indris
16.07.02, 13:33
"Nasz Dziennik" z 16.VII.2002 zamieszcza krytykę orzeczenia IPN w sprawie
Jedwabnego. Co niespotykane na ogół w tym piśmie, tekst ma charakter
rzeczowy, bez "patriotycznego zadęcia", "obrony Honoru Narodu Polskiego" itp.
itd. Pozwalam sobie ten tekst przytoczyć, bo szybki link do niego byłby
niemożliwy.
""W ostatnich kilku dniach IPN ogłosił hipotezę, według której około 40
polskich mieszkańców Jedwabnego dokonało w lipcu 1941 r. morderstwa przez
spalenie żywcem w stodole ok. 300-400 żydowskich mieszkańców tegoż
Jedwabnego. Jest to tylko hipoteza, gdyż nie dopełniono kompletnego
dochodzenia kryminalnego i sądowo-lekarskiego, jak też nie dokonano zgodnego
z prawem, pełnego przesłuchania dostępnych świadków. Hipoteza ta pozostawia
cały szereg otwartych pytań, wymagających logicznej analizy i znalezienia
możliwych odpowiedzi.
1. W jaki sposób ofiary tej zbrodni, w liczbie 300-400, zostały zebrane w
jednym miejscu na rynku w Jedwabnem?
2. W jaki sposób ofiary tej zbrodni zostały eskortowane z rynku do miejsca
morderstwa w stodole?
3. W jaki sposób ofiary zbrodni zostały zmuszone do wejścia do stodoły?
4. W jaki sposób dokonano podpalenia tejże stodoły?
Poszukajmy możliwych odpowiedzi na te pytania.
1. A) Dokonali tego polscy mieszkańcy, w liczbie ok. 40, uzbrojeni w kije lub
inne tępe lub ostre przedmioty. Uzbrojenie w broń palną nie wchodziło w
rachubę, ponieważ w czasie okupacji posiadanie jej było karane śmiercią.
Jeśli wykorzystali oni element zaskoczenia w ciągu jasnego lipcowego dnia, to
wymagało to zawczasu przygotowanej i bardzo sprawnej organizacji. Przy bardzo
sprawnej i szybko przeprowadzonej akcji 40 ludzi mogło zaskoczyć ok. 20
domostw lub rodzin, zakładając 2 napastników na jedno domostwo. Zakładając
znów, że przeciętna rodzina w owym czasie liczyła 5 osób, można było tym
sposobem zgromadzić na rynku ok. 100 ofiar. W stosunku do pozostałych 200-300
potencjalnych ofiar element zaskoczenia już nie działa. Pojawia się teraz
potrzeba pilnowania zebranych na rynku Jedwabnego 100 więźniów. Ponieważ
broni palnej nie było, jak również nie istnieją ślady krępowania więźniów
zawczasu przygotowanymi sznurami, pozostaje możliwość pilnowania więźniów
zgromadzonych na małej przestrzeni przez napastników rozlokowanych na
obwodzie. Możemy założyć, że napastnik uzbrojony w kij lub inny przedmiot był
w stanie pilnować przez pewien ograniczony czas ok. 5 osób. Do pilnowania 100
więźniów potrzeba więc ok. 20 napastników. W tym momencie zmniejsza się do 20
liczba napastników zdolnych schwytać i doprowadzić 200-300 pozostałych ofiar
do miejsca ich przetrzymywania na rynku, co do których element zaskoczenia
już nie działa. W miarę przybywania nowych więźniów liczba niezbędnych
strażników musi się powiększyć, akcja wydłuża się w czasie. Zaczynają się
ucieczki, dochodzi do walki, są ranni i zabici po obu stronach. Przy końcowym
stanie 300-400 więźniów i ok. 40 strażników bez broni palnej, upilnowanie 10
zdesperowanych więźniów przez jednego strażnika jest fizyczną niemożliwością.
1. B) Aktualnie sprawująca władzę okupacyjną administracja Jedwabnego,
wsparta umundurowanymi i uzbrojonymi oddziałami SS, wydaje ludności
żydowskiej rozkaz stawienia się natychmiastowego na rynku.
Zaskoczona i niespodziewająca się tragicznego zakończenia sprawy ludność
żydowska stawia się na rynku w liczbie 300-400 osób. Umundurowani i uzbrojeni
w broń palną esesmani są w stanie opanować i utrzymać na rynku zebrane 300-
400 osób.
2. A) Nieuzbrojeni w broń palną napastnicy, w liczbie ok. 40, wydają rozkaz
zebranym 300-400 więźniom do uporządkowanego przemarszu w kierunku oddalonego
o ok. 1,5 km cmentarza i stodoły.
