ZDJECIA

IP: 12.155.174.* 11.07.02, 22:20
Polacy, czy zdajecie sobie sprawe z tego jak dla Was ogromnie wazne jest teraz
abyscie to KLAMSTWO rzucone na Was przez "polskie" IPN i zydowska mafie z USA i
Polski NIE przyjeli za prawde, poniewaz ktokolwiek uzna to kalmstwo za prawde
staje sie jednakowo taki sam jak oni brudny, ochydny i paserny. Szkalowanie,
ponizanie i proba okradania Was ze wszystkich wartosci duchowych i materialnych
potrwa przez jakis czas na swiecie, a w Polsce "rodzimi" oszczercy i klamcy
beda Was zaciszac, uspakajac, nudzic, ze nie ma o czym gadac, bylo minelo, po
prostu beda Was usypiac. PRAWDA zwycierzy, oszczercow i klamcow zawstydzi, a i
hanby im nie pozaluje, ale dopiero gdy zdobedziecie ZDJECIA z tamtego okresu
robione przez Niemcow w Jedwabne. Te zdjecia istnieja i sa w posiadaniu Waszych
wrogow - oni znaja cala prawde, a jednak... Tylko Polacy-Patrioci beda wstanie
sprawic by te zdjecia ujrzaly swiatlo dzienne w Polsce i na calym swiecie ,
kanalie w Polsce odpowiednio ukarac. WYBIERZCIE SOBIE PRAWYCH POLITYKOW.

Nagonka na Polaków
Środowiska żydowskie domagają się od Polski zmiany treści napisu na tablicy w
Jedwabnem. Żydzi chcą, by dopisano, iż sprawcami mordu byli Polacy. Te żądania
to pokłosie wtorkowych ustaleń IPN w sprawie zbrodni w Jedwabnem. Instytut, bez
przedstawienia wiarygodnych dowodów i wskazania sprawców, opierając się jedynie
na sprzecznych zeznaniach świadków, oskarżył Polaków o dokonanie masakry. Na
efekty nie trzeba było długo czekać. Podchwytując orzeczenie IPN, "New York
Times" nie zawahał się wczoraj opatrzyć artykułu skandalicznym
tytułem: "Badania potwierdzają masakrę Żydów przez Polaków podczas II Wojny
Światowej".
Śledztwo w sprawie Jedwabnego formalnie nie zostało zamknięte. Zakończono
jedynie postępowanie dowodowe. Powodem tego stanu rzeczy jest brak odpowiedzi
Izraela na prośbę o pomoc w ustaleniu personaliów ofiar. Ambasada Izraela
twierdzi, że brakujące materiały powinny już być w Instytucie Pamięci
Narodowej. - Trochę to trwało, jak to zwykle bywa w kontaktach
międzypaństwowych. Dokumenty miały przyjść na czas, zdaje się że dzisiaj na 90
proc. powinny już dojść - powiedział wczoraj Michał Sobelmann, rzecznik prasowy
Ambasady Izraela w Polsce.
Dokumenty rzeczywiście dotarły wczoraj do IPN, gdzie będą analizowane. Jak
długo i co mogą wnieść do sprawy, trudno powiedzieć. Prokurator Radosław
Ignatiew, który mógłby odpowiedzieć na te pytania, od wczoraj przebywa na
urlopie.
Gruszek w popiele nie zasypia natomiast strona żydowska. Instytut Yad Vashem
domaga się, aby na tablicy na pomniku w Jedwabnem znalazł się napis, iż
sprawcami mordu byli Polacy. Uznał wyniki śledztwa IPN w sprawie Jedwabnego za
potwierdzenie "jednego z najstraszniejszych aktów antysemityzmu" z lat II wojny
światowej. "Co się tyczy liczby ofiar, historycy będą musieli kontynuować jak
najbardziej szczegółowe badania nad tym wydarzeniem, ponieważ z częściowych
badań wynika, że doszło do masakry 1600 Żydów" - czytamy w komunikacie
Instytutu Yad Vashem.
Uparcie więc broni kłamliwej tezy Jana T. Grossa, jaką przedstawił w
książce "Sąsiedzi". Tymczasem to na wyraźne żądanie środowisk żydowskich
przerwano trwające zaledwie 5 dni prace ekshumacyjne.
Zmiany napisu domagają się także Rabin Warszawy i Łodzi Michael Schudrich oraz
Stanisław Krajewski, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów.
Wykonany w trzech językach: polskim, hebrajskim i jidysz, napis na pomniku ku
czci Żydów zamordowanych w Jedwabnem głosi: "Pamięci Żydów z Jedwabnego i
okolic, mężczyzn, kobiet i dzieci, współgospodarzy tej ziemi, zamordowanych,
żywcem spalonych w tym miejscu 10 lipca 1941 roku". Napis odsłonięto rok temu.
Wówczas to Aleksander Kwaśniewski, nie czekając na wyniki śledztwa, jakby
wszystko z góry było przesądzone, przepraszał naród żydowski za zachowanie
Narodu Polskiego. Z takim osądem nigdy nie pogodzili się mieszkańcy Jedwabnego.
Przypomnijmy, że mimo iż śledztwo w sprawie Jedwabnego formalnie nie zostało
zakończone, prokuratorzy IPN zdecydowali się na przedstawienie, jak to
określili, "końcowych" wyników dochodzenia. Wydaje się, że bardziej zależało im
na zorganizowaniu konferencji w przeddzień rocznicy masakry jedwabieńskich
Żydów niż na rzetelnej rekonstrukcji wydarzeń z 1941 r. Bo trudno nie zauważyć,
że prokuratorzy IPN oskarżyli czterdziestu Polaków o udział w zbrodni bez
przedstawienia dowodów, nie wskazali również nazwisk sprawców. Ustalenia oparto
na sprzecznych zeznaniach świadków. IPN nie dotarł do dokumentów
potwierdzających obecność niemieckich oddziałów wojskowych w rejonie
Jedwabnego.
Klub Parlamentarny Ligi Polskich Rodzin zaprotestował przeciw pomówieniu
Polaków o to, że odegrali decydującą rolę w zamordowaniu Żydów w Jedwabnem.
Posłowie Ligi zapowiedzieli, że ewentualne umorzenie śledztwa zawierające taką
konkluzję zostanie przez nich zaskarżone jako nieprawdziwe i nieoparte na
dowodach. Uważają, że IPN zrzucił winę na Polaków, choć nie wskazał konkretnych
sprawców, nie wyczerpał dostępnych źródeł, a przede wszystkim nie dokończył
ekshumacji.
Stanisław Zawadzki

