wislok1
07.08.05, 23:31
Poglądy poglądami, na polskim podwórku niech sobie je głosi,
ale po jaką ciężką cholerę daje się wykorzystywac propagandzie Łukaszenki,
dla mnie jest skończony:
Korwin-Mikke i Tejkowski w białoruskiej telewizji
Białoruska telewizja ponownie oskarżyła w niedzielę Polskę o ingerowanie w jej
wewnętrzne sprawy, wykonywanie poleceń USA i gnębienie białoruskiej
mniejszości w na Białostocczyźnie.
Dwa kanały publicznej telewizji oskarżyły Warszawę o to, że działa na zlecenie
Stanów Zjednoczonych. Według pierwszego programu telewizji Polska otrzymała od
Waszyngtonu pieniądze na krzewienie demokracji na Białorusi. Nie wykonała
jednak zleconego zadania, dlatego rozpoczęła konflikt polityczny z Mińskiem.
Telewizja twierdzi, że w tym celu, jako mięso armatnie, Warszawa wykorzystała
Związek Polaków na Białorusi.
Dziennikarz prowadzący program stwierdził, że "od czasu rozkwitu
Rzeczypospolitej Polacy stali na uboczu wielkiej polityki". Dodał, że przez
ponad dwa wieki nikt nie pytał Polski o zdanie w sprawach światowej polityki,
"chociaż historyczne pretensje naszych sąsiadów zawsze były wielkie".
Program telewizji w cyklicznym wieczornym programie "W centrum uwagi"
poświęcił Polsce ponad 20 minut, czyli więcej niż w podobnych reportażach,
które pojawiały się wcześniej.
Według mińskiej TV, w gazecie "Rzeczpospolita" pojawiają się głosy "o
odebraniu Białorusi jej zachodnich obwodów".
W białoruskiej telewizji cytowano też rosyjskich polityków i politologów,
którzy wypowiadali się krytycznie o Polsce w związku z pobiciem dzieci
rosyjskich dyplomatów.
Oba kanały oskarżają Polskę o chęć przyłączenia zachodnich ziem Białorusi. W
pierwszym kanale telewizji wystąpił Janusz Korwin-Mikke, który mówił, że
Polska wtrąca się w wewnętrzne sprawy Białorusi. Z podobnymi zarzutami
wystąpił w programie drugim telewizji Bolesław Tejkowski przedstawiony jako
prezes Polskiego Komitetu Słowiańskiego.
Nowym elementem, poruszonym w białoruskiej telewizji, jest zwrócenie uwagi na
problemy, które rzekomo ma w Polsce białoruska mniejszość. W niedzielnym
programie, prowadzonym w języku rosyjskim, jedna z mniej znanych działaczek
białoruskiej mniejszości z Białostocczyzny mówiła po białorusku, że w tym roku
polskie władze jeszcze nie sfinansowały imprez organizowanych przez białoruską
mniejszość.
Jak powiedziano w komentarzu, jest to pozostałość z czasów, "gdy Białorusini
nie mogli dostać nawet prostych urzędów państwowych, np. pracować w policji".
Jednocześnie padło stwierdzenie, że za przywiązanie do białoruskiego narodu
czy kultury Białorusini w Polsce mogą być nawet pobici.
Pierwszy kanał białoruskiej telewizji oskarżył też polskie władze o
szykanowanie mniejszości białoruskiej w Polsce, a według drugiego kanału -
Polacy popierający stanowisko Mińska są zwalniani z pracy i wyrzucani z
uczelni. Program drugi twierdzi też, że członkowie Związku Polaków na
Białorusi otrzymują 20 dolarów za wywiad, w którym skarżą się na
prześladowania przez władze w Mińsku.
W programie padło stwierdzenie, że "polscy Białorusini są zaniepokojeni swoją
przyszłością", a "państwo polskie w warunkach tak zwanej demokracji" nie może
zapewnić rozwoju mniejszości narodowych.
wiadomosci.onet.pl/1144610,12,item.html