KACZOLAND? CIEKAWY TEMAT!

09.06.05, 13:22
We wtorkowym "Prosto w oczy" u Moniki Olejnik wystąpili Lech Kaczyński i Jan
Maria Rokita. Lech Kaczyński dał wyrażnie do zrozumienia, że gdyby zostal
prezydentem , to premierem mógłby być jego brat-bliżniak. Przy okazji
L.Kaczyński i Rokita nie wydają się gotowi na to,aby wzajemnie iść na
ustępstwa, jeśli powstanie nowa rządząca koalicja PO-PiS. To jednak osobny
temat. Trudno sobie jednak wyobrazic dwóch ambitnych blizniakow rządzących
Polską. KACZOLAND? Juz widzę całą falę strajkow przewalajacych sie przez nasz
kraj. Policja nie będzie narzekała na bezczynnosć, satyrycy na brak tematów.
A strażnicy więzienni?
    • kropekuk I godlo narodowe przyjdzie zmienic: na duck arse ; 09.06.05, 13:33

      • bracia_zbrojek Re: I godlo narodowe przyjdzie zmienic: na duck a 09.06.05, 13:51
        Wyborcze reklamówki Prawa i Sprawiedliwości zapowiadają, że bracia Kaczyńscy,
        jeśli tylko dojdą do władzy, nakarmią głodne polskie dzieci. Bliźniacy pokazują
        dzieci jedzące ziemniaczane placki i zapewniają, że tak będzie wyglądała syta i
        troszcząca się o niedożywionych IV Rzeczpospolita. Tymczasem urzędujący w
        stolicy Lech Kaczyński od trzech lat nie zajął się problemem 11 tys. głodnych,
        potrzebujących natychmiastowej pomocy warszawskich dzieci. Zamiast tego planuje
        budowę tzw. Muzeum Komunizmu SocLand, które przecież nie nakarmi nikogo oprócz
        obsadzonej na lukratywnych posadach dyrekcji. Apelujemy do prezydenta
        Kaczyńskiego, by przeznaczył na obiady dla dzieci 25 mln zł, które chce wydać
        na muzeum.