    • Gość: Solution Re: ZDJECIA IP: 12.155.174.* 11.07.02, 22:21
      Ustalenia IPN komentują:
      Doktor Andrzej Szcześniak
      , historyk
      Afera w Jedwabnem, bo nie można tego inaczej określić, to sprawa polityczna,
      ukartowana już od dłuższego czasu. Przede wszystkim z góry założona jest teza, że
      trzeba znaleźć miejsce, gdzie Polacy rzekomo mordowali Żydów. Jaki to miało cel?
      Pierwszy, to przede wszystkim kompromitacja Polaków, poniżenie, wzbudzenie
      poczucia winy i uległości wobec różnych żądań. Drugi to rabunek 65 mld USD. W
      prawie międzynarodowym istnieje taka klauzula, że jeżeli morderca zajął ziemię
      człowieka zamordowanego, ta ziemia nie może należeć do niego. I tu się próbuje
      stworzyć taki precedens: Polacy mordowali Żydów, Polacy są na tej ziemi, a ziemia
      nie należy do nich. Zgłaszaliśmy sprawę Otwocka. Z jednego tylko grobu
      pierwszego, odkrytego koło tzw. Bermanówki, gdzie odbywały się masakry w
      piwnicach, wydobyto 397 czaszek z dziurami w tyle głowy. To jest jeden grób,
      cztery jeszcze czekają. I dziwnym trafem nikt się do tego nie bierze.
      Mówi się, że w Jedwabnem byli jacyś Polacy. Otóż są setki relacji z całej Polski
      opisane w wielu książkach i nieopisane leżące w archiwach: Niemcy zmuszali
      Polaków do uczestniczenia w egzekucjach własnych ojców, własnych dzieci. Zmuszano
      do patrzenia się, do zakładania sznura na głowy wieszanych pod groźbą
      zmasakrowania na miejscu. Dziwne, że jakoś o tym się zapomniało. My nie pozwolimy
      na fałszowanie, będziemy merytorycznie udowadniać i pokazywać prawdę.
      (fragment wypowiedzi dla Radia Maryja 10.07.2002 r.)

