wartburg4
02.06.05, 11:03
Sławomir M. nie chciał być gorszy od swojego brata. Niestety pośliznął się i
pójdzie siedzieć jak mąż Jakubowskiej. Oszustwa mają u nas ostatnio charakter
familijny. Tworzą się gangi rodzinne jak w Afryce, gdzie wszystko sprowadza
do walki klanów, a państwo jest fikcją. W Polsce może coś się zmieni, jeśli
po wyborach pójdzie siedzieć Leszek Miller, na pewno bardziej umoczony od
swojego brata, a za nim powędruje za kraty Jakubowska. Zarzuty padały teraz
także pod adresem klanu Oleksego też ponoć w mętne interesy zamieszanego.
Taka jest transformacja po polsku. Sfałszować papiery i podczepić się pod
jakąś kasę. Każdy kradnie z doskoku i liczy na wpływową rodzinę.
Przyrodni brat Leszka Millera zamieszany w sprawę "złotych kont" 2005.06.01,
godz. 16:00
Sławomir M., przyrodni brat byłego premiera Leszka Millera, jest wśród blisko
300 osób podejrzanych w sprawie grupy zajmującej się wyłudzaniem kredytów w
ramach tzw. "złotych kont" - potwierdził w rozmowie z PAP rzecznik
prokuratury Maciej Kujawski. Jak wyjaśnił, prokuratura postawiła mu zarzuty
dotyczące wyłudzenia kredytów za pomocą zaświadczeń "zawierających
nieprawdziwe informacje". Grozi za to do 5 lat więzienia. O związku Sławomira
M. z tą sprawą napisało środowe "Życie Warszawy". PAP w połowie maja pisała o
kolejnym - szóstym akcie oskarżenia, który w tej sprawie trafił do sądu.
Objął 16 osób, w tym byłych kierowników i dyrektorów dwóch stołecznych
oddziałów banków. Warszawska prokuratura okręgowa zarzuciła im m.in. udział w
zorganizowanej grupie przestępczej, dwóm z nich: Zdzisławowi W. i Piotrowi
S. - kierowanie nią. Grozi im do 8 lat więzienia. Śledztwo w tej sprawie
toczy się już od czterech lat. Kujawski podał, że w latach 2001-03 oskarżono
w pięciu aktach - w sumie 24 osoby. 17 z nich zostało już prawomocnie
skazanych. Nadal jednak toczy się śledztwo, w którym zarzuty postawiono
blisko 300 osobom. Śledczy oszacowali, że straty z wyłudzeń - bez odsetek -
wynoszą 11,5 mln zł w PKO BP i 16 mln zł w Pekao SA. Wyłudzono 256 kredytów w
pierwszym z banków (po 60 tys zł każdy) i 40 kredytów w wysokości od 80 do
100 tys. dolarów z Pekao SA. Z ustaleń prokuratury wynika też, że oskarżeni
działali przez cały 2000 rok. Kredyty mieli otrzymywać w oparciu o
podrobione, stwierdzające nieprawdę zaświadczenia o wysokich dochodach.
Zakładali "złote konta" - złotówkowe i dewizowe, składali wnioski o kredyty,
potem bankowcy - działając w porozumieniu z wnioskodawcami - wypłacali im
pieniądze. (PAP)