijanskie przebaczanie.



                • leszek.sopot Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 15:17
                  jack20 napisał:

                  > Leszek, sa sady apelacyjne. Jurczyk, Oleksy i inni tez wnosili apelacje.
                  > Wygrywali, przegrywali, roznie.


                  Oni mogli procesowac sie przed Sadem Lustracyjnym. Zwykly smiertelnik nie moze.
                  W polskim prawie zrobiono podzial na rownych i rowniejszych. Tylko ci, ktorych
                  obejmuje ustawowy obowiazek skladania oswiadczen lustracyjnych moga w przypadku
                  posadzenia ich o zlozenie nieprawdziwego oswiadczenia odwolac sie w swojej
                  sprawie do Sadu Lustracyjnego. Sa to inne sprawy od spraw zwyklych Kowalskich,
                  ktorych traktuje sie w "sposob administracyjny" - wlasciwy dla tych, ktorym
                  wylacza sie telefony za niezaplacony rachunek, karze mandatem za parkowanie w
                  miejscu niedozwolonym czy jazde na gape w autobusie.


                  > "Ustawa lustracyjna zawiera jedyne wyłączenie reguł części ogólnej k.k., a to
                  > poprzez normę art. 22 ust. 3, która sprawia, że pomimo, iż osoba lustrowana
                  > podejmując pracę lub służbę w organach bezpieczeństwa państwa albo współpracę
                  z nimi, działała pod przymusem w rozumieniu Kodeksu karnego, to Sąd obowiązany
                  > jest stwierdzić niezgodność z prawdą oświadczenia zaprzeczającego pracy,
                  > służbie lub współpracy..."(Orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 16
                  > stycznia 2002 r., sygn. V AL 33/01/II inst)
                  >
                  > Ustawa lustracyjna, jak kazda jest niedoskonala. Krytykowana byla i jest.
                  > Kieres "ni z gruchy ni z pietruchy" wyciaga dla opini publicznej osoby wg.
                  > kryteriow znanych tylko sobie. To wszystko jest wiadome.
                  > Ty krytykujesz SENS ustawy lustracyjnej i kazda bardziej doskonala tez
                  podlegac bedzie twojej krytyce.

                  Mylisz ustawe lustracyjna z ustawa o IPN. To ustawa o IPN dala mozliwosc
                  admionistracyjnego orzekania czy ktos byl agentem czy tez nie byl. Nie
                  przewidziano w tej ustawie zadnych mozliwosci odwolawczych.

                  > I tu zdania sa podzielone na fk, a ty nie musisz wcale czuc sie urazony,
                  > osaczony czy obrazony. Choc wg. mnie stoisz po niewlasciwej stronie falszywie
                  > interpretujac chrzescijanskie przebaczanie.


                  Polaczyles ze soba sprawe procedury sadowej z problemem przebaczenia. Nie mozna
                  tego w tak prosty sposob laczyc. Sa to inne plaszczyzny. Jedna dotyczy prawa a
                  druga etyki i moralnosci.
      • kataryna.kataryna Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 13:11
        leszek.sopot napisał:

        > Zwracam sie do wszystkich tych, ktorzy juz wydali wyrok. Tak oskarzony nie ma
        > prawa do obrony i nie nalezy liczyc sie z tym co mowi. Tak, nie mozna
        zajmowac
        > postawy niewiernego Tomasza i zadac udowodnienia oskarzenia. Tak, oskarzenie
        > nalezy przyjmowac na wiare bo tak osadzily juz autorytety.



        Leszku, myślisz, że ktoś ma jakąkolwiek satysfakcję z tego, że ksiądz Hejmo
        okazał się agentem?
        • leszek.sopot Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 13:45
          kataryna.kataryna napisała:

          > leszek.sopot napisał:
          >
          > > Zwracam sie do wszystkich tych, ktorzy juz wydali wyrok. Tak oskarzony nie
          ma prawa do obrony i nie nalezy liczyc sie z tym co mowi. Tak, nie mozna
          > zajmowac postawy niewiernego Tomasza i zadac udowodnienia oskarzenia. Tak,
          oskarzenie
          > > nalezy przyjmowac na wiare bo tak osadzily juz autorytety.
          >
          >
          >
          > Leszku, myślisz, że ktoś ma jakąkolwiek satysfakcję z tego, że ksiądz Hejmo
          > okazał się agentem?


          Niestety mysle, ze takie osoby sa. Glownie sa to ci, ktorzy duchowienstwa nie
          znosza i traktuja jak wroga. Wiem, ze nie o takich ludziach myslalas. jestem
          przekonany, ze wszystkim innym ludziom jest po prostu smutno, ale maja moze,
          tak jak ja, cicha nadzieje, ze o. Hejmo okaze sie niewinny. Mnie bardzo w tym
          momencie brakuje Jana Pawla II, przechodza przeze mnie dreszcze gdy czytam
          rozne glosy potepiajace. Dla mnie jest to lincz, dla mnie nie to jest celem
          lustracji by z grona wielu tysiecy agentow stawiac pod murem jednego czlowieka
          i znecac sie nad nim we wszystkich mozliwych srodkach przekazu. Zacisniete usta
          Kieresa, Grajewskiego, Radonia, palubickiego i innych przerazaja mnie. Dlatego
          brakuje mi Ojca Swietego, u ktorego mozna by szukac pomocy duchowej w wypadku
          gdyby oskarzenia okazaly sie prawdziwe. Gdzie i u kogo taki czlowiek ma dzis
          szukac zrozumienia, co ma ze soba zrobic, jak dalej ma zyc?
          • kataryna.kataryna Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 14:14
            leszek.sopot napisał:

            > Niestety mysle, ze takie osoby sa. Glownie sa to ci, ktorzy duchowienstwa nie
            > znosza i traktuja jak wroga. Wiem, ze nie o takich ludziach myslalas. jestem
            > przekonany, ze wszystkim innym ludziom jest po prostu smutno, ale maja moze,
            > tak jak ja, cicha nadzieje, ze o. Hejmo okaze sie niewinny.



            Cichą nadzieję można mieć, ważne to przygotować się na gorzką prawdę. Ja mogę
            sobie mieć nadzieję ale na razie tej nadziei nic nie uzasadnia i nie ma sensu
            kwestionowanie rzeczywistości. Poparcie dla lustracji wcale nie oznacza radości
            z odkrywania agentów.



            Mnie bardzo w tym
            > momencie brakuje Jana Pawla II, przechodza przeze mnie dreszcze gdy czytam
            > rozne glosy potepiajace.
            Dla mnie jest to lincz, dla mnie nie to jest celem
            > lustracji by z grona wielu tysiecy agentow stawiac pod murem jednego
            czlowieka
            > i znecac sie nad nim we wszystkich mozliwych srodkach przekazu.



            Myślę, że przesadzasz z tym linczem. Bardziej obrywa Kieres niż Hejmo. Jesli
            nie chcemy, żeby co jakiś czas na środek wywlekano jednego agenta, trzeba
            możliwie szybko ujawnić wszystkich i zamknąć sprawę teczek raz na zawsze, bo
            dzisiaj ojciec Hejmo jest na tapecie także dlatego, że jego przykład będzie
            rozgrywany przez obie strony sporu o lustrację.



            Zacisniete usta
            >
            > Kieresa, Grajewskiego, Radonia, palubickiego i innych przerazaja mnie.



            A jakie mają mieć miny? Uśmiechnięte? Myślisz, że im to sprawia przyjemność?
            Jakiej reakcji byś oczekiwał po ludziach, którzy znają akta, wiedzą co w nich
            jest i są tym przybici jak każdy? Co powinni powiedzieć? Mają mówić "Wychodzi
            nam, że to ojciec Hejmo ale mamy cichą nadzieję, że się mylimy"?



            Dlatego
            > brakuje mi Ojca Swietego, u ktorego mozna by szukac pomocy duchowej w wypadku
            > gdyby oskarzenia okazaly sie prawdziwe. Gdzie i u kogo taki czlowiek ma dzis
            > szukac zrozumienia, co ma ze soba zrobic, jak dalej ma zyc?



            Trzeba się niestety zmierzyć z tym.
            • macpor Re: Oskarzony nie ma prawa do obrony 28.04.05, 15:12
              Tyle że w całej sprawie zarówno słynnej "listy" jak i o. Hejmo nie chodzi o
              sensowność samej lustracji, tylko o metody jej przeprowadzania.
              Mało osób neguje samą potrzebę lustracji. Znacznie więcej osób krytykuje
              kolejne "lustracyjne zrywy".
              Dlaczego nie możemy zrobić tego szybko, sprawnie i z poszanowaniem prawa?
              Dlaczego nie mozna zrobić tego tak by wyświetlić całą prawdę o każdym człowieku
              zarówno donoszącym jak i o ofierze jego donosów?
        • maksimum Oskarzony nie ma prawa do obrony GTW WALCZY Z KOSC 28.04.05, 18:33
          kataryna.kataryna napisała:

          > leszek.sopot napisał:
          >
          > > Zwracam sie do wszystkich tych, ktorzy juz wydali wyrok. Tak oskarzony ni
          > e ma prawa do obrony i nie nalezy liczyc sie z tym co mowi. Tak, nie mozna
          > zajmowac
          > > postawy niewiernego Tomasza i zadac udowodnienia oskarzenia. Tak, oskarze
          > nie nalezy przyjmowac na wiare bo tak osadzily juz autorytety.
          >
          >
          >
          > Leszku, myślisz, że ktoś ma jakąkolwiek satysfakcję z tego, że ksiądz Hejmo
          > okazał się agentem?

