antykagan
17.06.05, 23:53
Szef Partii Demokratycznej-demokraci.pl Władysław Frasyniuk jest poruszony
zgodą prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego na zorganizowanie przez Młodzież
Wszechpolską Parady Normalności.
"Kryteria 'normalności' wszechpolaków są powszechnie znane, dlatego też
decyzja prezydenta dogłębnie mnie poruszyła, szczególnie w obliczu ostatniego
zamieszania wokół innej parady, Parady Równości - napisał Frasyuniuk w
oświadczeniu.
Jak podkreślił, zgodę prezydenta Kaczyńskiego - z jednej strony odczytuje
jako sukces tych wszystkich, którzy stanęli w zeszłym tygodniu po stronie
Parady Równości, "z drugiej zaś pojawiają się wątpliwości - czy aby na pewno
nasze argumenty dotarły wreszcie do Kaczyńskiego".
Frasyniuk zaznaczył, że władze Warszawy, uzasadniając zezwolenie na Paradę
podkreślili, że nie ma obaw o bezpieczeństwo.
"Trudno nie zgodzić się z tą diagnozą, gdyż tym razem agresorzy organizują
całe wydarzenie, a 'ci okropni geje' nie zapowiedzieli kontrmanifestacji. Nie
jest to dobra wiadomość dla Młodzieży Wszechpolskiej, która najlepiej
prezentuje swoje ideały w tzw. starciu bezpośrednim" - napisał polityk.
Według niego, analizując podstawy decyzji prezydenta Warszawy, warto również
wrócić do jego przekonania, iż każdy Polak może demonstrować jak tylko
zapragnie, byle "jako obywatel, nie jako gej".
"Nasuwa się następujący wniosek: wszechpolak to obywatel, a gej obywatelem
już nie jest. Bardzo ciekawi nas, kto następnie zostanie przez Lecha
Kaczyńskiego pozbawiony obywatelstwa. Może żyjący w celibacie?" - pyta
Frasyniuk.
Jego zdaniem, prezydent Kaczyński myli się również uznając, iż Parada
Normalności jest pozbawiona akcentów seksualnych. "W istocie jest ona
bardziej seksualna niż Parada Równości, w której uczestniczyli wszyscy:
homoseksualiści, heteroseksualiści i żyjący w celibacie. I dlatego była to
prawdziwie demokratyczna manifestacja" - ocenił.
"Cała sytuacja mogłaby być uznana za kuriozalną i zabawną, gdyby nie to, że
jej konsekwencje są niepokojące. Sygnał wysłany do społeczeństwa jest bardzo
prosty: interpretacja prawa zmienia się w zależności od tego, kogo dotyczy.
Prawnik Lech Kaczyński lekce sobie waży prawo, bo nie można uwierzyć w to, że
go nie zna" - oświadczył lider Partii Demokratycznej.
(za wp.pl)
Zachowania tego debila-szmaciarza nawet nie warto komentować. Ot, demokrata,
co się zowie.