Gość: diabeł
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
15.08.02, 11:52
O HITLERYZMIE
Feliks Koneczny
Fragment książki "Cywilizacja żydowska" - wyd. 2, Warszawa 1995.
Poniższy rozdział został napisany w czerwcu 1942 roku.
Jeżeli zażydzanie własnego toku myśli ma być pomocne do nawrócenia Żydów, w
takim razie dokonać tego dzieła powinniby dziś Niemcy, gdyż przejęci, są na
wskroś światopoglądem żydowskim. Najgorsi antysemici i zażydzeni? Nie
oglądała nigdy historia dosadniejszej sprzeczności. O powstawaniu
sprzeczności w życiu publicznym była mowa w „Cywilizacji bizantyńskiej" i tam
pod koniec drugiego tomu wyłuszczono obszerniej istotę i cechę obłędu
zbiorowego, który nazwałem kołobłędem. Zdarza się tylko w mieszankach
cywilizacyjnych. Gdy mieszanka sięga głęboko i trwa zbyt długo, ogól traci
świadomość kierunku, miotany od systemu do systemu, obijany o systemy
rozmaite, lecz żadnego nie przyswajający sobie konsekwentnie. Mieszanka musi
doprowadzić do chaosu konsekwencji, a zatem wprowadzić błędnik na miejsce
ustalonego kierunku. Tym samym ginie ciągłość i zatraca się równowaga,
przepadają tedy trzy warunki powodzenia w życiu. Dochodzi się do tego, iż nie
wie się, co prawda, a co fałsz, co dobre, a co złe, co piękne a co szpetne,
aż w końcu w kołobłędzie traci się zdatność odróżniania, co pożyteczne a co
szkodliwe. Wszystko to spełnia się na współczesnych Niemczech. Nadto ulegają
Niemcy groźnemu prawu dziejowemu, opisanemu przeze mnie jeszcze dawniej w
książce „O wielości cywilizacji", jako we współzawodnictwie caeteris paribus
zwycięża zawsze cywilizacja niższa. W ten sposób cywilizacja bizantyńska w
Niemczech niweczyła cywilizację łacińską, w czym żydowska dopomagała.
Pozostały na placu boju cywilizacje bizantyńska i żydowska. Okres
bismarkowski stanowi najwyższy rozkwit i tryumf bizantynizmu. Wkrótce jednak
po osiągnięciu tego szczytu począł się rozkładać, tym szybciej, im większe
postępy czyniła cywilizacja żydowska. Zmaganie się trwało potem stosunkowo
niedługo, a zwyciężyła znów cywilizacja niższa. Opisałem w cywilizacji
bizantyńskiej, jak hitleryzm dobił kulturę niemlecko-bizantyńską. Pozostała w
Niemczech cywilizacja żydowska, sama jedna tylko świadoma swego kierunku i
pilnująca ciągłości. Niemcy asymilowały się coraz widoczniej do cywilizacji
żydowskiej. Hitler żydów morduje, ale myśli i czuje po żydowsku. Kołobłęd
objawiał się zarazem w dziedzinie stosunków niemiecko-rosyjskich. Zwalczali
bolszewizm na polu bitwy, a sami czymże od niego się różnią? Jednakowy monizm
prawa publicznego, nie uznawanie własności prywatnej. Na razie uznaje się ją
jeszcze wobec rodaków Niemców, lecz z takimi ograniczeniami i z taką
ingerencją państwa, iż wykonywanie prawa własności jest nadzwyczaj
ograniczone; te ograniczenia są zaś tego rodzaju, iż tkwią w nich komsomoly
in nuce. Wreszcie ta sama tu i tam nienawiść do chrześcijaństwa. Rosja i
Niemcy współczesne dążą jednocześnie i jednakowo do zagłady wszelkiego ideału
chrześcijańskiego. Analogie pomiędzy rozwojem myśli rosyjskiej a niemieckiej
znać już od czasów Fichtego i trwa to bez przerwy aż do Spenglera na co
w „Cywilizacji bizantyńskiej" zwracałem systematycznie uwagę.