      Profesor Iwo Cyprian Po gonowski
      , USA
      Jak zwykle IPN przyjął wersję prof. Szaroty. Jest to wersja hipotetyczna, która
      jest słabo udokumentowana. W gruncie rzeczy nie ma po prostu dowodów rzeczowych.
      Decyzje są odgórne, np. ta, żeby nie badać zwłok. Wówczas mamy do czynienia z
      tym, że policyjne czynniki w Ministerstwie Sprawiedliwości i IPN nie życzą sobie,
      by poznać szczegóły, bo te szczegóły nie pasują, a prawda jest po prostu
      niewygodna. Prawda jest taka, że zbrodnia była dokonana przez Niemców i oni ją
      szczegółowo zaplanowali. Robili to w sposób standardowy, przechodząc z jednej
      miejscowości do drugiej. W odpowiednim momencie zostawiali wystarczającą ilość
      benzyny, żeby budynek podpalić. Mówimy o rzędzie 400 litrów, po to aby ten
      budynek natychmiast stanął w płomieniach. Ta cała ohydna metoda mordowania ludzi
      ogniem w budynkach była rozwinięta przez Niemców od dłuższego czasu, oni to
      praktykowali. To, że wmieszali w to Polaków, jest spowodowane w dużej mierze tym,
      iż Niemcy siali propagandę, chcieli wywołać w Europie i świecie wrażenie, że
      istnieje ich wielkie poparcie dla walki z komunizmem i światowym żydostwem. 29
      czerwca 1941 roku, gdy został wydany rozkaz do wszystkich oddziałów
      egzekucyjnych, że mają zacierać wszelkie ślady swojej obecności na miejscach
      zbrodni, to spowodowało brak szczegółowych zapisów i raportów dotyczących każdej
      akcji, jak również okazję dla tych oddziałów do masowego rabunku.
      W latach 60. Niemcy stwierdzili w swoich badaniach, że jeden z szefów
      administracji cywilnej zeznał, że oddział Hermana Schapera dokonał w jego
      regionie, łącznie z Jedwabnem, wszystkich tych egzekucji między czerwcem a
      wrześniem 1941 roku. Nastawienie do Schapera, który jeszcze żyje, powinno być
      takie, żeby zażądać jego wydania jako oskarżonego pod sąd polski, żeby
      przeprowadzać tam właściwe dochodzenie w tej sprawie albo przynajmniej zażądać,
      że jeśli ma coś do powiedzenia, by zeznał pod przysięgą przed sądem niemieckim.
      Zamiast tego odbywano z nim wywiady, jak z jakimś człowiekiem, który może
      udzielić informacji, ale właściwie sam nie ponosi żadnej winy. Jest to
      niepoważne.
      Brednie na temat tego, że to społeczeństwo polskie wymordowało swoich ziomków
      żydowskich - to wszystko są wypowiedzi rzędu propagandy, a nie prawdy. Przykre to
      jest, że jak się zaczynają tego typu manewry, to ubliża to właściwie samym
      ofiarom, tym, którzy zginęli w tych okropnych warunkach. Teraz jedyne, co można
      zrobić, to dowiedzieć się prawdy, co się z nimi naprawdę stało, ilu ich tam było.
      Dowody rzeczowe są pochowane i nie ma dobrej woli, żeby to ukazać, a byłaby to
      operacja na znacznie mniejszą skalę niż to, co było zrobione w Charkowie i
      Miednoje. Uważam, że trzeba wywierać nacisk na to, żeby przeprowadzić gruntownie
      ekshumację i dopuścić również obserwatorów z Polonii amerykańskiej, żeby ta
      ekshumacja została rzetelnie dokonana.
      Zebrała Katarzyna Cegielska