          A ja myslalem,ze jest mocna GTW ,ktora dosc aktywnie walczy z kosciolem i chce
          go oczernic.
          Agenci z UB na czyich byli uslugach,ze sie skromnie zapytam?
    • q_vw Czy był, to sie dopiero okaże... 28.04.05, 12:08
      Donosicielstwo to plugawa sprawa... jednakże zalecałbym daleko idącą ostrożność w sprawie ojca Hejmo, tak jak w każdej sprawie o współpracę z SB... Panowie z IPN często zapominają, że akta były "robione" przez oficerów SB, no bo mieli nakaz posiadania ilus tam agentów, dostawali kasę z tytułu funduszu operacyjnego, nagrody, awanse... jako historyk znam takie przypadki z kilku miast, gdzie w latach 80 sprawdzano lokalnych oficerów SB i okazywało się, że agentura była mitem... jeśli nie mamy jakiegokolwiek dokumentu wskazującego na współpracę, czyli deklaracji o chęci współpracy z ogranami bezpieczeństwa, to nie ma tematu. Oficer SB mógł wpisywac cokolwiek, nawet dane z podsłuchów czy rozmów z o. hejmo, prowadzonych bez jego wiedzy, z podstawionymi osobami... IPN już w paru sprawach sie wygłupił, w tej zresztą także, pozwalając na snucie domysłów przez kilka dni... Kieres jest do bani szefem, a taki Dudek nawet nie jest historykiem, tym bardziej nie jest archiwistą... Mówiąć z własnej praktyki, jako historyk i archiwista z wykształcenia, zalecałbym daleko posunięta ostrożność i podchodzenie do teczek SB z dużą rezerwą... Śmieszy mnie, że IPN wierzy tak bardzo teczkom SB... Wolałbym najpierw dokładnie sprawę wybadać, a potem cokolwiek mówić czy pisać...
    • bush_w_wodzie nowa wersja? 28.04.05, 12:43
      info.onet.pl/1089013,11,item.html
      wczoraj bylo o niemieckim duchownym. dzis jest o cywilnym polaku...


      <...>

      Jego zdaniem, ewentualnym oficerem mógł być Polak, który mieszkał w Niemczech i
      był znany w środowisku rzymskim. "Mam na myśli pana M., którego nazwiska nie
      chce podawać ze względu na jego rodzinę, która żyje" - powiedział.

      "Przyjeżdżał co miesiąc, co dwa miesiące. Brał ode mnie materiały w znaczeniu
      takim, że odbijał niektóre rzeczy, które ja przygotowywałem zupełnie dla innych
      celów. Mówił, że pracuje dla niemieckiego episkopatu, że chce pomóc środowisku
      polskiemu w Niemczech" - opowiadał. O. Hejmo powiedział, że nabrał w stosunku do
      niego podejrzeń w 1980 roku, gdy tamten "mocno sobie wypił" i "plótł takie
      rzeczy, które mogły wskazywać, że jest przez kogoś przysyłany".

      "W pierwszym roku nie miałem z czego żyć we Włoszech, w Rzymie. Miałem pracować
      w radiu, nie pracowałem, więc byłem na takim statusie wolnego - co sobie zarobi,
      to ma, i księża mi pomagali" - tłumaczył.

      <...>


      Proszony o skomentowanie doniesienia, że akta zawierają informacje, iż
      charakteryzował sylwetki zakonników, odparł, że nic na ten temat nie wie.
      Wyraził przypuszczenie, że gdy był w Krakowie i przygotowywał "jakieś rzeczy do
      druku", mogły one "wyciec". "Mieliśmy wewnętrzne pismo, nasze zakonne, w którym
      pisaliśmy różne rzeczy o sobie. To było dla wewnętrznego użytku" - wyjaśnił.

      <...>
      • verbaveritatis Ojciec Hejmo Wielki? 28.04.05, 13:22
        Tyle szumu wokól tej drobnej w sumie sprawy,ze sądzilem, iz chodzi o kogos
        WIELKIEGO w hierarchii koscielnej... Hejmo...Nazwisko dla zainteresowanych
        tematem. Mnie ono niemal nic nie mowi. A musi niby?
        • pgpg1 przebaczenie, lustracja, przyszłość III RP 28.04.05, 14:04
          W 1989 r. postanowiliśmy podać sobie nawzajem ręce przy Okrągłym Stole.
          Podać sobie ręce, przebaczyć, żyć dalej zgodnie.

          Co to oznacza?
          Żeby przebaczyć, trzeba wiedzieć, komu. I trzeba wiedzieć, co.

          W tym celu konieczna była lustracja.

          Mamy ustawę o IPN. Nieważne, jaką. Fakt, że ją mamy. Szacunek dla własnego
          prawodawstwa wymaga postępowania zgodnie z nią.

          Mamy prof. Kieresa - abstrahując od tego, czy byli lepsi od niego, czy nie,
          nikt nie kwestionuje faktu, iż wybrany został zgodnie z prawem, i kwalifikacje
          też miał ku temu odpowiednie.

          Ustawa daje prezesowi (przewodniczącemu?) IPN możliwość ujawnienia danych
          donosicieli w szczególnie istotnych przypadkach.

          O tym, kiedy dany przypadek jest szczególnie istotnym, decyduje przewodniczący
          IPN. Czyli kto? Właśnie prof. KIERES!

          Prof. Kieres jako przewodniczący IPN uznał, że jest to przypadek szczególnie
          istotny. Zgodnie z ustawą był uprawniony do tego. Dlatego POSTĄPIŁ ZGODNIE Z
          PRAWEM.

          Można nie zgadzać się z tym, czy był to przypadek szczególnie istotny, czy też
          nie, ale nie podlega dyskusji, że to KIERES był uprawniony do odpowiedniej
          kwalifikacji przypadku o. Hejmo, i że takiej kwalifikacji dokonał.

          Dlatego sam fakt poinformowania opinii publicznej o o. Hejmo jest zgodny z
          prawem.

          Polskie społeczeństwo uznało poprzez Sejm i poprzez przyjęcie ustawy o IPN, iż
          PRAWDA jest wartością nadrzędną, skoro w ustawie znalazł się zapis przyznający
          prezesowi IPN uprawnienie do poinformowania opinii publicznej.

          I tak się stało. Koniec i Kropka.

          Teraz trzeba dać wypowiedzieć się i o. Hejmo, i IPN-owi. A dopiero później
          ferować wyroki.

          Jeżeli o. Hejmo zaprzecza, kolejnym krokiem jest obszerne przedstawienie przez
          IPN wiarygodnych dowodów. Jak A, to i B. Jak B, to i C.

          Jeżeli okaże się jednak, że Hejmo był świadomym donosicielem, nie przekreśla go
          to jako człowieka. Każdy ma prawo popełniać błędy. ("kto widzi drzazgę w oku
          innego, a sam belki we własnym oku nie dostrzega....") wszyscy to znamy, tylu u
          nas katolików. Nakaz ewangelii brzmi - PRZEBACZAĆ.

          I przypuszczam, że b. trudno przebaczać, jeżeli ktoś idzie w zaparte. Ale i tak
          trzeba PRZEBACZAĆ. Ale przebaczyć można tylko po poznaniu prawdy. I - mam
          nadzieję - to się dzieje.

          Ja osobiście nie wierzę w możliwość sfabrykowania 700 stron oskarżeń na bądź co
          bądź drugorzędnego duchownego. Nikt sensownie myślący w to nie uwierzy. Gdyby
          to było na Glempa lub Macharskiego, to można byłoby się zastanawiać nad
          prowokacją. Ale Hejmo nie był nikim wielkim ...

          Dziwi mnie tylko, dlaczego Wyborcza jest taka przeciwna lustracji?
          My, Polacy, przecież i tak im wybaczymy, bośmy katolicy....

          Albo Wyborcza trzyma stronę tych, co współpracowali.
          Albo My, Polacy-Katolicy, nie jesteśmy godni określać się mianem katolików.

          W Niemczech - kraju bądź co bądź o znacznie szerszych tradycjach morderczych -
          nikt nikogo nie pozabijał. Zrobili szybko lustrację, był szok, było
          oczyszczenie.

          Dlaczego u nas tak nie zrobiono?
          Dlaczego Wyborcza - która bardzo szanuję z innych względów za obiektywizm - tak
          oponuje przeciwko lustracji, i tym samym przeciwko prawdzie?

          Prawda przecież wyzwala.
    • incognitto Nie lękajcie się rodacy.... 28.04.05, 14:26


      ..tak powiedziałby Jan PawełII gdyby zył. Jestem tego pewna.
      Wbrew temu co wypisuje się w gazetach, ktore są na usługach jakichś tam
      środowisk, my tzw. zwykli ludzie nie za bardzo podniecamy się ostatnimi
      rewelacjami, przynajmniej tak jest w moim otoczeniu.
      Oczywiste jest, że cala ta nagonka na O.Hejmo to prowokacja, żałosna,
      obrzydliwa prowokacja.
      Tylko spokoj może nas uratowac:)
      Komuś zalezy by namieszać , zamącić, osmieszyć lustrację,
      szkoda, ze pan prof. wykonał to głupie, żalosne zadanie.

      ale żeby tak Polak Polakowi...

      zastanawiam się - KTo teraz rządzi Polską?
    • maryth Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 14:43
      Sytuacja jest absurldalna. Sbecja niszczyla ten kraj, ladowala ludzi do
      wiezienia, zastraszala, torturowala, mordowala, klamala. przy okazji stworzyla
      sobie system teczek i zakladala je masami. jaka mamy gwarancje ze w tych
      teczkach jest prawda, ze to co napisano w tych teczkach ma jakakolwiek racje
      bytu? podczas komuny ufalismy o. hejnuie, niezabitowskiej, itd. nie ufalismy
      sb. dlaczego teraz nagle wszystko sie odwrocilo? dlaczego jedynym dowodem w
      naszych orkarzeniach jest dokument stworzony przez tego ktoremu nigdy nie
      ufalismy? tak jak wierzylam i ufalam o hejnie, tak nie widze powodu zeby
      przestac. a juz napewno teczki zalozone przez ta cholerna niszczaca sbecje nie
      beda dla mnie zadnym powodem i zycze wam tego samego.
      • bush_w_wodzie Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 14:53
        maryth napisała:

        > Sytuacja jest absurldalna. Sbecja niszczyla ten kraj, ladowala ludzi do
        > wiezienia, zastraszala, torturowala, mordowala, klamala. przy okazji stworzyla
        > sobie system teczek i zakladala je masami.


        swietnie. jakie wobec tego powinny byc kroki panstwa wobec sb-kow?


