Gość: Oszołom
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
01.07.02, 11:30
Towarzystwo Ubezpieczeniowe "Gerling" nie zamierza odstąpić od wyegzekwowania
odszkodowania od posła LPR Witolda Tomczaka za renowację "dzieła" Maurizio
Cattelana, przedstawiającego przygniecioną meteorytem postać Ojca Świętego.
Prezes firmy sugeruje negocjacje co do wysokości zapłaty za rzekomo zniszczoną
przez posła rzeźbę. Tomczak nie zamierza jednak iść na układy.
Przypomnijmy, że firma ubezpieczeniowa żąda od posła LPR Witolda Tomczaka
zapłaty blisko 40 tys. zł z tytułu wypłaconego ubezpieczenia za rzekome
uszkodzenie rzeźby Ojca Świętego przygniecionego meteorytem, autorstwa Maurizio
Cattelana. Instalację wystawiono pod koniec 2000 r. w warszawskiej Zachęcie.
Przedstawiała ona leżącego Jana Pawła II, przygniecionego meteorytem. Wystawa
wywołała wiele protestów. Jej autorzy podkreślali, że ekspozycje wystawiane w
narodowej galerii są świadomą prowokacją. Sam Tomczak protestował przeciwko
szarganiu świętości i poniżaniu osoby Ojca Świętego. Mimo to ówczesna dyrektor
Zachęty, Anda Rottenberg, nie usunęła instalacji. Kiedy protesty nie dały
rezultatu, Tomczak, razem z Haliną Nowina Konopczyną, 21 grudnia 2000 r. zdjął
kamień przygniatający figurę Jana Pawła II.
Jak zaznaczył prezes "Gerlinga", Alojzy Choda, do jego firmy przychodzi wiele
listów osób, które całkowicie popierają zachowanie pana posła Tomczaka. Podobne
pisma docierają także do samego posła. "Postawa posła Witolda Tomczaka
wobec 'dzieła' była i jest odzwierciedleniem naszych uczuć religijnych i
patriotycznych, ponieważ tego typu ekspozycja w polskiej galerii Zachęta -
ośmieszająca Osobę największego w historii Polski Polaka, Jana Pawła II,
szanowanego przez największe autorytety świata - uwłaczała i obrażała naszą
godność narodową" - czytamy w jednym z pism, pod którym podpisali się
uczestnicy ogólnopolskiej konferencji "Droga do sprawiedliwego ustroju". "W tej
sytuacji uważamy, że decyzja Państwa dotycząca zapłacenia przez posła RP W.
Tomczaka kwoty blisko 40 mln PLN powinna być uchylona" - apelują uczestnicy
konferencji. "Nie godzi się, aby firma ubezpieczeniowa, znana z rzetelności,
brała udział w szykanach związanych z uczuciami religijnymi Narodu Polskiego" -
czytamy w innym piśmie. Żadne argumenty nie przekonują jednak
prezesa "Gerlinga" Alojzego Chody. - Oczywiście staramy się przyjmować także
polubowne rozwiązania, bo one są optymalnymi rozwiązaniami. Natomiast gdy nie
ma jakiegokolwiek zrozumienia, jestem literalnie zobowiązany, by konsekwentnie
postępować w stosunku do wszystkich bez wyjątku - powiedział Choda. -
Ubezpieczyciel, w tym przypadku "Gerling", bierze na siebie określoną
odpowiedzialność polegającą na tym, że rekompensuje wszystkie straty, jakie
mogą zaistnieć w transporcie czy w trakcie prezentacji wystawy, które w tym
wypadku miały miejsce i nie ma sentymentów ze strony tych, którzy są
ubezpieczającymi - dodał. W przypadku braku, jak to określa, "dobrej woli ze
strony posła lub jego pełnomocników do rozmów, skieruje sprawę na drogę
sądową". - Nie zamierzam iść na żadne kumoterstwa, kompromisy i układy -
ripostuje poseł Witold Tomczak. - W tej sytuacji prawdopodobnie nie obejdzie
się bez procesu, ale to oczywiście zależy od "Gerlinga" - dodał. Firmie na
pewno taki proces nie przysporzy chwały, tym bardziej w związku ze zbliżającą
się wizytą Ojca Świętego w Polsce.
- A kto zapłaci katolikom za szkody moralne? i za kolejny akt beszczeszcenia
autorytetu papieża?