      Prasa zachodnia o ustaleniach IPN w sprawie mordu w Jedwabnem

      "Der Spiegel": To zrobili Polacy

      Mimo iż w głównych końcowych ustaleniach śledztwa prowadzonego w sprawie
      Jedwabnego przez IPN wyraźnie jest mowa o tym, iż inspiratorami zbrodni w
      Jedwabnem byli Niemcy, magazyn "Der Spiegel - online" w swoim komentarzu
      stwierdza autorytatywnie, że masakry na Żydach dokonali sami Polacy.
      "Masakra na Żydach w Jedwabnem była w Polsce tematem tabu przez 61 lat, teraz
      oficjalnie przedstawiona przez IPN wersja stwierdza, że to nie Niemcy, lecz
      Polacy zamordowali żydowskich mieszkańców" - czytamy w "Spieglu". Magazyn
      informuje, że na podstawie ustaleń śledczych z IPN wiadomo, iż to Polacy z okolic
      Jedwabnego "zaplanowali" zbrodnię na Żydach (ein geplantes Verbrechen von Polen
      aus der Umgebung gehandelt).
      Magazyn "Der Spiegel" przypomina, że przez wiele lat "niesłusznie" oskarżani o tę
      zbrodnię byli Niemcy. Publicysta niemieckiej gazety z wdzięcznością podkreśla, że
      jako pierwszy "o prawdziwej roli Polaków" w tej zbrodni napisał w swojej książce
      Jan Tomasz Gross, myląc się jedynie co do liczby pomordowanych Żydów. "On od
      samego początku nie wierzył w winę Niemców" - przypomina autor komentarza.
      "Der Spiegel" pisze co prawda o zeznaniach kilku świadków na temat "rzekomego"
      zmuszania Polaków przez umundurowanych Niemców, ale dodaje szybko, że "trudno te
      zeznania uwiarygodnić". "Ponadto zeznania innych osób świadczą o tym, że na
      miejscu zbrodni, oprócz kilku żandarmów, nie było żadnych Niemców" - czytamy w
      komentarzu.
      Waldemar Maszewski, Hamburg

      "New York Times" 10 lipca br.: "Badania potwierdzają masakrę Żydów przez Polaków
      podczas II wojny światowej"

      Jak pisze Steven Erlang, "Polscy historycy doszli do wniosku, że masakry na
      Żydach w Jedwabnem podczas II wojny światowej dokonali Polacy, a nie okupujący
      naziści". "Chociaż w mieście przebywało trochę oddziałów niemieckich, to rola
      Polaków w tym kryminalnym akcie była decydująca" - cytuje Erlang prokuratora
      Ignatiewa.
      "NYT" podaje, że 12 osób zostało skazanych w 1949 r. przez komunistyczny sąd
      polski za udział w pomocy Niemcom przy mordowaniu Żydów. "Rezultaty badań
      oczekiwane gorąco w Polsce stanowią obronę dla Jana T. Grossa, którego
      książka 'Sąsiedzi' była ostro krytykowana przez wielu historyków oraz liderów
      Kościoła" - czytamy w publikacji.
      Wbrew ustaleniom ekshumacji, "NYT" powiela liczbę 1,6 tys. spalonych Żydów, choć
      pisze, że - według Ignatiewa - liczba 1.600 osób podawana przez Grossa jest
      nieprawdopodobnie wysoka.
      Dziennik w ogóle nie wspomina o przerwanej ekshumacji. "Ignatiew powiedział, że
      motłoch ze wsi zgromadził się w Jedwabnem, aby wziąć udział w zaplanowanym
      morderstwie na Żydach. Niemcy pomogli zgonić Żydów na rynek wioski (marketplace),
      ale to było ich zakresem aktywnej roli" - pisze NYT. Gazeta przypomina, że Polacy
      do tej pory uważali się tylko za ofiary nazistowskich i sowieckich zbrodni, nigdy
      za ich sprawców.
      AL, Nowy Jork

      • Gość: Lucyfer Polaku..... IP: *.vline.pl / 172.16.1.* 11.07.02, 23:02
        Bo zbrodni na niewinnych ludziach-Zydach dokonali Polacy-Katolicy,a nie
        Niemcy ! I taka jest PRAWDA .
        • Gość: Ania Re: Lucyferze drogi IP: *.upc.chello.be 11.07.02, 23:07
          Gość portalu: Lucyfer napisał(a):

          > Bo zbrodni na niewinnych ludziach-Zydach dokonali Polacy-Katolicy,a nie
          > Niemcy ! I taka jest PRAWDA .