Rozdrażnieni i zdesperowani więźniowie zaczynają podejrzewać
niebezpieczeństwo, odmawiają wykonania rozkazu, stawiają bierny opór, kładąc
się na ziemi. Dochodzi do fizycznej przemocy, są ranni i zabici po obu
stronach. Nieuzbrojeni w broń palną strażnicy nie są w stanie opanować
uporządkowanego przemarszu 300-400 więźniów, są masowe ucieczki.
2. B) Umundurowani i uzbrojeni w broń palną esesmani są w stanie zapanować
nad przemarszem ok. 300-400 więźniów do oddalonej o ok. 1,5 km stodoły.
3. A) Nieuzbrojeni w broń palną napastnicy, w liczbie ok. 40, zmuszają ok.
300-400 więźniów przywleczonych w pobliże stodoły o wymiarach 20 m x 7 m do
wejścia do tejże stodoły. Stodoły w Polsce zwykle służą do przechowywania
sprzętu rolniczego i plonów. Jeśli wyłączyć możliwość uprzednio zaplanowanego
i dobrowolnego opróżnienia stodoły przez jej właściciela i zgodę na
zniszczenie swego mienia, to należy spodziewać się, że wolna przestrzeń w tej
stodole, dostępna dla ludzi, była ograniczona. Wprowadzenie ok. 300-400 ludzi
do nawet uprzednio opróżnionej stodoły o wymiarach 20 m x 7 m powoduje
zagęszczenie porównywalne do ścisku w kolejce podziemnej w godzinach szczytu.
Aby zmusić zdesperowanych ludzi do wejścia do tak zatłoczonego pomieszczenia,
trzeba użyć przemocy fizycznej. Należy przyjąć, że pośród 300-400 więźniów
musiało znajdować się ok. 60 do 80 zdrowych i wystarczająco silnych mężczyzn,
aby w narastającym z każdą chwilą śmiertelnym zagrożeniu mogli stawić
skuteczny opór o połowę mniejszej liczbie nieuzbrojonych w broń palną
napastników, pochodzących z tej samej miejscowości. Podobna liczba zdrowych
kobiet mogła im w tym oporze być pomocna. Wszyscy więźniowie mówili językiem
jidisz, niezrozumiałym dla napastników, i w czasie przemarszu z rynku do
stodoły mieli wystarczającą okazję do porozumienia się w sprawie wspólnego
oporu lub ucieczki. Przy stosunku napastników do ofiar ok. 1:10, wliczając w
to stosunek jednakowo fizycznie sprawnych mężczyzn ok. 1:2, należy spodziewać
się oporu, walki, rannych i zabitych po obu stronach i masowej ucieczki.
3. B) Umundurowani i uzbrojeni w broń palną esesmani są w stanie zmusić ok.
300-400 osób do wejścia do uprzednio opróżnionej stodoły.
4. A) Napastnicy usiłują podpalić stodołę wraz z zamkniętymi w niej ok. 300-
400 ofiarami, przy użyciu dostępnych im środków zapalnych, jak słoma, nafta
lub smoła. Benzyna w czasie okupacji jest reglamentowana jedynie dla wojska
(niemieckiego) i dla specjalnych odbiorców, zaś ludność miejscowa praktycznie
nie ma do niej dostępu. Słoma, nafta lub smoła zapalają się stosunkowo powoli
i wytwarzają przy tym duże ilości dymu. Dym dostaje się do wnętrza stodoły
przed wybuchem płomieni i ostrzega ofiary o czekającym ich ostatecznym losie.
Stodoły w Polsce zwykle mają na przeciwległych dłuższych ścianach po jednej
lub 2 parach podwójnych wrót, szerokości 4-5 m. Skrajnie zdesperowanych 300-
400 ofiar jest w stanie wyłamać podwójne 4-5-metrowe wrota. 40 napastników
nie zdoła przeciwdziałać masowym ucieczkom zdesperowanych ofiar.
4. B) Uzbrojeni w broń palną i posiadający dostateczną ilość benzyny esesmani
są w stanie oblać tą benzyną wszystkie 4 ściany stodoły wraz z zamkniętymi w
niej ofiarami i podpalić ją. Ściany stodoły dostatecznie nasączone benzyną
stają w płomieniach w ułamku sekundy i uniemożliwiają jakiekolwiek usiłowanie
ucieczki.
Hipoteza IPN - usiłująca udowodnić, że ok. 40 polskich mieszkańców
Jedwabnego, nieuzbrojonych w broń palną, bez dostatecznego dostępu do środków
gwałtownie zapalających się i bez uprzednich organizacyjnych przygotowań,
było w stanie zamordować 300-400 żydowskich mieszkańców tegoż Jedwabnego
przez spalenie ich żywcem w stodole, bez stawianego oporu, walki i masowej
ucieczki ofiar - jest udowadnianiem ABSURDU!!!
prof. Iwo Cyprian Pogonowski "