blackout.9491
12.08.05, 11:30
Jarucka miała wcześniej inne kłopoty. W 2001 lub 2002 r. wzięła w banku
kredyt, który podżyrowała jej koleżanka z MSZ. Jarucka wróciła z banku i po
kilkudziesięciu minutach zaalarmowała przełożonych, że pieniądze zniknęły z
jej biurka. Prokuratorskie śledztwo wykazało, że kradzież była sfingowana.
Jarucka stanęła przed sądem pod zarzutem fałszywego doniesienia. Uniewinniono
ją z braku dowodów.
Cimoszewicz kazał ją wtedy odsunąć od ważnych spraw resortu.
Nigdy mu tego nie darowała !