warka_strong
17.05.05, 09:48
Oglądałem wczorajsze "Prosto w oczy" z Rokitą i Kaczyńskim. Słuchając ich wypowiedzi odniosłem wrażenie, iż obydwaj są zdecydowanie niekonsekwentni w swych słowach. Obaj uważają, iż trzeba szukać rozwiązań, których celem będzie odebranie przywilejów ludziom z dawnego "aparatu władzy". To rozumiem, obydwaj są zadeklarowanymi przeciwnikami "komuny".
Nie rozumiem natomiast czegoś innego. Obydwaj swoje kariery zaczynali w czasach, których dzisiaj nienawidzą. Temu właśnie okresowi zawdzięczają swoje wykształcenie, dzisiejszą pozycję itp. Wydaje mi się, iż najlepszą z możliwych decyzji byłoby całkowite odcięcie się od tamtych czasów poprzez (na przykład) zrzeczenie się tytułów naukowych i wynikających z nich przywilejów (nabytych właśnie dzięki "komunie"). Osobiście uważam, że własnie wtedy staliby się w pełni wiarygodni w odniesieniu do tego, co głoszą.