        > jaka mamy gwarancje ze w tych
        > teczkach jest prawda, ze to co napisano w tych teczkach ma jakakolwiek racje
        > bytu? podczas komuny ufalismy o. hejnuie, niezabitowskiej, itd. nie ufalismy
        > sb. dlaczego teraz nagle wszystko sie odwrocilo? dlaczego jedynym dowodem w
        > naszych orkarzeniach jest dokument stworzony przez tego ktoremu nigdy nie
        > ufalismy?


        niestety w materialach sb mozna znalezc takze pokwitowania za pobieranie
        pieniedzy podpisane donosy itp. nie chodzi o zaufanie do sb tylko o wnioski
        plynace z materialu dowodowego



        > tak jak wierzylam i ufalam o hejnie, tak nie widze powodu zeby przestac.
        > a juz napewno teczki zalozone przez ta cholerna niszczaca sbecje nie
        > beda dla mnie zadnym powodem i zycze wam tego samego.


        nie podzielam tej opinii. zanim ktos zostanie uznany za donosiciela - material
        sb przechodzi weryfikacje przez ekspertow ipn a potem zostaje droga sadowa. po
        przeprowadzeniu calej procedury nie ma podstaw do kwestionowania czyjejs
        wspolpracy z sb
        • leszek.sopot jaka droga sadowa? 28.04.05, 14:58
          mozesz to bushu wyjasnic?
          wedlug mnie mozna tylko zlozyc zazalenie do sadu administracyjnego na odmowe
          wgladu do akt, ale nie ma sposobu poddania w watpliwosc wyroku ipn. ipn mozna
          tylko oskarzyc chyba z powodztwa cywilnego za pomowienie.
          • bush_w_wodzie sam napisales 28.04.05, 15:00
            leszek.sopot napisał:

            > mozesz to bushu wyjasnic?
            > wedlug mnie mozna tylko zlozyc zazalenie do sadu administracyjnego na odmowe
            > wgladu do akt, ale nie ma sposobu poddania w watpliwosc wyroku ipn.
            > ipn mozna tylko oskarzyc chyba z powodztwa cywilnego za pomowienie.

            dokladnie
            • leszek.sopot Re: sam napisales 28.04.05, 15:01
              tylko ze te mozliwosci nie pozwalaja na oczyszczenie sie z zarzutow.
              • bush_w_wodzie jak to? 28.04.05, 15:02
                jesli sad nakaze ipn przeproszenie posadzonego o wspolprace za falszywe
                pomowienie to nie oczysci z zarzutow wg ciebie?
                • leszek.sopot Re: jak to? 28.04.05, 15:07
                  bush_w_wodzie napisał:

                  > jesli sad nakaze ipn przeproszenie posadzonego o wspolprace za falszywe
                  > pomowienie to nie oczysci z zarzutow wg ciebie?

                  O pomowieniu mozna mowic tylko wtedy, gdy rozpowszechniajacy dana informacje
                  dzialal w zlej wierze - to bedzie badal sad, a nie to czy oskarzenia sa
                  prawdziwe czy tez nie. Prawdziwosc dokumentow bada sie tylko podczas procedury
                  przed Sadem Lustracyjnym. Sad cywilny nie ma mozliwosci zbadania prawdziwosci
                  dokumentow. IPN z pewnoscia moze dowiesc, ze dziala w dobrej wierze i bedzie
                  uzasadnial przez ekspertow reprezentujacych tylko jedna strone procesu, ze
                  materialy sa wiarygodne. Tylko przed Sadem Lustracyjnym oskarzony o klamstwo
                  lustracyjne ma dostep do materialow go obciazajacych. Nie mozna dowodzic, ze
                  cos jest niewiarygodne gdy sie do tych materialow nie ma dostepu.
                  • bush_w_wodzie doprawdy? 28.04.05, 15:14
                    eszek.sopot napisał:

                    > bush_w_wodzie napisał:
                    >
                    > > jesli sad nakaze ipn przeproszenie posadzonego o wspolprace za falszywe
                    > > pomowienie to nie oczysci z zarzutow wg ciebie?
                    >
                    > O pomowieniu mozna mowic tylko wtedy, gdy rozpowszechniajacy dana informacje
                    > dzialal w zlej wierze - to bedzie badal sad, a nie to czy oskarzenia sa
                    > prawdziwe czy tez nie.

                    a pamietasz sprawe kwasniewski-zycie? ipn obowiazuja wyzsze standardy niz prase.

                    > Sad cywilny nie ma mozliwosci zbadania prawdziwosci dokumentow. IPN

                    oczywiscie ze ma. malo tego - powienien to zrobic.

                    > Tylko przed Sadem Lustracyjnym oskarzony o klamstwo
                    > lustracyjne ma dostep do materialow go obciazajacych. Nie mozna dowodzic, ze
                    > cos jest niewiarygodne gdy sie do tych materialow nie ma dostepu.

                    jezeli masz racje (co wcale nie jest pewne) to jest to niekonstytucyjne i trzeba
                    to po prostu poprawic tak zeby kazdy mogl sie zwrocic o lustracje do sadu.
                    • leszek.sopot Re: doprawdy? 28.04.05, 15:20
                      bush_w_wodzie napisał:

                      > eszek.sopot napisał:
                      >
                      > > bush_w_wodzie napisał:
                      > >
                      > > > jesli sad nakaze ipn przeproszenie posadzonego o wspolprace za fals
                      > zywe
                      > > > pomowienie to nie oczysci z zarzutow wg ciebie?
                      > >
                      > > O pomowieniu mozna mowic tylko wtedy, gdy rozpowszechniajacy dana informa
                      > cje
                      > > dzialal w zlej wierze - to bedzie badal sad, a nie to czy oskarzenia sa
                      > > prawdziwe czy tez nie.
                      >
                      > a pamietasz sprawe kwasniewski-zycie? ipn obowiazuja wyzsze standardy niz
                      prase
                      > .
                      >
                      > > Sad cywilny nie ma mozliwosci zbadania prawdziwosci dokumentow. IPN
                      >
                      > oczywiscie ze ma. malo tego - powienien to zrobic.
                      >
                      > > Tylko przed Sadem Lustracyjnym oskarzony o klamstwo
                      > > lustracyjne ma dostep do materialow go obciazajacych. Nie mozna dowodzic,
                      > ze
                      > > cos jest niewiarygodne gdy sie do tych materialow nie ma dostepu.
                      >
                      > jezeli masz racje (co wcale nie jest pewne) to jest to niekonstytucyjne i
                      trzeb
                      > a
                      > to po prostu poprawic tak zeby kazdy mogl sie zwrocic o lustracje do sadu.


                      Jestem przekonany, ze napisalem w zgodzie z prawda, ale zastrzegam, ze nie
                      jestem prawnikiem. Po ujawnieniu listy Wildsteina jedna z propozycji IPN zmaian
                      w ustawie bylo wlasnie umozliwienie oskarzonym o wspolprace odwolywania sie do
                      sadu lustracyjnego, gdzie sa odpowiednie procedury. Pisal o tym takze prof.
                      Romanowski, ktorego odsadziliscie na forum od czci i rozumu.
                      • bush_w_wodzie Re: doprawdy? 28.04.05, 15:40
                        leszek.sopot napisał:

                        > bush_w_wodzie napisał:
                        >
                        > > eszek.sopot napisał:
                        > >
                        > > > bush_w_wodzie napisał:
                        > > >
                        > > > > jesli sad nakaze ipn przeproszenie posadzonego o wspolprace z
                        > a fals
                        > > zywe
                        > > > > pomowienie to nie oczysci z zarzutow wg ciebie?
                        > > >
                        > > > O pomowieniu mozna mowic tylko wtedy, gdy rozpowszechniajacy dana i
                        > nforma
                        > > cje
                        > > > dzialal w zlej wierze - to bedzie badal sad, a nie to czy oskarzeni
                        > a sa
                        > > > prawdziwe czy tez nie.
                        > >
                        > > a pamietasz sprawe kwasniewski-zycie? ipn obowiazuja wyzsze standardy niz
                        >
                        > prase
                        > > .
                        > >
                        > > > Sad cywilny nie ma mozliwosci zbadania prawdziwosci dokumentow. IPN
                        > >
                        > > oczywiscie ze ma. malo tego - powienien to zrobic.
                        > >
                        > > > Tylko przed Sadem Lustracyjnym oskarzony o klamstwo
                        > > > lustracyjne ma dostep do materialow go obciazajacych. Nie mozna dow
                        > odzic,
                        > > ze
                        > > > cos jest niewiarygodne gdy sie do tych materialow nie ma dostepu.
                        > >
                        > > jezeli masz racje (co wcale nie jest pewne) to jest to niekonstytucyjne i
                        >
                        > trzeb
                        > > a
                        > > to po prostu poprawic tak zeby kazdy mogl sie zwrocic o lustracje do sadu
                        > .
                        >
                        >
                        > Jestem przekonany, ze napisalem w zgodzie z prawda, ale zastrzegam, ze nie
                        > jestem prawnikiem. Po ujawnieniu listy Wildsteina jedna z propozycji IPN zmaian
                        >
                        > w ustawie bylo wlasnie umozliwienie oskarzonym o wspolprace odwolywania sie do
                        > sadu lustracyjnego, gdzie sa odpowiednie procedury. Pisal o tym takze prof.
                        > Romanowski, ktorego odsadziliscie na forum od czci i rozumu.


