Gość: Turysta
IP: 195.205.15.*
01.07.02, 09:03
Gazeta.pl > Wyborcza
ZOBACZ TAKŻE
• Węgry: Ranni Polacy w trzech szpitalach (01-07-02, 08:12)
Tragedia nad Balatonem: 19 polskich turystów nie żyje
(PAP) (01-07-02 06:06)
19 polskich turystów zginęło, a 32 odniosły obrażenia, w tym część ciężkie, w
wypadku autokarowym, do jakiego doszło w poniedziałek rano w pobliżu jeziora
Balaton.
Prawdopodobnie nie zmęczenie było powodem wypadku polskiego autokaru na
Węgrzech. Według charge d'affaires ambasady RP w Budapeszcie Romana
Kowalskiego, tuż przed wypadkiem kierowcy dokonali zmiany za kierownicą.
19 Polaków zginęło, a 32 odniosło obrażenia, w tym część ciężkie, w wypadku
autokarowym, do jakiego doszło w poniedziałek rano na Węgrzech w pobliżu
jeziora Balaton.
Jak poinformował Kowalski, autobus wpadł na rondo wyhamowujące szybkość
(specyficzna forma konstruowania skrzyżowań na Węgrzech). Prawdopodobnie nie
zauważył nieoświetlonego skrętu, najechał lewym kołem na wysoki krawężnik,
przewrócił się na dach i spadł do pobliskiego rowu.
Według polskiego charge d'affaires, który powołuje się na źródła policyjne,
przed rondem nie było śladów hamowania.
Jak poinformował PAP Bogdan Zoltan, dyżurny lekarz na oddziale intensywnej
terapii ze szpitala w węgierskiej miejscowości Keszthely, który zajmuje się 11
rannymi, dwie osoby są w stanie ciężkim, ale ich życiu nie zagraża
niebezpieczeństwo. Poza tym jeden ranny będzie musiał przejść operację złamanej
nogi. Pozostali odnieśli mniej groźne kontuzje.
Dr Sandor Marton, dyżurny lekarz ze szpitala w Marcali, przekazał, że w tym
szpitalu znajduje się 11 pacjentów, w tym dwoje na intensywnej terapii: stan
jednej osoby jest krytyczny, drugiej - ciężki lecz stabilny. Dwie osoby
przeszły operacje w powodu otwartych złamań nóg. Pozostali są lekko ranni.
Ranni znajdują się w trzech szpitalach w miejscowościach Kesthely, Koposzfar i
Marcali.
Jak poinformował PAP z miejsca wypadku Jarosław Wilczewski, współpracujący z
lokalną policją Polak od 13 lat mieszkający na Węgrzech, wypadek prawdopodobnie
spowodował kierowca autobusu, który zasnął za kierownicą.
Według relacji węgierskiej drogówki, którą dla PAP przytoczył Wilczewski,
autobus wjechał na rondo, najechał lewym kołem na krawężnik, przewrócił się na
dach i spadł do pobliskiego rowu. "Pojazd jest całkowicie zmiażdżony. Nie
jestem w stanie odcyfrować numerów rejestracyjnych" - przejętym głosem
opowiadał Wilczewski.
Także zdaniem policji węgierskiej prawdopodobną przyczyną tragicznego wypadku
polskiego autokaru na Węgrzech było zmęczenie kierowcy, który - jak twierdzi
rzecznik policji Jozsef Koranyi - zapewne zasnął za kierownicą.
Jak poinformowała PAP konsul ambasady RP Teresa Notz, autokar marki DAF o
numerze rejestracyjnym LB 02930 jechał trasą M-7 w pobliżu Balatonu. Na rondzie
skręcił w kierunku na Nygykanizsa, ale nagle, z nieznanej przyczyny zjechał z
drogi i przewrócił się na dach.
W autobusie znajdowało się 51 pasażerów. Na razie nie znane jest miejsce, do
którego pojazd się kierował. Według agencji Reutersa, autokar jechał do
Chorwacji.
Wśród ofiar jest 10 mężczyzn, siedem kobiet i dwójka dzieci.
Według słów pani Notz, policja przez trzy godziny wydobywała ciała z
autobusu. "To najstraszniejszy wypadek, jaki widzieliśmy. Nigdy jeszcze nie
spotkaliśmy tak pokiereszowanego autokaru" - polska konsul zrelacjonowała opis
wypadku lokalnej policji.
Na miejsce wypadku swe przybycie zapowiedziała minister spraw wewnętrznych
Węgier, Monika Laperth.
Do miejsca wypadku bardzo ciężko dojechać. Popularna droga dojazdowa z
Budapesztu nad Balaton (ok. 170 km) jest zakorkowana - na Węgrzech trwa sezon
urlopowy. (PAP)
Numery telefonu do ambasady RP w Budapeszcie: centr. (00361) 3511300, 3511301,
3511302 tel. sekretariat (00361) 3511826