jestemzewsi
27.06.05, 08:51
W "Przeglądzie":
Obecnie życie polityczne w Polsce jest właściwie zbiorem najdziwniejszych
pomówień, insynuacji, a nawet zwyczajnych łgarstw, którymi tak zwani politycy
się obrzucają, zaś modnym sposobem zwiększania popularności jest kierowanie
na wokandę najbardziej szalonych oskarżeń, jakie można sobie wyobrazić.
Również, jeżeli ktoś propagował latami przytulenie się Polski do sowieckiego
imperium, uważając, że to jest jedyne miłe i bezpieczne miejsce dla naszego
kraju, ten właśnie człowiek, zwłaszcza w podeszłym wieku, powinien kandydować
na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej. Prawdziwie niełatwo rozstrzygnąć, który
z dwóch pretendentów może się wydawać bardziej dla kraju korzystny: Tymiński
czy raczej Giertych senior? Ale i syn tego ostatniego nie marnuje okazji
zabłyśnięcia oryginalnością, kogo się da z dawnej kadry „Solidarności”
ciągając po sądach przy pomocy zupełnie absurdalnych zarzutów.
Panujący teraz, nie tylko w naszym kraju, chaos nie sprzyja stawianiu
politycznych horoskopów. Odnoszę wrażenie, że ziścić się może każdy, choćby
najmniej prawdopodobny scenariusz wydarzeń. Chwilami wydaje mi się
szczególnie trafna heretycka myśl, że dysponujemy społecznie zbyt wielką, bo
prawie niczym nieotamowaną swobodą, co prowadzi do najdziwniejszych zachowań,
tylko z pozoru sensownych z punktu widzenia demokracji. W krajach, gdzie
ustrój polityczny stopniowo ewoluował w kierunku ludowładztwa, społeczeństwa
zdołały do niego dojrzeć. Można by to wyrazić trywialnie, utrzymując, że
naiwna głupota, łasa zwłaszcza na obiecanki populizmów, ulegała tam z upływem
czasu powolnemu ograniczeniu. Pomysły szalone są tam po prostu odrzucane
przez większość obywateli, którzy mają intuicyjne poczucie, co się jeszcze
godzi, a co już jest nieodpowiedzialnym politykierstwem. Czasem powoduje to
być może nadmierną zachowawczość, jak pokazują wyniki francusko-
holenderskiego referendum konstytucyjnego. Groźniejsza od konserwatyzmu
wydaje mi się jednak sytuacja, w której – z braku politycznej ogłady – każde,
nawet najbardziej niepoważne głupstwo staje się dopuszczalne pod pretekstem
swobód demokratycznych. Być może rzeczy pójdą lepszym i równiejszym biegiem
za lat kilkadziesiąt. Na razie jesteśmy skazani na taką elitę polityczną,
która wywołuje u przyzwoitego człowieka rumieniec wstydu.
14 czerwca 2005 r.