pseudonim "Genetyk" - kandydat na prezia

24.06.05, 13:39
Wierzę w Niemców imperializm, syjonistów spisek, masonów knowanie. Wyznaję
zasadę, że gorszy od stanu wojennego i generała Jaruzelskiego był tylko KOR.
Oczekuję zwycięstwa już w pierwszej turze prezydenckich wyborów, wskrzeszenia
endecji i życia lepszego w przyszłym świecie.
To – sporządzony na podstawie jego pism i wypowiedzi – katechizm 69-letniego
profesora Macieja Giertycha, kandydata na prezydenta Ligi Polskich Rodzin.
Judasze i Polacy
To nic, że Maciej Giertych gwarantuje pewną klęskę. Nic, że jest
antypatyczny, niemedialny i odstrasza wyborców ekstremalnymi sądami. Jest
wymarzonym kandydatem LPR. Bo Roman Giertych, syn Macieja, jest za młody, by
walczyć o prezydenturę (zgodnie z ordynacją o urząd prezydenta można się
ubiegać po skończeniu 35 lat), a ktoś kandydować musiał. – Gdyby wystartował
ktoś z innym nazwiskiem, mógłby przyćmić Romana – mówi Jacek Kurski, do
niedawna działacz LPR. – A on myśli egoistycznie i ponad wszystko stawia
kontrolę i dominację, więc nie pozwoli, by wyrósł mu konkurent. Ojciec jest
najlepszy, bo promuje nazwisko kandydata na następne wybory.
Zdaniem Kurskiego Roman się jednak trochę przeliczył, bo założył, że wybory
parlamentarne będą na wiosnę, a prezydenckie jesienią. Wtedy fatalny wynik
ojca nie miałby żadnego znaczenia. A teraz słabe notowania Macieja mogą
ciągnąć w dół całą Ligę. Być może dlatego Wojciech Wierzejski, eurodeputowany
LPR, na spotkaniach wyborczych z Maciejem Giertychem zapewnia zebranych, że
wszystkie sondaże to lipa. – Niszczą nas w sondażach, bo się nas boją. A jak
zwyciężymy, ciekawe, co zrobią ci mędrcy, którzy od wieków spisują swoje
protokoły? – zastanawia się Wierzejski.
(..)
– Ze swoimi endeckimi poglądami nawet w najgorszych czasach się nie krył –
mówi jego znajoma z lat 60., ale dodaje, że nie był lubiany w kórnickim
Instytucie Dendrologii, bo uważano go za dziwaka, który na dodatek zadziera
nosa. – Jak na naukowca miał dziwne poglądy. Mówił na przykład, że kogoś
opanował diabeł, którego należy jak najszybciej wypędzić z człowieka. I to
nie był żart, bo on nie ma poczucia humoru.
„Giertych to jednostka wybitna. Konsekwentny, pracowity i siedzi w pracy do
nocy” – zanotował kapitan Bolesław Witczak z SB w notatce z 1970 roku. W
lutym 1970 roku major Władysław Kuca podejmuje decyzję, by wykorzystać
Macieja Giertycha do gier operacyjnych. Poprzez niego SB chce wpłynąć na
Jędrzeja Giertycha, by ten w swojej publicystyce wystąpił „przeciwko atakom
kół syjonistycznych na Polskę”. Od tej pory wszystkie rozmowy z Giertychem
mają być prowadzone w pokoju hotelowym i nagrywane. „Rozmówca traktowany
będzie – co da mu się wyraśnie do zrozumienia – jako konsultant tych
zagadnień (chodzi o zwalczanie ataków syjonistycznych) ”.
Pierwszą taką rozmowę porucznik Emil Rozmus odbył już 2 kwietnia 1970 roku.
Giertych radził SB, żeby do walki z syjonizmem wykorzystać prasę polonijną,
która z braku pieniędzy powoli ginie i przejmują ją Żydzi. Doradza, by
wspierać gazety polonijne reklamami. Ale z wyjątkiem tych kontrolowanych
przez Żydów. – Oczywiście chodzi o prasę, która nie jest dla nas wroga –
instruował Giertych. – „Dziennik Polski”, „Dziennik Żołnierza” to jest prasa
Andersa, jedna klika z Wolną Europą i paryską „Kulturą”.