                        nie pamietam zebym kogos o tym nazwisku od czegos odsadzal i z pewnoscia nie mam
                        nic przeciwko umozliwieniu oskarzonym o wspolprace odwolywania sie do
                        sadu lustracyjnego. wrecz przeciwnie
                        • leszek.sopot Re: doprawdy? 28.04.05, 15:45
                          Napisalem "odsadziliscie" myslac o forumowych zwolennikach lustracji, ktorzy na
                          profesorze nie zostawili suchej nitki za jego teksty i wystapienia w telewizji.
                          Niestety obecnie ktos wskazany jako TW przez IPN nie ma "normalnej" drogi
                          odwolawczej.
                          • lvlarynat A może do Sądu Pracy? O dodatek do emerytury? 29.04.05, 02:04
                            Tak jak przy ustalaniu zatrudnienia? Albo ktoś nie był płatnym TW - to sie może
                            ubiegać o status poszkodowanego i czerpać z niego satysfakcję. A jeśli ktoś
                            był? I brał za to szmal od od Służby Bezpieczeństwa MSW, (czyli instytucji
                            budżetowej ludowego państwa) i jeśli dokumenty dokumenty będące w posiadaniu
                            IPN to potwierdzają, to czy może się ubiegać o zaliczenie tego do "okresu
                            składkowego"? Czy do "nieskładkowego"? I czy uzyskane tą drogą dochody można
                            dodać do podstawy wyliczenia emerytury? Ktoś wie? I czy w tej sprawie jest w
                            przepisach emerytalno-rentowych jakis przepis szczegółowy, czy trzeba - na
                            zasadach ogólnch - występować do Sądu Pracy?
                            Leszku sopocki, czy odmowa uznania stażu pracy komuś, kto podpisał formalne
                            zobowiązanie do płatnej współpracy z SB - nie jest również, w aspekcie praw
                            pracowniczych, bezczelną grandą?
                  • lisekrudy Bezkrytyczny Leszek z Sopotu 28.04.05, 16:08
                    eszek.sopot napisał:

                    > przed Sadem Lustracyjnym. Sad cywilny nie ma mozliwosci zbadania prawdziwosci
                    > dokumentow. IPN z pewnoscia moze dowiesc, ze dziala w dobrej wierze i bedzie
                    > uzasadnial przez ekspertow reprezentujacych tylko jedna strone procesu, ze
                    > materialy sa wiarygodne. Tylko przed Sadem Lustracyjnym oskarzony o klamstwo
                    > lustracyjne ma dostep do materialow go obciazajacych. Nie mozna dowodzic, ze
                    > cos jest niewiarygodne gdy sie do tych materialow nie ma dostepu.

                    Mylisz sie. Przykladem, ze sad cywilny weryfikuje rowniez fakty (na podstawie
                    wszelkich dostepnych dowodow: dokumentow, zeznan swiadkow itd.) jest proces w
                    Lodzi dotyczacy agenta SB prof. Andrzeja Mazura. Sad wypowiadal sie do faktow,
                    bo zawsze twz. "dowod prawdy" ma podstawowe znaczenie w procesie o znieslawienie.

                    Oczywiscie, o. Hejmo ma prawo do obrony i wlasnie z niego na lamach mediow
                    korzysta. Dziwie sie tylko, ze wlasnie Ty mianowales sie jego adwokatem i
                    rzecznikiem prasowym.

                    Kieres nawiasem mowiac zachowal sie wyjaktowo glupio. Najpierw, mowiac "wiem,
                    ale nie powiem" eskalowal podejrzenia, a potem rzucil samo nazwisko, bez podania
                    do publicznej wiadomosci tresci dowodow. To jest zalosna improwizacja - widac,
                    ze Kieres nieczegno nie przemyslal. Teraz, zanim (pewnie gdzies za miesiac)
                    zostana podane konkretne fakty dotyczace wspolpracy agenturalnej o. Hejmy, do
                    opinii publicznej bedzie docierac wylacznie wersja o. Hejmy, niekoniecznie
                    prawdziwa (mowiac oglednie). Ty najwyrazniej chloniesz ja jak gabka. Zupelnie
                    bezkrytycznie.
                    • leszek.sopot moze troche przyhamuj? 28.04.05, 17:08
                      Lodzka sprawa stanowi precedens a nie praktyke. Kropiwnicki pomowil niezyjaca
                      osobe i rodzina pozwala go do sadu. Sad sprawe przyjal. Regula jest jednak
                      inna: mozna wniesc sprawe o ochrone dobr osobistych na podstawie art. 24 k.c. w
                      stosunku do osoby, ktora ujawnila informacje otrzymane z IPN. Jesli robi to sam
                      IPN to takie roszczenia nalezaloby wysunac wobec samego IPN. Roszczenia takie
                      moga byc traktowane jako nieuzasadnione. Ujawniajacemu, a wiec IPN, nalezy
                      bowiem udowodnic bezprawnosc dzialania, a instytut dziala przeciez na mocy
                      ustawy, a wiec zgodnie z prawem.
                      Bylbym bardzo ciekaw relacji z procesu w Lodzi przeciw Kropiwnickiemu oraz jego
                      wyniku.
                      • nurni Re: moze troche przyhamuj? 28.04.05, 17:48
                        Grafolog nie miał wątpliwości: notatki, umieszczone w teczce agenta "Wacława",
                        napisał działacz opozycji Andrzej M. - To nie jest dowód, że był tajnym
                        współpracownikiem - upiera się wdowa po nim. Przed Sądem Okręgowym zakończył
                        się wczoraj spór o to, czy Jerzy Kropiwnicki miał prawo podać do publicznej
                        wiadomości nazwiska osób, które na niego donosiły. Sąd odpowie na to pytanie 18
                        marca - wtedy zostanie ogłoszony wyrok. Prezydent Kropiwnicki zapoznał się z
                        zawartością swojej teczki w Instytucie Pamięci Narodowej. Poznał nazwiska osób,
                        które na niego donosiły i ujawnił je jednej z łódzkich gazet. Po opublikowaniu
                        artykułu, w którym nazwał nieżyjącego już Andrzeja M. klasycznym donosicielem
                        SB, wdowa pozwała go do sądu. Twierdzi, że prezydent naruszył jej prawo "do
                        zachowania najlepszej pamięci o mężu". Domaga się przeprosin i 20 tys. zł na
                        niewidome dzieci. - Ta sprawa to dla mnie kwestia odpowiedzi na pytanie, czy
                        jestem wdową po patriocie, człowieku szlachetnym i prawym, czy po człowieku
                        nikczemnym - mówiła wczoraj Krystyna B. Szukając odpowiedzi na to pytanie, sąd
                        poprosił IPN o teczki "Wacława", przesłuchał kilku byłych działaczy opozycji, a
                        na koniec postanowił zasięgnąć opinii grafologa. Gazeta Wyborcza Łódź, „Gdzie
                        Mazur, tam >Wacław<” Dziennik Łódzki 5/6.03.2005 r

                        www.ipn.gov.pl/wp_przeglad_070305.html
                        -----------

                        Andrzej Ostoja-Owsiany przed sądem zeznał, że poznał Mazura w 1945 r. na obozie
                        harcerskim: Andrzej był moim jedynym przyjacielem, traktowałem go jak brata.
                        (...) No i otworzyłem te przeklęte teczki. (...) Przerzuciłem parę stron i
                        raptem patrzę jest doniesienie pisane ręcznie, doniesienie agenta "Wacława",
                        ale pismo mojego przyjaciela Andrzeja. Jestem człowiekiem starym i sporo w
                        życiu przeszedłem, ale to mnie rzuciło o ziemię. Ja po raz pierwszy w życiu
                        straciłem przytomność. (...) Ja do dziś tego nie mogę pojąć. To jak Dr Jekyll i
                        Mr Hyde: z jednej strony wspaniały człowiek, żołnierz AK, działacz opozycji, a
                        z drugiej zdrajca.


                        W listopadzie 1975 r. „Wacław” donosił np., że Ostoja-Owsiany zaproponował
                        Mazurowi wspólne opracowanie wystąpienia sprzeciwiającego się planom
                        wprowadzenia do konstytucji zapisu o przewodniej roli PZPR.

                        Oficer prowadzący zanotował: „Wacław” sugerował wyrażenie naszej zgody na
                        przygotowanie przez niego elaboratu w złagodzonej formie. (...) Był natomiast
                        za tym, abyśmy przejęli w odpowiednim czasie nadany przez Mazura i Ostoję
                        elaborat i nie dopuścili do jego przesłania do adresata. Takie bowiem formy
                        postępowania były przyjęte w poprzednim okresie.

                        /..../

                        W maju 1982 r. „Wacław” donosi na księdza, pomagającego więźniom w Zakładzie
                        Karnym w Łowiczu. Poinformował także, kto był inspiratorem głodówki
                        protestacyjnej i odbiera odżywkę, przekazaną mu przez oficera Służby
                        Bezpieczeństwa. Sporządził listę osób ze swojej celi. Była to cela Andrzeja
                        Mazura. 2 lipca 1982 r. „Wacław” jest już na wolności, sam na sam z oficerem SB
                        w „mieszkaniu kontaktowym”.