          Jak masz ochote na rozmowe o Jedwabnym to mozemy porozmawiac w watku"Na temat
          sledztwa IPN"
          Zapraszam serdecznie.
          Pozdrowionka.
    • Gość: snajper Re: ZDJECIA IP: *.acn.waw.pl 11.07.02, 23:18
      Gość portalu: Solution napisał(a):

      > Polacy, czy zdajecie sobie sprawe z tego jak dla Was ogromnie wazne jest teraz
      > abyscie to KLAMSTWO rzucone na Was przez "polskie" IPN i zydowska mafie z USA i
      > Polski NIE przyjeli za prawde,

      Problem tylko w tym. że to JEST prawda. A IPN jest polski.

      > poniewaz ktokolwiek uzna to kalmstwo za prawde
      > staje sie jednakowo taki sam jak oni brudny, ochydny i paserny. Szkalowanie,
      > ponizanie i proba okradania Was ze wszystkich wartosci duchowych i materialnych
      > potrwa przez jakis czas na swiecie, a w Polsce "rodzimi" oszczercy i klamcy
      > beda Was zaciszac, uspakajac, nudzic, ze nie ma o czym gadac, bylo minelo, po
      > prostu beda Was usypiac. PRAWDA zwycierzy, oszczercow i klamcow zawstydzi,

      Już się to stało.

      > a i
      > hanby im nie pozaluje, ale dopiero gdy zdobedziecie ZDJECIA z tamtego okresu
      > robione przez Niemcow w Jedwabne. Te zdjecia istnieja i sa w posiadaniu Waszych
      > wrogow - oni znaja cala prawde, a jednak... Tylko Polacy-Patrioci beda wstanie
      > sprawic by te zdjecia ujrzaly swiatlo dzienne w Polsce i na calym swiecie,
      > kanalie w Polsce odpowiednio ukarac.

      Jeśli te zdjęcie dostaną się w ręce tych, których patriotami nazywasz, to juz
      tych zdjęć nigdy nie zobaczymy. Zostaną zniszczone. Bo będą kolejnym dowodem na
      polskie sprawstwo tego mordu.

      > WYBIERZCIE SOBIE PRAWYCH POLITYKOW.
      > Nagonka na Polaków
      > Środowiska żydowskie domagają się od Polski zmiany treści napisu na tablicy w
      > Jedwabnem. Żydzi chcą, by dopisano, iż sprawcami mordu byli Polacy. Te żądania
      > to pokłosie wtorkowych ustaleń IPN w sprawie zbrodni w Jedwabnem. Instytut, bez
      > przedstawienia wiarygodnych dowodów i wskazania sprawców, opierając się jedynie
      > na sprzecznych zeznaniach świadków, oskarżył Polaków o dokonanie masakry.

      Opierając się na wszystkich zebranych podczas długiego, żmudnego śledztwa
      dowodach.

      > Na
      > efekty nie trzeba było długo czekać. Podchwytując orzeczenie IPN, "New York
      > Times" nie zawahał się wczoraj opatrzyć artykułu skandalicznym
      > tytułem: "Badania potwierdzają masakrę Żydów przez Polaków podczas II Wojny
      > Światowej".

      A co w tym tytule skandalicznego ? Wszak właśnie badania to potwierdziły.

      > Śledztwo w sprawie Jedwabnego formalnie nie zostało zamknięte. Zakończono
      > jedynie postępowanie dowodowe. Powodem tego stanu rzeczy jest brak odpowiedzi
      > Izraela na prośbę o pomoc w ustaleniu personaliów ofiar. Ambasada Izraela
      > twierdzi, że brakujące materiały powinny już być w Instytucie Pamięci
      > Narodowej. - Trochę to trwało, jak to zwykle bywa w kontaktach
      > międzypaństwowych. Dokumenty miały przyjść na czas, zdaje się że dzisiaj na 90
      > proc. powinny już dojść - powiedział wczoraj Michał Sobelmann, rzecznik prasowy
      > Ambasady Izraela w Polsce.
      > Dokumenty rzeczywiście dotarły wczoraj do IPN, gdzie będą analizowane. Jak
      > długo i co mogą wnieść do sprawy, trudno powiedzieć. Prokurator Radosław
      > Ignatiew, który mógłby odpowiedzieć na te pytania, od wczoraj przebywa na
      > urlopie.
      > Gruszek w popiele nie zasypia natomiast strona żydowska. Instytut Yad Vashem
      > domaga się, aby na tablicy na pomniku w Jedwabnem znalazł się napis, iż
      > sprawcami mordu byli Polacy.

