gargamel.z.rm
25.07.05, 21:53
Równo dziesięć lat temu bracia Kaczyńscy również mamili ludzi obietnicami
zwalczania korupcji. Gromiąc uwłaszczanie się na majątku skarbu państwa
bracia bliźniacy patronowali powołaniu osławionej spółki "Telegraf".
Lech Kaczyński był członkiem Rady Nadzorczej "Telegrafu" od września 1990
roku do lutego 1991. W czasie gdy w niej zasiadał, kapitał spółki wzrósł
ponad osiemdziesięciokrotnie, do kwoty blisko 2 milionów dolarów. Pieniądze
te pochodziły od firm należących do skarbu państwa. Państwowy wówczas Bank
Przemysłowo-Handlowy wspomógł spółkę "Telegraf" 11 miliardami starych
złotych, natomiast państwowy Budimex wykupił w spółce udziały za okrągłą
sumkę 9 miliardów złotych. "Telegraf" wziął jeszcze 15 miliardów kredytu z
państwowego wówczas Kredyt Banku (12.04.1991 r.), zaś z Banku Rozwoju
Energetyki 18 miliardów złotych. Bracia Kaczyńscy w zamian za forsę, jaka
przepłynęła z tych "nomenklaturowych", państwowych firm, zapewniali
ich "komuszym" prezesom polityczną osłonę. Kaczory nie miały również nic
przeciwko temu, aby "Telegraf" zasilały pieniądze pochodzące od biznesmenów
podejrzewanych o korupcję. W artykule pt. "Modliszki z PC", opublikowanym
we "Wprost" (nr 22/92) Krystyna Naszkowska - powołując się na Bagsika i
Gąsiorowskiego - podała, że działacze partii Kaczyńskich PiCzki wzięli od
właścicieli Art-B 57 miliardów złotych. [starych - dop. red.]
www.kurier.wzz.org.pl/kz/kz135/3.shtml
Dlaczego przed wyborami nikt nie pyta Kaczorow o tamte sprawki ?