                        www.glos.com.pl/Archiwum_nowe/Rok%202005/002/strona/lustracja_1.html
                        • nurni epilog 28.04.05, 17:52
                          Anna Kołakowska, Łódź 18-03-2005, ostatnia aktualizacja 18-03-2005 20:28

                          Prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki miał prawo podać do publicznej wiadomości
                          nazwisko osoby, która na niego donosiła SB, bo zrobił to w imię prawdy
                          historycznej - uznał w piątek łódzki Sąd Okręgowy

                          We wrześniu 2002 r. prezydent Kropiwnicki zapoznał się z zawartością swojej
                          teczki w Instytucie Pamięci Narodowej. Nazwiska osób, które na niego donosiły,
                          ujawnił jednej z łódzkich gazet. Wymienił nieżyjącego już Andrzeja M.,
                          socjologa i opozycjonistę, którego nazwał "klasycznym donosicielem" Służby
                          Bezpieczeństwa.

                          Po opublikowaniu artykułu Krystyna B., wdowa po Andrzeju M., wystąpiła w
                          obronie jego dobrego imienia. Pozwała prezydenta do sądu, twierdząc, że
                          naruszył jej prawo "do zachowania najlepszej pamięci o mężu".

                          Sąd uznał jednak, że Kropiwnicki nie musi przepraszać Krystyny B. ani płacić 20
                          tys. zł na niewidome dzieci. Po zapoznaniu się z dokumentami z IPN, zeznaniami
                          byłych łódzkich opozycjonistów i historyka oraz z opinią grafologa, sąd nie
                          miał wątpliwości, że Andrzej M. był tajnym współpracownikiem ukrywającym się
                          pod pseudonimem "Wacław".

                          Sąd nie miał wątpliwości, że nazwanie Andrzeja M. "klasycznym donosicielem"
                          naruszało dobra osobiste wdowy po nim. Mimo to uznał, że Jerzy Kropiwnicki nie
                          naruszył prawa. - Działał w imię dobra nadrzędnego, jakim jest prawda
                          historyczna - orzekła sędzia Barbara Kubasik.

                          Po ogłoszeniu wyroku prezydent Kropiwnicki mówił: - Cieszę się, że żyję w
                          kraju, w którym można mówić prawdę o czasach przeszłych; bohatera nazywać
                          bohaterem, a płatnego donosiciela płatnym donosicielem."
                          • leszek.sopot dziekuje 28.04.05, 18:50
                            Bardzo dziekuje za te teksty. Wynika z nich, ze w sprawie o naruszenie dobr
                            osobistych mozna pozwac osobe prywatna a sad sprawdzi prawdziwosc zarzutow
                            przez sprawdzenie dowodow dostarczonych z IPN. Czy tak samo byloby w przypadku
                            pozwu przeciw IPN nie wiem. Nie wiem tez czy po tej rozprawie taki tryb odwolan
                            jest/bedzie przyjety w sadach powszechnych.
                            • lisekrudy Leszku, pomysl troche 29.04.05, 00:57
                              leszek.sopot napisał:

                              > Bardzo dziekuje za te teksty. Wynika z nich, ze w sprawie o naruszenie dobr
                              > osobistych mozna pozwac osobe prywatna a sad sprawdzi prawdziwosc zarzutow
                              > przez sprawdzenie dowodow dostarczonych z IPN. Czy tak samo byloby w przypadku
                              > pozwu przeciw IPN nie wiem. Nie wiem tez czy po tej rozprawie taki tryb odwolan
                              > jest/bedzie przyjety w sadach powszechnych.

                              Mysle, ze w przypadku IPN byloby tak samo. Kluczowe jest bowiem to, czy
                              informacje na temat czyjejs wspolpracy agenturalnej sa prawdziwe czy nie.
                              Rozpowszechnianie falszywych informacji na ten temat zawsze bedzie bezprawne,
                              niezaleznie od tego czy robi to osoba prywatna (np. pokrzywdzony), czy np.
                              historyk (z IPN lub spoza) w publikacji naukowej czy, jak w przypadku o. Hejmy,
                              prezes IPN w komunikacie dla prasy. Dlatego, gdyby sie okazalo, ze oswiadczenie
                              Kieresa nt. o. Hejmy nie jest zgodne z prawda, o. Hejmo mialby w kieszeni
                              wygrana w sadzie cywilnym przeciwko IPN.

                              Sadze jednak, ze jest to prawda, a informacje, ktore docieraja dzis do opinii
                              publicznej praktycznie z godziny na godzine, utwierdzaja mnie w takim
                              przekonaniu. Tym bardziej dziwie sie Tobie, ze otwierajac ten watek i nadajac mu
                              kategoryczny tytul, przyjales a priori, ze Kieres, czlonkowie kolegium IPN, o.
                              Zieba, a takze bp. Libera to osoby nieodpowiedzialne i niekompetentne.

                              Z duza pewnoscia siebie twierdziles a priori np. ze Kieres nie powiadomil
                              uprzednio Episkopatu, ze nie ma dowodow, iz o. Hejmo bral pieniadze. To wszystko
                              jednak zostalo juz w ciagu dzisiejszego dnia potwierdzone. I co teraz?
                              Odszczekasz swoje twierdzenia, ktore podwazaly w istocie rzetelnosc wymienionych
                              osob?
                              • lisekrudy I uzupelnienie 29.04.05, 01:13
                                info.onet.pl/1089291,11,item.html
                                • leszek.sopot Re: I uzupelnienie 29.04.05, 01:21
                                  Nikt kto ogladal 3 tomy materialow na razie tego nie potwirdzil. IAR
                                  nieoficjalnie moze dowiedziec sie jeszcze wielu rzeczy, ktore moga ale nie
                                  musza byc pozniej potwierdzone.
                                  • lisekrudy O rany, Leszku! 29.04.05, 01:37
                                    leszek.sopot napisał:

                                    > Nikt kto ogladal 3 tomy materialow na razie tego nie potwirdzil. IAR
                                    > nieoficjalnie moze dowiedziec sie jeszcze wielu rzeczy, ktore moga ale nie
                                    > musza byc pozniej potwierdzone.

                                    O rany, Leszku, zadziwia mnie Twoj upor. W poscie powyzej podalem inny przyklad
                                    Twojego twierdzenia, ktore okazalo sie zupelnie bezpodstawne (ze rzekomo Kieres
                                    nie powiadomil Episkopatu). Ide o zaklad, ze pokwitowania o. Hejmy za pobierane
                                    pieniadze istnieja i wkrotce zostanie to oficjalnie potwierdzone. Odszczekasz wtedy?

                                    Swoja droga, niedawno sugerowales, ze sprawe wywolali Lasota z Dudkiem, ktorzy
                                    rzekomo mieli naciskac na Kieresa. Okazuje sie jednak, ze Lasota w ogole nie
                                    wiedzial o istnieniu dokumentow dotyczacych o. Hejmy. Dudek chyba tez nie,
                                    zreszta znamienne, ze w tej sprawie w ogole sie nie wypowiada.

                                    Zeby bylo jasne. Uwazam, ze Kieres popelnil bardzo powazny blad, wywolujac w
                                    ogole sprawe nowych materialow, nieznanych historykom, a potem zajmujac postawe
                                    "wiem, ale nie powiem" i eskalujac spekulacje prasy. W ten sposob sam sie
                                    zapedzil w kozi rog, bo w konsekwencji zmusilo go to do wygloszenia takiego
                                    komunikatu na improwizowanej konferencji prasowej. Najwyrazniej jednak
                                    publikacja, o ktorej wspominal, nie jest jeszcze gotowa i w rezultacie znamy
                                    nazwisko, ale malo konkretow. Moim zdaniem ujawnienie tego nazwiska powinno
                                    nastapic rownoczesnie z ogloszeniem takiej publikacji, wyjasniajacej
                                    wyczerpujaco, co te akta naprawde zawieraja, na czym wspolpraca agenturalna o.
                                    Hejmy polegala, jak dlugo trwala, w jaki sposob zostal zwerbowany, o czym
                                    donosil itd. A najlepiej, zeby w ogole nie bylo osobnej publikacji o ks.
                                    Hejmnie, tylko jego casus powinien byc wpisany w szerszy kontekst.
                                    • leszek.sopot Re: O rany, Leszku! 29.04.05, 01:43
                                      Piszac o Lasocie za kazdym razem pisalem, ze uprawiam "gdybydologie". Czy
                                      zauwazasz, ze inni tez tak pisza?
                                      Co do ujawnienia nazwiska, to ja uwazam, ze Kieres w trybie jaki to zrobil
                                      zlamal prawo. Zrobil jeszcze cos gorszego - naruszyl godnosc czlowieka. Nawet
                                      najgorszy zbrodniarz ma prawo do obrony i godnosci. O. Hejmo tego odmowiono.
                                      • lisekrudy Re: O rany, Leszku! 29.04.05, 02:01
                                        leszek.sopot napisał:

                                        > Piszac o Lasocie za kazdym razem pisalem, ze uprawiam "gdybydologie". Czy
                                        > zauwazasz, ze inni tez tak pisza?

                                        Z uporem sugerowales, ze Lasota za tym stoi. Od takiej "gdybologii" niedaleko do
                                        insynuacji. Nie miales do tego zadnych podstaw.