„Narodowiec” zasługiwałby na pomoc – radził Giertych, który na złożoną przez
esbeka propozycję kolejnych spotkań był bardzo otwarty: „Zdaję sobie sprawę,
że pan tych opinii nie potrzebuje dla siebie. Jeżeli moje poglądy będę mógł
uogólniać, to bardzo chętnie służę. Tu nie mam okazji pisać. Jeżeli tą drogą
mogę gdzieś z jakimś pomysłem dotrzeć, to uważam to za swój obowiązek”.
– SB wykorzystywało Giertycha do endeckich gier – mówi Sławomir Cenckiewicz,
historyk z IPN, który specjalizuje się w dziejach polskiej emigracji
politycznej. – Na pewno nie był agentem, nie brał żadnych pieniędzy.
Traktowano go jak rodzaj kontaktu operacyjnego lub skrzynki, przez którą SB
podrzucało materiały ojcu. To stawia go w dwuznacznej sytuacji.
Profesor Giertych uważa, że wszystko jest w porządku: ma status
pokrzywdzonego, swoją teczkę udostępnił dziennikarzom, a swoje spotkania z SB
opisał w redagowanej przez siebie „Opoce” już sześć lat temu. „Nazwisk swoich
rozmówców nie pamiętam, ale i nie starałem się zapamiętać, bo na pewno nie
podawali mi prawdziwych. Rozmówca w sprawie Michnika próbował mnie
zaprzysiąc, ale odmówiłem” – pisał w 1999 roku.
Truteń w mrowisku
Na spotkaniu 11 sierpnia 1976 roku porucznik Emil Rozmus pyta Macieja
Giertycha, czy rozmawiał już z ojcem na temat dostarczania przez SB
materiałów do publikacji Jędrzeja Giertycha.
Maciej Giertych przekazuje odpowiedź ojca: „Uważa, że są sprawy, które
zgrabnie przemówiłyby przez jego pióro. Nie odmawia współpracy, ale chce mieć
swobodę, czy i jak wykorzysta. (...) Powiedziałem ojcu, skąd byłby ten
materiał. On zaś, że zobowiązuje się zachować w tajemnicy źródło. Ma obawy
przed karalnością jego jako autora, jeśli materiały okażą się nieprawdziwe, i
że tamtejsi Żydzi lub ci z Polski mogą to rozszyfrować”.
Rok później SB postanowiła wykorzystać pióro Jędrzeja Giertycha do
zdyskredytowania Adama Michnika z KOR. Jędrzej miał opisać działalność
Stefana Michnika, byłego kapitana UB, brata Adama, który publikował wówczas
swoje teksty pod pseudonimem „Szwedowicz” w paryskiej „Kulturze”. Ta operacja
ma kryptonim „Truteń”.
– Wyjątkowość tej sytuacji polega na tym, że SB zdecydowała się skopiować
tajne akta Stefana Michnika z własnych magazynów, by dostarczyć je do Londynu
Giertychowi – mówi Cenckiewicz.
To jednak Maciej wymyślił, że dla bezpieczeństwa ojca lepiej będzie dokument
opublikować najpierw we francuskim „Narodowcu”. Chodzi o to, że Jędrzej
mógłby mieć kłopoty, gdyby go w Anglii zapytano, skąd ma te dokumenty.
Bezpieka publikuje tekst w „Narodowcu” i dopiero wtedy Jędrzej, powołując się
na źródło, pisze w 1978 roku wielki tekst o groźnym Żydzie i trockiście
Michniku. – Dla mnie jest jednoznaczne, że ta publikacja jest pokłosiem
operacji „Truteń” – mówi Cenckiewicz.
Kolejną grą operacyjną SB, w której Maciej Giertych był pionkiem, była akcja
o kryptonimie „Mrowisko” prowadzona na początku lat 80. Chodziło o pozbycie
się z Polskiego Związku Katolicko-Społecznego Janusza Zabłockiego. –
Podzielonych i skłóconych endeków Kiszczak chciał zebrać w jednej grupie i
wykorzystać do dezintegracji PZKS-u – opowiada Sławomir Cenckiewicz. –
Pierwotnie miała to być zapewne koncesjonowana, na wzór SD czy PAX, endecja,
która posłuży Kiszczakowi do działań przeciwko Solidarności i Kościołowi.
