ocean12
20.06.05, 07:57
Hasła Olejniczaka o liberalizacji ustawy antyaborcyjnej i świeckim państwie
to najdelikatniej rzecz ujmując musztarda po obiedzie. Pod identycznymi
hasłami SLD wygrało wybory w 2001 roku. I co? Realizowało program dokładnie
odwrotny, propagowało kościelne absurdy, kpiło z kobiet i ich problemów,
służyło skraknej amerykańskiej prawicy, wysłało Polaków na haniebną wojnę.
Teraz SLD jest przegrane z kretesem i nie ma znaczenia, czy ktoś uwierzy p.
Olejniczakowi. Poparcie dla tuza prawicowej pseudolewicy w osobie
Cimoszewicza, jako kandydata na prezydenta, najlepiej świadczy
o "lewicowości" Olejniczaka. Gdyby SLD jakimś cudem znów wygrało wybory,
postulaty państwa świeckiego i cywilizowania prawa aborcyjnego zniknęłyby
szybciej niż natychmiast. Nie sprawdzimy tego doświadczalnie, bo SLD nie
wygra. Chyba już nigdy wyborcy nie dadzą się nabrać.