chouette1
05.08.05, 18:45
Nie bardzo wiem, na jakim forum miałbym zamieścić ten
wątek, więc pozwolę sobie zamieścić go tutaj.
Mam straszny problem, spróbuję go w skrócie opisać.
Miałem telefon komórkowy w sieci idei.
Tak się złożyło, że ukradli mi jeden, taki za złotówkę,
kupiłem sobie dugi w komisie,
ukradli mi ten, kupiłem więc sobie drugi w idei również w promocji,
po czym i ten mi skradziono, więc wziąłem trzeci,
również w promocji.
Rachunek był jak na moje warunki straszny.
Poprosilem o rozłożenie go na raty.
Zgody mi nie udzielono, odłączyli telefon.
Napisałem prośbę, by jednak się zlitowali.
Odpowiedzi nie otrzymałem.
Kiedy po pół roku odezwała się firma windykacyjna,
napisałem kolejny raz, również bez skutku.
Absolutnie nie chcialem się wymigac od płacenia,
chciałem tylko prosić o odrobinę wrażliwości na czyjąś niedolę
(moje zarobki drastycznie się skurczyły,
zarabiam z prac zleconych)
oraz o zwykłe rozlożenie biednemu, praktycznie prawie bezrobotnemu
człowiekowi spłaty na raty.
Teraz windykacja nie straszy mnie juz tylko
kosztami procesu itp, ale wręcz więzieniem.
Moje pytanie brzmi: czy ktoś wie, czy mogę jeszcze coś zrobić,
czy istnieją jakieś luki prawne, czy coś w tym rodzaju.
Jestem już tak zdesperowany, że nie mogę spać.
Może ktoś się spotkał z podobnymi sytuacjami?
Będę bardzo wdzięczny za jakieś rady, pozdrawiam...