                                        > Co do ujawnienia nazwiska, to ja uwazam, ze Kieres w trybie jaki to zrobil
                                        > zlamal prawo. Zrobil jeszcze cos gorszego - naruszyl godnosc czlowieka. Nawet
                                        > najgorszy zbrodniarz ma prawo do obrony i godnosci. O. Hejmo tego odmowiono.

                                        Nie zlamal prawa. Na gruncie ustawy o IPN dane agentow nie sa chronione, bo nie
                                        sa oni "pokrzywdzonymi". Nie zachodzi tez ochrona prywatnosci, bo wspolpraca
                                        agenturalna z SB nie jest sprawa prywatna. Moglo chodzic o ewentualna ochrone
                                        tajemnicy panstwowej w tym zakresie, w jakim wspolpraca agenturalna o. Hejmy
                                        miala miejsce po 19 lipca 1983 r. (jesli miala). Ale tu Kieres skorzystal z
                                        przeslugujacego mu prawa do ujawnienia tejze (i ile to byla tajemnica).

                                        Naruszenia godnosci nie widze. Mowienie prawdy (o ile to jest prawda, a zakladam
                                        , ze tak) nie narusza niczyjej godnosci. Nawet jesli ta prawda jest dla tego
                                        kogos bardzo niewygodna czy nieprzyjemna. Nazwanie np. zlodzieja - zlodziejem,
                                        oszusta - oszustem, czy zdrajcy - zdrajca nie narusza jego godnosci, jesli
                                        polega na prawdzie.

                                        A co do prawa do obrony, to o. Hejmo ma wszelkie mozliwosci sie bronic,
                                        udzielajac wywiadow na lewo i prawo. Malo autentycznych przestepcow (a
                                        wspolpraca agenturalna przestepstwem nie jest) ma takie mozliwosci. Co wiecej,
                                        przez niemadre postepowanie Kieresa, dowiadujemy sie glownie wersji o. Hejmy, bo
                                        Kieres uchyla sie od podania konkretow (i tu znow zgadzam sie z Toba w krytyce
                                        takiego postepowania). W istocie rzeczy wiec, "punkty" zbiera na razie o. Hejmo.
                                        Szkoda tylko, ze np. nie zauwazasz ewidentnych sprzecznosci w jego
                                        wyjasnieniach. Moim zdaniem on kreci.
                                        • nurni Re: O rany, Leszku! 29.04.05, 02:17
                                          lisekrudy napisał:

                                          > Moim zdaniem on kreci.

                                          Kompletnie dezauwujace go jako ksiedza jest jego ostatnie twierdzenie, ze cala
                                          sprawa ma zwiazek z antypolskim spiskiem w Watykanie (chodzi o spekulacje w
                                          sprawie losow polskich ksiezy po smierci JPII) i z rozgrywkami w zwiazku
                                          wyborem nowego przesa IPN.

                                          Do kogo odwoluje sie "Hejnal" ?


                                          Do prasy niechetnej Watykanowi i do prasy niechetnej IPN.

                                          Ciekawe ........


                                          Zwlaszcza w zestawieniu z postawa pomowionego wczesniej przez GW ksiedza
                                          Malinskiego.
                                      • lvlarynat "najgorszy zbrodniarz"? Etam, kapuś jakich wielu.. 29.04.05, 03:02
                                        ... I to tym bardziej smutne. Wyobrażasz sobie? Tyle lat szpiclować i
                                        równoczesnie być duchownym, osobą znana i cenioną w Kościele, powiernikiem
                                        zaufania tylu wiernych... Przecież wielu ludziom, tak jak Tobie, Leszku trudno
                                        było nawet dopuścić do siebie choćby myśl o takiej nikczemności...
                                        Ale - zastanów się - jakie świadectwo Polsce wystawił ów Konrad watykański...
                                        Nie PRL-owi i komuchom. Co do tamtego reżymu i jego słuzb nikt rozsądny nie
                                        miał złudzeń. Ale teraz! Nam! Współczesnym Polakom!
                                        Czy ktoś na swiecie jest w stanie uwierzyć, że 15 lat po obaleniu dyktatury
                                        PRZEZ UMYSŁOWO ZNIEWOLONYCH ANTYLUSTRATORÓW różne polskie władze, Kosciół,
                                        organizacje pozarzadowe itp - NAPRAWDĘ NIE WIEDZĄ kto był tajnym "okiem i
                                        uchem" wywiadu i słuzb specjalnych? I że tak beztrosko powierzamy takim ludziom
                                        reprezentowanie Polski zagranicą? Kto uwierzy, że nowe władze nie przejeły i
                                        nie prowadzą starych agentów? Jak teraz - w oczach duchowieństwa i wiernych z
                                        innych krajów wygląda sytuacja Polaków w Watykanie?
                                        Pomyśl - komu było i jest na rękę takie zaniechanie lustracji? Czy Ty myślisz,
                                        ze ktoś nam da wiarę, że my to "tak z dobrego serduszka?...
                                        • sawa.com słuchałam wczoraj w debacie tłumaczenia ojca Hejmo 29.04.05, 07:28
                                          Nie był wiarygodny. Przyznał, że był biednym księdzem i może brał jakieś
                                          pieniądze. Nie było to jasne, bo mówił bardzo mętnie. Zdaje się że uważał je za
                                          datki mające go w tej biedzie wspierać. W ogóle we wszystkich wypowiedziach
                                          ojca Hejmo nie widzę żadnej skruchy. Brakuje nawet zakłopotania. No może nie do
                                          końca. On zdaje się, rzeczywiście to sobie relatywizował w prosty, wręcz
                                          infantylny sposób. W sumie sprawia to bardzo przygnębiające wrażenie.

                                          Pomijając Ojca Hejmo. Nietylko politycy (tzw. elity)ale i Kościół, będą musiały
                                          posprzątać to szambo ktore im sie wylało i wylewa na salony. I nie jest to
                                          wina tych, którzy teraz domagają się prawdy i respektowania zasad etycznych w
                                          naszym życiu publicznym. Szambo przykryte dywanem, śmierdzi. I jeśli się go nie
                                          oczyści będzie śmierdziało jeszcze bardziej. Nie ma rady trzeba to oczyścić...
                                          ale może by tak na pierwszy ogień wziąć tych stachanowców, którzy TW werbowali.
                                          Taką czytelną listę kadrową SB opublikować w internecie. Te pracowite żuczki
                                          też zajmują rózne ważne stanowiska.
                              • leszek.sopot ty tez 29.04.05, 01:17
                                lisekrudy napisał:

                                > leszek.sopot napisał:
                                >
                                > > Bardzo dziekuje za te teksty. Wynika z nich, ze w sprawie o naruszenie dobr
                                > > osobistych mozna pozwac osobe prywatna a sad sprawdzi prawdziwosc zarzutow
                                > > przez sprawdzenie dowodow dostarczonych z IPN. Czy tak samo byloby w
                                przypadku pozwu przeciw IPN nie wiem. Nie wiem tez czy po tej rozprawie taki
                                tryb odwolan jest/bedzie przyjety w sadach powszechnych.
                                >
                                > Mysle, ze w przypadku IPN byloby tak samo. Kluczowe jest bowiem to, czy
                                > informacje na temat czyjejs wspolpracy agenturalnej sa prawdziwe czy nie.

                                W sprawie o pomowienie kluczem jest ustalenie czy ktos umyslnie rozpowszechnial
                                nieprawdziwe badz obrazliwe tresci. Jesli ten ktos dowiedzie, ze byl przekonany
                                o prawdziwosci informacji oraz, ze rozpowszechnial je z racji jakis wyzszych
                                racji, to nie bedzie podlegal karze nawet jesli te tresci okazalyby sie
                                nieprawdziwe. Tak przynajmniej mnie to tlumaczono. Takie uzasadnienia tez znam
                                z relacji prasowych z procesow wytaczanych np. dziennikarzom.


                                > Rozpowszechnianie falszywych informacji na ten temat zawsze bedzie bezprawne,
                                > niezaleznie od tego czy robi to osoba prywatna (np. pokrzywdzony), czy np.
                                > historyk (z IPN lub spoza) w publikacji naukowej czy, jak w przypadku o.
                                Hejmy, prezes IPN w komunikacie dla prasy.


                                Nie bedzie karalne jesli mu sie nie udowodni dzialania w zlej wierze.


                                > Dlatego, gdyby sie okazalo, ze oswiadczenie
                                > Kieresa nt. o. Hejmy nie jest zgodne z prawda, o. Hejmo mialby w kieszeni
                                > wygrana w sadzie cywilnym przeciwko IPN.


                                Wcale nie. Byloby bardzo trudno udowodnic Kieresowi czy calemu IPN, ze umslnie
                                chcial oczernic innego czlowieka i ze nie dzialal zgodnie z prawem.

                                >
                                > Sadze jednak, ze jest to prawda, a informacje, ktore docieraja dzis do opinii
                                > publicznej praktycznie z godziny na godzine, utwierdzaja mnie w takim
                                > przekonaniu. Tym bardziej dziwie sie Tobie, ze otwierajac ten watek i nadajac
                                m
                                > u
                                > kategoryczny tytul, przyjales a priori, ze Kieres, czlonkowie kolegium IPN, o.
                                > Zieba, a takze bp. Libera to osoby nieodpowiedzialne i niekompetentne.
                                >
                                > Z duza pewnoscia siebie twierdziles a priori np. ze Kieres nie powiadomil
                                > uprzednio Episkopatu, ze nie ma dowodow, iz o. Hejmo bral pieniadze. To
                                wszystk
                                > o
                                > jednak zostalo juz w ciagu dzisiejszego dnia potwierdzone. I co teraz?
                                > Odszczekasz swoje twierdzenia, ktore podwazaly w istocie rzetelnosc
                                wymienionyc
                                > h
                                > osob?
                              • leszek.sopot I uzupelnienie 29.04.05, 01:39
                                lisekrudy napisał:
                                > Sadze jednak, ze jest to prawda, a informacje, ktore docieraja dzis do opinii
                                > publicznej praktycznie z godziny na godzine, utwierdzaja mnie w takim
                                > przekonaniu.