        Z badań przeprowadzonych w czerwcu i lipcu 2004 r. przez Polską Akcję
        Humanitarną wynika, że co trzeci uczeń szkoły podstawowej i gimnazjalnej
        zaczyna dzień na czczo i potrzebuje dodatkowego posiłku w czasie nauki. W tej
        grupie tylko dwie trzecie dzieci może liczyć na takie wsparcie. Do pozostałych
        uczniów nie dociera pomoc z żadnych instytucji. Według nieoficjalnych danych
        pochodzących od licznych organizacji zajmujących się kwestią niedożywienia
        dzieci, problem ten może dotyczyć znacznie większej grupy.
        Wielu uczniów przychodzi codziennie do szkoły bez śniadania, zaś dla sporej
        grupy jedynym posiłkiem w ciągu dnia jest obiad w stołówce szkolnej. Zdarzają
        się przypadki omdleń z głodu podczas lekcji, czy zjadania resztek śniadań
        przyniesionych przez kolegów. Część uczniów przyznaje, że jedynym powodem, dla
        którego chodzą do szkoły, jest talerz gorącej zupy, którą tam dostają.
        – Szacuje się, że 10 proc. dzieci jest pozbawiona jakiejkolwiek opieki. Bez
        względu na rejon, czy jest to Warszawa, czy Suwalszczyzna. Nie pomagają im ani
        samorządy, ani fundacje charytatywne. Te dzieci wymykają się systemowi opieki –
        mówi Małgorzata Śledziewska z Polskiej Akcji Humanitarnej, koordynatorka akcji
        dożywiania dzieci „Pajacyk”.
        Najbardziej zagrożone niedożywieniem są dzieci do 15. roku życia. Większość
        zęnich wzrasta węrodzinach żyjących na granicy ubóstwa, rodzinach osób
        bezrobotnych, wielodzietnych, niepełnych iępatologicznych. Według danych
        Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce na granicy ubóstwa żyje aż 12,7 proc.
        dzieci.
        W Warszawie zameldowanych jest 1,69 mln osób, w tym ponad 321 tys. dzieci do
        17. roku życia (19 proc. populacji). Wiele z nich jest pozbawionych właściwej
        opieki. Choć stolica ma mniej głodnych i ubogich mieszkańców niż pozostałe
        rejony kraju i tu statystyki są zatrważające. Z badań PAH wynika, że w
        Warszawie dożywianych jest 8 proc. dzieci, a 3,4 proc. potrzebuje dodatkowego
        posiłku, lecz nie jest objęte żadną formą pomocy. „TRYBUNA” wyliczyła, że daje
        to odpowiednio 25,6 tys. dożywianych dzieci i 11 tys., którymi nie zajmuje się
        nikt.
        – O tym, że w Warszawie występuje problem niedożywienia, prawie się nie mówi.
        Wcale nie trzeba szukać ubóstwa w terenach popegeerowskich, mamy je tutaj, w
        stolicy europejskiego państwa. Na warszawskiej Pradze są uczniowie gimnazjum,
        którzy
        nigdy w Życiu
        nie byli nawet po drugiej stronie Wisły – podkreśla Marcin Wojdat, szef
        fundacji Bank Żywności SOS w Warszawie. – O te dzieci nie troszczą się nawet
        rodzice. Niedożywienie może nie doprowadza do śmierci fizycznej, ale na pewno
        społecznej. Te dzieci gorzej się rozwijają, mają problemy w szkole. Nie chodzą
        do niej, nie zyskują odpowiedniego poziomu edukacji. Przez to nie potrafią się
        wyrwać z kręgu biedy. Dodatkowe dożywianie tych dzieci może dać dobre efekty –
        dodaje Wojdat.
        – Nie można ukrywać, że ten problem w stolicy istnieje. Bezrobotne matki z
        dziećmi, będące często ofiarami przemocy, przychodzą do nas po jedzenie. Są
        kobiety z czwórką dzieci, których jedyny dochód to zasiłek rodzinny wysokości
        40 – 50 zł. Takich ludzi nie jest mało – mówi siostra Małgorzata Chmielewska,
        przełożona wspólnoty Chleb Życia, pomagającej ubogim w Warszawie.
        Mimo wielkiej skali potrzeb prezydent Kaczyński lekką ręką wyjmuje z kasy
        miejskiej 25 mln złotych na budowę tzw. Muzeum Komunizmu w podziemiach Pałacu
        Kultury i Nauki. Idea muzeum jest kontrowersyjna. Jak twierdzą organizatorzy,
        m.in. satyryk Jacek Fedorowicz, ma „śmieszyć i ostrzegać”. Oprócz ekspozycji
        dokumentów z okresu PRL, materiałów propagandowych, akt bezpieki itp. mają
        zostać zrekonstruowane wnętrza mieszkań, biur i zakładów pracy, aby pokazać,
        jak się w okresie Polski Ludowej żyło i pracowało. Trudno ocenić, na ile
        wiernie muzeum ma oddawać realia Polski Ludowej, a na ile ma wyszydzać i
        ośmieszać tamten okres. Prawdopodobnie ma się stać kolejnym elementem moralnej
        rewolucji i polityki odwetu historycznego, do którego dążą bracia Kaczyńscy.
        Raczej nie spodziewamy się, by w muzeum pokazano, jaka była w tamtych czasach
        sytuacja socjalna najmłodszych Polaków. Bo porównanie z dniem dzisiejszym
        mogłoby wypaść mało pozytywnie dla III RP.
        Takie muzeum nie jest niezbędne dla warszawiaków. Znacznie bardziej potrzebne
        są dzieciom ze stolicy
        pieniądze
        na dofinansowanie posiłków. Dlatego apelujemy: zamiast wydawać miliony na
        muzeum należy nakarmić dzieci!
        Polska Akcja Humanitarna, która prowadzi program dożywiania dzieci w
        szkołach „Pajacyk”, podaje, że średni koszt jednego ciepłego obiadu to 2,5 zł.
        I wcale nie muszą być to ziemniaczane placki wyborcze Kaczyńskich. – Zwykle,
        jeśli szkoła wyposażona jest w stołówkę, za tę cenę udaje się przygotować zupę
        i drugie danie – mówi Małgorzata Śledziewska z PAH.
        Według naszych obliczeń, 25 mln zł, które Kaczyński chce utopić w muzeum,
        pozwoliłoby na zakup 909 posiłków dla każdego z 11 tys. potrzebujących
        natychmiastowej pomocy dzieci. To oznacza, że można by je karmić przez 2,5 roku
        codziennie, łącznie z niedzielami i świętami.
        • bracia_zbrojek Dodajemy 09.06.05, 13:54
          bo zapomnielismy, ze to znalezliśmy w dzisiejszej "Trybunie", ktora w tym
          przypadku ma w 100 proc. rację!
          • verbaveritatis W goscinie u Lisa 10.06.05, 08:20
            "Co z tą Polską" z 9 bm. w połowie poswięcono zakazowi parady gejów i lesbijek
            w Warszawie. Zdumiała mnie gorąca pochwała b. posła (czy do BYŁEGO posła nalezy
            tez mowic: "panie pośle"?) pod adresem Lecha Kaczynskiego. W trakcie dyskusji
            przypomniano, że Niesiołowski siedział w więzieniu za komuny.( Za próbę
            wysadzenia pomnika Lenina,jak pamiętam). Widocznie ma szczególne
            (?)"doswiadczenia" z miejsca odosobnienia, stąd ta fala jego nienawisci do
            homoseksualizmu.
        • karmin-cynober Re: I godlo narodowe przyjdzie zmienic: na duck a 10.06.05, 08:28
          Przeciez skansen socrealu juz istnieje. To wlasnie cale PKiN. Nic dodac nic
          ujac. Po co Pajaca dopracowywac?
    • jotika Re: KACZOLAND? CIEKAWY TEMAT! 10.06.05, 08:35
      chciałam dodać że nasz kochany prezydent zamiast wspierać rozwój dzieci
      zamierza zlikwidować dofinansowanie przez miasto bezpłatnego korzystania z
      zajęc na basenach (w ramach nauczania szkolnego)
      wyglądało to tak, ze dzieci mialy w ramach wf mozliwosc korzystania z basenu
      krytego, a teraz taka mozliwosc beda mialy dzieci z klas II w ramach
      obowiazkowej nauki plywania
      reszta niech rosnie krzywa !!
      wiec nie dosc ze chodzą głodne to jeszcze dodatkowo zabiera sie mozliwosc
      korzystania z basenu tym, ktorych rodziców nie stac na taki wydatek!!
      brawwwwo
      • joannabarska Re: KACZOLAND? CIEKAWY TEMAT! 10.06.05, 17:16
        Moja imienniczko, jeszcze pójdziemy demonstrować pod Pałac Prezydencki jesli
        usadowi się tam pan L.Kacz...
Pełna wersja