indris
15.07.02, 11:31
Ostatni "Najwyższy Czas" (6-13 lipca 2002) przynosi felieton J. Korwin-Mikke,
który kończy się konkluzją: "Ten system musi się więc posypać. To tylko
kwestia czasu".
Autor wykazuje, że spółka akcyjna nie różni się zasadniczo od
przedsiębiorstwa państwowego. I tu i tam, nie ma jednego określonego
właściciela, jak to opisywał klasyczny model liberalny. Tak więc i tu i tam
rządzą de facto menedżeży. A do czego prowadzą ich rządy, to pokazuje
przykład stoczni szczecińskiej w POlsce i ostatnich afer w USA.
JKM nie dodaje tylko, że fakt istnienia i rosnącej roli spółek akcyjnych nie
jest wynikiem czyjegoś zarządzenia, ale skutkiem naturalnej ewolucji systemu
kapitalistycznego.
Ale z jego rozumowania wynika, że argumenty za wyższością prywatnego nad
państwowym tracą - w przypadku spółek - znaczenie. A kapitalizm prowadzi do
spółek akcyjnych...
Klasyczny model prywatnego właściciela funkcjonuje dla sklepu z pietruszką
ale już nie dla wielkich firm. W powiedzeniu nielubianego ostatnio brodatego
trewirczyka o przechodzeniu ilości w jakość coś może było z prawdy...