Zachodzą atoli pewne różnice. Przede wszystkim bolszewizm jest bezwzględnie
kosmopolityczny, gdy tymczasem Hitler sam twierdzi, że ich narodowy socjalizm
jest tylko dla Niemców. Nigdy w państwie sowieckim nie prześladuje się
niczyjego języka ni żadnej narodowości. Nas Polaków tępią za to, że jesteśmy
katolikami, przynależnymi do cywilizacji łacińskiej, a to jest jedyna siła,
jakiej oni się obawiają. Niszczą wszystko, co stanowi przejaw tej
cywilizacji, lecz sama kwestia narodowa jest im obojętna, tym obojętniejsza,
iż jej nie pojmują i sami nie wyznają. W Rosji świadomość narodowa zaginęła.
Po wytępieniu rosyjskiej inteligencji, której część niemała ulegała wpływom
zachodnim, łacińskim, można od pewnego czasu mieć wątpliwości, czy naród
rosyjski nie przestał istnieć i przewidywać, że nie prędko będzie odnowiony.
Mamy do czynienia z kosmopolityzmem języka rosyjskiego, w czym nie przyznaje
się bynajmniej pierwszego miejsca rodowitym Rosjanom. Sowiety są państwem
rosyjskim tylko geograficznie, lecz nie narodowo. Nie Rosjanie tam rządzą.
Ażeby zostać komisarzem, z reguły (95%) trzeba być Żydem. Żydzi zaś nie
posiadają zgoła pojęcia ojczyzny, ni języka ojczystego; ten „międzynaród"
narodem wcale nie jest. Podobnież bolszewicy pochodzenia rosyjskiego przejęci
są swą międzynarodowością. Celem ich rewolucja powszechną o hasłach
antynarodowych, zmierzająca do wytępienia wszystkich i wszystkiego, co nie
przyjmie światopoglądu bolszewickiego. Pod tym względem bolszewicy są
nieodrodnymi synami socjalizmu. Zapędzają się też w tym kierunku o wiele
dalej od Żydów. Ani żydzi nie pragną wytępić wszystkie narody do szczętu,
ani "nazi" (nazwa od dwóch początkowych zgłosek wyrazu „national-
sozialismus", moda żydowska). Ci i tamci potrzebują ... niewolników. Rosja a
Niemcy zażydzone są odmienne. W Rosji są Żydzi panami i narzucili jej
maksymalny socjalizm, jako najlepszy środek, zapewniający panowanie
żydowskie. W taki sposób tworzy się tam Judeorosja. Nie troszczą się o to,
czy sporządzona w Bolszewii ideologia zgodna jest we wszystkim z żydowską;
ani też sami nie stosują się we wszystkim do bolszewizmu, ogłoszonego dla
gojów. Żydowski komunizm nie jest bynajmniej komunizmem; zabiera się majątki
prywatne i strzeże się ich najlepiej w ten sposób, iż tępi się gojów, nie
chcących uznać komunizmu. W Niemczech tępi się Żydów, a natomiast przyjmuje
się ich ideologię. Zręby hitleryzmu zaczerpnięte są z cywilizacji żydowskiej.
Pierwszy (o ile wiem) zorientował się w tym K.L.Koniński, piszący w roku
1933 o narodzie wybranym i rasie wybranej: „Jakżeż podobni do znienawidzonych
śmiertelnie Żydów są ci antysemici!". Działalność cywilizacyjna obu
społeczeństw, rosyjskiego i niemieckiego, łączy się w walce z
chrześcijaństwem. Od sierpa i młota wyraźniejszym znakiem dążności
antychrześcijańskich jest krzyż połamany (tym bowiem jest hackenkreuz). W
Rosji tępią atoli Żydzi wszelką religię zasadniczo, nie chcą żadnej a żadnej
podczas gdy Niemcy postanowili utworzyć religię własną. Na myśl tę nie wpadł
Hitler wcale pierwszy; jest to józefizm mutatis mutandis. Józef II hodował
sobie swój katolicyzm po swojemu, bo uważał, że religia może być bardzo
przydatna państwu; chciał zrobić z Kościoła, pierwszorzędne politicum do
swego użytku. Również Hitler. Rojenia o religii własnej datują się w
Niemczech od czasów Fichtego, a od stu niemal lat głowią się nad wytworzeniem
całej własnej cywilizacji. Próby dotychczas były poronione, bo cywilizacja
nie da się ,,zrobić"; żadną miarą nie utworzy się sztucznie, apriorycznie.