Gość: Oszołom z RM
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
07.08.02, 08:43
W świecie muzyki rozrywkowej coraz bardziej zaznacza się pewien spór. Tzw.
prawdziwi rockowcy przy lada okazji drwią sobie i atakują zespół o nazwie Ich
Troje. Spór ten jest o tyle ciekawy, że dla obserwatora (z daleka) tego, co
dzieje się w krainie krzykaczy i podrygiwaczy, nie ma właściwie żadnych
istotnych różnic między stronami konfliktu Jedni i drudzy wyją do mikrofonu
niczym wilki do księżyca, kolczykują się podobnie: ucho, nos, usta; włosy
malują w nienaturalnych kolorach i udanie odgrywają przy tym
rolę "buntowników bez powodu".
Spór ten przenosi się na młodzież. Część słucha Ich Troje, aż od tego
słuchania huczą rozgrzane od upałów blokowiska, część zaś z miną wyższości
przyłącza się do głosu krytyków. Ale w jaki sposób się przyłącza? Żadne pióro
nie odda tego poczucia wyższości, przekonania, że oto jedynie oni znają się
na "prawdziwej muzyce". W ten sposób stawia się przed młodymi fałszywą
alternatywę: albo muzyka Ich Troje, albo tzw. prawdziwy rock. Podobne
alternatywy były tworzone już nie raz i nie dwa. Ich skutkiem jest to, że
młodzież dorasta w błędnym przekonaniu, jakoby poza tą (lub podobną)
alternatywą nie istniała żadna inna.
- Podobnych pozornych konfliktów jest wiecej..mozemy zaobserwować to w
mediach w tzw dyskusjach między różnymi politycznie poprawnymi politykami ...
(spór na linii Miller Kwaśniewski, TVP-TVN, SLD-PPS, GW-Trybuna, GW-życie itp)