                                Nie ma zadnych nowych informacji poza niepotwierdzonymi z IAR o 20 podpisanych
                                poswiadczeniach na branie przez Hejme pieniedzy.


                                > Tym bardziej dziwie sie Tobie, ze otwierajac ten watek i nadajac mu
                                kategoryczny tytul, przyjales a priori, ze Kieres, czlonkowie kolegium IPN, o.
                                Zieba, a takze bp. Libera to osoby nieodpowiedzialne i niekompetentne.


                                Ty napisales o niekompetencji i nieodpowiedzialnosci. Ja napisalem o swoim
                                braku wiary, ze informacja podana przez Kieresa jest na 100 proc. prawdziwa.
                                Zostawolem sobie chociaz cien mozliwosci, ze moze jest inaczej. Upowaznial mnie
                                do tego skandaliczny sposob prezentacji sprawy i tygodniowe podgrzewanie
                                atmosfery przez IPN.


                                > Z duza pewnoscia siebie twierdziles a priori np. ze Kieres nie powiadomil
                                > uprzednio Episkopatu, ze nie ma dowodow, iz o. Hejmo bral pieniadze. To
                                wszystko jednak zostalo juz w ciagu dzisiejszego dnia potwierdzone.


                                Kieres saczy informacje dzien po dniu. Dla mnie byloby oczywistoscia by
                                powiedziec ze nie tylko powiadomiono o. Ziembe i zaproszono go na kolegium IPN
                                ale ze takze poinformowano Episkopat. Nie wiem po co ten fakt Kieres ukryl. Na
                                razie nikt z IPN nie potwierdza doniesien IAR oraz rzeczpospolitej, ktora takze
                                o tym juz rano napisala.


                                > I co teraz?
                                > Odszczekasz swoje twierdzenia, ktore podwazaly w istocie rzetelnosc
                                wymienionych osob?


                                Jak chcesz mozesz sobie na mnie szczekac. Ja z odszczekaniem poczekam do
                                caslkowitego wyjasnienia sprawy. Dzis w programie Durczoka doszlo do
                                konfrontacji Kieresa z o. Hejmo. Zaden z nich nie zmienil zdania, ale na
                                pytanie Durczoka czy profesor jest w 100 proc. pewny swoich slow, ten
                                odpowiedzial na okraglo, ze materialy sprawdzili archiwisci oraz rozpatrzono te
                                sprawe na kolegium IPN. Na to prof. Modzelewski powiedzial cos takiego, ze
                                trzeba rozrozniac oryginalnosc materialow od ich prawdziwosci. Dlatego tez jak
                                on, ale i abp. Goclowski, poczekam do wyjasnienia calej sprawy.
                                • lisekrudy Re: I uzupelnienie 29.04.05, 01:51
                                  leszek.sopot napisał:

                                  > Jak chcesz mozesz sobie na mnie szczekac. Ja z odszczekaniem poczekam do
                                  > caslkowitego wyjasnienia sprawy.

                                  Nie bede na Ciebie szczekal (mimo zem Lisek) ani Cie poganial. Poczekaj,
                                  podobnie jak ja, do calkowitego wyjasnienia sprawy. Ale dobrze by bylo, gdybys
                                  wtedy powiedzial tutaj "mylilem sie". Bo uwazam, ze bardzo wiele Twoich
                                  twierdzen jest dowodem "wishful thinking" niz krytycznej analizy.

                                  Co do mnie - uprzedzajac Twoj ewentualny kontrargument - nie mam zadnego "wish",
                                  zeby o. Hejmo okazal sie agentem. Ale tez nie mam powodu w tej sprawie bardziej
                                  wierzyc jemu niz prof. Kieresowi. O. Hejmo moze miec ewentualnie powody, zeby
                                  klamac (i sadze, ze je ma), a Kieres nie ma najmniejszego powodu, by go
                                  bezpodstawnie oskarzac. Zwlaszcza, jesli wezmiemy jego - slusznie przez Ciebie
                                  zauwazone - kunktatorstwo. Bo ono jest, moim zdaniem, przyczyna niemadrego
                                  "saczenia" informacji (tu zgadzam sie z Toba w krytyce tej

                                  Program Durczoka widzialem. Budujace bylo to, ze dyskusja odbywala sie w
                                  spokojnej i rzeczowej atmosferze. I slusznie, bo sprawa jest powazna.
                                  Najbardziej podobaly mi sie wypowiedzi abp. Goclowskiego i o. Oszajcy.

                                  > Na to prof. Modzelewski powiedzial cos takiego, ze
                                  > trzeba rozrozniac oryginalnosc materialow od ich prawdziwosci. Dlatego tez jak
                                  > on, ale i abp. Goclowski, poczekam do wyjasnienia calej sprawy.

                                  Prof. Modzelewski ma racje i jego uwaga jak najbardziej moze sie odnosic np. do
                                  tresci doniesien agenturalnych (kwetia prawdziwosci). Ale fakt ich skladania
                                  pozostaje zapewne faktem (kwestia autentycznosci).
    • xsawer Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 14:58
      "Starcilem ufnosc w fachowosc historykow i specow w IPN..."
      Chłopie nie rozśmieszaj mnie! Historycy w IPN, dobre sobie. To są burki
      szczekające na obstalunek. Jeśliby IPN miał służyć historii, to jego zasoby
      powinny być zalane betonem na sto lat. A tak to jest to tylko fabryka kwitów
      na "podpadziochów".
      • lisekrudy Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 16:11
        xsawer napisał:

        > Jeśliby IPN miał służyć historii, to jego zasoby
        > powinny być zalane betonem na sto lat.

        Tak, archiwa z lat 1939-1989 zalac betonem, a IPN niech sie zajmuje czasami
        Mieszka Pierwszego i tropi, kto to byl Dagome Iudex. O to ci chodzi?
        • mefiu19 Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 16:23
          Po pierwsze jak słusznie zauważyła pani Hennelowa nie przedstawiono nam rzadnych
          dowodów stwierdzających winę ojca Hejno. Po drugie prof. Kieres popełnił
          straszny błąd ujawniając nazwisko domniemanego współpracownika, poniewarz chcąc
          nie chcą zniszczył on człowiekowi życie. Wreszcie po trzecie nawet jeśli te
          wszystkie oskarżenia- w co wątpie- okażą się prawdą to myślę że Ojciec Święty
          wiedział by o tym że ktoś na niego donosi i szczerze by mu zapewne wybaczył
          • lisekrudy Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 16:33
            mefiu19 napisał:

            > Po pierwsze jak słusznie zauważyła pani Hennelowa nie przedstawiono nam
            > rzadnych dowodów stwierdzających winę ojca Hejno.

            Te dowody ogladalo kilkunastu kompetentnych ludzi i nie ma podstaw, by im nie
            wierzyc. Zreszta, jak rozumiem, za jakis czas wszyscy je poznamy.

            > Po drugie prof. Kieres popełnił
            > straszny błąd ujawniając nazwisko domniemanego współpracownika, poniewarz
            > chcąc nie chcą zniszczył on człowiekowi życie.

            Nie, Kieres popelnil blad, poniewaz ujawnil to nazwisko w taki sposob, a nie
            dlatego, ze w ogole ujawnil. Uwazam, ze nazwiska tajnych wspolpracownikow
            komunistycznych organow bezpieczenstwa powinny byc ujawniane. Nie ma powodu, by
            tak nie czynic. Jawnosc jest zasada, a odstepstwa od niej wyjatkiem.

            A co do "zniszczonego zycia", niszczyl je sobie sam donosiciel swoja
            dzialalnoscia. Trzeba bylo nie donosic.

            > Wreszcie po trzecie nawet jeśli te
            > wszystkie oskarżenia- w co wątpie- okażą się prawdą to myślę że Ojciec Święty
            > wiedział by o tym że ktoś na niego donosi i szczerze by mu zapewne wybaczył

