polonus9
26.07.05, 12:17
Zdominowana przez prawicę Rada Miasta Stołecznego Warszawy podjęła ostatnio
decyzję o ulokowaniu w barakach 150 osób eksmitowanych z zadłużonych
mieszkań. Średnio po sześć osób w jednym pokoju. Pomysł prezydenta
Kaczyńskiego polegający na stworzeniu dzielnicy nędzy ma jeszcze jeden
wymiar – władze miasta chcą podzielić rodziny bezdomnych tak, aby odseparować
kobiety i mężczyzn. Dzieci miałyby zostać z kobietami. Takie warunki życia
chce swoim mieszkańcom zapewnić najbogatsze miasto w Polsce, które ma
pieniądze na wszystko – pomniki upadłych powstań narodowych, muzea myśli
papieskich, na polowanie na prostytutki i kluby myśli niezależnych. Tylko na
potrzeby biednych ludzi już nie wystarcza. Kaczyński nawet na świątyńkę
Opatrzności Bożej dałby chętnie (jak sam stwierdził) miliony, ale nie może,
bo prawo mu nie zezwala, a on przecież prawy jest i sprawiedliwy. Jak dojdzie
do władzy, to zmieni prawo i będzie OK. Pomysł, aby przemocą rozbijać rodziny
biedaków, tak jakby chodziło o podział worka kartofli, to jakiś totalitarny
koszmar. Wynika on nie tylko z trudnej do wyobrażenia znieczulicy, ale w
przypadku Kaczyńskiego – jak sądzę – także z pogardy dla ludzi bezdomnych,
niezamożnych, dla tzw. nieudaczników, czyli „DZIADÓW”. To typowa,
charakterystyczna prawicowa nienawiść dla wszystkiego, co inne, różniące się
czymkolwiek od przeciętności.
www.faktyimity.pl/
Strażnicy rodzin
Prorodzinna prawica okazuje się wrogiem realnej rodziny. Dowody? Poza podanym
wyżej wymienię jeszcze utrudnianie – w imię fałszywej troski o dzieci –
rozwodów, co skutkuje wybujałym rozwojem piekła domowego. Jak wspaniale
rozwijają się dzieci w atmosferze picia i bicia, można sobie tylko wyobrazić.