      To przeciez naturalne.

      > Uznał wyniki śledztwa IPN w sprawie Jedwabnego za
      > potwierdzenie "jednego z najstraszniejszych aktów antysemityzmu" z lat II wojny
      > światowej. "Co się tyczy liczby ofiar, historycy będą musieli kontynuować jak
      > najbardziej szczegółowe badania nad tym wydarzeniem, ponieważ z częściowych
      > badań wynika, że doszło do masakry 1600 Żydów" - czytamy w komunikacie
      > Instytutu Yad Vashem.

      Co do liczby przesadzili. Pod warunkiem, że to właśnie napisali.

      > Uparcie więc broni kłamliwej tezy Jana T. Grossa, jaką przedstawił w
      > książce "Sąsiedzi". Tymczasem to na wyraźne żądanie środowisk żydowskich
      > przerwano trwające zaledwie 5 dni prace ekshumacyjne.
      > Zmiany napisu domagają się także Rabin Warszawy i Łodzi Michael Schudrich oraz
      > Stanisław Krajewski, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów.
      > Wykonany w trzech językach: polskim, hebrajskim i jidysz, napis na pomniku ku
      > czci Żydów zamordowanych w Jedwabnem głosi: "Pamięci Żydów z Jedwabnego i
      > okolic, mężczyzn, kobiet i dzieci, współgospodarzy tej ziemi, zamordowanych,
      > żywcem spalonych w tym miejscu 10 lipca 1941 roku". Napis odsłonięto rok temu.
      > Wówczas to Aleksander Kwaśniewski, nie czekając na wyniki śledztwa, jakby
      > wszystko z góry było przesądzone, przepraszał naród żydowski za zachowanie
      > Narodu Polskiego.

      Nieprawda. Nie za zachowanie narodu, bo nie naród mordował.

      > Z takim osądem nigdy nie pogodzili się mieszkańcy Jedwabnego.
      > Przypomnijmy, że mimo iż śledztwo w sprawie Jedwabnego formalnie nie zostało
      > zakończone, prokuratorzy IPN zdecydowali się na przedstawienie, jak to
      > określili, "końcowych" wyników dochodzenia. Wydaje się, że bardziej zależało im
      > na zorganizowaniu konferencji w przeddzień rocznicy masakry jedwabieńskich
      > Żydów niż na rzetelnej rekonstrukcji wydarzeń z 1941 r. Bo trudno nie zauważyć,
      > że prokuratorzy IPN oskarżyli czterdziestu Polaków o udział w zbrodni bez
      > przedstawienia dowodów, nie wskazali również nazwisk sprawców. Ustalenia oparto
      > na sprzecznych zeznaniach świadków. IPN nie dotarł do dokumentów
      > potwierdzających obecność niemieckich oddziałów wojskowych w rejonie
      > Jedwabnego.

      Bo nie nikt takich dokumentów ni znalazł.

      > Klub Parlamentarny Ligi Polskich Rodzin zaprotestował przeciw pomówieniu
      > Polaków o to, że odegrali decydującą rolę w zamordowaniu Żydów w Jedwabnem.

      To nie pomówienie. To fakty.

      > Posłowie Ligi zapowiedzieli, że ewentualne umorzenie śledztwa zawierające taką
      > konkluzję zostanie przez nich zaskarżone jako nieprawdziwe i nieoparte na
      > dowodach.

      Oni mogą sobie zaskarżać.

      > Uważają, że IPN zrzucił winę na Polaków, choć nie wskazał konkretnych
      > sprawców, nie wyczerpał dostępnych źródeł, a przede wszystkim nie dokończył
      > ekshumacji.
      > Stanisław Zawadzki

      Tak sie nazywasz ? ;))

      Pozdrawiam.
Pełna wersja