Ciężar operacji przeciwko Zabłockiemu spoczął na barkach związanych z
Giertychami Jana Matłachowskiego i Witolda Olszewskiego. Ale gdy SB udało się
pozbyć Zabłockiego z PZKS-u, Kiszczak stracił zainteresowanie proreżimową
endecją. Wtedy zaczęły powstawać dziesiątki grupek i porozumień narodowych.
Większość zupełnie bez znaczenia. O niektórych twórcach tych partyjek
Cenckiewicz mówi: sieroty po SB puszczone samopas. Większość z nich spotka
się po latach w nieoficjalnym organie LPR „Myśl Polska”.
www.przekroj.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=56&Itemid=50

Maciej nie wytoczyl Wprost procesu za trutnia zobaczymyt czy wytoczy
Przekrojowi.
    • 9111951u Re: pseudonim "Genetyk" - kandydat na prezia 24.06.05, 13:42
      garamaelku a moż
      "Właśnie miałem osobliwą rozmowę z szefem ekspertów "Solidarności" Geremkiem1/
      (ścisłe kontakty z międzynarodówką socjaldemokratyczną, osobiste kontakty z
      Kreisky'm2/ i innymi). Nie wierzyłem własnym uszom. Geremek oświadczył, że
      dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy "Solidarnością" w obecnej formie a
      socjalizmem realnym już niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieuchronna. Wybory do
      rad narodowych muszą zostać przesunięte. Aparat "Solidarności" musi zostać
      zlikwidowany przez państwowe organy władzy. Po siłowej
      konfrontacji „Solidarność” mogłaby na nowo powstać, ale jako rzeczywisty
      związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie, bez programu gdańskiego, bez
      politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę. Być może - kontynuował
      Geremek - tak umiarkowane siły jak Wałęsa mogłyby zostać zachowane. Po
      konfrontacji nowa władza państwowa mogłaby w innej sytuacji politycznej
      kontynuować pewne procesy demokratyzacyjne."
      A moze w tym coś jest ?
      • gargamel.z.rm Nacjonalizm to nie tylko wrzaskliwa nieudolność. 24.06.05, 13:53
        ale i podlosc.
      • pan.nikt Re: pseudonim "Genetyk" - kandydat na prezia 24.06.05, 19:27
        Po co walczysz z idiotą Gargamelem??
        ja w bajce, to zwykły gnojek.\
        OT WSZYSTKO
        • maaac Re: pseudonim "Genetyk" - kandydat na prezia 24.06.05, 19:29
          Gnojek bo wyciąga prawdę o ojcu Wielkiego Lustratora?
          Bo wychodzi na jaw że ci co najgłośniej wrzeszczą "on jest TW" robią to by
          odsunąć podejrzenia od siebie?
          • pan.nikt Re: pseudonim "Genetyk" - kandydat na prezia 24.06.05, 19:33
            jAKA PRAWDĘ???
            Tą, którą można wycztać na oficjalnych stronach????
            • maaac Re: pseudonim "Genetyk" - kandydat na prezia 24.06.05, 19:35
              Znasz inną tajną ukrywaną przez Mędrców Syjonu?
    • gosc.z.korony Czytałem! 24.06.05, 13:43
      Dobre!
      • pies_na_czarnych Re: Czytałem! 24.06.05, 14:38
        dobre!
    • polonic Maciej Giertych - dobry kandydat na prezydenta. 24.06.05, 17:47

      • kropekuk WSZYPOLSKIE GLOSUJA NA SKONCZONA GNIDE! 24.06.05, 19:23

      • nitka34 Re: Maciej Giertych - dobry kandydat na prezydent 24.06.05, 19:32
        On i sołtysa pies.
        • adalberto3 Przywróci powagę najwyższemu urzędowi ! 24.06.05, 22:01
Inne wątki na temat:
Pełna wersja