            Nie wycieraj sobie geby Ojcem Swietym. To nieuczciwa argumentacja.
          • ferczarek Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 18:18
            Ojciec Hejmo nie zachowuje się jak człowiek, któremu "złamano życie". Widać w
            każdym jego geście, że to ubek.
    • vicioso Re: Ojciec Hejno nie byl agentem 28.04.05, 16:22
      Ja wierzę ,że był.Jest dużo dowodów.
      • zambro Nie widzę (na dziś szkód) 28.04.05, 17:15
        Może trochę historii. Autorzy doskonałej ksiązki o gen. Fieldorfie "Nilu"
        otrzymali wgląd do jego teczki, gdzie mogli zapoznać się z meldunkami agentów
        usytuowanych wokół generała. I co dziwne, były to meldunki w których dają oni
        Nilowi" jak jak najlepszą opinię. Mimo tego, jak wiadomo zbrodniczy "proces" się
        odbył, i niezwykle piękna postać skończyła na szubienicy. Opowiadam to po to,
        aby nie demonizować meldunków, donosów itp róznych tajnych współpracowników.
    • krzysztof.hoffmann Re: leszku zgadzam sie z tobą 28.04.05, 17:57
      zgadzam się i chcę wierzyć że to nieprawda.nie słuchałem "przesłuchania" ale
      słuchałem innych wypowiedzi księdza konrada.nie chcę wierzyć że był agentem.w
      tym kraju obowiązuje tzw.domniemanie niewinności-pozwólmy z niego również
      skorzystać księdzu oskarżonemu o donosicielstwo.
      ale.nawet jesli ksiądz hejmo donosił - proszę : wybaczmy mu.to nie
      jest "kolejna akcja delustracyjna UW i GW".to jest głos człowieka mało
      religijnego,odnoszącego się jednak do tego , co mówił Papież.Nie "wybaczmy ale"
      tylko po prostu wybaczmy."kto z was jest bez winy niechaj pierwszy rzuci
      kamień".siłą nauki chrześcijańskiej nie jest wywyższanie się (JA CZŁONEK
      WSPÓLNOTY ŚWIĘTEGO KOSCIOŁA RZYMSKIEGO POTĘPIAM CIĘ KSIĘŻE KONRADZIE) tylko
      miłość do drugiego człowieka - choćby najbardziej grzesznego i ułomnego. Święty
      Paweł z Tarsu zanim został świętym Pawłem był bardzo nieświętym Szawłem.
      Zabijał.Kpił.To dużo większy grzech niż donos.A jednak Jezus mu wybaczył - mało
      tego, dał mu imię Paweł.A Paweł godnie poniósł to imię.
      Nie jestem głęboko wierzący, nie jestem też histerykiem - ale proszę : dajcie
      temu człowiekowi szansę.Czy naprawdę po to,aby być mocni musimy kogoś niszczyć?
      pozdrawiam
      krzysiek
      • iza.bella.iza Re: leszku zgadzam sie z tobą 28.04.05, 18:41
        krzysztof.hoffmann napisał:

        > Nie "wybaczmy ale" tylko po prostu wybaczmy.

        Ani papież, ani żaden święty Kościoła, ani Jezus nie twierdził nigdy "po prostu
        wybaczmy". Warunkiem uzuskania wybaczenia (mówiąc inaczej rozgrzeszenia) jest
        żal rachunek sumienia, spowiedź, żal za grzechy i pokuta.


        > "kto z was jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień".

        To zostało powiedziane do tych, którzy chcieli ukamienować kobietę lekkich
        obyczajów, z której usług korzystali ci, co chcieli ją ukamienować. Rozciąganie
        tych słów na wszystkie sytuacje, w których roztrząsa się czyjąś winę lub
        niewinność jest nadużyciem. Gdyby Jezus uważał, że zadnego grzechu nie należy
        potępiać, to nie twierdziłby, "że barma królestwa niebieskiego jest jak ucho
        igielne" i nie każdemu uda się przez nią przejść, słowa "zaprawdę, powiadam ci,
        jeszcze dziś będziesz ze mną w raju" skierowałby do obu łotrów ukrzyżowanych
        razem z nim, a nie tylko do jednego. Nie ma wybaczenia ani zbawienia dla kogos
        kto nadal tkwi w grzechu i nie robi nic by to zmienić.

        > siłą nauki
        > chrześcijańskiej nie jest wywyższanie się...tylko miłość do drugiego
        człowieka - choćby najbardziej grzesznego i ułomnego.

        Tu masz rację.

        > (JA CZŁONEK WSPÓLNOTY ŚWIĘTEGO KOSCIOŁA RZYMSKIEGO POTĘPIAM CIĘ KSIĘŻE
        > KONRADZIE)

        Czy powyższe zdanie jest wywyższeniem się? Inaczej bym to nazwała. Dodam przy
        okazji, że nie słyszałam aby ktoś, kto podaje się za "członka współnoty
        kościoła rzymskiego" podobne zdanie wygłosił.

        > Święty Paweł z Tarsu zanim został świętym Pawłem był bardzo nieświętym
        > Szawłem. Zabijał.Kpił.To dużo większy grzech niż donos.
        > A jednak Jezus mu wybaczył - mało
        > tego, dał mu imię Paweł.

        Ale zanim to się stało ukarał Szawła ślepotą - "przez trzy dni nic nie
        widział,nie jadł, ani nie pił", to był czas szawłowej pokuty.

        > A Paweł godnie poniósł to imię

        Bo jego przemiana była szczera, bo wyznał swe winy i otrzymał łaskę wybaczenia.

        > Nie jestem głęboko wierzący, nie jestem też histerykiem

        Przede wszystkim nie znasz Pisma ani nauk, na które się powołujesz i nie jesteś
        historykiem.

        > proszę : dajcie temu człowiekowi szansę.

        Myślę, że wielu daje. Jednak przede wszystkim ten człowiek powinien dać szansę
        samemu sobie na powiedzenie całej prawdy.

        Apelowanie o wysłuchanie drugiej strony jest szlachetne i słuszne. Jednak
        zupełnie niesłuszne jest wybiórcze traktowanie stron. Przypominam, że
        założyciel wątku wierzy tylko ojcu Hejmo, zaś nie wierzy prezesowi IPN, a ojca
        Ziębę potraktował jak głupka, który dał się zmanipulować. Tytuł tego wątku
        brzmi "ojciec Hejno nie był agentem". Jest to więc wyrok korzystny dla jednej
        ze stron, a nie nawoływanie o dawanie równych szans.
        • maksimum TO NIE NIEZALEZNY SAD UZNAL HEJMO ZA DONOSICIELA 28.04.05, 18:54
          iza.bella.iza napisała:

          > jankbh napisał:
          >
          > > Na wszystkich watkach forum stronnicy Kieresa podkreslaja, ze Kieres wype
          > lnia
          > > zadania instytutu. Chyba powinna byc jakas procedura wypelniania tych zad
          > an,
          > > której ja niestety nie widze, jako ze Kieres dziala w jak najlepszym stylu
          > > komuny. Przed pokrzywdzonym (Wojtyla), który mialby najwiecej do powiedze
          > nia, dokumenty ukrywa sie przez lata, az do jego smierci.
          >
          > Kieres nie stwierdził, że ojciec Hejno donosił na papieża. Powiedział
          jedynie,
          > że księdzem z otoczenia Papieża, który współpracował z SB był ojciec Hejno. Z
          > dokumentów wynika, że Hejno donosił m.in. na swój zakon.

          Ach Iza.Iza z Toba same klopoty sa.
          Donosil do KOGO ?
          Donosil do UB na swoj zakon?
          A co UB moglo zrobic z tymi donosami?
          Zabronilo postawic nowego kosciola?
          Nie pozwolilo K.Wojtyle zostac papiezem?
          Jesli Ty w rozmowie ze mna powiesz,ze lubisz Kataryne a ja w e-mailu do
          witka.bis napisze o tej "rewelacji" tzn ze ja jestem donosicielem?
          Jesli mowi sie rzeczy oczywiste,to nie jest to donosicielstwo,ale UB moze
          zalozyc oddzielna teczke dla takiej osoby i uznac ja za donosiciela.
          To nie niezalezny sad uznal Hejmo za donosiciela ale UB.

          JESLI TY WIERZYSZ UB,to masz powazne problemy ze soba.

          • maksimum DLA KASI I IZY TO CO JEST W AKTACH UB-TO JEST SWIE 28.04.05, 19:13
            swieta prawda,bo wiadomo ze UB oraz PZPR chcial jak najlepiej dla narodu
            polskiego.
            To dlaczego dziewczyny nie wierzycie w 100% z zamknietymi oczami Jaruzelskiemu
            i Kiszczakowi?
            • maksimum Re: DLA KASI I IZY TO CO JEST W AKTACH UB-TO JEST 28.04.05, 19:23
              maksimum napisał:

              > swieta prawda,bo wiadomo ze UB oraz PZPR chcial jak najlepiej dla narodu
              > polskiego.
              > To dlaczego dziewczyny nie wierzycie w 100% z zamknietymi oczami
              >Jaruzelskiemu i Kiszczakowi?

              Od czasu do czasu przydaje sie bardziej kompleksowe spojrzenie na sprawe i
              bardziej dociekliwy umysl musi to rozpracowac i dlatego wlasnie was nie
              opuszczam.
          • iza.bella.iza zajmij się własnymi problemi 28.04.05, 19:22
            A poza tym postaraj się choć czasami czytać ze zrozumieniem i nie komentować
            cudzych wypowiedzi, pomijając ich kontekst.


            maksimum napisał:

            > JESLI TY WIERZYSZ UB,to masz powazne problemy ze soba.
            • maksimum Re: zajmij się własnymi problemi A TY MI TYCH PRO 28.04.05, 19:30
              iza.bella.iza napisała:


              blemow troche podrzucisz,OK?

              > A poza tym postaraj się choć czasami czytać ze zrozumieniem i nie komentować
              > cudzych wypowiedzi, pomijając ich kontekst.
              >
              >
              > maksimum napisał:
              >
              > > JESLI TY WIERZYSZ UB,to masz powazne problemy ze soba.

              Rzekomo akta UB swiadcza o tym,ze Hajmo donosil.
              Nie wiadomo co donosil.Wiadomo TYLKO KOMU!
              To jest zarzut postawiony przez UB(ktorej Ty i Kasia w 100% wierzycie) i przed
              tym zarzutem Hajmo ma prawo sie bronic i do tego najlepszym miejscem jest sad.
              Mnie tez kiedys UB nie lubilo i wmawialo mi ,ze jestem wrogiem Polski.
              No i co sie okazalo po latach?
              Okazalo sie,ze to PZPR i UB byly wrogami Polski.
        • maaac Brawurowa interpretacja Biblii i nauki Kościoła 28.04.05, 20:46
          Jestem naprawdę pod wrażeniem, ile to zdolna kobieta potrafi z Biblii wyczytać.
          Husyta by pewnie zawału dostał ;).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja