Miłość jest ZŁA

30.06.02, 16:35
Miłość to zło i cierpienie. Nie wiem, czemu tak wielu z Was się zachwyca tym
stanem. Ale przecież to jest nienormalne. Brak snu, brak apetytu, otępienie
umysłu, brak jasnej i trzeźwej oceny rzeczywistości to wszystko to oznaki TEJ
STRASZNEJ WYNISZCZAJĄCEJ CHOROBY PSYCHICZNEJ zwanej MIŁOŚCIĄ. Ona wlewa jad do
serca zatruwa umysł, przez nią ludzie tylko cierpią, umierają, dopuszczają się
strasznych czynów. A pomimo to wszyscy tak bardzo jej pragną DLACZEGO? Czyżby
chęć odurzania się była aż tak wielka. Przecież to jest chore.
    • Gość: KATOLIK Re: Miłość jest ZŁA IP: *.vic.bigpond.net.au 30.06.02, 16:52
      K: Niech bedzie pochwalony Ojciec Swiety,
      Maryja Wiecznie Dziewica i Owoc Jej Cnoty,
      Pan Jezus!
      Tylko milosc fizyczna do plci przeciwnej i
      milosc homoseksualna czy lesbijska jest zla!
      Tako rzecze Bog Zywy, czyli Jego Swiatobliwosc Ojciec Swiety,
      Wielki Rodak Nasz, Jan Pawel II!
      Katolik Najprawdziwszy z Parafii Polskiej
      w Australii pod wezwaniem Niepokalanego Poczecia
      i Maryi Zawsze Dziewicy, Krolowej Polski oraz
      Jego Swiatobliwosci Ojca Swietego,
      Wielkiego Rodaka Naszego, Jana Pawla II!
      • lear Re: Miłość jest ZŁA 30.06.02, 22:34
        Miłość jest zła bo niszczy ciało i umysł
        • Gość: Klecha Re: Miłość jest ZŁA IP: *.nsw.bigpond.net.au 07.07.02, 06:34
          Cialo i umysl to narzedzia diabla. Trzeba pielegnowac dusze w imie Ducha
          Swietego.
    • mpsps Re: Miłość jest ZŁA 30.06.02, 16:54
      milosc ma siostre blizniaczke, NIANAWISC. popatrz ona tutaj, na tym forum, jest.
      a z miloscia to chba nie tak zle, poczekaj z dwa trzy misiace i ci przejdzie, (przynajmniej pierwsze objawy!!!)
      • lear Re: Miłość jest ZŁA 30.06.02, 16:56
        Nienawiść też jest chora, chociaż nie osłabia tak człowieka jak miłość.
        NAJLEPSZA JEST ZYCZLIWA OBOJETNOŚĆ
    • Gość: Dark Re: Miłość jest ZŁA IP: *.proxy.aol.com 30.06.02, 19:35
      A ty nigdy nie byles szczesliwy w milosci ? Gdybys nawet powiedzial, ze tak,
      trudno byloby w to uwierzyc.Przy takim ponuractwie trudno kogos kochac i byc
      kochanym.
      • mpsps Re: Miłość jest ZŁA 30.06.02, 19:38
        to bylo do mnie czy do lear'a?. z listu leara wynika wlasnie ze biedak jest
        ciezko zakochany, spac, jesc i t d nie moze, meczy sie itd
        pozdr.
        mpsps
      • lear Re: Miłość i Szczeście to pojęcia 30.06.02, 21:39
        wzajemnie wykluczające się

        jesteś szczęśliwy jak jestes nachlany albo nacpany?
        może ten stan to dla ciebie szczęście
        a co potem kac, krew pot i łzy
        • Gość: Dark Re: Miłość i Szczeście to pojęcia IP: *.proxy.aol.com 01.07.02, 11:33
          Popatrz lepiej na tych, ktorzy kochaja sie i sa szczesliwi.Takich sa pewnie
          wokol ciebie dziesiatki. Bierz z nich przyklad. Powodzenia !
          Pozdr
    • Gość: jendza Re: Miłość jest ZŁA IP: *.abo.wanadoo.fr 30.06.02, 21:10
      lear napisał(a):

      > Miłość to zło i cierpienie. Nie wiem, czemu tak wielu z Was się zachwyca tym
      > stanem. Ale przecież to jest nienormalne. Brak snu, brak apetytu, otępienie
      > umysłu, brak jasnej i trzeźwej oceny rzeczywistości to wszystko to oznaki TEJ
      > STRASZNEJ WYNISZCZAJĄCEJ CHOROBY PSYCHICZNEJ zwanej MIŁOŚCIĄ. Ona wlewa jad do
      > serca zatruwa umysł, przez nią ludzie tylko cierpią, umierają, dopuszczają się
      > strasznych czynów. A pomimo to wszyscy tak bardzo jej pragną DLACZEGO? Czyżby
      > chęć odurzania się była aż tak wielka. Przecież to jest chore.

      To, co opisujesz, jest namietnoscia, nie miloscia.
      Sama w sobie dobra nie jest, fakt.
      Moze zatem zamienisz ja w milosc?
      Wowczas na pewno odnajdziesz dobro...
      Powodzenia!
      • lear Re: Miłość jest ZŁA 30.06.02, 21:45
        > To, co opisujesz, jest namietnoscia, nie miloscia.
        > Sama w sobie dobra nie jest, fakt.
        > Moze zatem zamienisz ja w milosc?
        > Wowczas na pewno odnajdziesz dobro...
        > Powodzenia!

        Dobro - chyba zartujesz, gdzie tu dobro
        piłość zawsze rodziła NIENAWIŚĆ ile osób straciło zycię i zdrowię w imię jakiś
        tam związków chemicznych w mózgu. Czy to jest normalne, aby umierać za jakieś
        białka (czy co tam te drgawki wywołuje). Powinien być jakiś specyfik, który
        neutralizuje te szkodliwe działania orgonizmu (MIŁOŚC)
    • Gość: prowokat Re:Bardzo ciekawy wątek IP: *.telimeny / 192.168.0.* 30.06.02, 22:33
      coś w tym musi być
    • lear Re: Miłość jest ZŁA i OKRUTNA 30.06.02, 23:12
      pamietajcie o tym wszyscy
      • Gość: eros Re: Miłość jest ZŁA i OKRUTNA IP: *.dyn.optonline.net 01.07.02, 03:01

        Jestescie, wszyscy stuknieci!
        Milosc to najwspanialsze uczucie
        jakiego czlowiek moze doznac.
        Niestety, czasami jest mylona z pozadaniem.
        Chociaz jej podwiadomosc jest seksualnej
        natury, ale jest zupelnie rozna od niego.
        Pobudza czlowieka do dzialania, czlowiek
        ktory kocha jest aktywny, jakby lepszy do
        innych ludzi niz obiekt milosci;
        To jest stan ktory nie wielu ludziom jest dany!
        To jest to co sprawia ze zycie czlowieka
        wogole ma sens,jezeli jakis ma?

        :)


        • lear Re: Miłość jest ZŁA i OKRUTNA 01.07.02, 12:52
          > Pobudza czlowieka do dzialania, czlowiek
          > ktory kocha jest aktywny

          jak się nachlejesz albo nacpasz to też jesteś aktywniejszy a to nie oznacza że
          jesteś lepszy

          > To jest stan ktory nie wielu ludziom jest dany!
          > To jest to co sprawia ze zycie czlowieka
          > wogole ma sens,jezeli jakis ma?
          >

          bzdury

        • Gość: eros Re: Miłość jest ZŁA i OKRUTNA IP: *.dyn.optonline.net 01.07.02, 20:27
          Gość portalu: eros napisał(a):

          >
          > Jestescie, wszyscy stuknieci!

          e: Przepraszam, nie wszyscy!

          > Milosc to najwspanialsze uczucie
          > jakiego czlowiek moze doznac.
          > Niestety, czasami jest mylona z pozadaniem.
          > Chociaz jej podwiadomosc jest seksualnej
          > natury, ale jest zupelnie rozna od niego.
          > Pobudza czlowieka do dzialania, czlowiek
          > ktory kocha jest aktywny, jakby lepszy do
          > innych ludzi niz obiekt milosci;

          e: ja tu pisze ze nie jest lepszy od innych tylko
          do innych; tzn. ze milosc go zmienia.
          Prawdziwa milosc, a o takiej tu caly czas pisze
          moze nawet z kryminalisty zrobic swietego.

          > To jest stan ktory nie wielu ludziom jest dany!
          > To jest to co sprawia ze zycie czlowieka
          > wogole ma sens,jezeli jakis ma?

          e: Tak. Bo kochac kogos moze tylko czlowiek ktory ma
          w sobie taka "gotowsc serca"; Tylko ten ktory kocha
          ludzi wogole, jest zdolny pokochac kogos wyjatkowo;
          i wlasnie w tym stanie gotowsci przejawia sie pelnia
          ludzkiej egzystencji.
          >
          > :)
          >
          >
          >

          • mpsps Re: Miłość jest ZŁA i OKRUTNA 01.07.02, 20:29
            Gość portalu: eros napisał(a):

            > Gość portalu: eros napisał(a):
            >
            > >
            > > Jestescie, wszyscy stuknieci!
            >
            > e: Przepraszam, nie wszyscy!
            >
            > > Milosc to najwspanialsze uczucie
            > > jakiego czlowiek moze doznac.
            > > Niestety, czasami jest mylona z pozadaniem.
            > > Chociaz jej podwiadomosc jest seksualnej
            > > natury, ale jest zupelnie rozna od niego.
            > > Pobudza czlowieka do dzialania, czlowiek
            > > ktory kocha jest aktywny, jakby lepszy do
            > > innych ludzi niz obiekt milosci;
            >
            > e: ja tu pisze ze nie jest lepszy od innych tylko
            > do innych; tzn. ze milosc go zmienia.
            > Prawdziwa milosc, a o takiej tu caly czas pisze
            > moze nawet z kryminalisty zrobic swietego.
            >
            > > To jest stan ktory nie wielu ludziom jest dany!
            > > To jest to co sprawia ze zycie czlowieka
            > > wogole ma sens,jezeli jakis ma?
            >
            > e: Tak. Bo kochac kogos moze tylko czlowiek ktory ma
            > w sobie taka "gotowsc serca"; Tylko ten ktory kocha
            > ludzi wogole, jest zdolny pokochac kogos wyjatkowo;
            > i wlasnie w tym stanie gotowsci przejawia sie pelnia
            > ludzkiej egzystencji.
            > >
            > > :)
            > >
            > >
            > >
            >

            jednym slowem Oszolom. ;))))))))))))))))))))))))))
            • lear Re: ZGADZAM SIĘ eros to ROMATYCZNY OSZOŁOM 01.07.02, 20:38
              wierzy w jakieś brednie, coś za dużo serotoniny mu się do mózgu dostało

              A I TAK CHODZI O JEDNO
          • lear Re: ROMANTYCZNE SRANIE W BANIE 01.07.02, 20:36
            > e: Tak. Bo kochac kogos moze tylko czlowiek ktory ma
            > w sobie taka "gotowsc serca"; Tylko ten ktory kocha
            > ludzi wogole, jest zdolny pokochac kogos wyjatkowo;
            > i wlasnie w tym stanie gotowsci przejawia sie pelnia
            > ludzkiej egzystencji.
            >

            ale pieprzenie, parę kwasów czy zasad, a moze białek ci w głowie pobudzi
            receptory i tyle wszystkiego.
            Najlepiej jest byc życzliwie obojatnym, czyli nikogo nie krzywdzic, ale nie
            angazowac sie zbytnoi, bo ta chemia co tak w mózgu miesza niczym nie różni sie
            od ćpania i picia.

    • Gość: Hania Re: Miłość jest ZŁA IP: ACOPWP* / 195.217.253.* 01.07.02, 10:43
      Przepraszam za szczerosc, ale masz chyba wyjatkowo traumatyczne przezycia
      sercowe.
      • lear Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 12:53
        tu nie chodzi o mnie to dotyczy KAŻDEGO
    • Gość: Commo Re: Miłość jest ZŁA IP: 203.212.147.* 01.07.02, 12:16
      Milosc?? Jaka milosc???? Do roboty nieroby!!!!!!!!!!!!!!!

      • lear Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 12:54
        i ja się z tobą zgadzam
        człowiek zakochany to człowiek chory (tylko, że dobrowolnie) a chorzy ludzie
        to chore społeczeństwo
        • Gość: Astra Re: Miłość jest ZŁA IP: *.ima.pl 01.07.02, 20:32
          lear napisał(a):

          > i ja się z tobą zgadzam
          > człowiek zakochany to człowiek chory (tylko, że dobrowolnie) a chorzy ludzie
          > to chore społeczeństwo


          A nie dostrzegasz różnicy między zakochaniem a miłością???Zdecyduj się w końcu co
          wg ciebie jest złe,bo jeżeli stawiasz między tymi uczuciami znak równości to
          jesteś w błędzie.A tak poza tym: o co ci chodzi biedaku?
          • lear Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 20:40
            > A nie dostrzegasz różnicy między zakochaniem a miłością???Zdecyduj się w końcu
            > co
            > wg ciebie jest złe,bo jeżeli stawiasz między tymi uczuciami znak równości to
            > jesteś w błędzie.A tak poza tym: o co ci chodzi biedaku?

            ZAKOCHANIE - jednorazowe upicie się jak świnia
            MIŁOŚ - alkocholizm, narkomania, schizofrenia, depresja + inne psychozy w jednym

            nie stawiam znaku równości

            raz można się upić (chociaż ja tego nie pochwalam), ale byc alkocholikiem czy
            ćpunem do zaszczytów nie nalezy.
    • lear ZAKOCHANI POWINNI 01.07.02, 20:43
      1) mieć zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych
      2) być pozbawieni praw wyborczych

      wogóle czubów trzeba izolować, aby nie mieli złego wpływu na otoczenie.
      • Gość: Astra Re: ZAKOCHANI POWINNI IP: *.ima.pl 01.07.02, 20:46
        lear napisał(a):

        > 1) mieć zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych
        > 2) być pozbawieni praw wyborczych
        >
        > wogóle czubów trzeba izolować, aby nie mieli złego wpływu na otoczenie.



        Och coś mi tu zalatuje znajomą retoryką...
        • lear Re: ZAKOCHANI POWINNI 01.07.02, 20:50
          nie wiem o kogo ci chodzi ale zapewniam cię że nie jestem
          żadnym "zalogowanym" forumowiczem

          mam nadzieje, że twój umysł nie zaciemnił demom miłości i potrafisz odróżnić
          mnie od innych
          • Gość: Astra Re: ZAKOCHANI POWINNI IP: *.ima.pl 01.07.02, 20:54
            lear napisał(a):

            > nie wiem o kogo ci chodzi ale zapewniam cię że nie jestem
            > żadnym "zalogowanym" forumowiczem
            >
            > mam nadzieje, że twój umysł nie zaciemnił demom miłości i potrafisz odróżnić
            > mnie od innych


            Uderz w stół.....
            • lear Nie będę ci udowdniał, że nie jestem wielbłądem 01.07.02, 21:03
              uwierzysz w co zechcesz
          • Gość: Artemis Do Leara IP: *.ipt.aol.com 01.07.02, 21:11
            Nie teoretyzuj, profesorku !!Nie mowie tego zlosliwie, bron Boze ! Wyadaje mi
            sie,ze ty masz spore problemy typu rodzinno-religijno-zwyczajowego. Snujesz
            czarne teorie. .Nie wiem w jakim ty jestes wieku, ale jezeli przekroczyles juz
            25 rok zycia i wciaz masz tylko teorie, a nie potrafisz zauwazyc zwyklego,
            ludzkiego szczescia jakie daje milosc, sprawa zaczyna byc powazna i grozic
            kleska zyciowa. Od pomocy ludziom w stanach depresji sa specjalisci ! Trzeba
            tylko wybierac tych, ktorzy pomagaja, a nie szkodza.
            • lear Re: Do Leara 01.07.02, 21:20
              > Nie teoretyzuj, profesorku !!Nie mowie tego zlosliwie, bron Boze ! Wyadaje mi
              > sie,ze ty masz spore problemy typu rodzinno-religijno-zwyczajowego.

              problemy mają ci co są uzaleznieni, ja na szczęście nie jestem
              > Snujesz
              > czarne teorie. .Nie wiem w jakim ty jestes wieku, ale jezeli przekroczyles juz
              > 25 rok zycia i wciaz masz tylko teorie, a nie potrafisz zauwazyc zwyklego,
              > ludzkiego szczescia jakie daje milosc

              jakie szczęście, gdzie, chyba w telenowelach, zdejmił te różowe okulary i
              popatrz co jest wokoło, ciągłe narzekanie na męża/żonę, zazrość, podejżliwość,
              ile ludzkich dramatów wywołuje parę chemicznych związków (tak jak w przypadku
              uzywek). Rujnuje i ciało i umysł.



              • Gość: eros Re: Do Leara IP: *.dyn.optonline.net 01.07.02, 22:05
                lear napisał(a):

                > jakie szczęście, gdzie, chyba w telenowelach, zdejmił te różowe okulary i
                > popatrz co jest wokoło, ciągłe narzekanie na męża/żonę, zazrość, podejżliwość,
                > ile ludzkich dramatów wywołuje parę chemicznych związków (tak jak w przypadku
                > uzywek). Rujnuje i ciało i umysł.
                >
                >
                >

                Wlasnie tak jest dlatego ze jest brak milosci!
                Ale sa wyjatki i nie jest ich az tak malo,
                zaloz wiec okulary wlasciwej mocy , bo zaczynasz
                tracic wzrok.

                :)


                • lear Re: Do Leara 01.07.02, 22:17
                  > Wlasnie tak jest dlatego ze jest brak milosci!
                  > Ale sa wyjatki i nie jest ich az tak malo,
                  > zaloz wiec okulary wlasciwej mocy , bo zaczynasz
                  > tracic wzrok.
                  >
                  to powiedz skąd tyle kawałów o małżeństwie, mężu, żonie itp. Podobno przez
                  smiech ludzie próbują walczyć z przeciwnościami (np. piosenki "okupacyjne",
                  dowcip polityczny za komuny). Wiadomo w tamtych czasach ludzie przez śmiech
                  chcieli ulzyc swojemu cierpieniu. Ale kawały z miłością w tle sa niesmiertelne.
                  CZYZBY TA DOSKONAŁOŚĆ WYMAGAŁA WSPOMAGACZA BO INACZEJ TO TYLKO CZARNA ROZPACZ?


              • Gość: Artemis Re: Do Leara IP: *.proxy.aol.com 01.07.02, 23:22
                Po co sluchanie tego co inni mowia, wysmiewaja, snuja teorie ? W koncu szczesie
                osobiste polega na tym czy trafi sie na kogos z kim sie ulozy dalej. Jezeli
                dobrze rozmawia ci sie z dziewczyna, to juz pierwszy krok. Potem, wiadomo, albo
                znajomosc sie rozwija albo nic z tego.. Zaczyna ci brakowac jej towarzystwa,
                albo nie.. Zaczynacie siebie pragnac, albo nie ..Zaczynacie miec wspolne plany
                i jest wam wciaz dobrze razem ... Trudne i proste jak drut ale przeciez
                powszechne!! Wszelkie kontrteorie, wydaje sie, snuja ludzie, ktorzy nie mieli
                scczescia zaznac tych prostych przyjemnosci, podobnych dla wszystkich.
                • lear Re: Do Leara 01.07.02, 23:36
                  uzaleznienie się od rugiej osoby jest najgorszym rodzajem uzaleznienia, bo
                  druga osboa z łatwościa wykorzystuje stan zaburzeń psychicznych. A poza tym
                  skąd nagle (po paru latach) tyle pytań w stylu "Gzie ja miałem/miałam oczy ?".
                  Czyzby doskonała miłość, aż tak zawodzila. Co się stało po zdjęciu różowych
                  okularów, czyzby prawda była, aż tak bardzo przerażająca? Dziękuję za takie
                  zycie, bo dla mnie nie rózni się ono od zycia żula, który musi sobie łyknąć
                  jabcoka aby przetrwac kolejny dzień.
          • Gość: 37 Re: ZAKOCHANI POWINNI IP: 5.2.1R1D* / *.cpe.net.cable.rogers.com 29.07.02, 05:50
            lear napisał(a):

            > nie wiem o kogo ci chodzi ale zapewniam cię że nie jestem
            > żadnym "zalogowanym" forumowiczem
            >
            > mam nadzieje, że twój umysł nie zaciemnił demom miłości i potrafisz odróżnić
            > mnie od innych
    • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 22:41
      Ktoś Ci coś złego uczynił? Tyle jadu, tyle złości, ale może choć miłości
      własnej poddaj się. Siebie też nie lubisz?:)
      • lear Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 22:51
        >Tyle jadu, tyle złości,

        prawda to dla ciebie jad i złość

        wiedz, że jadem jest to co zatruwa ci mózg, ta chemia zwana miłością (a szeżej
        uczuciem - jakimkolwiek)

        Życzliwa obojętność - to jest podstwa zdrowia i dobrego samopoczucia
    • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 22:54
      Jak ta żaba ;) ślicznie pluje. Człowieku, tu nie chodzi o chemię, może tu
      chodzi o co innego. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - przesiądź się,
      a może zobaczysz więcej, a przede wszystkim inaczej :)
      • lear Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 23:02
        czyli alkocholika najlepiej zrozumie drugi alkocholik, a cpuna jego kompan "od
        strzykawki". Czym to się różni od miłośći i tu i tu działaja pewne substancje
        chemiczne wywołujące określone reakcje, bardzo podobne do wszelkiego rodzaju
        psychoz. "Piję bo mam problemy, a mam problemy bo pije" - dziekuję za takie
        rady (Przesiądź się to zobaczysz więcej). Dziekuję wolę pozostac trzeźwym
    • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 23:17
      Nie to mam na myśli. Wartość człowieka polega na zrozumieniu innych ludzi,
      nawet jeżeli są źli lub z kimś źle postępują. Lear, uogólniasz, a takie coś
      prowadzi bezpośrednio do wiekopomnych dzieł Marksa, Engelsa i Lenina:). Za
      Chiny Ludowe nie rozumiem, jak można tak myśleć, jak Ty?! Jestem osobą dorosłą,
      zdrową na umyśle i trzeźwą, a także trzeźwomyślącą, ale nie pojmuję, co
      skłoniło Cię do tego typu pojmowania tego tematu.
      • lear Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 23:27
        co mnie skłoniło

        RZECZYWISTOŚĆ

        miłość nawet u romantyków to cierpienie i ból, spójż wokoło. Ciągłe narzekania
        na żonę/męża, cały czas podejzliwość, zazdrość, nieufność. Cały czas zyjesz w
        niepewności, tak jak uzalezniony, czy kiedys "towar" się nie skończy.
        • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 23:33
          A nigdy nie próbowałeś zwyczajnie komuś zaufać, nie dlatego, że jest taki
          owaki, ale zwyczajnie? A wiesz, że to, co nazywasz towarem, czasem kończy się w
          sposób dla Ciebie niezamierzony i nieprzewidziany? A wiesz, że wtedy zostają
          wspomnienia i lepiej pamietać to dobre, niż złe? I wogóle nie warto
          rozpamiętywać, co ktoś Ci coś złego zrobił, a wspominać to, co było miłego i
          dobrego. Przenicuj czarne na troszkę białego - może powstaną ciapki i będzie Ci
          lżej patrzeć przez te ciapki na otaczający Cię świat?!:)
          • lear Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 23:45
            white.falcon napisał(a):

            > A nigdy nie próbowałeś zwyczajnie komuś zaufać, nie dlatego, że jest taki
            > owaki, ale zwyczajnie?

            a czemu miałbym to robić, nigdy nie wiesz z kim przestajesz i co z tego
            wyniknie, więc po co ryzykowac.

            > A wiesz, że to, co nazywasz towarem, czasem kończy się w
            > sposób dla Ciebie niezamierzony i nieprzewidziany? A wiesz, że wtedy zostają
            > wspomnienia i lepiej pamietać to dobre, niż złe? I wogóle nie warto
            > rozpamiętywać, co ktoś Ci coś złego zrobił, a wspominać to, co było miłego i
            > dobrego. Przenicuj czarne na troszkę białego - może powstaną ciapki i będzie Ci
            > lżej patrzeć przez te ciapki na otaczający Cię świat?!:)

            masz rację, że lepiej pamiętać o dobrych rzeczacz, bo tych złych jest tak wiele,
            że ze spamiętaniem byłbo by co nie co kłopotu.

            A co do rozpamiętywania
            1) nie otwierając się nie narażamy się na atak (najczęściej niezamierzony, ale
            tak o z głupoty)
            2)ja nie jestem za rozpamiętywaniem, nawet jesli co do czego by doszło to
            przebaczyc puścic w niepamięć, bo nienawiść tez zatruwa tak jak i miłość
            3)byc obojetnym, ale nie krzywdzić nikogo, powiem wiecej pomagac w miarę
            mozliwosci, bez zbytniego angażowania się
            ot i wszystko
            • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 01.07.02, 23:53
              Ataki kształcą człowieka, przypominają, że życie jest tylkoli życiem. Warto je
              czasem prowokować, by móc ocenić swoje słabe strony i możliwości ich pozbycia
              się. I jak że to można pomagać, będąc obojętnym? Więcej szkód mozna poczynić,
              niż dobrego. Obojętność - to jest coś, co jest najbardziej okrutne na świecie.
              Nie można czegoś atakować, jeżeli się tego czegoś nie rozumie się, Lear:)
              • Gość: eros Re: Do Leara IP: *.dyn.optonline.net 02.07.02, 00:14

                Niby sie tak dobrze znasz na tej Twojej chemii,
                a piszesz alkochol przez "ch".
                Moze ty nie jestes alkocholikiem ale alkoholikiem;
                czyli paranojdalnym alkocholikiem?

                :)

                • white.falcon Re: Do Leara 02.07.02, 00:20
                  Gość portalu: eros napisał(a):

                  >
                  > Niby sie tak dobrze znasz na tej Twojej chemii,
                  > a piszesz alkochol przez "ch".
                  > Moze ty nie jestes alkocholikiem ale alkoholikiem;
                  > czyli paranojdalnym alkocholikiem?
                  > Chyba go uraziłam niechcący, a tak fajnie dyskutowało się :-)
                  > :)
                  >

                  • white.falcon Re: Do Leara 02.07.02, 00:27
                    Chyba nie. Zaniosło nieszczęście boże aż tutaj i wypłoszyło się go skutecznie.
                    Tylko samą siebie prać w mordę i patrzeć, jak puchnie :-())
                • Gość: eros Re: Do Leara IP: *.dyn.optonline.net 02.07.02, 00:23
                  Gość portalu: eros napisał(a):

                  >
                  > > Moze ty nie jestes alkocholikiem ale alkoholikiem;
                  > czyli paranojdalnym alkocholikiem?

                  OOps,pomylilo mi sie tu; trzeba tu "ch" zamienic na "h".

                  A to wszysko dlatego ze jestesm zwyklym alkoholikiem
                  i to w dodatku milosci.

                  >
                  > :)
                  >

                  • Gość: eros Re: Do Leara IP: *.dyn.optonline.net 02.07.02, 00:40
                    Gość portalu: eros napisał(a):


                    >
                    > >
                    > > > Moze ty nie jestes alkocholikiem ale alkoholikiem;
                    > > czyli paranojdalnym alkocholikiem?
                    >
                    > OOps,pomylilo mi sie tu; trzeba tu "ch" zamienic na "h".

                    Oooops, znowu pomylka, trzeba tu zamienic "ch" na "h"
                    i odwrotnie!

                    A to wszysko dlatego ze jestem zwyklym alkoholikiem
                    i to w dodatku milosci.


                    :)

                    • lear Na szczęście nie 02.07.02, 08:54
                      i nie zamierzam
                • lear Re: Do Leara 02.07.02, 08:52
                  brkuje ci arkumentó, że sie ortografi uczepiłeś?
              • lear Re: Miłość jest ZŁA 02.07.02, 09:04
                white.falcon napisał(a):

                > Ataki kształcą człowieka, przypominają, że życie jest tylkoli życiem.

                Pod Austerlitz dostalismy w dupę nie rzekliśmy nic
                bo taką naturę od Boga już mamy
                że w dupę bierzemy i nic nie gadamy

                > Warto je
                > czasem prowokować, by móc ocenić swoje słabe strony i możliwości ich pozbycia
                > się.

                jasne słabe strony docenisz najlepiej jak bedziesz z ich powodu umierał

                > I jak że to można pomagać, będąc obojętnym? Więcej szkód mozna poczynić,
                > niż dobrego. Obojętność - to jest coś, co jest najbardziej okrutne na świecie.

                życzliwa obojetność, być życzliwym ale obojetnym
            • Gość: Artmis do Leara IP: *.proxy.aol.com 02.07.02, 00:46
              Lear, mowilem ci juz, ze ty za duzo rozmyslasz na temat milosci i tracisz
              szanse, ktore masz pod bokiem. Popatrz na dziewczyny jak patrzysz na kolegow, a
              nie na nieosiagalne nimfy. Kieruj sie wlasnym instynktem. Cos z tego musi
              wyjsc, bo podobno kazdy predzej czy pozniej trafia na swoja, czy swojego. Nie
              sluchaj bajdurzen, zwlaszcza tych, ktorzy mowia, ze milosc to nieszczescie.
              • Gość: eros Re: do Leara IP: *.dyn.optonline.net 02.07.02, 05:51

                A ja Cie Learn upominalem raz jescze.
                Jetess tym co zaczal ten watek i wydaje ci sie
                ze masz nad nim kontrole;
                Wszyscy juz odeszli, zostalem tylko ja, bo
                ja cie znam;
                Pomylilem sie co do Orygenesa.
                Ciebie nie obejmie nawet apokatastasis;
                Musisz zostac unicwstwiony wraz z twoja dusza.
                Jestes poprostu szatana wyslannikiem;
                tacy nie podlegaja apokataztazji!
                Tylko kompletnemu unicestwieniu!
                A wiec zegnaj Kaganie, moj serdeczny kiedys
                przyjacielu.
                juz czas, odejsc.
                zegnam cie i zal mi sie z toba roztac,
                ale jest to koniecznosc, ktora ty napewno
                rozumiesz!

                Aniol,

                • lear Re: do Leara 02.07.02, 09:01
                  jeśli ja jestem Kagan to ty jesteś prezerwatywa a nie bożek miłości
              • lear Re: do Leara 02.07.02, 08:59
                Gość portalu: Artmis napisał(a):

                > Lear, mowilem ci juz, ze ty za duzo rozmyslasz na temat milosci i tracisz
                > szanse, ktore masz pod bokiem. Popatrz na dziewczyny jak patrzysz na kolegow, a
                >
                > nie na nieosiagalne nimfy. Kieruj sie wlasnym instynktem.

                Instyktem to kieruje się bydło

                > Cos z tego musi
                > wyjsc, bo podobno kazdy predzej czy pozniej trafia na swoja, czy swojego

                ale po co trafić, aby poczuć szum w głowie?

                . Nie
                > sluchaj bajdurzen, zwlaszcza tych, ktorzy mowia, ze milosc to nieszczescie.

                a nie jest tak. Rozgladnij sie wokoło i zobaczysz te wszytkie "cuda miłości"
                -samobóujstwa
                -mordestwa
                -alkocholizm
                -nienawiść
                -zazdrość
                itp. przyjemności
                • Gość: Artemis Re: do Leara IP: *.ipt.aol.com 02.07.02, 23:46
                  Nie slyszalem o alkoholikach czy samobojcach majacych szczesliwe zycie prywatne.
                  Ktos znowu wciska ci jakies teorie, a ty w nie wierzysz.
    • lear O CO CHODZI W MIŁOŚCI 02.07.02, 16:13
      Kobiety - kasa, kasa, kasa, kasa i jeszcze jedno : KASA

      Mężczyźni - seks, seks, seks i jeszcze jedno : SEKS

      ja tego nie krytkuję ale po co mieszać w to chemie
      • white.falcon Re: O CO CHODZI W MIŁOŚCI 02.07.02, 17:35
        Trochę poczytane co napisane pod nieobecność. Hi, śmieszne. A co, Lear,sorry za
        nieskromne pytanko, jesteś hermafrodytą, czy jak?
        • lear Pytania 02.07.02, 18:09
          1)co cię śmieszy?
          2)czemu sądzisz, że jestem obojnakiem?
      • Gość: prowokat Czyli jak to jest IP: *.telimeny / 192.168.0.* 02.07.02, 17:39
        prostytutka lepsza od żony?
    • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 02.07.02, 18:36
      Śmieje się, bo śmiech to zdrowie. Jak można wszystko tak upraszczać i
      sprowadzać do KASY i SEKSU. A potem się pogapić na swój wytwór i stwierdzić -
      to jest beeee, ja tego nie chcę i stanąć z boku. Właśnie przez ludzi tak
      myślących są alkoholizm, choroby psychiczne, samobójstwa, wąglik, Bin Laden,
      płacenie podatków i in. Listę można wydłużyć - dopisujcie... ;-)))
      • lear Re: Miłość jest ZŁA 02.07.02, 18:42
        a nie jest tak
        SEKS I KASA to potrzeby pierwotne OK nie mam nic przeciwko temu, a ta cała
        miłość romantyzm i tego typu podobne bzdury to niepotrzebna (SZKODLIWA)
        nadbudowa.

        • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 02.07.02, 18:48
          Ale jakże sympatyczna i zabawna i miła. Dlaczego koniecznie kogoś trzeba
          obedrzeć ze wszystkiego aż do kości, a potem mówić - a fe, to jest szkielet i
          ja się go boję. Mam wrażenie, że to robisz.
          • lear Re: Miłość jest ZŁA 02.07.02, 18:52
            white.falcon napisał(a):

            > Ale jakże sympatyczna i zabawna i miła.

            flacha też jest symaptyczna, działka tym bardziej, jaki potem człowiek jest
            wyluzowany i szczęśliwy.

            > Dlaczego koniecznie kogoś trzeba
            > obedrzeć ze wszystkiego aż do kości, a potem mówić - a fe, to jest szkielet i
            > ja się go boję.

            po trzeba poznac PRAWDĘ, a nie żyć miłosnym (czy jakims innym) odurzenie
            • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 02.07.02, 19:13
              Ale po flaszce ma się kaca. A po miłości, jak jesteś nieuczciwy - moralniaka. A
              prawda nie jest wymysłem tylko li twoim, Learze. Nie masz prawa moralnego do
              ustawiania swojej prawdy jako uniwersalnej, a tak czynisz. I pragniesz, by inni
              przyznali ci rację.:-)
              • lear Obserwuję już trochę ten świat 02.07.02, 19:18
                i widzę, że racja jest po mijej stronie

                pomyś skąd tyle kawałów o miłosnej tematyce jak wiadomo śmiech pomaga ludziom
                przetrwać trudne chwile (piosenki za okupacji, dowcip polityczny w PRL). Kawały
                O MIŁOŚCI sa ponad czasowe, co to oznacza? Tylko jedno, bez tego ta różowa
                idylla zmieniła by się W CZARNĄ ROZPACZ
                • Gość: jendza Re: Obserwuję już trochę ten świat IP: *.abo.wanadoo.fr 02.07.02, 21:22
                  lear napisał(a):

                  > i widzę, że racja jest po mijej stronie
                  >
                  > pomyś skąd tyle kawałów o miłosnej tematyce jak wiadomo śmiech pomaga ludziom
                  > przetrwać trudne chwile (piosenki za okupacji, dowcip polityczny w PRL). Kawały
                  >
                  > O MIŁOŚCI sa ponad czasowe, co to oznacza? Tylko jedno, bez tego ta różowa
                  > idylla zmieniła by się W CZARNĄ ROZPACZ

                  Dziecko Drogie (wybacz, ale na usta sie cisnie...), a jak dlugo Ty 'ten swiat'
                  obserwujesz?
                  I co tez takiego zobaczyles?
                  Bo z tego, co czytam, wynika, ze nawet podstawowych pojec nie zdefiniowales,
                  albo tez prowokujesz po prostu, by jak najdluzej watek utrzymac...
                  Milosc to motor woli i jej akt.
                  Kochasz, bo chcesz...
                  Jesli kochasz, istniejesz w ogole.
                  Namietnosc to stan emocji
                  Milosc to akt woli.
                  Rozumiesz roznice?
                  Dlatego wlasnie rodzice moga KOCHAC swoje dzieci,
                  a np. matka Teresa - biednych Hindusow...
                  Milosc mezczyzny i kobiety to przypadek szczegolny...
                  ale zawsze tej samej jakosci...
                  Przestan bredzic.
                  Zacznij kochac.
                  Powodzenia!
                  • Gość: eros Re: Obserwuję już trochę ten świat IP: *.dyn.optonline.net 02.07.02, 21:30
                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                    > lear napisał(a):
                    >
                    > > i widzę, że racja jest po mijej stronie
                    > >
                    > > pomyś skąd tyle kawałów o miłosnej tematyce jak wiadomo śmiech pomaga ludz
                    > iom
                    > > przetrwać trudne chwile (piosenki za okupacji, dowcip polityczny w PRL). K
                    > awały
                    > >
                    > > O MIŁOŚCI sa ponad czasowe, co to oznacza? Tylko jedno, bez tego ta różowa
                    >
                    > > idylla zmieniła by się W CZARNĄ ROZPACZ
                    >
                    > Dziecko Drogie (wybacz, ale na usta sie cisnie...), a jak dlugo Ty 'ten swiat'
                    > obserwujesz?
                    > I co tez takiego zobaczyles?
                    > Bo z tego, co czytam, wynika, ze nawet podstawowych pojec nie zdefiniowales,
                    > albo tez prowokujesz po prostu, by jak najdluzej watek utrzymac...
                    > Milosc to motor woli i jej akt.
                    > Kochasz, bo chcesz...
                    > Jesli kochasz, istniejesz w ogole.
                    > Namietnosc to stan emocji
                    > Milosc to akt woli.
                    > Rozumiesz roznice?
                    > Dlatego wlasnie rodzice moga KOCHAC swoje dzieci,
                    > a np. matka Teresa - biednych Hindusow...
                    > Milosc mezczyzny i kobiety to przypadek szczegolny...
                    > ale zawsze tej samej jakosci...
                    > Przestan bredzic.
                    > Zacznij kochac.
                    > Powodzenia!

                    Swiete slowa i jak prawdziwe!
                    Jednak istnieja jeszcze ludzie na tym swiecie;
                    bo obcujac z tym forum mozna by pomyslec ze jakas
                    straszna zaraza zniszczyla cala ludzkosc.

                    pozdrowienia serdeczne, :)


                    • lear Re: Obserwuję już trochę ten świat 02.07.02, 22:16
                      > > Dziecko Drogie (wybacz, ale na usta sie cisnie...), a jak dlugo Ty 'ten sw
                      > iat'
                      > > obserwujesz?


                      wybaczam, bo młodo wyglądam, a żyłem już w czasie 600 lecia obchodów bitwy
                      wiedeńskiej, nawet i stan wojenny przeżyłem


                      > > I co tez takiego zobaczyles?

                      to czego inni jakos nie chca dostrzec, cierpienie spowodowane miłością


                      > > Bo z tego, co czytam, wynika, ze nawet podstawowych pojec nie zdefiniowale
                      > s,
                      > > albo tez prowokujesz po prostu, by jak najdluzej watek utrzymac...
                      > > Milosc to motor woli i jej akt.
                      > > Kochasz, bo chcesz...

                      nie zgodzę się, może w pierwszym etapie to tak wygląda a później KOCHASZ BO
                      MUSISZ, tak jak jest z piciem i ćpaniem

                      > > Jesli kochasz, istniejesz w ogole.
                      > > Namietnosc to stan emocji
                      > > Milosc to akt woli.
                      > > Rozumiesz roznice?
                      > > Dlatego wlasnie rodzice moga KOCHAC swoje dzieci,
                      > > a np. matka Teresa - biednych Hindusow...
                      > > Milosc mezczyzny i kobiety to przypadek szczegolny...
                      > > ale zawsze tej samej jakosci...
                      > > Przestan bredzic.
                      > > Zacznij kochac.
                      > > Powodzenia!


                      Matka Teresa, relacje w stosunku do potomstwa to nie to o czym piszę. Mi chodzi
                      o ten jak piszszesz przypadek szczególny, który jest pasmem nieszczęść i udręk.
                      Bo skąd tyle narzekania na współmałżonków, po co te wszystkie burdele, pornole w
                      każdym wydanie, jeśli te wszystkie potrzeby ma zapewniać miłość.


                      > Swiete slowa i jak prawdziwe!
                      > Jednak istnieja jeszcze ludzie na tym swiecie;
                      > bo obcujac z tym forum mozna by pomyslec ze jakas
                      > straszna zaraza zniszczyla cala ludzkosc.
                      >
                      > pozdrowienia serdeczne, :)
                      >
                      >

                      Erosie ta zaraza jest w dalszym ciagu groźna i chyba ty te bakterie roznosisz :)
                      • Gość: jendza Re: Obserwuję już trochę ten świat IP: *.abo.wanadoo.fr 02.07.02, 23:16
                        lear napisał(a):

                        > > > Dziecko Drogie (wybacz, ale na usta sie cisnie...), a jak dlugo Ty 't
                        > en sw
                        > > iat'
                        > > > obserwujesz?
                        >
                        >
                        > wybaczam, bo młodo wyglądam, a żyłem już w czasie 600 lecia obchodów bitwy
                        > wiedeńskiej, nawet i stan wojenny przeżyłem
                        >

                        Jestem pod wrazeniem!
                        ALe przypominam, ze ilosc, czy tez dlugosc, jak wolisz,
                        na jakosc sie nie przeklada....
                        >
                        > > > I co tez takiego zobaczyles?
                        >
                        > to czego inni jakos nie chca dostrzec, cierpienie spowodowane miłością
                        >

                        'Cierpienie spowodowane miloscia', jak ladnie piszesz,
                        nie jest spowodowane 'miloscia', ale decyzja drugiej strony.
                        Jedynie. Albo Pana BOga - gdy w gre wchodzi smierc
                        obiektu milosci.
                        W obydwu jednak przypadkach - jesli kochasz naprawde -
                        pozwalasz na akty WOLNE - albo osobie, ktora kochasz,
                        albo Panu BOgu/Opatrznosci/Sile/Przeznaczeniu/
                        czywcotamjeszczewierzysz...
                        A jesli - uswiadomiwszy sobie, ze pozwalasz realizowac
                        sie woli innych, na ich wlasny temat - mimo to 'cierpisz'
                        tak dramatycznie, to moze przyczyn tego 'cierpienia'
                        w Twoim egoizmie szukac nalezy? He?

                        >
                        > > > Bo z tego, co czytam, wynika, ze nawet podstawowych pojec nie zdefini
                        > owale
                        > > s,
                        > > > albo tez prowokujesz po prostu, by jak najdluzej watek utrzymac...
                        > > > Milosc to motor woli i jej akt.
                        > > > Kochasz, bo chcesz...
                        >
                        > nie zgodzę się, może w pierwszym etapie to tak wygląda a później KOCHASZ BO
                        > MUSISZ, tak jak jest z piciem i ćpaniem

                        Niczego nie 'MUSISZ', moj Drogi!
                        Im predzej sie tego nauczysz, tym lepiej dla CIEBIE!
                        I dla SWIATA!

                        Jak na razie wyglada, ze dales sie zniewolic...
                        Zeby to zaraz MILOSCIA nazywac?
                        CO to, to nie...
                        >
                        > > > Jesli kochasz, istniejesz w ogole.
                        > > > Namietnosc to stan emocji
                        > > > Milosc to akt woli.
                        > > > Rozumiesz roznice?
                        > > > Dlatego wlasnie rodzice moga KOCHAC swoje dzieci,
                        > > > a np. matka Teresa - biednych Hindusow...
                        > > > Milosc mezczyzny i kobiety to przypadek szczegolny...
                        > > > ale zawsze tej samej jakosci...
                        > > > Przestan bredzic.
                        > > > Zacznij kochac.
                        > > > Powodzenia!
                        >
                        >
                        > Matka Teresa, relacje w stosunku do potomstwa to nie to o czym piszę. Mi chodzi
                        >
                        > o ten jak piszszesz przypadek szczególny, który jest pasmem nieszczęść i udręk.
                        >
                        > Bo skąd tyle narzekania na współmałżonków, po co te wszystkie burdele, pornole
                        > w
                        > każdym wydanie, jeśli te wszystkie potrzeby ma zapewniać miłość.

                        Bo t nie milosc. Po prostu.
                        A ja TOBIE MILOSCI zycze!
                        NIe prostytucji w malzenstwie nawet, ze o innych aktach,
                        krzywdzacych aktantow oraz przedmioty ich dzialan nie wspomne...
                        PRZEDMIOTY, zaznaczam!
                        >
                        >
                        > > Swiete slowa i jak prawdziwe!
                        > > Jednak istnieja jeszcze ludzie na tym swiecie;
                        > > bo obcujac z tym forum mozna by pomyslec ze jakas
                        > > straszna zaraza zniszczyla cala ludzkosc.
                        > >
                        > > pozdrowienia serdeczne, :)
                        > >
                        > >
                        >
                        > Erosie ta zaraza jest w dalszym ciagu groźna i chyba ty te bakterie roznosisz :
                        > )

                        MYSL, LEAR!
                        Zanim Cie zycie zabije...
                        Albo raczej samobojstwo popelnisz...
                        Niekoniecznie swiadome...
                        j
                    • Gość: jendza Re: Obserwuję już trochę ten świat IP: *.abo.wanadoo.fr 02.07.02, 23:05
                      Gość portalu: eros napisał(a):


                      >
                      > pozdrowienia serdeczne, :)
                      >
                      >

                      ja tez! Nawet bardzo serdecznie! :))))
                      Dobrej nocy!
                      jendza
    • akkj Re: Miłość jest ZŁA 02.07.02, 21:29
      • Gość: Artemis MILOSC JEST DOBRA IP: *.ipt.aol.com 02.07.02, 23:52
        Kiedy ktos mnie kocha z wzajemnoscia, wydaje mi sie, ze wszystko jest mozliwe.
        • lear Re: MILOSC JEST DOBRA 03.07.02, 17:23
          jak się opijesz to świat tez pieknieje
    • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 03.07.02, 03:58
      Oj, poczytało się. Przelotem jestem. Lear, jesteś ciężkim przypadkiem i uważasz
      chyba, że miłość jest przeciwko tobie, a tylko diabeł za tobą. Z takim
      podejściem do świata i uporem zginiesz jak indyk w kukurydzy i co pozostawisz
      po sobie? Świeżo rozpoczętą prowokację emocjonalną o zabarwieniu czarnej
      smutnej ideo, w której ciągle siąpi, wieje nie ten wiatr i nie temu świeci
      słońce? Chociaż i to lepsze niż nic. Napisz koniecznie, co oprócz miłości jest
      przeciwko tobie, bo z pewnością jest tego more.
      • lear Re: Miłość jest ZŁA 03.07.02, 17:30
        white.falcon napisał(a):

        > Oj, poczytało się. Przelotem jestem. Lear, jesteś ciężkim przypadkiem i uważasz
        >
        > chyba, że miłość jest przeciwko tobie, a tylko diabeł za tobą.

        jaki diabeł, o co ci chodzi

        > Z takim
        > podejściem do świata i uporem zginiesz jak indyk w kukurydzy i co pozostawisz
        > po sobie? Świeżo rozpoczętą prowokację emocjonalną o zabarwieniu czarnej
        > smutnej ideo, w której ciągle siąpi, wieje nie ten wiatr i nie temu świeci
        > słońce? Chociaż i to lepsze niż nic. Napisz koniecznie, co oprócz miłości jest
        > przeciwko tobie, bo z pewnością jest tego more.

        chcę aby ludzie zrozumieli jaka wielką krzywdę i spustoszenie zarówno fizyczne
        jak i duchowe wyrządza im parę związków chemicznych w głowie. A czarno smutno i
        ponuro robi się gdy ci nagle zabraknie podniety. wtedy dopiera jest katastrofa,
        samobójstwa, morderstwa itp.
        • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 03.07.02, 17:35
          A, to masz na myśli uświadamianie innych.:-) A wiesz, że drogowskaz z reguły
          nie chodzi tam, gdzie wskazuje?:-)I że lampka doświadczenia życiowego świeci
          tylko temu, co ją niesie?
          • lear Re: Miłość jest ZŁA 03.07.02, 17:51
            white.falcon napisał(a):

            > A, to masz na myśli uświadamianie innych.:-)

            ktoś musi to robić, a widząc wielkość cierpienia postanowiłem pomóc ludziom


            > A wiesz, że drogowskaz z reguły
            > nie chodzi tam, gdzie wskazuje?:-)

            z reguły może, a;e ja chyba jestem wyjatkiem

            • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 03.07.02, 17:58
              Tak bezinteresownie?;-) Może powinieneś zostać wędrującym kaznodzieją - kiedyś
              to było bardzo popularne. I sprzedawać ludziom odpusty? Ja się nie nabiorę -
              ptaki nie sieją, nie zbierają i coś tam jeszcze. A szczebelek od drabiny, która
              się śniła Jakubowi jest mi niepotrzebny:-) A może chcesz nabyć taki świątek:-)
              • lear Re: Miłość jest ZŁA 03.07.02, 18:02
                white.falcon napisał(a):

                > Tak bezinteresownie?;-) Może powinieneś zostać wędrującym kaznodzieją - kiedyś
                > to było bardzo popularne. I sprzedawać ludziom odpusty? Ja się nie nabiorę -
                > ptaki nie sieją, nie zbierają i coś tam jeszcze. A szczebelek od drabiny, która
                >
                > się śniła Jakubowi jest mi niepotrzebny:-) A może chcesz nabyć taki świątek:-)

                nie mieszaj w to religi
                a robię to z dobroci serca, bo już nie mogę patrzyć na miłosne cierpienia.
                Miłość jest zła i cieszę się że jeszcze ta chorba mnie dosięgła i prawdopodobnie
                już się to nie stanie, bo nauczyłem się z tą zarazą walczyć.



                • Gość: Ania Re Oj krolu slepy ......... IP: *.upc.chello.be 03.07.02, 18:08
                  Milosc to piekne uczucie.Z milosci rodzi sie czesto nowe zycie.a co powiesz o
                  milosci rodzicow do dzieci?Czy tez jest zla?
                  • lear Pewne rzeczy są pierwotne 03.07.02, 18:13
                    i jako takie niech zostaną
                    1)potrzeba opieki nad potomstwem
                    2)potrzeba seksu

                    a ta cała miłość, romantyzm to nałóg przechodzący z pokolenia na pokolenie.
                    Ile osób z tego powodu cierpiało, miliony a może i miliardy, a ludzie nadal
                    pakuja się w to bagno, myśląc, że w ich przypadku bedzie lepiej, pieknej
                    doskonalej, a z czasem okazuje się jak bardzo się mylili, z tego wynikają
                    różne tragedie. I dlatego uważam, że miłość jest zła
                    • white.falcon Re: Pewne rzeczy są pierwotne 03.07.02, 18:19
                      To się nazywa ewolucja, drogi Lear. Bez tragedii, miłości i wielu wielu rzeczy
                      nie byłoby rozwoju i stanęlibyśmy w miejscu - epoce kamienia łupanego i
                      sierściatych mamutków.:-)
                      • lear Re: Pewne rzeczy są pierwotne 03.07.02, 19:03
                        white.falcon napisał(a):

                        > To się nazywa ewolucja, drogi Lear. Bez tragedii, miłości i wielu wielu rzeczy
                        > nie byłoby rozwoju i stanęlibyśmy w miejscu - epoce kamienia łupanego i
                        > sierściatych mamutków.:-)

                        bez tragedi milości ludzkość była by o wiele doskonalsza, lepsza i silniejsza
    • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 03.07.02, 18:08
      Nie mieszam religii - raczej historię religii - samo się nasunęło. Wiesz, na
      twoim miejscu ma zastosowanie hasło "nie mów nigdy nigdy" - zastanów się.
      Uważaj, byś, jak będziesz w teatrze życia grał Leara, nie trafiło się tobie, że
      ten, kto cię prowadzi zapomni się i zlecisz na zbity pysk do uczuciowej jamy
      orkiestrowej, bo jesteś przecie ślepy:-)
      • lear może mi powiesz 03.07.02, 18:17
        kto wg. ciebie mnie prowadzi?
        • white.falcon Re: może mi powiesz 03.07.02, 18:21
          Na pewno nie Armia Zbawienia.:-)
          • lear Czemu nie chcesz tego powiedzieć 03.07.02, 18:30
            chodzi ci o jakiegos diabła zapewne


            a ja ci mówię, że diabelską sprawą są te wszystkie miłosne uniesienia
            • white.falcon Re: Czemu nie chcesz tego powiedzieć 03.07.02, 18:36
              Diabeł to by przy tobie dostał ciężkiej nerwicy z przerzutami. Anioł pogonił
              gdzie rośnie pieprz i jego składniki.Tylko białopierzaste cuś ma dobre chęci
              rozchmurzenia tego posępnego nieba w twojej kostropatej duszyczce;-).
              Drogi Learze, nawet goście twojego wątku szybko znikają wobec smutku twojej
              argumentacji. Może warto popracować nad jej atrakcyjnością?
              • lear Alkocholicu i narkomani 03.07.02, 18:39
                też potrzebują długiego czasu aby zrozumieć że są ciężko chorzy. Ktos musi to
                ludziom uświadamiac.
                • white.falcon Re: Alkocholicu i narkomani 03.07.02, 18:43
                  A, to czujesz jednak potrzebę takiej misji. Oj, nie łatwe cię życie czeka. Ale
                  upieram się przy radzie wprowadzenia estetyki do idei uswiadamiania
                  łobuzowatego społeczeństwa. No i poszukaj uczniów, Mistrzu!:-)
                  • lear Re: Alkocholicu i narkomani 03.07.02, 18:47
                    white.falcon napisał(a):

                    > A, to czujesz jednak potrzebę takiej misji.

                    widząc zło tego świata, tak widze potrzebę

                    > Oj, nie łatwe cię życie czeka. Ale
                    > upieram się przy radzie wprowadzenia estetyki do idei uswiadamiania
                    > łobuzowatego społeczeństwa. No i poszukaj uczniów, Mistrzu!:-)

                    mam nadzieję, że prawda obroni się sama i ktoś chociaż raz pomysli o
                    straszliwych skutkach miłości zanim sie zakocha
                    • white.falcon Re: Alkocholicu i narkomani 03.07.02, 18:52
                      Próżne nadzieje, idealisto:-) Prawda w ciągu całej historii ludzkości nigdy się
                      sama nie obroniła. Poczytaj sobie historię i radzę zerknąć do filozofów, nie
                      koniecznie przyrody, czym kończy się nie bronienie swojej prawdy:-)
                      • lear Re: Alkocholicu i narkomani 03.07.02, 18:54
                        trzeba coś robić aby ludzie wiedzieli o grżącym im niebezpieczeństwie
                        • white.falcon Re: Alkocholicu i narkomani 03.07.02, 18:59
                          Namaluj sztandar, weż beczkę, wyjdź na ulicę i głoś z niej swoje poglądy. ;-)
                          Ludzie są tylko li wyłącznie ludźmi i białe piórka nie są pewni, czy ktoś cię
                          wysłucha. A swoją drogą, co ci miłość raptem kością w gardle stanęła? Nie
                          mogłeś się uwziąć n.p. na śmierć - też wdzięczny temat. :-)
                          • lear przed śmiercią nie ma ratunku 03.07.02, 19:28
                            a przed miłością możesz się obronić, a wtedy i dłużej pożyjesz.

                            CHCESZ ŻYĆ DŁUZEJ ZDROWIEL LEPIEJ to zastosuj się do moich rad
                            • white.falcon Re: przed śmiercią nie ma ratunku 03.07.02, 19:35
                              To jak w kawale: facet nie pił, nie palił, nie używał, miał zamiar dożyć 100
                              lat, ale nieopatrznie mu cegłówka na łeb spadła - hii
                              • lear Re: przed śmiercią nie ma ratunku 03.07.02, 19:46
                                ale przynajmniej miał szansę
                                i ja własnie chce pokazać ludziom, że mają szansę, że nie muszą podążać do
                                samozagłady tak jak lemingi
    • lear Nowa piosenka Sweet Noise 03.07.02, 19:25
      trktuje o tym problemie i przychyla sie do mojego zdania

      cieszę się że nie jestem sam
      • white.falcon Re: Nowa piosenka Sweet Noise 03.07.02, 19:34
        Aleś sobie towarzystwo wynalazł, Drogi Learze!:-) Na twoim miejscu nie
        słuchałabym piosenek, ale działać, działać! - a tu nic - pusto.
        • lear Re: Nowa piosenka Sweet Noise 03.07.02, 19:47
          darowanemu koniowi w pysk się nie zaglada
          a o sojuszników trudno
          • white.falcon Re: Nowa piosenka Sweet Noise 03.07.02, 19:49
            I wracamy do tematu uatrakcyjnienia twojej idei. Ptaki pierzaste na sojuszników
            się nie nadają, ale mogą cuś konstruktywnego naraić - :)
            • lear Re: Nowa piosenka Sweet Noise 03.07.02, 19:52
              a czy nie jest atrakcyjna wizja życia bez niepotrzebnych cierpień, zycia bez
              tego śmiertelnego nałogu, czy wizja spokojnego, szczęśliwego zycia bez miłośći
              i wynikajacych z niej konsekwecji jest nieatrakcyjna?
              • white.falcon Re: Nowa piosenka Sweet Noise 03.07.02, 20:01
                A ile można wytrzymać bez problemów? Raj nie jest najatrakcyjniejszym miejscem,
                sądzę.
            • lear mówisz, że miłość to wielka siła 03.07.02, 19:56
              a co sie przez nią dokonało ????

              wszystkie odkrycia, wynalazki powstały z pierwotnej chęci zysku, wszysttko
              dzieje sie z owodu złota, pieniedzy, prestiżu.
              • white.falcon Re: mówisz, że miłość to wielka siła 03.07.02, 20:01
                A wiersze?
                • lear Wiersze 03.07.02, 20:04
                  też przedstawiają miłość jako cierpienie i nieszczęście.
                  • white.falcon Re: Wiersze 03.07.02, 20:07
                    Oj nie tylko. Chyba masz kolejnego dyskutanta, który ciekaw jest twojej teorii.
                    Białe piórka się cieszą:-)
                    • lear a o co ci chodzi z tymi białymi piórkami 03.07.02, 20:16
                      czy to ma być jakas aluzja?

                      a co do wierszy
                      najpierw pisał jaka to miłość piekna i cudowna, a jak zmądrzał to pisał jak
                      jest na prawdę
                      • white.falcon Re: a o co ci chodzi z tymi białymi piórkami 03.07.02, 20:18
                        White Falcon - to Biały Sokół, a ptactwo ma piórka. Oj, polecam wiersze ks.
                        Twardowskiego - poczytak wnikliwie.:-)
                        • lear pewnie jest tam wyidealizowany 03.07.02, 20:22
                          obraz miłośći, który z rzeczywistościa nie ma nic wspólnego
              • mariusz1212 Re: mówisz, że miłość to wielka siła 03.07.02, 20:05
                lear napisał(a):

                > a co sie przez nią dokonało ????
                >
                > wszystkie odkrycia, wynalazki powstały z pierwotnej chęci zysku, wszysttko
                > dzieje sie z owodu złota, pieniedzy, prestiżu.

                I dokladnie o to chodzi - wszystkiego dokonano z MILOSCI do zlota, pieniedzy, prestizu
                no a szczerze mowiac podejrzewam, ze i pare kluczowych decyzji na tym swiecie zostalo podjetych z milosci do
                jakiejs osoby. Tego sie nigdy nie dowiemy. Nie wiem jak to bylo na pewno z Odsiecza Wiedenska, ale Polska
                naprawde nic na niej nie zyskala, a wiesc gminna niesie, ze to z milosci do krolowej Jasio pognal az pod Wieden
                • lear Re: mówisz, że miłość to wielka siła 03.07.02, 20:14
                  mariusz1212 napisał(a):

                  > lear napisał(a):
                  >
                  > > a co sie przez nią dokonało ????
                  > >
                  > > wszystkie odkrycia, wynalazki powstały z pierwotnej chęci zysku, wszysttko
                  >
                  > > dzieje sie z owodu złota, pieniedzy, prestiżu.
                  >
                  > I dokladnie o to chodzi - wszystkiego dokonano z MILOSCI do zlota, pieniedzy, p
                  > restizu

                  do żądza bogactwa nic nie mam osobiście
                  mi rozchodzi się o miłość

                  > Nie wiem jak to bylo na pewno z Odsi
                  > ecza Wiedenska, ale Polska
                  > naprawde nic na niej nie zyskala, a wiesc gminna niesie, ze to z milosci do kro
                  > lowej Jasio pognal az pod Wieden

                  i w zamian za tą miłość Polska dostała się na 130 lat w Austryjacką niewolę
                  • mariusz1212 Re: mówisz, że miłość to wielka siła 03.07.02, 20:21
                    lear napisał(a):

                    >
                    > i w zamian za tą miłość Polska dostała się na 130 lat w Austryjacką niewolę

                    NIewazne co bylo potem z zacofanym krajem jak Polska, wazne ze dzieki milosci Jasiu III byc moze zmienil bieg
                    historii Europy ratujac ja przed Islamem.
                    Poza tym rozbiory to po czesci, tez wynik milosci Stasia do carycy
                    Wiec dla Rosji slabostki krolowej byly dobre, co?
                    • white.falcon Re: mówisz, że miłość to wielka siła 03.07.02, 20:29
                      Mariusz, poczytaj, o co się spieramy. Lear uważa, że rozumki pozjadał, a ja
                      chcę mu wyperswadować życiową misję naprawiania świata i okolic.:-) Pozdrawiam
                    • lear Re: mówisz, że miłość to wielka siła 03.07.02, 20:29
                      mariusz1212 napisał(a):

                      > lear napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > i w zamian za tą miłość Polska dostała się na 130 lat w Austryjacką niewol
                      > ę
                      >
                      > NIewazne co bylo potem z zacofanym krajem jak Polska, wazne ze dzieki milosci J
                      > asiu III byc moze zmienil bieg
                      > historii Europy ratujac ja przed Islamem.
                      > Poza tym rozbiory to po czesci, tez wynik milosci Stasia do carycy
                      > Wiec dla Rosji slabostki krolowej byly dobre, co?


                      nie królowej tylko Stasia slabość, okazała się (jak zwykle) zguba
    • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 03.07.02, 20:26
      Jak nie sięgniesz po książkę - nie będziesz wiedział!!!!
      • lear Zmuszanie kogoś do zażycia trucizny 03.07.02, 20:31
        jest co najmniej nieładne
        • white.falcon Re: Zmuszanie kogoś do zażycia trucizny 03.07.02, 20:34
          Jak nie zażyjesz, to skąd wiesz, że trucizna? A poszerzanie wiedzy to, Drogi
          Learze - to pikuś? Jak żeż walczysz z wrogiem, jak nie znasz wszystkich jego
          przejawów?:-)
          • lear Wystarczy obserwacja swiata 03.07.02, 22:46
            i wyciąganie właściwych z tego wniosków
            • white.falcon Re: Wystarczy obserwacja swiata 03.07.02, 23:09
              To czekam na wnioski.:-) Może podzielisz się ze światem, który nawracasz na
              prawe ścieżki.:-)
              • lear Dwa dni mnie nie było (ale nadrabiam) 06.07.02, 21:23
                ale nadrabiam
                Wiersze i inne "dzieła" wychwalajace miłość są kłamstwem. Przedsawia się tam
                obraz jak to jest fajnie gdy się jest "w ciagu". Ciekawe dlaczego pozytywne
                opisy ciagów alkocholowych czy narkotycznych są uznawane za coś gorszącego
                skoro w mozna pozytywnach pisać o odurzeniu miłosnym. Jak już wielokrotnie
                podkreślałem uzaleznienie od uczucia (zwiąku chemicznego, który organizam sam
                produkuje) czy związku chemicznego zewnętrznegoto nie ma dla mnie żadnej
                różnicy. Zarówno jedno jak i drugie prowadzi do wyniszczenia organizmu. Miłość
                jest powszechnie akceptowanym (nie wiem dlaczego) uzależnieniem. A przecież w
                tym stanie z człowiekiem dzieją się straszne rzeczy
                - brak apetytu i chudnięcie
                - bezsenność
                - trudnośći w koncetracji
                - brak jasnej oceny rzeczywistośći (brutalnie : pizda na oczach)
                - nadpobudliwość i zwiekszony poziom agresji
                - ospałość i "rozmiekczenie" (występuje zamiast podpunktu wyżej u niektórych)
                - obnizony poziom samokontroli
                - przytłumiony istynkt samozachowaczy (częste samookaleczenia i inne aż do
                samobójstw, zabójstw itp)

                I co jest w tym pieknego, że człowiekowi miłość rozum odbiera?
    • Gość: eros Re: Miłość jest swieta IP: *.dyn.optonline.net 04.07.02, 02:29

      Milosc jest swietoscia i na odwrot;
      Pisze to do wszystkich baranow tutaj
      ktorzy uwazaja ze jest inaczej.
      A zatem scisnijcie sobie swoje interesy.
      aby na tym wkrotce zarobic!
      To tylko kwestia czasu, jak na gieldzie,
      trzeba zobaczyc komu idzie w gore a
      komu w dol, w koncu komu stoi!
      Znacie zasade Monte Carlo statystycznych
      obliczen? Chyba cos cienko z tym rachunkiem
      pewdopodobienstwa.Ale nie martwcie sie,
      wszystko bedzie ok. jak tylko zaczniecie myslec
      probabalistycznie. Czy lapiecie go juz?
      Tzn. ten rachunek?

      :)
      • lear Widać żeś pod wpływem 06.07.02, 21:24
        pisz proszę jaśniej. Nie znam sposobu pojmowania świata wg uzależnionych
    • Gość: zly Re: Miłość jest ZŁA IP: *.dialup.optusnet.com.au 05.07.02, 08:29
      Na poczatek cofnijmy sie o ponad 80 lat, do pamietnego roku 1920, kiedy to
      najpierw wojska polskie najechaly mloda Republike Rad, po czym zostaly
      odrzucone az pod Warszawe, gdzie niemalze cudem zostaly zatrzymane dzieki
      niespotykanej ani przed tem, ani potem pomocy tzw. zachodu. Otoz w tymze
      pamietnym roku 1920 zanotowano w tzw. Liber Natorum (vol. IV z r. 1920 str. 549
      nr. 671), ze dnia 18 maja tegoz roku Karol Wojtyla i jego zona Emilia z
      Kaczorowskich "powili" dziecie plci... No wlasnie, jakiej plci bylo niemowle
      ochrzczone nieco pozniej jako "Karol Jozef Wojtyla"? Jego rodzice chrzestni:
      Jozef Kusnierczyk (oficjalnie kupiec, a tak naprawde to paser) i Maria
      Wiadrowska (bez zawodu), przysiegli by sie na wszystkie swietosci, ze owe
      niemowle bylo plci meskiej. Ale tak naprawde, to zostalo owe dziecie wpisane do
      ksiag parafialnych jako chlopiec, za porada madrego Cadyka z Gory Kalwarii,
      gdzie przechta Karol Wojtyla (naprawde Chaim Zylbersztajn) udal sie cichcem po
      porade. Albowiem potomek Wojtyly seniora byl tak zwanym dwuplciowcem, to znaczy
      ze mial zarowno meskie jak i zenskie organa seksualne. Mial wiec on czlonka,
      ale bez jader, oraz szczatkowa vagine. Madry Cadyk doradzil wiec staremu
      Wojtyle, aby nikomu nie pokazywac dokladnie dzieciaka, i aby zarejestrowac go
      jako chlopca, jako ze ma on przeczucie, iz mlodego Wojtyle czeka kariera
      duchowna. I tak sie stalo...
      Zostal on wciagniety przez lokalnego ksiedza Figlewicza do tzw. kola
      ministrantow, gdzie obaj uprawiali (w miare bezpiecznie, jak na owe przed-
      AIDSowskie czasy) seks. Jako dawca swych wdziekow ksiedzu proboszczowi, mlody
      Wojtyla szybko zostal tzw. prezesem mninistrantow. Dzieki protekcji kleru, dla
      ktorego taki obojniak to bylo owo przyslowiowe ziarno, ktore sie przytrafilo
      slepej kurze, Karol zostal (niemalze od pierwszego dnia nauki w gimnazjum)
      prezesem Solidacji Marianskiej. Tam tez poznal znanego homoseksualiste,
      Mieczyslawa Kotlarczyka, ktory tez pochodzil z Wadowic, ale dla lepszego
      kamuflazu uczyl w znacznie wiekszym Sosnowcu. Obaj zboczency sie szybko
      zaprzyjaznili, i od kolejnego swego protektora Wojtyla zaczal dostawac glowne
      role, a nawet "posade" rezysera w teatrzyku amatorskim Kotlarczyka. Po
      ukonczeniu gimnazjum Wojtyla dostal sie dzieki protekcji lokalnego kleru i
      miejscowych pedalow na polonistyke do UJ w Krakowie. W Krakowie Wojtyla poznal
      kolejnych wplywowych ksiezy-homoseksualistow z otoczenia kardynala Sapiehy.
      Mieszkanie obu Wojtylow (seniora i juniora) na ul. Tynieckiej stalo sie szybko
      de facto domem publicznym dla miejscowych pedalow, a jego glowna atrakcja byl
      mlody Wojtyla, ktory, jak sie okazalo, mogl "dawac" i "brac"... Ksiadz
      Figlewicz dzieki swym rozleglym znajomosciom zalatwil sobie intratna posadke
      Wikariusza Generalnego Katedry Wawelskiej, aby byc blizej swego kochanka i
      kochanki w jednej osobie. Wybuch wojny przerwal Karolowi studia, zostawiajac
      wiecej czasu na aktywnosc seksualna, ktora byla przez okupanta niemieckiego nie
      tylko tolerowana, ale wrecz zachecana, jako rodzaj "opium dla ludu polskiego".
      Oczywiscie, oficjalnie zachecano jedynie do tzw. seksu zdrowego (np. w
      pisemku "Fala"), ale Gestapo patrzalo przez palce na aktywnosc seksualna
      mlodego Wojtyly, jako iz doprowadzal on ich do prawie wszystkich co
      wazniejszych lokalnych homoseksualistow. Jako konfidentowi Gestapo mlodemu
      Wojtyle wlos nie mogl spasc z glowy... Na wszelki wypadek Karol Wojtyla
      otrzymal fikcyjna prace w fabryce Solvay, a w Kenkarcie mial
      wpisane "robotnik", aby nie budzic najmniejszych podejrzen. Administracja
      niemiecka pozwolila nawet Wojtyle sprowadzic do swego mieszkania przy
      ul.Tynieckiej Kotlarczyka, jako iz byl on zbyt znany w Zaglebiu jako agent
      Gestapo. W roku 1941 Wojtyla zostal, z innymi homoseksualistami, czlonkiem
      tzw. "Zywego Rozanca Mlodziezy Meskiej" (naprawde klub pedalow). Wojtyla pelnil
      tam funcje tzw. zelatora, czyli przywodcy 15 mlodych zboczencow seksualnych.
      Jako iz cala ta organizacja byla pod dyskretna opieka Gestapo, Wojtyla mogl
      kontynuowac swa zabawe w teatr, i co wiecej, nawet wystawiac (oczywiscie dla
      malej ilosci widzow) sztuki klasykow polskiego teatru. W roku 1942, z protekcji
      Figlewicza, Wojtyla zostaje przyjety do ekskluzywnego, poltajnego seminarium
      duchownego prowadzonego przez arcybiskupa Sapiehe. W seminarium wbito do dosc
      opornego umyslu Wojtyly podstawy scholastyki. Nie kazdemu w Krakowie podobala
      sie ta dzialalnosc Wojtyly, wiec grupa nieznanych Patriotow Plskich dokonala na
      niego zamachu (proba przejechania samochodem - niestety, nieudana). Aby
      uchronic swego konfidenta, Gestapo zezwolilo Sapiesze na ulokowanie Wojtyly w
      palacu arcybiskupim. Wojtyla zamieszkal, z innymi konfidentami i agentami
      Gestapo, na pierwszym pietrze palacu, w pokojach Arcybiskupa. Tam, odzielony od
      codziennych kloppotow i trosk prawdziwych Polakow, mlody kolaborant spokojnie
      dozywa wyzwolenia Krakowa przez Armie Radziecka. W miedzyczasie Wojtyla zyskuje
      nowych protektorow i kochankow, takich jak pozniejszy rektor semuinarium, ks.
      dr. karol Kozlowski i ksiadz Stanislaw Smolenski. Najwazniejszy protektor
      Wojtyly, sam Sapieha, zalatwia Karolowi swiecenia kaplanskie w trybie
      przyspieszonym, aby wyslac go do Rzymu, bo coraz glosniej sie zaczyna mowic o
      niechlubnej dzialanosci owego kleryka w czasie okupacji. I tak 1 listopada 1946
      syn przechty, homoseksualista i kolaborant zostaje ksiedzem katolickim, po czym
      szybko wyjezdza do Rzymu, albowiem, jak na przyslowiowym zlodzieju goreje na
      nim czapka...
      W Rzymie poznaje on wplywowych lokalnych pedalow, ktorzy zalatwiaja mu miejsce
      na tzw. Angelicum na Uniwersytecie Dominikanskim im. Sw. Tomasza. Temat swej
      pracy doktorskiej ma trywialny (Pojecie wiary u Sw. Jana od krzyza), wiec ma
      mnostwo czasu na dzialanosc seksualna wsrod licznego pedalstwa rzynmskiego. Za
      pieniadze otrzymane od swych kochankow i kochanek Karol zwiedza cala Europe
      Zachodnia. W czasie, gdy prawdziwi Polscy Patrioci odbudowywali w pocie czola
      ojczyzne, ow zboczeniec seksualny uprawia sex z podobnymi sobie w Paryzu,
      Brukseli i Amsterdamie...
      Tymczasem w Polsce dochodza do wladzy komunisci, wsrod nich tez kochankowie i
      kochanki Karola. Moze on wiec wrocic spokojnie do Polski: AK zostalo
      rozgromnione, a ci, co znali prawde o nim, albo zostali wymordowani, albo sa
      tak zastraszeni, ze nic nie powiedza. Tak wiec w roku 1948 Wojtyla wraca do
      Polski, i zostaje na poczatek, aby zbyt nie draznic ludzi swym wygladem,
      wikarym w Niegowici. Ale juz rok pozniej zostaje wikarym w kosciele Sw.
      Floriana w Krakowie,, bo dla jego partnerow seksualnych Niegowic jest zbyt
      daleko. W Krakowie organizuje sobie Wojtyla krag modych homoseksualistow, z
      ktorymi uprawia sex najczesciej na lonie natury pod pretekstem tzw. wycieczek.
      W tym kregu jest on znany jako tzw. "wujek"... W tym czasie pisze on tez
      wiersze jako Andrzej Jawien.
      Tak wiec mamy Zylbersztajn-Wojtyla-Jawien... Poniewaz te "wycieczki" staly sie
      zbyt glosne, wiec kardynal Sapiecha w trybie natychmiastowym usuwa Wojtyle z
      parafii Sw. Floriana, i kieruje go na boczny tor tzw. pracy naukowej, po czym
      szybko umiera dnia 23 lipca roku 1951 (nie wytrzymal, biedaczek, Swieta 22
      Lipca)...
      Nowy arcybiskup Baziak kategorycznie zakazuje Wojtyle jakichkolwiek kontaktow z
      mlodzieza, po otrzymaniu ostrzezenia z KW MO, ze jak sie te niemalze publiczne
      praktyki homosexualne nie skoncza, to Wojtyla zostanie aresztowany i oskarzony
      o sex z nieletnimi. Chcac nie chcac, Karol odsuwa sie od kontaktow z mlodzieza,
      i zaczyna pisac tzw. habilitacje z zakresu "filozofii wartosci Maksa Schelera".
      • lear Historyk 06.07.02, 21:25
        z twoim uporem powinieneś zająć miejsce prof. Belki. Ty byś się tak szybko nie
        wypalił
    • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 06.07.02, 22:31
      O rany, nie - Lear nie zgadzaj się na miejsce Belki. Przecież samym uporem paru
      rzeczy nie ponaprawiasz. A swoją drogą, Twoja wcześniejsza analiza stanu
      miłości jakoś ma mało wspólnego z realnym stanem. To chyba czysta teoria, która
      nie ma wiele wspólnego z realnością.:-)
    • Gość: polygam Re: Miłość jest ZŁA, ta monogamiczna IP: *.nv.nv.cox.net 07.07.02, 05:02


      Miłość to zło i cierpienie.

      Monogamiczna milosc zawsze prowadzi to tego. Masz racje, tylko milosc do dwoch
      lub wiecej osob prowadzi do szczescia czlowieka. Monogamiczna milosc jest
      egoistyczna, pelna zadrosci, checi panowania nad partnerem i wielu innych zlych
      rzeczy, ze nawet trudno to wymienic tak naraz.


      Nie wiem, czemu tak wielu z Was się zachwyca tym stanem. Ale przecież to jest
      nienormalne. Brak snu, brak apetytu, otępienie umysłu, brak jasnej i trzeźwej
      oceny rzeczywistości to wszystko to oznaki TEJ STRASZNEJ WYNISZCZAJĄCEJ CHOROBY
      PSYCHICZNEJ zwanej MIŁOŚCIĄ.

      Czlowiek potrzebuje czasem podraznienia sfer uczuciowych i do tego sluzy milosc
      do jednego partnera, ktora podraznia najmocniej bo zwiazana z monomiloscia
      wylacznosc jest urojeniem mozliwym do zrelizowania poprzez niszczenie wlasnej
      albo cudzej psychicznej i fizycznej osobowsci . Gdy kochasz dwie lub wiecej osob
      wtedy odpadaja te niszczycielskie sily bo wylacznosc staje sie bezprzedmiotowa.

      Ona wlewa jad do serca zatruwa umysł, przez nią ludzie tylko cierpią, umierają,
      dopuszczają się strasznych czynów.

      Tylko tak sie dzieje w milosci monogamicznej, ktora w gruncie rzeczy nie jest
      milosci a wlasnie brakiem zdolnosci do milosci. Czlowiek jest stworzony do
      kochania wielu bo w przeciwnym razie nie moglby istniec. Tylko ten co kocha
      wiele i jest kochany przez wielu jest szczesliwy i daje szczescie innym.

      A pomimo to wszyscy tak bardzo jej pragną DLACZEGO? Czyżby chęć odurzania się
      była aż tak wielka. Przecież to jest chore.

      Na pozor wyglada tak, ze potrzebujemy milosci monogamicznej bo to upraszcza inne
      stosunki miedzyludzkie, ktore sluza akumulacji majatku, wladzy, i sily panowania
      nad innymi. Odrzucenie monogamii przestanie byc odurzaniem sie taka miloscia, bo
      to nadaje nieudacznikom bycia kims poprzez ograniczenie innym wolnosci i
      narzucenie sobie dycypliny wylacznosci. Milosc przez wylacznosc jest choroba.

      • Gość: eros Do: polygam IP: *.dyn.optonline.net 07.07.02, 19:51

        Calkowicie sie z Toba zgadzam;
        Zresta powiedzlalem to juz w poprzednich postach tylko
        troche innymi slowami; miedzy innym:

        e: Tak. Bo kochac kogos moze tylko czlowiek ktory ma
        w sobie taka "gotowsc serca"; Tylko ten ktory kocha
        ludzi wogole, jest zdolny pokochac kogos wyjatkowo;
        i wlasnie w tym stanie gotowsci przejawia sie pelnia
        ludzkiej egzystencji.

        pozdrowienia,

        eros, :)

        • lear Eros 07.07.02, 20:36
          widać żeś zakochny(a) więc wybaczam ci bo ci miłość ten świat nierzeczywistym
          postrzegać karze.

          Ale pamiętaj OSTRZEGAŁEM.
      • lear Re: do Polygrama 07.07.02, 20:35
        niestety nic nie mogę ci odpowiedzieć na Twoją opinię o miłości poligamicznej
        gdyż nie znam jej z doswiadczenia.
    • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 07.07.02, 13:59
      Ciekawa argumentacja. Moim zdaniem, w dużym stopniu słuszna. Pzdrv:-)
      • Gość: polygam Re: Miłość jest ZŁA IP: *.nv.nv.cox.net 07.07.02, 19:54
        Wiele argumentow przemawia za tym, ze monogamiczna milosc jest straszna, ale
        ludzie z tym pedza bo to nadaje im to jakis sens istnienia i doprowadza ich do
        przezyc jak dobry narkotyk. I jak narkotyk moze czlowieka zniszczyc. Dlatego
        kontrolowanie tego zawiska jest konieczne choc nie zawsze mozliwe, w zaleznosci
        od czlowieka. Afrykanski polygamista po godzinie 17tej jest bardzo mily dla
        swoich zon, dlaczego?
        • white.falcon Re: Miłość jest ZŁA 07.07.02, 20:02
          Doszłam do wniosku, że Lear pomylił się. MIŁOŚĆ NIE JEST ZŁA, A TYLKO OKRUTNA.
          Mało myślący ze mnie ptak. Tak dyskutowałam i mi się coś ciągle nie zgadzało. A
          teraz wiem co!!! Gdzie jest autor wątku? Porzucił nas czy jak?:-(
          • lear Re: Miłość jest ZŁA 07.07.02, 20:44
            white.falcon napisał(a):

            > Doszłam do wniosku, że Lear pomylił się. MIŁOŚĆ NIE JEST ZŁA, A TYLKO OKRUTNA.


            a czy ktos dobry może być OKRUTNY.
            miłość jest zła => miłość jest okrutna
        • lear Re: Miłość jest ZŁA 07.07.02, 20:42
          Gość portalu: polygam napisał(a):

          > Wiele argumentow przemawia za tym, ze monogamiczna milosc jest straszna, ale
          > ludzie z tym pedza bo to nadaje im to jakis sens istnienia i doprowadza ich do
          > przezyc jak dobry narkotyk. I jak narkotyk moze czlowieka zniszczyc. Dlatego
          > kontrolowanie tego zawiska jest konieczne choc nie zawsze mozliwe, w zaleznosci
          >
          > od czlowieka.

          tu się zgadzamy

          > Afrykanski polygamista po godzinie 17tej jest bardzo mily dla
          > swoich zon, dlaczego?

          nie wiem?
        • Gość: eros Re: Miłość jest ZŁA IP: *.dyn.optonline.net 08.07.02, 01:10
          Gość portalu: polygam napisał(a):

          > Wiele argumentow przemawia za tym, ze monogamiczna milosc jest straszna, ale
          > ludzie z tym pedza bo to nadaje im to jakis sens istnienia i doprowadza ich do
          > przezyc jak dobry narkotyk. I jak narkotyk moze czlowieka zniszczyc. Dlatego
          > kontrolowanie tego zawiska jest konieczne choc nie zawsze mozliwe, w zaleznosci
          >
          > od czlowieka. Afrykanski polygamista po godzinie 17tej jest bardzo mily dla
          > swoich zon, dlaczego?

          Poniewaz, nie potrzebuje szukac "uspokojenia" erotycznego
          gdzie indzej, gdyz cala roznorodnosc ma pod reka.

          eros, :)



      • lear Do zaklętej w sokoła i to białego 07.07.02, 20:41
        1)myslałem że jesteś panem, a tu się okazało coś zupełnie innego. Mam
        nadzieję, że nie się nie obrazisz z tego powodu

        2)Co do poligami i monogami.
        Właśnie Twoja płeć dąży do monogami (tak jakoś to wynika z moich obserwacji).
        Chociaż nie twierdzę, że panowie są mniej zazdrośni czy cos w tym rodzaju. Wg.
        rozchodzi sie o potomstwo, aby pan miał pewność że dziecko jest JEGO i że
        będzie pracował na potomka i mamusię, dlatego też pani nie zabardzo jest
        skłonna dzielic się portfelem z inną panią.
        • white.falcon Re: Do zaklętej w sokoła i to białego 07.07.02, 22:09
          A sądziłam, że moje wypowiedzi świadczą o płci. Ale śmisznie wyszło:-)))
          Rzeczywiście nie wiedziałeś, że Biały Sokół to Pani???
          Okrucieństwo miłości nie oznacza, że jest to złe uczucie. Czy kochająca matka,
          odmawiająca dziecku kolejnego batonika jest zła? Przecież jak dzieciak obeżre
          się w.w. batoników to mu dopiero będzie źle.
          I to nie ja wprowadziłam temat monogamii i poligamii - to już pokłosie -
          uboczne skutki - ewolucja. Uczucia, a sprawy portfela - to już społeczno-
          ekonomiczny problem, wykraczający poza temat. Pozdrawiam i macham białym
          skrzydełkiem:-)
          • Gość: Maya Milosc ma rozne oblicza, ale prawdziwa tylko jedno IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.07.02, 16:13
            Milosc zla...jest oczywiscie zla, lub chora...ale to nie jest milosc prawdziwa.
            Stan zadurzenia...oszolomienia..fascynacji..moze byc stanem w pewnym sensie
            chorobowym.
            No ale jakze by bylo nudno, bez tych doznan.
            A czlowiek i tak bedzie cierpial, jesli nie z tego to z innego powodu.
            Prawdziwa milosc ma w sobie pierwiastek boski...i raczej jest trwala i jedna.
            Pzdr.:)
            • lear Re: Milosc ma rozne oblicza, ale prawdziwa tylko jedno 08.07.02, 16:27
              Gość portalu: Maya napisał(a):

              > Milosc zla...jest oczywiscie zla, lub chora...ale to nie jest milosc prawdziwa.
              > Stan zadurzenia...oszolomienia..fascynacji..moze byc stanem w pewnym sensie
              > chorobowym.

              nie "może być" ale jest


              > No ale jakze by bylo nudno, bez tych doznan.

              tak jakbym słyszał alkocholika

              > A czlowiek i tak bedzie cierpial, jesli nie z tego to z innego powodu.

              ale po co ma cierpieć dodatkowo?

              > Prawdziwa milosc ma w sobie pierwiastek boski...i raczej jest trwala i jedna.

              a widziałeś(aś) gdzieś tą prawdziwą bo ja jakos nie


              • Gość: Maya Re: Milosc ma rozne oblicza, ale prawdziwa tylko IP: *.nsw.bigpond.net.au 29.07.02, 16:05
                lear napisał(a):

                > Gość portalu: Maya napisał(a):
                >
                > > Milosc zla...jest oczywiscie zla, lub chora...ale to nie jest milosc prawd
                > ziwa.
                > > Stan zadurzenia...oszolomienia..fascynacji..moze byc stanem w pewnym sensi
                > e
                > > chorobowym.
                >
                > nie "może być" ale jest
                >
                >
                > > No ale jakze by bylo nudno, bez tych doznan.
                >
                > tak jakbym słyszał alkocholika
                >
                > > A czlowiek i tak bedzie cierpial, jesli nie z tego to z innego powodu.
                >
                > ale po co ma cierpieć dodatkowo?
                >
                > > Prawdziwa milosc ma w sobie pierwiastek boski...i raczej jest trwala i jed
                > na.
                >
                > a widziałeś(aś) gdzieś tą prawdziwą bo ja jakos nie
                >
                >
                M. Ale jak na Leara, straszny z ciebie maruder..learze przez male l.
                Jak mozesz slyszec moje klikanie w klawiature(??)
                Alkohol przez samo h...sie pisze prosze pana.
                Jesli doznania duchowe, kojarza ci sie jedynie z alkoholizmem
                to..cos niedobrze.

                Jesli nie spotkales (nie zauwazyles milosci),to moze
                w tobie jest jej za malo.

                Milosc to najpiekniejsza Energia Tworcza, ktora jest stala i niezmienna.
                Milosc jest w czlowieku...lub jej nie ma..to nie Milosc jest zla, ale
                ludzie, zlo latwiej wybieraja od..milosci.

                Panowie Polacy, zacznijcie wiecej rozmyslac i mowic o Milosci,
                a duzo, duzo mniej o polityce, ktora i tak kiepsko kierujecie.

                Polacy, nie tylko kochajcie sie w lozkach, ale nade wszystko
                kochajcie czlowieka!

                Do tego White Falcon pomacha skrzydlami
                i rozwieje wszelkie watpliwosci!
                :-)
          • lear Re: Do zaklętej w sokoła i to białego 08.07.02, 16:31
            white.falcon napisał(a):

            > A sądziłam, że moje wypowiedzi świadczą o płci. Ale śmisznie wyszło:-)))
            > Rzeczywiście nie wiedziałeś, że Biały Sokół to Pani???

            w zasadzie mogłem się domyśleć bo przeważnie panowie podzielaja moje poglady i
            to ni są ofiarami tej choroby. Panie jakoś potrafią bardziej manipulować
            uczuciami i grać na nich.

            > Okrucieństwo miłości nie oznacza, że jest to złe uczucie. Czy kochająca matka,
            > odmawiająca dziecku kolejnego batonika jest zła? Przecież jak dzieciak obeżre
            > się w.w. batoników to mu dopiero będzie źle.

            chyba okrucieństwo dla ciebie i dla mnie to co innego. Dla mnie to że miłość
            jest okrutna oznacza, że człowiek raz przez nią zniewolony nie może sie od niej
            uwolnic.

            > I to nie ja wprowadziłam temat monogamii i poligamii - to już pokłosie -
            > uboczne skutki - ewolucja. Uczucia, a sprawy portfela - to już społeczno-
            > ekonomiczny problem, wykraczający poza temat. Pozdrawiam i macham białym
            > skrzydełkiem:-)

            pozdrawiam i czekam co bedzie dalej
            • white.falcon Re: Do zaklętej w sokoła i to białego 08.07.02, 19:36
              Z tematem iż wszystkie Panie manipulują uczuciami nie zgodziłabym się - to jest
              uogólnianie, czyli średnia. A od średniej są spore odstępstwa zarówno w jedną,
              jak i w drugą stronę - vide powszechny spis ludności i, w odpowiedziach, przewaga
              liczby mężatek nad liczbą żonatych facetów. A Panowie to co, święci?:-)
              Po drugie - małe pytanko - a czemuż to, drogi Learze, nie możesz uwolnić się od
              pętającego i męczącego Cię porządnie, jak widać, uczucia nie możesz się uwolnić?:-
              )Zakładam, że tak jest, bo nie byłbyś tak wesoły i jasny, jak dusza
              najuczciwszego pod słońcem jubilera, podwędzającego codziennie swoim klientom nie
              takie znów drobinki złota.;-)
              I jeszcze mała prośba - czy mógłbyś założyć cdn wątku pod tym samym tytułem, bo
              po tych zmianach czekam ze dwie minuty, aż mi się ten otworzy - chyba za dużo tu
              tekstu.:-)
              Pozdrawiają białe piórka:-)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja