Witam serdecznie w słoneczny majowy dzionek

02.05.05, 10:00
Może w spotęgowaniu radosnego nastroju pomogą wierszyki pewnwgo Mariana :
popyt matrymonialny

najpierw za męża miała Leona,
potem był Franio,
teraz Henio...

bo dziś-
jak się trafi wierna żona-
to wszyscy się z nią żenią!

romans

On stracił dla niej rozum-
ona dla niego cnote-
Niestety- potem rozum
zjawił się z powrotem.

Wwartburgowi4

Staczam się i staczam
niżej z kazdym dniem.
(lenistwo winne, alkohole..)A rozpaczmoja
tym większa, iż wiem,
że Pana tam spotkam na dole.
    • lupus.lupus Re: Witam serdecznie w słoneczny majowy dzionek 02.05.05, 10:36
      Między nami
      pora szaleństwa
      Biały bez ma coś
      z białej gorączki
      Porzeczkowe
      zielone serca
      mgliście marzą
      o orderze podwiązki
      A maj tego roku
      jest taki wilgotny
      I twoje oczy - miła
      -tak sarnio patrzą
      A w naszych sercach
      kwitnie tyle psoty
      Trudno się dziwić
      właśnie maj się zaczął

      /Adam Ziemianin/

      Pozdrawiam :)
      • homosovieticus Re: Witam serdecznie w słoneczny majowy dzionek 02.05.05, 10:52
        "Cogito ergo sum"
        czyli "Myślę więc jestem!"-
        Tak powiedział Kartezjusz...

        A ja tu z protestem!
        Bo biorąc pod uwagę
        wymienione schema
        Znaczyłoby:
        " Nie myślę- czyli,że mnie nie ma!"
        Co istotnym jest błędem
        gdyż w takowy sposób
        Nie byłoby na świecie
        bardzo wiele osób:

        Producenta żarówki
        takiej , co nie świeci
        Pewnej pani , co blogi zakłada
        dla dzieci
        I szewca co mi uszył dwa lewe buciki
        Autora pewnej dla mnie
        niechetnej krytyki,
        I tego moralisty
        co go miłość drazni
        Tych co myślą ,że mądrzy-
        no bo są poważni
        Bratka co dla sławy
        powiesić się gotów
        I kilku tym podobnych
        forumowych idiotów...
        .............................
        a dalej ...
        zapomniałem :(
        ps
        pozdrawiam wilka w majowy słoneczny dzionek!
        i też serdecznie :)
    • homosovieticus Goniacemu Pielegniarzowi (za piłką pewnikiem) 02.05.05, 11:20
      straszni kibice

      Jest mecz - i publika.
      A w owej publice
      Są straszne kibicki
      I straszni kibice.

      Usiadłem samotny.
      Spojrzałem z obawą:
      Na lewo kibicka,
      A kibic na prawo.
      Zadrżałem. Zbielałem.
      Przebiegło mnie mrowie.
      Pojąłem od razu:
      Kibice - wrogowie!

      Na przykład kibicka
      Się (z lewej!) zachwyca -
      To (z prawej) krew nagła
      Zalewa kibica!
      Gdy kibic radosny -
      Kibicka w głos gwiżdże,
      Gdy klaszcze kibicka -
      To kibic znów pysk drze!

      A ja między nimi...
      To przykrość. Szalona!
      Bo on ma butelkę!
      A torbę ma ona!
      Gdy jednej drużynie
      Przyklasnę więc ździebłko,
      Kibicka się na mnie
      Zamierza torebką!
      Natomiast gdy drugiej
      Zaczynam bić brawo,
      Butelkę podnosi
      Ów kibic na prawo.
      Gdy jednak zamilknę
      (Przez wzgląd na tę flaszkę!),
      Znów ona spojrzenie
      Przesyła mi straszne!
      Więc myślę: niedobrze!
      I klaszczę na nowo...
      Wtem - co to? Butelka!
      Bliziuchno! Nad głową!!!
      Przepraszam. Chcę przerwać...
      Lecz spóźniam się ździebłko,
      Bom dostał już flaszką!
      Jak również torebką!
      Otwieram oczęta
      I dziwię się szczerze.
      Bielutko. Czyściutko...
      Dlaczego ja leżę?
      Po prawej jest lekarz.
      Po lewej - lekarka.
      A między obojgiem
      Dość ostra pogwarka.
      A o czym?
      O m e c z u!
      Przechodzi mnie mrowie...
      Pojmuję: kibice!
      Kibice - wrogowie!
      A ja między nimi.
      To przykrość. Szalona!
      Bo on ma strzykawkę!
      A lancet ma ona!
      Co robić?... Zemdlałem...
      Rozkosznie... Przyjemnie...

      Możecie się kłócić.
      Beze mnie!

      • goniacy.pielegniarz Re: Goniacemu Pielegniarzowi (za piłką pewnikiem) 02.05.05, 23:59
        Dzięki:)
        Maj zaczął się bardzo ciepło. U nsa dzisiaj było 27 stopni i bardzo parno.
    • homosovieticus Re: Witam serdecznie w słoneczny majowy dzionek 02.05.05, 11:24
      portret lizusa

      Choć ma dla innych
      Wzrok żandarma -
      Dla szefa uśmiech,
      Wdzięk i czar ma,
      Układność gestów,
      Galanterię
      I uniżonych ruchów serię:
      Przymilność,
      Podskok,
      Pokłon,
      Ukłon -
      Wprost by w posadzkę
      Czołem tłukł on!
      Z szacunkiem zgina
      Giętki tułów -
      Tak, byś szacunek
      Z dala czuł ów!
      Wzrokiem wprost liże,
      Tuli,
      Pieści,
      A w każdym geście
      Cześć się mieści
      I obietnica
      Słodkiej treści,
      Że dla zwierzchników
      Swych i ich ciał,
      Być ukojeniem
      On sam by chciał!
      Plastrem,
      Pigułką reformacką
      Lub...
      Czopkiem z mydła!
      Aby chwacko -
      Gdy w oczach szefa
      Ból wyczyta -
      Mógł (jako czopek)
      Wejść w jelita -
      Wskoczyć!
      Samemu -
      Osobiście!
      Ukoić,
      Ulżyć,
      I przeczyścić!
      I mając swój
      Na względzie los tam -
      Wprowadzić szefa -
      Ach! - w błogostan!

      Potem z uśmiechem
      Oraz z szansą
      Jakiejś nagrody
      Czy awansu -
      Wyskoczyć lekko,
      Stanąć przed nim
      I stylem prostym,
      Bezpośrednim,
      Skromniutko, kornie
      I bez krzyku
      Rzec mu:
      - To JA,
      Ob.Redaktorze - Naczelniku!

    • homosovieticus Forumowym Damom 02.05.05, 11:28
      HAREM

      Mężczyźni, drżyjcie!
      Człowiek tyra,
      lecz wreszcie wyszła mi satyra
      i to najbardziej demaskatorska
      od Odry -do Magnitogorska.
      O was, panowie!
      Prawda o chłopie,
      czyli co robi Polak na urlopie:

      Idziesz niewinnie
      sobie ścieżką polną -
      a marzysz o tym,
      o czym ci nie wolno!
      Myśli się kłębią,
      a wszystkie wzbronione
      przez Kościół,
      Demokrację
      i Żonę...

      Na przykład o szejku z dalekich stron,
      który lat późnych ponoć dożył,
      chociaż miał kilkadziesiąt żon
      i jeszcze -
      biedny! -
      cudzołożył...

      Potem gdzieś siadasz, żeby dokładnie
      sobie rozważyć, jak to nieładnie -
      wreszcie zaczynasz
      skromnie i z umiarem
      myśleć, co by było,
      gdybyś sam miał harem:
      kilka Mulatek,
      kilka Arabek,
      kilka znajomych warszawskich babek,
      trzy nałożnice,
      cztery hurysy,
      boś sentymentalny, choć łysy...

      Na koniec marzysz w uniesieniu niemym,
      że zdradzasz swój harem
      z cudzym haremem -
      nie bacząc na wyrzut
      z ust kilkudziesięciu:
      "Wstyd, zięciu!"
      "Wstyd, zięciu!"
      "Wstyd, zięciu!..."

      Nie twierdzę, że chciałbyś nikczemnie
      żyć tylko poróbstwem i rują...
      Skąd!... O demokratycznym
      marzysz haremie.
      I owszem - niech żony pracują!


      Oto dziejowych przemian plon
      i myśl w zasadzie zdrowa:
      wśród tylu pracujących żon
      zawsze się jeden mąż uchowa...

      Może nie, panowie?
      Może w nas nie drzemie
      to podłe marzenie
      o własnym haremie?
      Mnie nie zbujacie: marzyłem sam!
      Dziś już nie marzę.
      Dziś już mam!

      Koniec z monogamiczną nudą -
      Spełniło się moje pragnienie:
      Mam brunetkę, blondynke,
      Mam siwą, mam rudą
      I mam pośrednie odcienie...
      Tu skubnę, tam skubnę, tam skubnę -
      a wszystkie legalne i ślubne!...

      Widze, ze pani jest zgorszona,
      a w panu dzika zazdrość zbiera?...
      Spokój!
      To tylko moja żona
      coraz to inna wraca od fryzjera!

      Za każdym razem inna tulę głowę...
      I znam juz kobiety...

    • homosovieticus Colasowi, Indrisowi, Marynatowi, Papie, i ..Sobie 02.05.05, 11:32

      W młodości żyje się żarliwie -
      młodość jest szczęściem i nadzieją!...
      Doprawdy ja się ludziom dziwię,
      że się starzeją...


      I wszyscy!
      Nawet płeć niewieścia!
      Znam taką jedną panią Zosię:
      przed wojną miała lat 20...
      A dziś?...Dziś.już 38!

      Jak ten czas leci!...
      Ogałaca
      nas z tego, o czym potem śni się...
      Młodość!... Ucieka i nie wraca!
      Pewnie ma chody w Orbisie...


      Jak młodość cenić - ten tylko się dowie,
      kto spryczał! - to oczywiste...
      Bo potem - jak mówi łacińskie przysłowie -
      już... omne animaI triste.
      Już wszystko mija - kończy się niestety.
      Prócz chrapki...
      Tej - na kobiety.

      Nie można pozbyć się tej chrapki -
      a to dlatego chyba głównie,
      że w Polsce same r ó w n e babki.
      Bo w demokracji wszyscy równi!

      Lecz cóż...
      Uderzam do Barbary,
      a ona już czyni mi wstręty:
      - Za stary! - mówi
      To co, że stary?
      A może nie-do-roz-wi-nię-ty?
      Może spóźniony! I to znacznie!
      I teraz się dopiero zacznie?!


      Czasami człek nie z własnej winy
      Tryb życia ,wiódł tak niespokojny,
      że się na własne spóźnił urodziny
      o rok, o dwa...
      O pięć lat wojny!


      Dorośli! Bracia outsiderzy!
      Nie dajmy, by nas krzywdził czas!
      Młodość każdemu się należy!
      Młodości!
      Proszę: skrzydła - raz!


      Urządźmy - myśl tę rzucam w dal ja -
      Juvenalia staruszków -
      jakieś... p i e r n i k a l i a!


      Zagrajmy na skrzydłach jak Concordia - Knurów!
      Poprzebierajmy się za trubadurów
      i serenady idźmy śpiewać gorące
      pad balkonami,
      pod kasztanami,
      dziewczętom po pięćdziesiątce...


      Potem pierś wypnie każdy jak heros
      i w miasto pójdziemy -
      dziarscy caballeros,
      transparent niosąc triumfalny:
      NIE CHCEMY SKLEROZ!
      NIECH ŻYJE EROS -
      I PRZYROST NATURALNY!


      A nocą dziarskie tańce jeszcze
      w rytmie szaleńczych rokendroli
      i dzikie krzyki ku orkiestrze:
      - Powoli, panowie, p o w o l i!
    • homosovieticus Polacy wzsędzie 02.05.05, 11:38
      Przepraszam, druga hemisfero,
      Ja tutaj pierwszy raz dopiero...


      Ziemia jest kulą...
      I to fatalne!
      Jeszcze się głupstwo jakieś palnie
      tu - na tej drugiej połowie...
      Bo jeśli stanąć, jak u nas normalnie -
      to tu się stoi na głowie,
      zanim się jeszcze coś powie...


      Poza tym nie bądźcie zbyt próżni -
      świat się od Polski nie różni...
      Po drugiej stronie geografii -
      czy to Brazylia, ,czy Alaska -
      wszędzie się las
      czy rzeczka trafi,
      co szumiąc zaciągnie z kujawska.


      W New Yorku, co spojrzę do góry-
      To same Pałace Kultury!
      A gdy mi się słówko polskie wyśliźnie,
      ktoś zawsze podejdzie - i smutnie
      zapyta w najczystszej polszczyźnie:
      "Excuse me, co słychać w Kutnie?


      Czy stoi ten house 'round the corner,
      gdzie butcher przed wojną miał shop?"
      Wszędzie to samo...
      Potworne,
      jak mały jest ziemski glob...
      Wszędzie się Polak jakiś krząta...
      Skromnie...
      Bo Polak z tego słynie:
      jak wojna - to na wszystkich frontach,
      jak pokój - to w oficynie.


      Jednemu jodły szumią w Tatrach...
      Drugiemu śpiewa Frank Sinatra...
      Innemu także jakoś idzie:
      obywatelstwo ma pingwinie -
      pingwinem jest na Antarktydzie
      i lody posyła rodzinie...


      A nawet w piekle:
      diabełek - pikolak,
      protegowany Lucyfera...
      Rozmawiał ze mną: pewnie, że Polak.
      I ta nostalgia go zżera...


      "Sporo mi (mówił) łez pociekło,
      gdym sobie stanął za bramą...
      Bo tutaj - widzi pan - niby też piekło,
      ale to nie to samo... "


      Polak za morzem,
      za chmurką,
      za miedzą -
      wszędzie, gdzie tylko ktoś wdarł się...
      Tylko uczeni -
      uczeni się biedzą,
      bo nie wiedzą... kto mieszka na Marsie...
      Aż wreszcie dotrą do owej planety,
      by zbadać sekrety, które na niej drzemią...
      A tam już Polacy:
      mężczyźni, kobiety,
      co się politycznie nie zgadzają z Ziemią...


      Żyją tam uczciwie,
      kochają się szczerze...
      A miłość małżeńska taki rozmach bierze
      że aż tu czasami
      na niebie nad nami
      widać - latające talerze.

      1958 r.
    • homosovieticus I jeszcze raz forumowym Damom oraz Venus99 02.05.05, 11:42
      BIAŁY WALC

      Do dzisiaj wspomnień tych mi żal -
      to był doprawdy dziwny bal:

      biały walc szalał nieprzytomnie
      za oknem piał już
      pijak pierwszy -
      i wtem zaczęły
      zjawiać się koło mnie
      kobiety z moich dawnych wierszy...

      Owa Polka tęskniąca daremnie,
      a z nią Włoszka kusząca pieszczotą -
      i na nowo walczyć jął we mnie
      internacjonał z patriotą...

      Potem ta, która rzekła
      mi kiedyś ponuro,
      że ja nie grzeszę fizyczną kulturą.
      (Ból mnie wtedy przeszył,
      zły spojrzałem na nią:
      - No, cóż... Gdybym grzeszył,
      to i tak nie z panią!)

      Potem tamta - poznana w Sopocie.
      Niebrzydka, miła i hoża -
      o niedostępnej niemal cnocie,
      za to z dostępem do morza.
      Pomnę, jak studząc me zamiary,
      już dawno czyniła mi wstręty:
      - Za stary! - mówiła.
      - To co, że stary?
      A może nie-do-roz-wi-nię-ty?!
      Może spóźniony? I to znacznie?
      I teraz się dopiero zacznie?!

      Wreszcie jedyna miłość w życiu...
      Nie ta z tych ładnych, nie...
      Z Poznania.
      Ta, com jej szeptał:
      "Kotku... Kiciu..."
      Aż poszła.
      Do Akcji Odszczurzania.

      Teraz stanęły wszystkie rzędem...
      Czy będę tańczył?
      Nie, nie będę.
      Nie będę, wszak mówiłem wam:
      nie mogę.
      Ja siebie znam:
      na twarzy powaga i smutek,
      a w środku - ho, ho!...
      Filutek!

      A człek subtelny jest i czuły
      i wciąż moralne ma skrupuły.
      Skrupuły ma nawet wtedy,
      gdy jakiejś kobiety pożąda -
      bo może to jeszcze dziecko,
      tylko tak staro wygląda?!

      Odeszły więc,
      bo dałem im kosza,
      a każdej z nich niebodze
      kapały łzy do biustonosza,
      bo tamtędy
      im było
      po drodze...

      Ale nie poszła żadna do innego,
      choć pięknych panów w krąg masa...
      Ani do Cybulskiego,
      ani do Dziewońskiego,
      nie poleciała żadna na Gołasa..

      I to jest właśnie
      cała radość z zawodu poety,
      że może sobie wymyślić
      takie wierne kobiety.
      • venus99 Re: I jeszcze raz forumowym Damom oraz Venus99 02.05.05, 12:13
        dzięki.miłego spaceru nad morzem.niestety pogoda w trójmieście nie najlepsza.
    • homosovieticus Aeraz na rower i nad morze! 02.05.05, 11:59
    • oborovy Re: Witam serdecznie w s?oneczny majowy dzionek 02.05.05, 13:13
      homosovieticus napisa?:

      > Moz˙e w spote˛gowaniu radosnego nastroju pomoga˛ wierszyki pewnwgo Mariana :
      > popyt matrymonialny
      >
      > najpierw za me˛z˙a mia?a Leona,
      > potem by? Franio,
      > teraz Henio...
      >
      > bo dzis´-
      > jak sie˛ trafi wierna z˙ona-
      > to wszyscy sie˛ z nia˛ z˙enia˛!
      >
      > romans
      >
      > On straci? dla niej rozum-
      > ona dla niego cnote-
      > Niestety- potem rozum
      > zjawi? sie˛ z powrotem.
      >
      > Wwartburgowi4
      >
      > Staczam sie˛ i staczam
      > niz˙ej z kazdym dniem.
      > (lenistwo winne, alkohole..)A rozpaczmoja
      > tym wie˛ksza, iz˙ wiem,
      > z˙e Pana tam spotkam na dole.

      Pozdrow swego nowego narzeczonego z parady w Berlinie!!!
    • zytkapitka Re: Witam serdecznie w słoneczny majowy dzionek 02.05.05, 14:16
      W sprawie orła

      Gdzie nie pójdę, gdzie nie spojrzę,
      W jakie tylko wejdę drzwi -
      Wszędzie nasz herbowy orzeł
      Na czołowym miejscu tkwi.
      Błyszczą szpony, świecą pióra,
      Chciałoby się krzyknąć: - Leć!
      Zwłaszcza nasze liczne biura
      Lubią mnóstwo orłów mieć...
      Czyżby chciano uczcić wszędzie
      Pamięć dawnych, krwawych burz?
      "Leć nasz orle w górnym pędzie
      Sławie, Polsce, światu służ"!
      W blasku urzędniczych łysin,
      W zgiełku plotek, rozrób, drak,
      Nie wiadomo czemu wisi
      Ów bojowy, piękny ptak.
      Wisi, smętnie zadumany,
      Przyciśnięty taflą szkła,
      Trochę jak ukrzyżowany
      Rozłożone skrzydła ma,
      Jakby czekał, czy w urzędzie
      Buchnie pieśń, przebrzmiała już:
      "Leć nasz orle w górnym pędzie,
      Sławie, Polsce, światu służ"!
      Cóż, pomysły mam szalone,
      Marzę by się zdarzył cud,
      I by wziął ktoś pod ochronę
      Białych orłów świetny ród,
      A że duszę mają wolną
      I kochają lot wśród chmur -
      Aby ich nie było wolno
      Trzymać w kojcach pełnych kur...
      Niech się orzeł wydobędzie
      Z klatek, w których pleśń i kurz!
      "Leć nasz orle w górnym pędzie,
      Sławie, Polsce, światu służ"!


    • iza.bella.iza Marian Załucki:))) 03.05.05, 00:16
      Dzięki za wiersze imć pana Mariana Załuckiego. Mało kto o nim pamięta, a
      przecież jego wiersze warte są naszej pamięci.

      www.zalucki.pl/wspomnienia.htm
      • homosovieticus Re: Marian Załucki:))) Fanfary dla Izy-BellaDonny 03.05.05, 10:24
        Ten wierszyk o krasnoludku, co mruknął "dobra...chłodna, poczym wypił flaszkę
        do dna ", to też, Pana Mariana Żałuckiego.Znalazłem całość i ...może
        wklepię ....jak ciemno już będzie.
        ps
        Całuski trzeciomajowe,
        nie trzeciorzędne!
        Marian.
    • oborovy Homo, gratulacje z powodu nowego fatyganta! 03.05.05, 00:33
      • kpt.ziobro Czy "Homo..." oczyścił się już z zarzutów ? 03.05.05, 12:01
        ?!
        • homosovieticus Leszek Buler w rozmowie z Jackiem Żakowskim 14.05.05, 10:02
          dał sie poznać jako człowiek, któremu wysłowienie się w poprawnej polszczyznie
          nastręcza trudności.Chropowaty język i ciężkawe myślenie - moim zdaniem nie
          upoważniają Go, do ubiegania się o stanowisk Prezesa IPN-u.
          Jest doktorem socjologii a pracę doktorską pt. "Personalistyczno-aksjologiczne
          podstawy roli społecznej policjanta." obronił w Katolickim Uniwersytecie
          Lubelskim, w 1998r.
          Był przez pewien czas rzecznikiem prasowym UOP-u - za czasów Siemiątkowskiego
          i vicedyrektorem gabinetu Prezesa Kieresa.
          Odniosłem wrazenie ,że dr Leszek Buler ma znacznie większe kwalifikacje
          formalne na urzad o ,który się ubiega , niż intelektualne.
          Żakowski w rozmowie z Lisem, Wołkiem i Władyką skwitował krótko cała rozmowę Z
          Bulerem.
          Prezesem IPN-u to On nie zostanie.
          Zgadzam się z Żakowskim nie zbyt czesto, ale w tym wypadku podzielam Jego
          opinię.

    • homosovieticus Oborowy bliźniakiem rolotomasiego okazuję sie być! 14.05.05, 17:46
      • rolotomasi Re:Obrokowy bliźniakiem rolotomasiego okazuję się 15.05.05, 21:33
        - napisał o.Osioł vel Maryjan alias HomoSobieCykuś z mniasta Dyni
        a Ja>> hłe hłe hłe>> przyszła trwoga
        a będzie>> La boga!

        My się klonujemy, a nie bliźniaczymy.
        lub w wersji mitologicznej>> Kto sieje wiatr zbiera burzę.
        albo rymikiem>>
        *
        Braciaszku zakonny
        Lud Nasz zabobonny
        Gdy z kurii usłyszy bluzgi
        Z czasem i tobie da rózgi

        KrajowyWajchowyForumowy

        Czas na reklamę>>
        ! Głosuj na Zbigniewa !
Inne wątki na temat:
Pełna wersja